Krewlod [Archiwum]

Temat edytowany przez Hookey - 20 lutego 2019, 06:04

Avatar Omeg12
Creepy

Podszedł do niego czarnoskóry mężczyzna ubrany w coś na kształt pancerza z włócznią w jednej ręce i tarczą w drugiej. Włosy miał posiwiałe, jednak wyglądał na silnego.
- Czego szukasz w naszej osadzie? - spytał patrząc groźnie na chłopaka


Kuba

Nic się nie działo. Być może rozmyślili się i uciekli, a może chowali się dalej czekając na odpowiedni moment. A może planowali coś jeszcze innego.


Bilous

Maska pasowała dość dobrze. Garncarz zważył włócznie w dłoni po czym odłożył ją na stół.
- Wygląda to całkiem nieźle. Nie wiem tylko, czy zapewni jakąkolwiek ochronę podczas walki.

Avatar Bilolus1
- Wcześniejsza jakąś dawała.. była w końcu ze stali..ale no cóż. Niech chociaż tradycja pozostanie.- odparł -. Dziękuje i żegnam, do zobaczenia.- stwierdził i wyszedł z namiotu, zaraz po tym zaczął rozglądać się za swymi znajomymi -.

Avatar Creepy_Family
Przysłonił lekko oczy ręką, by uważniej przyjrzeć się mężczyźnie. Uśmiechnął się.
-Wybacz panie.. Wędruje po tej okolicy.. W oddali zobaczyłem to miejsce więc chciałem sprawdzić czy ktoś zamieszkuje to miejsce..-westchnął przyglądając się czarnoskóremu człowiekowi.

Avatar Kuba1001
Czekanie tu to nie jest dobry pomysł, wyjście też nie.
Kazał trójce swoich pozorować ucieczkę, robiąc jak najwięcej hałasu.
Natomiast on z resztą czekał, aż tamci wyjdą.

Avatar Omeg12
Bilous

Niestety żadnego z nich nie dojrzał


Creepy

- Więc teraz wiesz. Masz zamiar walczyć, czy opuścić to miejsce? - zapewne dla lepszego efektu zabębnił włócznią w tarczę


Kuba

Trzech żołnierzy uciekło wrzeszcząc, jednak nie wywabiło to wrogów. Najwyraźniej dali sobie spokój. Tymczasem słońce chowało się już za horyzontem. W każdej chwili zapaść mogły ciemności, zwłaszcza, iż księżyc był od dawna w ostatniej kwadrze.

Avatar Kuba1001
Wrócił z resztą do ogniska i polecił ponownie je rozpalić i zacząć robić posiłek. Ale reszcie polecił mieć broń w pogotowiu.

Avatar Creepy_Family
Podniósł ręce w obrończym geście i zaśmiał się.
-Nie zaryzykuję i opuszczę to miejsce dobrowolnie.- podniósł się z zamiarem opuszczenia tego miejsca.

Avatar Omeg12
Kuba

A więc z bronią pod ręką upiekli węża. Tymczasem ognisko stało jedynym źródłem światła pośród mroku nocy.


Creepy

Wojownik odprowadzał go wzrokiem. Gdy Marco przeszedł już paręnaście metrów, odezwał się jeszcze:
- Najlepiej nie idź na zachód. Tam udała się większość naszych wojowników, aby stoczyć walkę z plemieniem Kudu. Swoich nie znajdziesz, chyba, że w odległej północy.

Avatar Creepy_Family
Obrócił się i uśmiechnął pogodnie.
-Dziękuję za rady!- zacisnął lekko pięści i ruszył w kierunku północnym. Idąc nucił coś pod nosem, by uspokoić swoje nerwy.

Avatar Kuba1001
Czekał, więc aż podzielą to na porcje i, gdy tak się stało, zaczął jeść.

Avatar Omeg12
Kuba

Wąż smakował zaskakująco smacznie. Po tym wszystkim Werner poczuł wszechogarniającą senność.


Creepy

W ten sposób oddalił się od wioski, a teraz szedł samotnie poprzez pustynię. Po jego lewej stronie słońce chyliło się ku horyzontowi.

Avatar Creepy_Family
Spojrzał na zachodzące słońce.
-Może pasowałoby zrobić jakąś przerwę?-powiedział sam do siebie. Jednak ostatecznie postanowił iść dalej.
-Lepiej nie zasypiać na obcym terenie...-pstryknął palcami i zaśmiał się.

Avatar Kuba1001
Postarał się siedzieć tak długo jak tylko mógł. Potem zabezpieczył broń i położył się z nią, licząc, że nic go nie zabije.

Avatar Omeg12
Kuba

Poza jednym zbłąkanym skorpionem nic go nie niepokoiło. Na przemian stojąc na warcie żołnierze przetrwali noc.


