Właściciel
Jak można było się spodziewać w pobliże kamienie spłynęły się rekiny. Najpierw najmniejsze i najbardziej ciekawskie, a po nich większe i starsze.
-Kapitanie, chyba mam plan jak się tam dostać... Przynajmniej jak przedostać tam jedną osobę, a najbezpieczniej chyba mnie. Wystarczy odwrócić ich uwagę rzucając kamienie do wody, nie wiem jednak czy będzie to działać za każdym razem i czy będę równie cicho się poruszać.
Właściciel
- Można spróbować, ale to szybkie diabelstwa i mogą dość szybko przepłynąć z jednego miejsca na drugie i raczej przepłynąłbyś kilka metrów zanim by się do Ciebie przyczepiły.
//Jak długa jest ta odległość między nimi, a tym artefaktem?//
-Hmm...- Przystanął tak nieco zastanawiając się, nie było to bowiem nic łatwego, a sam na pewno nie dałby sobie z tym wszystkim rady.
Właściciel
//Jakieś 50 - 60 metrów.//
-Przy dobrym rozbiegu to przeskoczę najdalej do mniej więcej połowy tego zbiornika, dalej będziecie musieli mi jakoś pomóc odwrócić ich uwagę, najlepiej kilka chwil przed skokiem wziąć jakiś cięższy kamień i rzucić go do wody by więcej się tego tam zebrało, kolejno rzucać mniejszymi jeszcze dalej by odeszli, co wy na to?
Właściciel
- Jak tam chcesz, ale wątpię by się to udało.
-Cóż, inne pomysły mi nie przychodzą do głowy, a wam?- Spojrzał po wszystkich zebranych.
Właściciel
- No dobra. Spróbuj, ale zaczekaj, aż znajdziemy te kamienie.
-No dobra...- Powiedział cofając się w tył by znaleźć dobre miejsce do rozbiegu.
Właściciel
Korytarz był długi, a więc miejsca do rozpędu nie brakowało.
Postanowił zatem w odpowiednim miejscu nieco się rozgrzać, długość skoku w końcu powinna być jak najdalsza, wolał nie mieć kontaktu z rekinami.
Właściciel
W tym czasie, gdy Ty się rozgrzewałeś Twoi towarzysze znaleźli już sporo kamieni.
-To jak, jesteście już gotowi?- Spytał kończąc swoją rozgrzewkę, a następnie ciężko odetchnął patrząc się na zbiornik wody.
Właściciel
Przytaknęli i przygotowali się do rzucenia głazu, który trzymali dw dwóch. Reszta miała w dłoniach wiele małych kamieni.
-Dobra, możecie zaczynać...- Powiedział uwalniając z siebie szkarłatną energię, przygotował się zatem już tylko do biegu patrząc się na to kiedy rzucą głaz jak najdalej do wody.
Właściciel
Na trzy wrzucili największy kamień do wody, a później zaczęli robić to samo z mniejszymi.
Skoro rekiny zaczęło do tego przyciągać to zaraz o swojej nadzwyczaj dużej prędkości pobiegł przed siebie, a na sam koniec skończył jak najdalej pozwalał mu rozbieg oraz jego moc, już zostawiam Kubie jak daleko udało mu się skoczyć
Właściciel
Z tych pięćdziesięciu metrów udało Ci się pokonać połowę. Rekiny nadal są zajęte kamieniami.
Wykorzystując fakt tego iż są zajęte postanowił czym prędzej przepłynąć pozostały dystans na początku dając sobie jeszcze dodatkowe przyśpieszenie od skoku, wystrzelił niczym torpeda płynąć w stronę bezpiecznego lądu.
Właściciel
Niestety już po przepłynięciu kilku metrów coś musnęło Twoją stopę i straciłeś koncentrację. A przerażenie wzmacniało to, że wiedziałeś co czai się pod wodą.
Mimo posiadania wiedzy na temat tego co tam jest warto było płynąć dalej niż zostawać w miejscu i definitywnie dać się pożreć.
-Strzelajcie do nich jeżeli możecie!- Powiedział, po czym płynął dalej jednocześnie gromadząc obok siebie dwie kule energii gotowe do wystrzelenia ich w pływające w pobliżu rekiny.
Właściciel
Wokół Ciebie koła zataczają płetwy grzbietowe rekinów.
Marynarze co prawda strzelając, ale żaden raczej nie trafił.
-Powoli tworzy się nieciekawa sytuacja...- z obu kul uformował coś w rodzaju pierścienia, który dokonywał wokół nieco okrążeń, ten postanowił dalej nieprzerwanie płynąć w kierunku lądu, uniknięcie śmierci oraz obrażeń było priorytetem.
Właściciel
Kule krążyły wokół i zabezpieczały przed atakiem z boków. Ale nie pomyślałeś o dole. Poczułeś wielki ból i po chwili byłeś już nad wodą razem z rekinem, który wypłynął z dołu i ugryzł Cię. Jego siła i rozmiary wyrzuciły Was nad wodę, ale ugryzienie nie było dotkliwe. Ledwo przeciął skórę.
