-Mhm..-spojrzał na Lawrenca i uśmiechnął się lekko.
Właścicielka
Deus w tym czasie tłumaczył Sullyemu drogę.
- Na pewno nie chcecie nic na drogę? - zapytała Shani.
- Na pewno. Zjemy w Milanie. - odparł Deus. - Wszyscy mają wszystko, co chcieli ze sobą zabrać?
- Łatwiej jest się spakować gdy się nic nie ma Deus.
Powiedział z lekkim uśmieszkiem.
-Ja nie muszę niczego brać..-Shin wziął Psotkę i zaczął ją drapać po brzuszku.
Właścicielka
- Ale weź oszczędź sobie tekstów, Deus. - mruknął Sully.
- Ta, to ja idę po wóz, Shani, daj Sullyemu tę książkę, co o nią spytałem, okej? - gdy dziewczyna przytaknęła, Deus wyszedł.
Elfka wróciła z książką.
- Szlaki Farklands? W sumie może się przydać... Wychodźmy. - mruknął Sully, po czym ruszył do wyjścia z książką.
Szatyn wyszedł za nim kładąc wiewiórkę na ramię. Uśmiechnął się lekko.
-Książka o szlakach? -westchnął.-Tu jest strasznie dużo książek.. Będę musiał kiedyś coś stąd wypożyczyć..
- Trochę to dziwne być w mieście-bibliotece i nie przeczytać ani jednej książki, co nie? - Powiedział do Shina.
-Niestety racja..-zaśmiał się cicho i spojrzał w ziemię.
Właścicielka
- To coś wypożycz, Shinuś. Będziecie tak stać? Słyszę już Deusa! - zawołał z oddali Sully.
- Pomyślnej drogi. - mruknęła Shani, czochrając Shina po włosach.
-Mhm.. Do zobaczenia Shani!-uśmiechnął się promiennie i podbiegł szybko do Sullyego.
- Do zobaczenia i pozdrów Rafiego. - Rzekł do Shani i wyszedł z budynku.
Właścicielka
Na dworze Sully znów sprzeczał się z Deusem, ale gdy Shin z Lawrencem wyszli, uspokoili się momentalnie. Sully usiadł na tyle wozu i patrzył w niebo. Deus za to po raz ostatni patrzył na mapę.
- No, całego dnia nie mamy, jeśli chcemy dojechać do Colder jeszcze dzisiaj. - pogonił tamtych niebieskowłosy.
Szatyn westchnął cicho i skinął głową po czym usiadł obok Sullyego..
-O co się powadziliście?-mruknął do czarnowłosego.
Właścicielka
- Po prostu mnie wkurza. Jak zawsze. - burczył Sully. - Palnął, że pewnie my się *ekhem* tak długo, że straciliśmy poczucie czasu. Wkurza mnie jego bezpośredniość. Nie jest do jasnej moim starszym bratem, żeby się ze mnie nabijać.
- Nie nabijam się, tylko pytam, dzieciaku. Przecież wiesz jaki jestem.
Ruszyli, a Sully już niezbyt chciał się odzywać.
Shin westchnął cicho i spojrzał na swoje dłonie.
-W ogóle zachowujecie się jak rodzeństwo.. Cały czas się kłócicie..-zaczął bawić się swoim paskiem na szyi.
Usiadł na koźle wozu obok Deusa i rzekł żartobliwie:
- Dobra, jedźmy bo nam smoki do ciepłych krajów wyemigrują!
Właścicielka
Deus wybuchnął śmiechem, a Sully nadal siedział naburmuszony. Jechali główną ulicą i skręcili ma skrzyżowaniu w odpowiednią drogę, szybko wyjeżdżając z miasta.
//zmiana tematu
Właścicielka
- Cichaj. Teraz nie chce mi się cię stawiać. - zaśmiała się Kass, po czym weszła do mieszkania.
- No i co wy z tym macie, że potraficie przespać wjazd do miasta, co młody? - zaśmiała się druga dziewczyna.
Mieszkanie było przytulne, sypialnia do której Kass zaniosła chłopaka, również.
- Witaj w Farii. Jestem Kama, kuzynka tej tu blondyny. Jest niestety trochę za ciemno na zwiedzanie, więc zajmiemy się tym jutro. Ty jesteś Dice, co nie?
