Poszukał wzrokiem jakiegoś drzewa, albo najlepiej lasu. Jak nie było, to zatrzymał się przy drodze. Sprawdził, o co chodzi.
Właściciel
Ur położone jest na pustyni, więc tak... Jest tu mnóstwo drzew.
Zatrzymałeś się przy drodze. Jedna z kobiet wstała i próbowała Ci coś powiedzieć, zupełnie niezrażona tym, że knebel powstrzymywał jej wysiłki.
Wyjątkowo przeciął knebel.
-Mów.
Właściciel
- Dlaczego to zrobiłeś?! - wydarła się od razu, gdy mogła mówić. I tak byliście za daleko by ktoś z miasta to usłyszał. - Co Ci zrobiłyśmy?! To pewnie Ty zabiłeś męża i moje dwie córki!
-Gdybym wtedy to był ja, to byśmy teraz nie rozmawiali. Już mówiłem: Jestem przyjacielem.
Właściciel
- I dlatego nas porwałeś? - zapytała śmiało kobieta.
-Jak dobrze wiesz, nie dano mi innej opcji. A wystarczyło porozmawiać. Śniadanie otrzymacie za trzy godziny, jak będziemy bliżej celu.
//mogę tutaj zacząć tym smoczym ludziem ?//
//Z dala ode mnie! Cenię sobie prywatność!
Niedaleko miasta ląduje Ignus
Trochę ciepło ... Ale ujdzie, przynajmniej ich tutaj niema ... Szkoda tylko, że żadnego wampira tu nie spotkam
Kieruje się do bramy
Właściciel
Vader:
- Oczywiście... Ja Ci wierzę. - powiedziała z przekąsem.
Zero:
Wzbudziłeś tym lekkie przerażenie pośród strażników, ale pewnie mieli już do czynienia ze Smoczymi Ludźmi.
- Kim jesteś i czego tu szukasz? - zapytał jeden z nich.
Jestem Salamander i poszukuję miejsca, gdzie mógłbym się zatrzymać oraz znaleźć jakąś robotę
-Wierz, nie wierz. Mi to bez różnicy.
Wyciągnął kolejny materiał na knebel.
-Wybacz.
Właściciel
Vader:
Nie odpowiedziała, tylko zmierzyła Cię nienawistnym spojrzeniem.
Zero:
- No doba... Właź. - powiedział i bramy stanęły otworem.
Założył jej knebel na usta.
-Jak będziesz grzeczna, to ci go zdejmę. Może nawet was rozwiąże.
Wsiadł z powrotem na wóz, a następnie ruszył.
Co jakiś czas odwracał się za siebie i sprawdzał stan swoich nowych podopiecznych, by przypadkiem któraś nie uciekła.
Wchodzi za bramę po czym kieruje się do najbliższej karczmy
Właściciel
Vader:
Jechałeś i jechałeś, a wszystko szło gładko.
Zero:
Najbliższa była "Pod pustynnym rekinem."
może tutaj dowiem się coś więcej ...
Wchodzi do karczmy
//nie wiem, jak tam wyglądają drzwi to niewiem, czy mu będzie trudno przez skrzydła czy nie//
///Się lokacja zmieni?
Nadal jechał.
Właściciel
Vader:
I pojechałeś do Nowego Gilgasz robiąc postoje.
//Zmiana tematu. Powiem jak będziesz na miejscu.//
Zero:
Miałeś spore trudności z przeciśnięciem się przez drzwi.
Zbliża skrzydła do siebie najmocniej jak potrafi po czym przechodzi przez drzwi
Właściciel
W końcu udało Ci się przekroczyć próg karczmy.
Podchodzi do lady
- Słyszałem, że w tym mieście można spotkać takich, jak ja ... Pewnie wiesz, czy to prawda
Właściciel
- Jasne, że można spotkać. - mruknął po czym dodał ledwie słyszalnie: - Gnoje włóczą się po ulicach.
- Zamawiasz coś? - zapytał jak gdyby nigdy nic.
- pfff .. wasze napitki są za słabe ... wolałbym nie
Właściciel
- Jak tam chcesz. - mruknął po czym odszedł by przyjąć zamówienie od innego klienta.
Normalnie spaliłbym tę budę, ale wolę nie zwracać ich uwagi na siebie
Opuszcza karczmę
hmm .. skoro oni tutaj przebywają, to może kogoś spotkam, ale i tak by odbić głazogarby potrzebna byłaby armia ...
