Właściciel
Bilbo:
//Takim pismem najlepiej zapisywać myśli Twojej postaci, a nie wypowiedzi.//
- Rutynowa inspekcja. - powiedział jeden z Paladynów.
- Sprawdzamy tak każdego. - odrzekł drugi.
Odsunęli się i przepuścili Cię przez bramę.
//To może będę pisał słowa pogrubioną kursywą?//
Okej.
Powiedział Carson, i zaczął rozglądać się za jakimś straganem.
Właściciel
//Najlepiej bez żadnej kursywy, ale jak wolisz. Tylko zdania proszę zapisywać od myślników.//
Przed bramą ich nie było. Może lepiej sprawdzić dalszą część miasta?
Więc zaczął dosłownie błąkać się po mieście, szukając jakiegoś dobrego straganu gdzie będzie pełno prowiantu do karczmy. Szukał w tą i inną stronę, zerknął też na miejsce gdzie poprzednio kupował jakieś 2 miesiące temu, jednak tam świeciło pustkami.
Właściciel
Bilbo:
Straganów było wiele. Z mięsem, rybami, owocami, warzywami, nabiałem i całą resztą.
Na początek podszedł do straganu z warzywami.
- Ile płacę za 3 kalafiory, worek ziemniaków, 2 pomidory i jeden ogórek?
Właściciel
Bilbo:
- To będzie z 10 sztuk złota. - powiedział handlarz.
- O kurczę blade, jak drogo
Pomyślał sobie, ale jednak zapłacił, wziął swój towar i skierował się w stronę stoisk z mięsem i rybami.
Podszedł do stoiska z mięsem.
- Dajże pan jakieś tanie, świeże mięsko. Może być byle co, byleby smakowało i byle tego dużo, i powiedz pan ile za to płacę. - powiedział do sprzedawcy.
Właściciel
Bilbo:
- Mam świeżą jagnięcinę i trochę wołowiny... A cena zależy od tego, które pan chce.
- To niech pan da tej wołowiny. Ile płacę?
Właściciel
Bilbo:
- 15 sztuk złota za 15 kilo.
Właściciel
Dark Lord:
Paladyni skończyli rozmowę i odeszli. Marynarze ze statku rozeszli się po porcie.
Konto usunięte
Szukał kogoś kto przypomina kapitana.
Właściciel
Dark Lord:
To pewnie ten co został na pokładzie i wydaje rozkazy.
Konto usunięte
Podszedł do niego i zapytał:
-Ten statek jest do wynajęcia?
Właściciel
Dark Lord:
- To statek wojenny Stalowych Ludzi z Imperium Gryfów przybywających z misją dyplomatyczną. A więc jak myślisz?
Konto usunięte
-Myślę że... nie?
Powiedział, i wyszedł ze statku.
Właściciel
Dark Lord:
Spławił Cię ręką i wrócił do swoich spraw.
Konto usunięte
Więc wyszedł, i wszedł do karczmy.
Właściciel
Dark Lord:
A więc wszedłeś. Karczma się nie zmieniła poza tym, że były tam pustki.
Konto usunięte
//Był tam karczmarz? .-.//
Właściciel
Dark Lord:
//Nie, ale drzwi za ladą są otwarte.//
Konto usunięte
Po tajemnie zobaczył, czy jest tam karczmarz.
Właściciel
Dark Lord:
Było tam ciemno więc nic nie widziałeś.
Michaelpl03
Wkroczył do miasta. Rozglądał się za karczmą.
Właściciel
Miczel:
Przed bramą zatrzymali Cię dwaj Paladyni Srebrnej Dłoni.
- Imię, nazwisko, cel przybycia do miasta, status społeczny? - zapytał jeden z nich rutynowo. Miał na koncie tyle inspekcji, że pewnie recytował tę formułkę po nocach.
Michaelpl03
// Ja ci dam kutwo Miczel .-.
- Edwin, praca, chłop.
Odpowiedział, jakby to już znał.
Właściciel
Michał v.2:
- Witamy w Gilgasz. - powiedział odstępują nieco, żebyś mógł wejść.
Michaelpl03
Wszedł. Rozglądał się za karczmą.
Właściciel
Michał v. 2.0:
Byłą tuż przy bramie.
Michaelpl03
Wszedł. (#opiszmijąboniemampomysłunaposta)
Właściciel
Michał v. 2.0:
Drewniane stoły, krzesła, podłoga i lada. Za ladą karczmarz i to właściwie tyle.
Michaelpl03
// Czemu v2?
Podszedł do karczmarza.
- Przepraszam, ale nie jestem stąd. Powie mi pan coś o tym mieście i okolicy?
Właściciel
Michał v. 2.0:
//Bo jest innych Michał, który był wcześniej.//
- Paladyni pilnują porządku, Łaki kręcą się w okolicy, przybył statek Stalowych Ludzi z Imperium Gryfów. A poza tym nic ciekawego.
Michaelpl03
// Byłem jednym z pierwszych .-.
// Ale później...
// TRAITOR!
- Łaki? Cóż to?
Właściciel
Michał v. 2.0:
//Ale mnie zdradziłeś i odszedłeś. Miczel. A czekaj miałem nie mówić Miczel... To jak nie Miczel to może... Majkel?//
- Ludzie, którzy służą Magom i mogą przyjmować postać zwierząt lub mają ich cechy. W przeciwieństwie do wilkołaków potrafią zmienić się kiedy chcą i zachowują pełną świadomość po przemianie.
Michaelpl03
// Może być .-.
- U... Rozumiem, że ich tu nie chcecie?
Właściciel
Majkel:
- Jasne, że nie. Cholerne dzikusy. To podać coś?
Michaelpl03
- Tak, poproszę kufel piwa.
Właściciel
Majkel:
//To o dzikusach było o Łakach ;-;//
Nalał zimne jeszcze piwo i postawił je przed Tobą.
- Będzie pięć srebrników za kufel.
Konto usunięte
Bell jechał w stronę bramy.
Właściciel
Michał:
Zadali Ci rutynowe pytania, a Ty dowiedziałeś i tym sposobem znalazłeś się w mieście.
Michaelpl03
// O hoy, mogę edytować? .-.
Wyjął z sakwy ową sumę pieniędzy, położył na stole i wypił kufel piwa.
Konto usunięte
Rozejrzał się szukając rynku.
Właściciel
Majkel:
//Możesz.//
Karczmarz zabrał zapłatę i zapytał:
- Coś jeszcze?
Michał:
O dziwo było tam gdzie zawsze, czyli w centrum miasta.
Michaelpl03
- No... Tak jakby. Za te Łaki to są jakieś nagrody?
Konto usunięte
Skierował się na rynek chcąc dokupić jabłek.
Właściciel
Michał:
Był stragan z owocami.
Majkel:
- Chyba 250 złota za głowę jednego. Nagrodę mógłbyś odebrać u Czarnego Słońca w Nowym Gilgasz.
Michaelpl03
Zdziwił się, gdy usłyszał o sumie. Dla niego to ogromne pieniądze.
- Daleko to?