Kama różniła się od Kass głównie kolorem włosów, bo styl miały bardzo podobny. Niemal czarnowłosa wampirzyca puściła chłopakowi oczko, po czym powoli wyszła z pokoju.
- Dobranoc, ja idę do swojego pokoju. Kassuś, ty lepiej też idź do swojego.
Konto usunięte
-A teraz mnie postawisz?- Spojrzał na Kass, niczym maly szczeniaczek.
Właścicielka
Kass zaśmiała się i postawiła chłopaka.
- Za mało jesz, muszę ci powiedzieć. Jesteś lekki jak piórko, jeszcze cię wiatr porwie.
Konto usunięte
-Przepraszam mamo~- Powiedział Dice, rozglądając się po pokoju.
-Ile jechaliśmy?-
Właścicielka
- To, że jestem starsza, to nie znaczy, że niby aż tak stara. - pstryknęła go w nos. - Po tym jak odpłynąłeś to jeszcze dwie godziny.
Konto usunięte
Pokazał jej język, siadając na łóżku.
-Jeśli to cię pocieszy, to jakoś się nie wyspałem.- Skrzywił się.
Właścicielka
- Śpij dalej, na dobre ci wyjdzie. - uśmiechnęła się ciepło i spojrzała mu w oczy. - Dobrej nocy, Meiji.
Kass ziewnęła i ruszyła w stronę drzwi.
Konto usunięte
Uśmiechnął się, ziewając. Spojrzał za okno i westchnął.
-Musisz iść Kass?- Zapytał odwracając się do niej.
Właścicielka
Kass odwróciła się na pięcie.
- A-co-to-za-py-ta-nie? - zapytała sylabizując z lekko zdziwioną miną.
Konto usunięte
Meiji pokręcił głową, uśmiechając się przepraszająco.
-Źle to zabrzmiało.- Stwierdził. -Chodziło mi o to, że chcę ci jedynie podziękować. - Spojrzał na ziemię i wziął głęboki wdech.- Bo właściwie jesteś jedyną osobą która jako tako mnie zna. Wiesz, przed kolegami udawałem, że wszystko jest dobrze i właściwie nie byłem sobą. A teraz jakoś nie obawiam się zachowywać... Jak ja.- Wypluł wszystko na jednym wdechu. -Ufam ci i w ogóle, i gdyby nie ty pewnie nawet nie miałbym celu w poszukiwaniu tych kart.-
Właścicielka
Kass usiadła koło niego i objęła go ramieniem.
- Myślę tak samo, Meiji. Zgrywam twardzielkę, ale wiesz jaka jestem. Nawet Kamie nie mówię o wszystkim, a jest dla mnie jak siostra. - Kass zamilkła na.dłuższą chwilę. - Nie masz jakiegoś anioła w rodzinie? - westchnęła cicho.
Konto usunięte
Spojrzał zaskoczony na Kass.
-Anioła?- Zapytał, po czym zaśmiał się. -Wątpię.- Powiedział po chwili. -Myślę, że mojej rodzinie daleko do aniołów.-
Właścicielka
- Im daleko, tobie blisko. Często bywa, że w rodzinie jest taka biała owieczka, którą widać z kilometra. Ty chyba nią jesteś, wiesz? - zaśmiała się Kass. - To pójdziesz grzecznie spać, czy ci pomóc? - rzuciła z chichotem.
Konto usunięte
Zmarszczył brwi, po czym uśmiechnął się.
-A więc ty też jesteś taką owieczką~- Powiedział wesoło, po czym zaśmiał się. -Jestem dzielnym chłopcem, pójdę sam spać mamo~-
Właścicielka
- Jeszcze raz mnie nazwiesz mamą, to cię tak pacnę, że ci mina zrzednie, Meiji. - warknęła, ale po tym zachichotała. - Dobranoc.
Konto usunięte
-Jasne, jasne.- Uśmiechnął się.
-Dobranoc Kass.-
Właścicielka
Kass poczochrała go jeszcze po włosach, po czy wyszła z pokoju. Meiji słyszał jej kroki jeszcze przez chwilę, a potem zapadła cisza, zaś on poczuł się senny.