-Cholera...- Powiedział zaciskając z nieco odniesionego bólu zęby, po czym zacisnął pięść pokrywając ją energią szkarłatu i uderzył nią prosto w nos rekina, jeżeli mógł się nieco uwolnić to znowu postanowił wykonać skok ku bezpiecznemu lądowi, tym razem jednak za bardzo nie miał ku temu rozbiegu, a miał tylko za miejsce wybicia rekina.
Właściciel
Rekin poleciał prosto w dół, a Ty dałeś radę zbliżyć się do celu. Wylądowałeś w wodzie, ale zaledwie dziesięć metrów od brzegu.
Wiedząc, że jego krew może przyciągnąć więcej rekinów szybko postanowił kręcić całym tym pierścieniem dookoła siebie tworząc jakoby sferę, która powinna tym razem go całkowicie zabezpieczać, tak też postarał się czym prędzej dopłynąć na brzeg.
Właściciel
Udało Ci się wejść na wyspę, ale rekiny nie miały zamiaru tak łatwo zrezygnować. Jeden z nich rzucił się na Ciebie i wczołgał się na wysepkę.
-Do reszty już matkę naturę po...?!- Zaczął się szybko cofać i przemienił ten pierścień w kilka kul energii posyłając jedną z nich w stronę rekina.
Właściciel
Kula uszkodziła mu czaszkę i z powrotem wrzuciła do wody. Inne rekiny postanowiły pomóc pobratymcowi. A dokładniej skrócić mu męki i dobić go.
-Taka pomoc braterska...- Wstał, po czym spojrzał na swoją ranę, odszedł kawałek od wody na tyle by rekiny już mu nie zagrażały. Przyda się mała pomoc...- Pomyślał, po czym wsiąknął cały czas utrzymywaną energię z powrotem do siebie, a jej już użył do przyśpieszenia gojenia się tejże rany.
Właściciel
Nie było po co przyspieszać gojenie rany. Była powierzchowna i jeśli rekiny nie dysponowały trucizną czy inną tego typu bronią to przeżyjesz.
Zawsze by to nie przeszkadzało i krwawiło, nie miał i tak za wiele do roboty z całą tą energią. Postanowił ruszyć w stronę tego całego artefaktu, który to wcześniej widział, przecież nie mógł być daleko czy też nagle zniknąć.
Właściciel
Artefakt nadal stał na kamiennym piedestale kilka metrów od Ciebie.
-Chyba ta historia to rzeczywiście prawda, nikt na darmo nie tworzyłby tego wszystkiego jakby nie chciał czegoś tu ukryć.- Pomyślał do siebie idąc w stronę artefaktu by w końcu wziąć go do rąk.
Właściciel
Do rąk wziąłeś dużą, zakrzywioną muszlę. Była czerwona i wysadzana ametystem. Zadrżała w Twoich rękach, ale po chwili to ustało.
-Teraz tylko co z nią zrobić...- Pomyślał, po czym podniósł ją nad głowę, może coś to dało. Ostatecznie zawsze mógł z tego miejsca coś powiedzieć.
-Kapitanie, czy ten przewodnik wie coś na temat tej całej muszli?- Zapytał mówiąc to dosyć głośno.
Właściciel
Dobrą chwilę zajęło mu zrozumienie co gadasz, ale po chwili zajarzył i posłał po przewodnika.
Zaczekał zatem chwilę patrząc się na muszlę, postanowił przyłożyć do niej ucho.
Właściciel
Usłyszałeś szum morza, ale nie takiego spokojnego, lecz morza w trakcie bardzo gwałtownego sztormu.
-Ciekawe co to może oznaczać... I jak? Powiedział coś?- Krzyknął drugą sentencję w stronę kapitana.
Właściciel
Kapitan i przewodnik toczyli długą dyskusję, ale w końcu ten pierwszy krzyknął:
- Masz już artefakt. Wypróbuj go!
-Jak mam go niby wypróbować?!- Spytał rozkładając ręce jakby nic nie zrozumiał.
Właściciel
- Zadmij w niego... Czy coś! - krzyknął kapitan, który również nie wiedział co robić, a tłumaczenie przewodnika było dość mętne.
-No... Dobra.- Powiedział, po czym złapał w miarę muszlę w jakoby podobny do rogu sposób i postanowił dmuchnąć w nią nadając jej najpewniej dźwięki jaki temu zwykle towarzyszy.
Właściciel
Dźwięk był czysty i głęboki, a przypomniał śpiew waleni. Marynarze wsłuchali się w niego, a później zdziwieni zaczęli coś krzyczeć i wskazywać na wodę, z której niedawno wyszedłeś.
-O cóż chodzi?- Powiedział patrząc się na zbiornik wody.
Właściciel
Zauważyłeś jak rekiny utworzyły coś na kształt pomostu prowadzącego z wysepki do brzegu, Pływały powoli, by pozostać w ruchu, ale też zapewniały Ci przejście.
-Czyżby ten artefakt pozwalał na władanie stworami morskimi...? Interesujące...- Powiedział stawiając niepewne kroki po rekinach, po to by przejść na drugą stronę.