Creepy

Wszedł na nieco bardziej skalisty teren, jednak nie miał okazji podziwiać krajobrazu, gdyż robiło się już ciemno.

Avatar Bilolus1
- W takim razie po prostu się napije...- skierował się do studni, bo był to dla niego jedyny punkt rozpoznawalny, i rzeczywiście chciał się napić -.

Avatar Creepy_Family
Ziewnął cicho i przeciągnął się. Usiadł na ziemi i spojrzał na swoje buty uśmiechając się i myśląc nad tym, czy warto sie tu zatrzymywać.

Avatar Omeg12
Creepy

Niewiele wymyślił, a buty nie były zbyt fascynującym widokiem.


Bilous

Ze studni korzystała jakaś kobieta w stroju od biedy przypominającym tunikę.

Avatar Creepy_Family
-Jednak tutaj zostanę..- mruknął do samego siebie kołysząc sie w przód i w tył.

Avatar Kuba1001
//Czyli jest już rano?//

Avatar Bilolus1
Postanowił jej nie utrudniać i grzecznie poczekał stając za nią.

Avatar Omeg12
Creepy

Ciemność przejmowała władzę nad pustynią. Może należało jakkolwiek przygotować się na nadejście nocy?


Bilous

Wyciągnęła ze studni wiadro wody, po czym napełniła w nim dwie manierki. Gdy zauważyła Magnusa zmierzyła go wzrokiem, po czym pośpiesznie się oddaliła.


Kuba

//Owszem//

Avatar Creepy_Family
//ten moment kiedy nie wiesz jak napisać cos mądrego..//

Marco wyjął z kieszeni butelkę wody i zrobił niewielki łyk.

Avatar Bilolus1
Gdy to zrobiła rzucił tylko za nią spojrzenie po czym rozejrzał się za jakimś wiadrem które mógłby napełnić.

Avatar Kuba1001
Z dwójką uzbrojonych podkomendnych i PM-40 w dłoni ruszył w kierunku miejsca nocnego starcia.

Avatar Omeg12
Creepy

Nawilżył nieco usta. Tymczasem robiło się chłodno.


Kuba

Tam zastali tylko trupy, z ranami postrzałowymi lub po odłamkach z granatu.


Bilous

Stało tuż obok jego stóp.

Avatar Creepy_Family
Zadrżał i naciągnął swoją marynarkę.
-Ehh.. Mam nadzieję, że przynajmniej tutaj nie zamarznę na śmierć..-zachichotał obejmując się rękoma.

Avatar Kuba1001
Trupy, które można przeszukać, co uczynił.

Avatar Omeg12
Creepy

Jeszcze nie zamarzł, aczkolwiek stanie przez całą noc zapewne nie byłoby zbyt wygodne.


Kuba

Polegli mieli rysy twarzy charakterystyczne dla Azjatów. Byli z całą pewnością żołnierzami, lecz co dziwne nie mieli przy dobie broni. Być może ich towarzysze zabrali ich uzbrojenie nim się wycofali.

Avatar Creepy_Family
Usiadł na ziemi kuląc się. Po dłuższej chwili namysłu, zwinąwszy się w kłębek, położył się na ziemi. Jego oczy nadal pozostały otwarte. Czujnie rozglądał się wokoło poszukując potencjalnego niebezpieczeństwa. Jego oczy kleiły się aż reszcie dał za wygraną i zasnął.

Avatar Kuba1001
Wrócił do swoich.
- Opcje, panowie? - zapytał.
Był dowódcą, ale zawsze dobrze zapytać się o zdanie podwładnych.

Avatar Omeg12
Creepy

Zanim zdążył na dobre zasnąć poczuł, jak coś chodzi mu po ciele.


Kuba

Większość z nich wzruszyła ramionami. Jedynie Martin odpowiedział:
- Nie ma się co zastanawiać. Ci goście mogli być częścią jakiegoś większego klanu, albo nawet armii. Wzięliśmy ich z zaskoczenia, ale jeśli wrócą z kumplami... musimy się zbierać.

Avatar Creepy_Family
Zadrżał lekko. Otworzył szybko oczy i podniósł głowę.

Avatar Kuba1001
- Super. Zbierajcie się. Ruszamy jak najszybciej.

Avatar Omeg12
Creepy:

Zauważył niewielkiego skorpiona przechadzającego się po jego ręce.


Kuba:

- W jakim kierunku? - padło pytanie

Avatar Creepy_Family
Wstrzymał oddech i przestał się poruszać. Widział przed sobą dwie opcje, zrzucić go czy poczekać aż zejdzie co może skończyć się czymś innym. Postanowił zrzucić zwierzę. Strzepnął je drugą ręką i natychmiast poniósł się. Jego noga zawisnęła kilka centymetrów nad zwierzęciem.

