Właściciel
Vader:
Nocą rozeszło się większość gapiów, ale strażnicy nadal patrolowali.
Konto usunięte
-Muszę już iść. - Udał się do pałacu Baryxa.
Poczekał, aż zniknie im z pola widzenia, następnie użył magii cienia i zjawił się na murze.
Właściciel
Bóbr:
Trafiłeś tam bez problemów i kontroli.
Vader:
Udało się, ale widzisz patrol idący w Twoim kierunku.
Szukał jakiegoś innego punktu, najlepiej jeżeli byłby wyżej.
Konto usunięte
Poszedł do pokoju lorda i zapukał
Właściciel
Bóbr:
- Wejść. - usłyszałeś komendę.
Vader:
Najwyżej był mur. Reszta terenu to idealnie przystrzyżony trawnik i brukowana ścieżka prowadząca do pałacu.
Konto usunięte
Wszedł do pokoju i zamknął drzwi za sobą.
-Witaj...
Sprawdził, jakie są schronienia.
Właściciel
Vader:
Nic. Najlepiej od razu uciekać do pałacu.
Bóbr:
- Witam, witam. Jesteś gotów na odwiedzenie mojego kolejnego znajomego?
Konto usunięte
-Oczywiście. - Odpowiedzial krótko.
Starał się teleportować jak najbliżej pałacu i jak najdalej od patroli.
Właściciel
Vader:
Wylądowałeś jakieś osiem metrów od pałacu, ale uderzyłeś w ziemię i zaalarmowałeś dwóch strażników.
Bóbr:
- Chodź za mną. - powiedział ubierając czarny płaszcz i wychodząc.
-Pięknie.
Poczekał aż się zbliżą, następnie użył magii dymu by ograniczyć ich widoczność.
Konto usunięte
Podążał za swoim mistrzem.
Właściciel
Vader:
Udało się, ale zaczęli krzyczeć i zaprosili kolejnych strażników na imprezę.
Bóbr:
Baryx szedł w kierunku bramy miasta.
Zaczepia człowieka i wyzywa go na pojedynek.
Właściciel
Cichociemny:
//Postać ma zginąć, tak?//
//Jak zabijesz go przed spotkaniem z Jonathanem i z ojcem, to jak matkę kocham się na ciebie obrażę. Groźba lv. Vader .-.
Starał się zabrać jednemu ze strażników broń, a następnie zabić nią tych dwóch.
Właściciel
Bóbr:
Wyszliście z miasta idąc przez pustynię.
Cichociemny:
//Ech...//
Nie trafiłeś na nikogo chętnego do pojedynków. Głównie dlatego, że jest noc, a pojedynkuje się głównie szlachta i Lordowie.
Vader:
Jednemu zabrałeś miecz i zabiłeś nim jednego ze strażników, a drugiego ciężko raniłeś. Ten bez broni rzucił Ci się na plecy, a ranny zaczął wzywać pomocy.
//Nie zabiję póki nie zaczniesz wchodzić w sytuacje bez wyjścia. Polecam spieprzać, zanim zginiesz.//
Konto usunięte
Bez słowa podążał za Baryxem.
Właściciel
Bóbr:
- Nie zastanawiasz się gdzie Cię prowadzę? - zapytał Lord kiedy nadal maszerowaliście przez piaski pustyni Nirgaldu.
Konto usunięte
-Nie. NArazie widzę tylko piasek i piasek.
Właściciel
Bóbr:
- I myślałbyś, że mieszka tu Wampir? - zapytał z lekkim rozbawianiem.
Konto usunięte
-Jeśli zasnął pod piaskiem, to tak. - Zachichotał.
Starał się użyć magii cienia, by oddalić się na bezpieczną odległość, jak trzeba, to użył tej mocy dwukrotnie.
Właściciel
Bóbr:
- Blisko. Całkiem blisko. - odpowiedział Lord, ale nie byłeś pewny czy potwierdza Twoje przypuszczenia, czy zbliżacie się do celu.
Właściciel
Vader:
Trafiłeś pod okno pałacu z drugiej strony. Strażnicy, którzy tam byli pobiegli do rannego. Poszło łatwo. Może za łatwo?
Konto usunięte
Bez słowa za nim podążał.
Właściciel
Bóbr:
Trafiliście do małej oazy. Rosły tam palmy daktylowe i kilka krzaków. Niedaleko pasły i poiły się wielbłądy.
Właściciel
Bóbr:
- Szwenda się po okolicy. - odparł wymijająco Lord.
Właściciel
Bóbr:
Piasek, oaza, piasek.
Właściciel
Bóbr:
- Nie mamy wyjścia. Nie traktuje dosłownie czegoś takiego jak punktualność czy poczucie czasu.
Właściciel
Bóbr:
- Nie mamy wyjścia. Nie traktuje dosłownie czegoś takiego jak punktualność czy poczucie czasu.
Konto usunięte
-Rozumiem. - Stal i czekał na znajomego swojego mistrza.
Właściciel
Bóbr:
Przed Tobą wystrzeliła fontanna piasku, a z niej wyłonił się człowiek w pobrudzonych szatach. Był nienaturalnie blady i miał żółte oczy.
- Baryxie. - powiedział kiwając głową.
- Kas'im. - odpowiedział Lord również się kłaniając.
Konto usunięte
Spojrzał na brudasa
-Witaj...
Właściciel
Bóbr:
Kiwnął Ci głową.
- A Ty kim jesteś? - zapytał.
Wychodzi idzie się przespać.
Właściciel
Bóbr:
- Obyś miał więcej szczęścia niż Ci, którzy byli przed Tobą.
Cichociemny:
Wróciłeś do karczmy i do pokoju. Zasnąłeś bez problemu.
Konto usunięte
Przez chwilę pomyślał co mogło się stać z poprzednimi.
-A...A co się z nimi stało?
Właściciel
Bóbr:
- Nie zdali. - powiedział chłodno Lord.
Konto usunięte
-Ehe...To...Możemy zaczynać ten test?