Chodzi po placu szukając innych
Właściciel
Zero:
Innych czyli jakich?
Nie no, jaja sobie robię :V
Żadnych Smoczych Ludzi nie widać.
Konto usunięte
Nussha przechadzała się uliczkami miasta, pozbawiona głębszego celu i głębi swoich działań. Chwila napojenia swych płuc powietrzem, chwila odpoczynku od codziennego zgiełku wątłych poszukiwań zleceń i oglądanie się za marnymi plakatami, informującymi o tym, jakiego to potwora zbieranina pospólstwa chce ubić. Smoczyca spacerowała tak bez celu, gdy będzie chciała zrobić coś wartościowego zapewne to uczyni, a teraz niech oddycha widokami.
przynajmniej za bardzo nikt nie zwraca uwagi na mnie ze względu na to, kim jestem ...
Przechadza się dalej
Właściciel
I tak w pobliżu straganu niewolników spotkali się dwaj przedstawiciele tej rasy.
//To sobie piszcie.
A poza tym to Smoczy Ludzie wzbudzają sensację nawet w Ur. Są tu po prostu tolerowani.//
Podchodzi do niej
- A więc plotki mówiły prawdę, i nie będę jedyny tutaj
Konto usunięte
Uniosła swój pysk w górę, spoglądając na innego smoka, który zdecydował się najwyraźniej pominąć grzecznościowe formalności, przechodząc do rzeczy.
- To takie dziwne? Widziałam już kilku w roli durnych najemników...
- Wiesz ... nie wszyscy potrafią zachować dumę rasy ... A do tego ... Czasami trzeba, żeby mieć za co żyć
Konto usunięte
- Może, ale nie mam chęci zawracać sobie łba, jak podłym zawodem będą się zajmować za kilka lat. Choć mogę sobie wyobrażać, że desperacja dopuści niektóre z nas do zostania ulicznicami. - burknęła i dodała niezbyt zadowolonym głosem. - Czego chcesz? Nie widzi mi się prowadzić rozmów na targu niewolników.
- To może się przedstawię i przejdziemy gdzieś indziej ... W jakieś bardziej ustronne miejsce. Jestem Ignus Draconis.
Konto usunięte
- Zwą mnie Nussha, zaś reszty nie musisz wiedzieć. - wymamrotała pustym głosem, słysząc natomiast o kontynuowaniu rozmowy jedynie machnęła dłonią i zbyła kpiną propozycję w postaci parsknięcia. - Czy ja Tobie wyglądam na jakąś dziewczynkę do rozmowy?
- Hmmm ... Mogłaś o mnie nie słyszeć dokładnie .... Ale może słyszałaś o wojowniku, którego zwą Salamander ... A do tego wyglądasz mi na jeszcze młodą osobę ... Więc nie zdziwiłbym się, że i o tym nie słyszałaś.
Konto usunięte
- Nie interesują mnie Salamanadry i nie wiem kto ver co to jest. - założyła prawicę na lewicę i skinęła głową w bok. - Masz coś jeszcze ciekawego do powiedzenia czy zejdziesz mi z drogi? Głodna jestem.
- ja nie przeszkadzam w tym .. po prostu chcę porozmawiać ... A ty zachowujesz się jak dzieciak ... Nie wszyscy z naszej rasy mieli przyjemność, żeby móc widzieć wszystkie te zmiany na własne oczy
Konto usunięte
- Mówiłam, że jestem głodna, więc ver dasz mi spokój, ver idziemy do karczmy i kupisz drogie żarło. - prychnęła. - Na głodnego nie rozmawiam.
-grrr .. nie mam aż tak dużo kasy, ale dobra ... Chodźmy
Konto usunięte
- Więc prowadź Ignus, a nie stoisz jak baran w miejscu. - westchnęła zawiedziona bystrością rozmówcy i jego prędkim myśleniem.
- Niestety, ale ja dopiero co przybyłem do tego miasta i nie za bardzo wiem, gdzie można tu dobrze zjeść ... więc raczej to ty powinnaś prowadzić
Konto usunięte
- Meh. - westchnęła niezadowolona. - Sama coś zrobię. W karczmach i tak samego szczochy i resztki. W domu mam zamrożone mięso, głęboko w ciemnicy. Więc się raduj. - skierowała się spacerem do swej kamienicy.
Właściciel
//Karczma lel.
Byłeś już w karczmie lel.
Idź tam lel.//