Krewlod [Archiwum]

Temat edytowany przez Hookey - 20 lutego 2019, 06:04

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Również się gotuje do ataku, trzymając się w spokoju.
Jak się durniu ruszysz, to będzie gorzej niż tragicznie...

Avatar Omeg12
Kuba:

Pustynia jak to pustynia, była dość pusta. Jedynymi wartymi jakiejkolwiek uwagi obiektami były krzewy, które jakimś cudem rosły w takich warunkach. Gdy nadeszło południe, wszyscy padali już z nóg.

Avatar Kuba1001
No więc teraz wypadało poszukać jakiejś osłony, co niezwłocznie uczynił.

Avatar Omeg12
Creepy

Leżący miał na sobie lniane spodnie i zabarwioną krwią koszulę. Ku zdziwieniu Marca wciąż powoli oddychał, choć sądząc po krwi i krążących wokół sępach nie powodziło mu się najlepiej.


Kuba

Słońce było w zenicie, więc cienia brakowało. Mogli co najwyżej schować głowy w krzakach albo usiąść pod wydmą i poczekać, aż słońce zmieni nieco położenie.


Abbei

Gdy większość przybyszy zeszła już na piasek, ktoś wydał okrzyk:
- Walczcie, ludzie pustyni!
Wędrowcy wyskoczyli z kryjówek i rzucili się na zaskoczonych przeciwników z mieczami i nożami. Dwóch stanęło w miejscu i zaczęło napinać łuki.

Avatar Creepy_Family
Mężczyzna skrzywił się i stanął nad rannym człowiekiem. Jego uśmiech poszerzył się, bowiem zastanawiał się czy nie dobić mężczyzny i oszczędzić mu cierpienia. Ale w sumie.. Może zna się na tym miejscu.. Pomógłby mi.. Marco westchnął i ukucnął przy człowieku. Lekko dotknął jego ramienia.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Robi to samo, od razu biegnąc z wyciągniętymi nożami ku najbliższemu wrogowi.

Avatar Kuba1001
Tak.. Wydmy brzmią całkiem obiecująco.

Avatar Omeg12
Creepy

Ten lekko drgnął, ale nic poza tym.


Kuba

Wydmy dawały jakiś cień, choć temperatura wciąż była niezbyt dogodna.Słońce zaczynało powoli wracać w stronę horyzontu.


Abbe

Wróg ten był wyraźnie zdezorientowany, nawet bardziej niż reszta. Gdy sięgnął po miecz, Alice była już tylko parę kroków od niego.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Naskakuje w jego stronę, jednym nożem celując w twarz, a drugim w rękę, by wytrącić mu miecz.

Avatar Kuba1001
Poczekał jeszcze jakiś czas, a później ruszył wraz z oddziałem we wcześniej ustalonym kierunku.

Avatar Creepy_Family
Usiadł przy nim i wyjął butelkę wody. Skrzywił się lekko i nalał odrobinę wody do ust człowieka, podnosząc jego głowę, by nie uronił żadnej kropli.

Avatar Omeg12
Abbei

Nie wyszło to najlepiej. Ledwo udało jej się zablokować miecz, a do twarzy nie doskoczyła. Wojownik odsunął się, po czym podniósł miecz do uderzenia.


Kuba

Niemcy z umiarkowanym entuzjazmem szli dalej. Teren cały czas był nieprzyjazny, brakowało nawet wszechobecnych krzaków. Gdy słońce zachodziło wciąż byli na środku pustyni, z piaskiem w butach i suchymi ustami.


creepy

Ten zachłysnął się wodą i zakaszlał. Po chwili rozchylił nieco powieki.

Avatar Creepy_Family
Morco zaśmiał się cicho lekko przekrzywiając głowę.
-Wszystko w porządku?

Avatar Omeg12
- Kim ty jesteś? - wymamrotał, wciąż ledwo przytomny

Avatar Creepy_Family
-Ja jestem Morco Khan.. A pan?-mruknął przypatrując się mu. Wyglądał na niepewnego aczkolwiek skrywał to pod szerokim uśmiechem.

Avatar Kuba1001
Nikomu nie uśmiechała się dalsza podróż, więc zarządził rozbicie obozowiska i odpoczynek w chłodzie nocy.

