Wrócił się do baru, poszukał jeszcze innego okna.
Właściciel
Nie było żadnych innych, poza tymi, które znalazłeś wcześniej.
Spróbował znaleźć w pobliżu inne okna, które mogą prowadzić do sypialni.
Właściciel
Mógłbyś spróbować obejść karczmę z zewnątrz.
Właściciel
Kolejne, ale bardzo małe.
Idąc do wozu, sprawdzał okna.
Właściciel
//Nie chcę mi się tego ciągnąć.//
Zrządzeniem losu zauważyłeś mały straganik na placu, niedaleko.
Ktoś tam stał?
I co sprzedawał?
Właściciel
W pobliżu nikogo nie było, a przy straganie stały zamknięte skrzynie.
Podszedł tam na kuckach, sprawdził, czy nożem otworzy skrzynie.
Właściciel
Zamknięte na kłódkę, ale masz w końcu broń.
Właściciel
Otworzyłeś ją nożem, a w środku znalazłeś dywany. Zbyt piękne? A może szczęście się do Ciebie uśmiechnęło...
Zabrał je.
Skrzynie też. O ile dał radę.
//Albo Ten-Co-Widzi-Wszystko jest znudzony tą akcją ._.
Właściciel
//To też prawdopodobna opcja.//
Zabrałeś kilkanaście dywanów, ale skrzyni już nie.
Zostawił je, a następnie wrócił się do rodziny Lorda, by zabrać pozostałości jego rodziny.
Właściciel
Trzeba znów przedzierać się przez ochronę.
Starał się dostać tam tak samo, jak ostatnie.
Właściciel
Dostałeś się do środka, lecz było Ci się tam ciężko poruszać przez wielu strażników, których wcześniej chyba tu nie było.
-Obudziły się i zawołały pomoc...
Starał się skradać po budynku, przy okazji wypatrując martwego punktu- strefy, gdzie żaden strażnik nie chodzi.
Właściciel
Tym punktem był korytarz prowadzący do pokoju gdzie ukryłeś wszystkie kobiety.
Ruszył tam, trzymał sztylet w pogotowiu.
Właściciel
Kobiety nadal były na miejscu - związane, zakneblowane i przytomne.
Kucnął przy nich. Sprawdził węzły.
Powiedział cicho:
-Jestem waszym przyjacielem, nie wrogiem. Czasem wystarczy ''trochę'' zaufania.
Ogłuszył znowu każdą z nich. Wziął najcięższą i ruszył do wozu w ten sam sposób, jak wszedł.
Właściciel
Ciężko było to zrobić z dodatkowym balastem i szło to bardzo topornie.
Mimo tego starał się, co jakiś odcinek używał magii cienia.
Właściciel
Minęło sporo czasu, gdy zaniosłeś je tam wszystkie.
//Wszystkie? Brałem po jednej ._.
Starał się je ukryć na wozie pod dywanami i tkaninami.
Właściciel
//Wiem, ale ostatecznie chodziło o to, żeby w wozie znalazły się wszystkie, tak?//
Udało się, ale nie miałeś gwarancji, że strażnicy przy bramie ich nie dostrzegą lub, że któraś z nich nagle się obudzi. A kolejne ciosy mogą już zabić, a Vigo Czarnego Słońca stwierdził wyraźnie, że mają być żywe.
//strażników jest zazwyczaj dwóch...
Wsiadł na wóz i ruszył w stronę bramy miasta, im szybciej wyjedzie, tym lepiej.
Właściciel
Dojechałeś do bramy bez problemów. Tam zaczynają się schody. Przeszkodą byli strażnicy w liczbie pięciu. Jeden siedział w budce i pisał coś na pergaminie przy woskowej świecy. Pozostali dwaj stali z halabardami tuż przy bramie, a dwaj z kuszami kręcili się w pobliżu.
- Stać! - krzyknął dowódca odrywając się od pergaminu. Kusznicy od razu wycelowali w Ciebie z kuszy, a Ci z halabardami unieśli broń.
Zatrzymał się zgodnie z zasadą.
-Stało się coś poważnego? Myślałem, że strażnicy nie używają takich środków.
Właściciel
- Rutynowa procedura. Trzeba sprawdzić czy nie wywozi pan przemyconego towaru. Ostatnio Ur walczy z przemytem niewolników, alkoholi i środków odurzających.
-Ach, nie ma to jak stróże prawa. Zastanawiałem się nad dołączeniem do was, ale powiedźcie tylko- opłacalna jest ta robota?
Właściciel
- Na ogół nie. Ale dostajemy swoją działkę za udaremnienie przemytu. - powiedział wymownie patrząc na wóz.
-Ile za jednego?
Korzystając z tego, że ma założoną maskę, która zakrywa również oczy, rozejrzał się i sprawdził ustawienie strażników bez ruchu głową.
-Trzeba mieć plan, ja mam zawsze. Magia cienia i dymu jest przydatna
Właściciel
- Wystarczająco. - rzucił dowódca mając najwyraźniej dość rozmowy. Jeden ze strażników z halabardą ruszył w kierunku wozu chcąc go przejrzeć. Drugi halabardnik stanął przy bramie chcąc zablokować Ci drogę ucieczki. Kusznicy trzymali się z tyłu celując do Ciebie.
//Nie spieprzysz razem z wozem, wiesz? :V//
///Rzucasz mi wyzwanie?
Czekał w milczeniu. Ma dwa sztylety, więc w razie czego ma plan
Właściciel
//Możesz ich przekupić...//
///Tylko? D:
-Panowie... bądźmy rozsądni... co powiecie na premię od miłego podróżnika?
Właściciel
- To ma być próba przekupstwa, śmieciu? - ryknął dowódca i pokazowo chwycił Cię za kołnierz i odciągnął poza zasięg słuchu reszty. Nie był jednak głupi, bo reszta nadal Was widziała, a on wyjął miecz.
- No dobra. Mów. - powiedział. - Jeśli kogoś chcesz przekupić to tylko mnie.
-Po pierwsze: Jak podrzesz moje ubranie, to pieniądze ci się nie przydadzą. Po drugie: Ja wyciągnę odpowiednie ''papiery'', a ty mnie przepuścisz.
Jeszcze bardziej ściszył głos.
-Ile chcesz? Tylko w granicach normy, jasne?
Właściciel
- Nie robię tego po raz pierwszy. - powiedział. - Sto złota. - dodał po chwili zastanowienia.
Podał mu tyle, ile chciał.
-Załatwione?
Właściciel
- Załatwione. - potwierdził chowając monety do kieszeni i idąc do bramy.
Ruszył w stronę wozu, wsiadł na niego i pojechał do swojego nowego szefa.
Właściciel
Jechałeś tak, ale gdy byłeś już dość daleko od miasta usłyszałeś dobijanie się związanych i zakneblowanych kobiet. Ciekawe czego chcą?