Avatar Kuba1001
Pytanie, które padło było oczywiste, ale dobre.
Aby na nie odpowiedzieć postanowił uważnie zlustrować okolicę.

Avatar Omeg12
Creepy:

Udało mu się wtrącić skorpiona, który to zaczął przebierać odnóżami w celu ucieczki. Jeśli Marco miał trochę oleju w głowie, to zapewne ów spotkanie z pajęczakiem dało mu do myślenia.


Kuba:

Niewiele dostrzegł oprócz wydm i głazów. Nie musiał jednak podejmować decyzji losowo. Niemcy przybyli mniej więcej z kierunku północnego, a wrogi oddział ze wschodu. Marsz na północ mijałby się z celem, a idąc na wschód ryzykowaliby kolejne spotkanie z wrogiem. Mogli dalej iść na południe, lub udać się na zachód.

Avatar Creepy_Family
Mężczyzna przeciągnął się ziewając. Postanowił ruszyć dalej, by uniknąć spotkania z jakimikolwiek zwierzętami. Jak postanowił, tak ruszył w dalszą drogę na północ. Nucił sobie pod nosem patrząc przed siebie i wypatrując czegokolwiek na czym mógłby skupić swój wzrok, a nie byłoby to piaskiem.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Omeg12 pisze:
Abbei

Zapanowała cisza. Po chwili jednak zaczął ją mącić jakiś odległy hałas.


Podnosi się na nogi i rozgląda, czy ktoś poza nią zareagował. W końcu mogło się jej to tylko wydawać, że coś się dzieje. Trzyma noże w gotowości.

Avatar Omeg12
Abbei:

Wszyscy czekali nieruchomo, w wyczuwalnym napięciu. Hałas robił się coraz głośniejszy. Po jakimś czasie dało się w nim rozpoznać tupot końskich kopyt.


Creepy:

Dookoła oprócz piasku były jedynie skały. Pomimo zmęczenia chłopak szedł, aż słońce na powrót zaczęło wschodzić.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Wobec tego również w skupieniu czeka, nie ma na co się odzywać, bo tylko się pogorszy sytuację. Jest w gotowości.

Avatar Creepy_Family
Chłopak westchnął głośno. Spojrzał na słońce i zmrużył oczy.
-Cholerne słońce..-zaklął pod nosem i uśmiechnął się zmęczony. Pomimo coraz uciążliwszego żaru i narastającego zmęczenia Morco nadal szedł przez piach.

Avatar Kuba1001
- Na zachód. - podjął w końcu decyzję i zaczekał, aż oddział będzie gotowy, po czym poprowadził ich w owym kierunku.

Avatar Omeg12
Creepy:

Po jakimś czasie zauważył inne żywe stworzenia. Jakieś ptaki, być może sępy, krążyły niedaleko.


Kuba:

Pakowanie się nie zajęło długo i już po paru chwilach wyruszyli. Szczęśliwie na nic po drodze nie wdepnęli. Wyszli na pustynię, suchą i nieprzyjazną, ale przynajmniej słońce nie świeciło im w oczy.


Abbei:

W końcu dostrzegła wrogów. Do oazy wjeżdżało kilkunastu jeźdźców, na karych koniach i w zbrojach z brązu. W pewnym momencie zatrzymali się i zaczęli się rozglądać dookoła. Wszyscy wędrowcy wtulali się w piasek, nie chcąc zostać zauważonymi. Jeszcze nie teraz.

Avatar Creepy_Family
Chłopak niepewnie postanowił pójść w tamtym kierunku.
-Ehh.. Mam złe przeczucia..-zaśmiał się gorzko.

Avatar Kuba1001
Nie pozostało im wiele niż tylko iść na upór w ustalonym kierunku, robiąc czasem postoje.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Robi podobnie, czeka na rozwój akcji. Nie ma zamiaru zwracać na siebie uwagi, więc usilnie stara się dalej siedzieć cicho w piachu.

Avatar Omeg12
Creepy:

Zbliżając się zauważył człowieka leżącego na piasku. Nie poruszał się, więc mógł być już martwy. Jednak ptaki jeszcze nie przystąpiły do posiłku, więc ciało nie mogło tu leżeć od dawna.

Avatar Omeg12
Abbei:

Jeźdźcy najwyraźniej niczego nie zauważyli i zaczęli schodzić z koni. Ukrywając się wciąż, obrońcy oazy powyciągali bronie, gotując się do ataku.

Avatar Creepy_Family
Rozejrzał się dookoła i ostrożnie podszedł do ciała. Zaczął się rozglądać, w końcu człowiek mógłby mieć coś pożytecznego.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Hookey
Właściciel: Hookey
Grupa posiada 6114 postów, 22 tematów i 9 członków

Opcje grupy Plac budowy ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Plac budowy [Na chwilę obecną]