Avatar Omeg12
Kuba

Chłód nocy miał zaraz nadejść, choć na razie nagrzany piasek wciąż emanował ciepłem. Żołnierze zaczęli się wypakowywać.

Avatar Omeg12
Creepy

- Że ja? Man... Manfred na mnie mówią - wyjąkał, próbując wstać.

Avatar Creepy_Family
Mężczyzna skinął głową. Pomógł mu wstać i pozwolił mu podeprzeć się o siebie.
-Jak się tutaj znalazłeś..?-mruknął po ciszy milczenia.

Avatar Kuba1001
Omeg12

nagrzany piasek wciąż emanował piaskiem.[/quote
pisze:


Nie pozostało mu za dużo jak pomóc w rozbijaniu obozu i czekać, aż ta czynność zostanie wykonana.

Avatar Omeg12
Kuba

//Dać wam namiot?//


Creepy

- Ja z północy, z oazy świętego Piotra - odpowiedział - Ostatnio źle się tam dzieje, dlatego jestem na pustyni

Avatar Creepy_Family
-Rozumiem..-zmusił się na uśmiech.-Nigdzie nie jest spokojnie w tych czasach..-westchnął nadal podpierając mężczyznę.

Avatar Kuba1001
//No, przydałoby się.//

Avatar Omeg12
- Nigdzie - potwierdził mężczyzna - A ty skąd jesteś?

Avatar Creepy_Family
-Ja z Anglii..-przeczesał wolną dłonią włosy.-Ty też tutaj trafiłeś przez śmierć czy byłeś tu od samego początku ?-rzekł po chwili namysłu.

Avatar Omeg12
Kuba

Więc sprawnie rozłożyli namiot. Jednym z nielicznych pozytywów tej sytuacji była fakt, że pośród wydm i mroku nocy nikt nie powinien ich znaleźć.


Creepy

- Przez śmierć, tak jak wszyscy - wyjaśnił Manfred, jakby to było oczywiste - Ja pochodzę z Burgundii, pracowałem jako szewc. Powodziło mi się całkiem nieźle, ale musiałem się czymś narazić Suwerenowi i trafiłem tutaj.

Avatar Creepy_Family
Skinął ponownie głową na znak, że zrozumiał.
-Jeżeli na północy też nie jest bezpiecznie to co mam ze sobą zrobić..?-mruknął z uśmiechem, jakby nie za bardzo interesował go swój własny los.

Avatar Kuba1001
Nie pozostało im nic więcej jak zjeść kolację złożoną ze skromnych zapasów, napić się wody, wystawić wartę i iść spać.

Avatar Omeg12
Kuba

Wyjedli więc resztę zapasów i czworo z sześciu, łącznie z Wernerem poszło na zasłużony odpoczynek. Chyba, że miał zamiar wziąć pierwszą wartę.


Creepy

- W sumie możesz spróbować dostać się do oazy... o ile nie będziesz w żaden kwestionował władzy patriarchów. I o ile zdołasz dam dotrzeć, bo to nie takie znowu proste.

Avatar Creepy_Family
-Raz kozie śmierć..-zaśmiał się.-Najwyżej mi pomożesz.. Czy chcesz tu zostać i patrzeć jak zjadają cię sępy? Choć.. Ciekawy byłby to widok..

Avatar Kuba1001
Tym razem pora swoje odsiedzieć, więc to on został na czatach.

Avatar Omeg12
creepy

- Lepiej będzie, jeśli nie zobaczą cie ze mną. Nie jestem tam zbyt lubiany - mężczyzna cicho się zaśmiał - Ale mogę pomóc ci przejść przez pustynię, jeśli potrzebujesz.


Kuba

Po paru godzinach walki z sennością dwóch żołnierzy wyszło z namiotu, aby przejąć obowiązek.

Avatar Kuba1001
Więc teraz on udał się na zasłużony odpoczynek.

Avatar Creepy_Family
-Każda pomoc będzie mi potrzebna..-uśmiechnął się. -Dasz rady sam iść Manfredzie?

Avatar Omeg12
Kuba

Spało się dość dobrze, aczkolwiek niezbyt długo. Nastał świt i trzeba było się znowu zbierać.