Konto usunięte
Dice opadł na poduszkę i owinął się szczelnie kołdrą. Na jego ustach jawił się senny uśmieszek. Zamknął powieki, wzduchając.
Właścicielka
Zasnął, jednak tym razem śnił mu się jedynie różany labirynt, na końcu którego znalazł tęczę. Gdy się obudził, był wciąż środek nocy, a konkretniej wpół do trzeciej. Czuł się nawet wyspany. Wokół słyszał tylko tykanie zegara, ale po dłuższej chwili mógł usłyszeć skrzypnięcie podłogi za ścianą i dźwięk przewracanej strony.
Konto usunięte
Leżał przez moment rozmyślając nad snem, jednak w końcu usiadl. Odetchnął kilka razy, zaciekawiony dźwiękami dochodzącymi zza ściany. Ostrożnie wstał i po cichu skierował się do wyjścia z pokoju.
Właścicielka
Podłoga miarowo skrzypiała, a ktoś co jakiś czas przewracał stronę kartki. Pokój oświetlony był jedynie blaskiem świecy, ale wystarczająco, by większość mebli była widoczna. Gdyby Meiji się rozejrzał, zauważyłby, że przy świecy siedzi Kass. Konkretniej siedziała po turecku na bujanym krześle, z grubą książką otwartą na kolanach. Wyglądała na lekko podenerwowaną.
Konto usunięte
Stanął w drzwiach, niepewny co robić. Wpatrywał się po prostu w dziewczynę, trąc jedno oko, jakby chciał odegnać stamtąd resztki snu.
-Czemu nie śpisz Kass?- Zapytał ostrożnie, najciszej jak mógł, by go usłyszała.
Właścicielka
- Tak sobie. - odpowiedziała, zamykając książkę. - No, tak po prostu sobie. - mruknęła, odkładając tomisko na półkę.
Nie brzmiała zbyt wiarygodnie, wyglądała na rozespaną.
Konto usunięte
Westchnął.
-Przecież widzę, że jesteś zdenerwowana.-
Właścicielka
Kass odetchnęła i zawiesiła spojrzenie na płomieniu świecy.
- Cóż, śnił mi się koszmar, jak zwykle. Krew, trupy i inne rzeczy. Potem coś wyło i pojawił się przede mną jakiś potwór. A potem się obudziłam i od tej pory nie mogę zasnąć.
Konto usunięte
Meiji podszedł do dziewczyny.
-I kto tu potrzebuje pomocy w zasypaniu?- Zapytał silac się na humor. -Opowiedzieć ci bajkę na dobranoc?-
Właścicielka
- Bajki mi nie pomogły jeszcze nigdy. - mruknęła, już nawet się nie wkurzając. - Zresztą, idź spać, najwyżej będę niewyspana. - westchnęła cicho.
Konto usunięte
Dice skrzywil się. -Cóż, raczej już nie usunę. -Stwierdził, siadajac po turecku przed krzeslem na którym siedziała Kass. -Mogę ci potowarzyszyc, jeśli chcesz.- Zaproponował.
Właścicielka
Kass uśmiechnęła się i zeszła z krzesła, po czym usiadła obok niego i położyła mu głowę na ramieniu.
- Na pewno chce ci się ze mną siedzieć?
Konto usunięte
Chłopak wzruszyłby ramionami, gdyby nie głowa dziewczyny. Skończyło się więc na tym, że przytaknal.
-Jasne. I tak się wyspalem.- Stwierdził z uśmiechem.
Właścicielka
Kass ziewnęła i mruknęła coś pod nosem.
- Tobie to dobrze, Meiji, zawsze jesteś taki spokojny... i uroczy... mamrotnęła blondynka.
Konto usunięte
Chłopak zasmial się i poglaskal po główce dziewczynę.
-Nieprawda.- Powiedział, marszczac brwi. -Powinnaś iść do łóżka Kass.- Stwierdził Dice, widząc jak klejące się oczy blondynki.
Właścicielka
- Ale wtedy znów mi się przyśni coś strasznegooo... - mruknęła cicho. - Nie chcę tam iść... już wcale nie chce mi się spać... - westchnęła, ale na przekór jej stwierdzeniu zachciało się jej ziewać.