Właściciel
Bóbr:
Przed południem. Dziesiąta, dziesiąta trzydzieści.
Vader:
Musisz przeszukać sporo pomieszczeń, żeby je znaleźć.
Konto usunięte
Postanowił czekać do południa w domu.
Właściciel
Bóbr:
W końcu, z pozycji Słońca, wywnioskowałeś, że jest już południe.
Vader:
Trafiłeś w końcu na małą sypialnię.
Konto usunięte
Wziął tobolek i ruszył tam gdzie wcześniej spotkal Kas'ima.
Powoli otwiera drzwi, rozgląda się.
Właściciel
Bóbr:
Trafiłeś tam w ciągu kilku minut. Wszystko wyglądało tak samo. Były nawet trzy wielbłądy.
Vader:
Stolik, świecznik, szafa i wielkie łóżko z baldachimem.
Sprawdził, który z jego celów leży w łóżku.
Właściciel
Vader:
Młoda kobieta, na oko 16 lat, z długimi, czarnymi włosami. Miała na sobie kilka naszyjników, bransoletek i pierścionków ze złota, srebra i kamieni szlachetnych.
Bóbr:
Pojawił się tak jak ostatnio.
- Gotów? - zapytał strzepując piach ze swoich szat.
Skradał się w jej kierunku.
Badał pomieszczenie.
Konto usunięte
-Tak. - Odpowiedział krótko.
Właściciel
Vader:
Spała w najlepsze. Badanie pokoju nie wykazało nic poza tym, że dywan jest bardzo miękki.
Bóbr:
- Wsiadaj. - odrzekł krótko rzucając kilka worków i bukłaków na jednego z wielbłądów. Wsiadł na drugiego i czekał, aż Ty zrobisz to samo.
Konto usunięte
Wsiadł na drugiego wielbłąda.
Właściciel
Bóbr:
Kas'im popędził swojego wielbłąda i drugiego, który był do niego uwiązany. Pędzili przez piaski na południowy zachód.
Właściciel
- Podróż będzie trwała około tygodnia. - Kas'im odpowiedział na Twoje nieme pytanie.
///Miło
Potrząsnął jej ramieniem, jak się obudziła to od razu zasłonił jej usta i palcem nakazał ciszę.
-Spokojnie, jestem przyjacielem.
Właściciel
Vader:
Po ostatnim zamachu pewnie każdy nieznajomy włamujący się w środku nocy jest przyjacielem.
Jakoś nie wzięła sobie tej uwagi do serca i próbowała krzyczeć i szarpać się, żeby uciec i wezwać pomoc.
Nadal przytrzymywał jej usta, tym razem mocniej.
-Opanuj się, albo oni tutaj przyjdą. Myślisz, że kto wydał Lorda?
I dlaczego tu jestem? Miałem dług u niego, a teraz go wypełniam. Mam was chronić do cholery.
Nadal mówił cicho i opanowanie.
Właściciel
Vader:
Uspokoiła się nieco, ale chyba nie ma zamiaru wpaść Ci w ramiona i dziękować. Prędzej zacznie krzyczeć jak tylko odsuniesz rękę i prawdziwość swoich słów potwierdzą strażnicy. Najlepiej pod szubienicą.
Konto usunięte
-Rozumiem. - Jechał wraz z Kas'imem do celu.
-Rozumiesz więc, że jesteś w dużym niebezpieczeństwie? Musisz z rodziną uciec z miasta, do Nowego Gilgasz. Tam was nie znajdą.
Nadal zasłaniał jej usta.
Właściciel
Vader:
Kiedy usłyszała nazwę miasta pokręciła w niedowierzaniu głową i zaczęła znów się szarpać. Chyba nici z dyplomatycznego rozwiązania.
Bóbr:
Dowiesz się kiedy będziesz na miejscu.
Starał się ją jednym szybkim ruchem ogłuszyć.
Tak na 5-6 godzin.
Strażnicy przeszukują wóz przy wyjeździe z miasta?
Właściciel
Vader:
Udało Ci się ją ogłuszyć, ale nie miałeś pewności czy obudzi się za pięć minut czy za pięć godzin.
Strażnicy zawsze przeszukują wozy na obecność kontrabandy. Ale jeśli trafisz na tych z niższego szczebla to masz szanse dać im w łapę nieco złota i odjechać.
Więc źle.
Szukał w pokoju skrzyni, takiej, w której zmieściłby się człowiek.
Właściciel
Vader:
Była jedna. Jak ją skulisz to wejdzie.
Związał ją i zakneblował usta.
Następnie włożył do skrzyni i zostawił tylko taki otwór, by mogła oddychać, ale by nie mogła się wydostać.
Właściciel
Vader:
Jeśli się wysili to może otworzyć skrzynie. Lepiej zamknąć ją i wywiercić dziurę.
Właściciel
Vader:
Mając do dyspozycji tylko paznokcie zajmie Ci to nieco dłuższą chwilę.
A wiedz dłubie sztyletem.
Właściciel
Vader:
A więc wydrapałeś sztyletem całkiem ładną i zgrabną dziurę.
Wsadził dziewczynę do skrzyni, zamknął ją i rozejrzał się po pokoju.
Właściciel
Vader:
Udało się. A pokój jakoś niespecjalnie zmienił się odkąd tu wszedłeś.
Wyszedł z pokoju, rozejrzał się za drzwiami, które mogły prowadzić do sypialni.
Właściciel
Vader:
Wszystkie wyglądały tak samo.
Bóbr:
Dotarliście na Żerowisko.
//Zmiana tematu. Ty zaczynasz. Znaczy jak dodam temat.//
Uchylał każde drzwi i sprawdzał pomieszczenie.
Właściciel
Same sypialnie, ale puste.
Rozejrzał się po domostwie, starał się unikać patroli.
Właściciel
Udało się unikać patroli. Tu raczej nic nie znajdziesz. Może by tak poszukać w innej części pałacu?
Właściciel
Byłeś w lewym skrzydle. Najlepiej iść w prawo.
Właściciel
Udało Ci się tam bez spotkania ze służbą i patrolami.
Właściciel
Taki sam korytarz, taka sama marmurowa posadzka, takie same pochodnie... i kroki w pobliżu. Jak na razie daleko, ale szybko się zbliżają.