Creepy

- Tak... sądzę - Manfed zrobił krok do przodu omal się nie potykając, ale utrzymał się na nogach

Avatar Kuba1001
Tak też zrobił i udał się z resztą we wcześniej obranym kierunku.

Avatar Creepy_Family
-To dobrze. -rzekł i przeciągnął się. -Którędy idziemy? Dalej przed siebie?

Avatar Omeg12
Kuba

Bez szczególnego entuzjazmu ruszyli dalej. Teren powoli przeistaczał się z pustyni piaszczystej w skalistą, choć piasku wciąż nie brakowało. Nad ich głowami zaczął krążyć jakiś ptak, pewnie sęp, może jakiś drapieżnik.


creepy

- Zależy, w którą stronę ty szedłeś. Oaza znajduje się na północnym wschodzie.

Avatar Creepy_Family
-Ja szedłem na północ.. Ale jeżeli oaza jest na północnym wschodzie to tam się skierujemy.

Avatar Kuba1001
//Duże to ptaszysko?//

Avatar Omeg12
Kuba

//Małe raczej nie jest//


Creepy

- Obyśmy tylko nie zginęli po drodze. Masz ze sobą jakieś zapasy?

Avatar Kuba1001
Wycelował z pistoletu i postarał się jednym strzałem ustrzelić ptaka. Jeśli się uda to będą mieć nieco mięsa.

Avatar Omeg12
Szansa na celny strzał z takiej odległości i przy rażącym w oczy słońcu nie była zbyt wielka, więc mógłby przemyśleć ów decyzję.

Avatar Kuba1001
Więc zaniechał próby, czekają na bardziej sprzyjające okoliczności.

Avatar Omeg12
Kuba

Człapali więc dalej. piasku było coraz mniej, więc nie zostawiali już tak widocznych śladów. Jeśli ktoś ich wcześniej tropił, powinien szybko zgubić trop. Coraz więcej pojawiało się też wysokich skał, które w razie czego mogłyby zapewnić odrobinę cienia. Wypadało zadecydować kiedy, jeśli w ogóle mają się zatrzymać.


Lux

Berserk stał na dnie jakiegoś skalistego wąwozu. Słońce znajdowało się w najwyższym punkcie, ogrzewając mocno suche powietrze. Miecz w niewyjaśniony sposób zniknął mu z rąk.

Avatar Omeg12
Kuba

Człapali więc dalej. piasku było coraz mniej, więc nie zostawiali już tak widocznych śladów. Jeśli ktoś ich wcześniej tropił, powinien szybko zgubić trop. Coraz więcej pojawiało się też wysokich skał, które w razie czego mogłyby zapewnić odrobinę cienia. Wypadało zadecydować kiedy, jeśli w ogóle mają się zatrzymać.


Lux

Berserk stał na dnie jakiegoś skalistego wąwozu. Słońce znajdowało się w najwyższym punkcie, ogrzewając mocno suche powietrze. Miecz w niewyjaśniony sposób zniknął mu z rąk.

Avatar Creepy_Family
-Niestety nie.. Tylko butelkę wody, kilka noży i bandaż.. -przygryzł lekko wargę.

Avatar Kuba1001
Zarządził postój i krótką przerwę, w trakcie której rozglądał się za głazem wystarczająco dużym by można było rozbić obok niego namiot i chroniłby przed żarem.

Avatar
Konto usunięte
Postanowił więc przygotować swoją standardową broń. Nie wiedział jednak, co może tutaj robić.

Avatar Omeg12
Creepy

- Hmm... może nam się mimo wszystko uda. Ja mam tylko parę sucharów, których i tak lepiej nie jeść. Wiesz w ogóle, jak przetrwać na pustyni?


Lux

Nic nie zamierzało go zaatakować. Mógł stać w miejscu, iść wąwozem lub spróbować wspinaczki.


Kuba

W pobliżu było kilka odpowiednich głazów, obok których szybko ułożyli się żołnierze.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Hookey
Właściciel: Hookey
Grupa posiada 6114 postów, 22 tematów i 9 członków

Opcje grupy Plac budowy ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Plac budowy [Na chwilę obecną]