Właściciel
Z krzaków wyszedł jakiś mały gryzoń.
Konto usunięte
-Mam rozumieć, że nie ma czy, że to my jesteśmy ochroną?
//Na serio mały? Przecież w Australii wszystko jest zabójcze :V//
Właściciel
Kuba
///Tak, mały gryzoń.
Michalros
-Jest, jest. Co jak co, ale ja również potrzebuję odpoczynku. W sumie jak każdy...
Odpuścił sobie, nie miał co strzelać do byle myszy.
Właściciel
Nagle na polane wyskoczył Welociraptor i zjadł gryzonia.
Wykorzystał okazję i sprzedał mu serię prosto w łeb.
Właściciel
Kuba
Zabiłeś go, upadł martwy.
Zszedł z wieży i poszedł tam z bronią w ręku, cały czas słuchając i rozglądając się.
Nie miał zamiaru zabawić tu długo, więc od razu wziął się za odcinanie łba bestii.
Właściciel
Kuba
Udało się to w ciągu 15 minut.
Nadal czujny, wrócił z trofeum do bazy.
Właściciel
Kuba
Niektórzy przyglądali się tobie, ale nie na długo.
Zliczył kły w jego paszczy i z dwóch największych zrobił sobie naszyjnik. Łeb powiesiłby nad kominkiem, ale z braku kominka, zrobił to nad drzwiami do swojego baraku.
Właściciel
Zrobiłeś to, naszyjnik spoko. +10 do szacunku ze strony swoich żołnierzy.
Także teraz ocenił porę dnia.
Wpadł na nowy pomysł. Wziął broń i ruszył z powrotem w miejsce, w którym ustrzelić dinozaura.
Właściciel
Udało ci się tam wrócić, jeszcze nikogo, ani niczego tam nie było.
Wzruszył więc ramionami i ruszył z powrotem na wieżę.
Właściciel
Była tam nadal, bez problemów zająłeś stanowisko na niej.
I znów wypatrywał jakiegoś celu. Robił to aż do skutku. Lub aż do zmierzchu, jedno z dwóch.
Właściciel
Zapadł zmierzch, a więc...
A więc zszedł z wieży i poszukał jakiejś stołówki, bo w końcu musiałby taki być, żeby ludzie mogli odpocząć, zjeść coś i pogadać.
Właściciel
Stołówka to był ten pierwszy budynek, do którego weszliście.
Właściciel
Było tam k8lku żołnierzy, którzy rozmawiali, lub jedli.
Poszukał wzrokiem znajomych twarzy.
Właściciel
Wszyscy dotychczas byli w maskach, więc... zauważyłeś Luisa.
W odpowiedzi wskazał na naszyjnik.
- Łeb by się świetnie prezentował nad kominkiem, ale że nie mam tu kominka, to zawiesiłem go sobie nad wejściem do kwatery. Planuję upolować następnego, żeby jego skórą ozdobić swój pancerz.
Właściciel
-Nie no, plan świetny... widziałeś Jacka?
- Gdy ostatni raz go widziałem, to rozmawiał z typ typem, który uczestniczył w tym praniu mord na dzień dobry.
- A jakoś dokładniej? Co tym razem odwalił?
Właściciel
-Nie wiem, ale nikt go nie widział. Ostatnia iskra nadziei polegała na tym, że jest z tobą.
- A nie wiadomo gdzie mógł zniknąć? Gdzie się udać?
Właściciel
-Chyba wiadome, że do Dżungli?
- Ja akurat bym tego nie obstawiał, w końcu to cholernie niebezpieczne miejsce, nie?