Konto usunięte
-Żegnaj. - Wyszedł z domu wraz z Baryxem. - Wracamy do pałacu?
Konto usunięte
Zatrzymał się tuż przy drzwiach do domu Mistrza.
-To tu.
Właściciel
Bóbr:
- Tak. Wieczorem przedstawię Ci kolejnego.... mojego znajomego. - powiedział Lord prowadząc Cię do pałacu.
Dark Lord:
- No dobra. Miłego dnia życzę. - powiedział strażnik odchodząc.
Konto usunięte
-Jaki jest cel poznawania twoich znajomych?
Konto usunięte
-Nawzajem. - Wszedł do domu, mówiąc:
-Witaj Mistrzu!
Właściciel
Bóbr:
- Każdy z nich nauczy Cię nowych, potrzebnych umiejętności.
Dark Lord:
Wszedłbyś gdyby nie fakt, że dom jest zamknięty.
Konto usunięte
-No dobra... - Nadal szedł do pałacu.
Właściciel
Bóbr:
Znaleźliście się tam.
Dark Lord:
Brak odpowiedzi.
Konto usunięte
Zapukał, tym razem mocniej.
Konto usunięte
-Więc... Mam isc do siebie czy jak?
Właściciel
Bóbr:
- Rób co chcesz. Widzimy się o zmroku.
Dark Lord:
Nikt nie otwiera.
Konto usunięte
-A więc żegnaj. - Skierował się na targ niewolników. Szukał swego szefa.
Właściciel
Bóbr:
Był tam gdzie zawsze. Znów palił fajkę tocząc z niej ten sam czarny dym.
Konto usunięte
Podszedł do niego.
-Witaj... Wybacz że mnie tak długo nie było.
Właściciel
Bóbr:
- Ważniejsze rzeczy zajmują Twój czas. - bardziej stwierdził niż zapytał.
Konto usunięte
-Tak... Dokładnie. - Stanął niedaleko niego. - Ten... Dzisiaj spokojnie?
Właściciel
Bóbr:
- Tak. Nawet bardzo.
Konto usunięte
-A z interesem też dobrze?
Właściciel
Bóbr:
- Była jakaś afera w domu Lorda i niewolnicy schodzą jak świeże bułeczki.
Właściciel
Bóbr:
- Domyśliłem się. A jak idzie Twój trening?
Właściciel
Vader:
W końcu na horyzoncie widać cel Twojej podróży - miasto Ur.
Konto usunięte
-Skąd ty o tym wszystkim wiesz? - Spytal zdziwiony.
Właściciel
Vader:
Dotarłeś pod bramę gdzie strażnicy zamęczeni Cię standardowymi pytaniami.
-Odpowiedział na nie zgodnie z formułką: Xavier Waasi, podróżnik, interesy.
Właściciel
Vader:
Przepuścili Cię.
Bóbr:
- Nasza rasa ma swoje... sposoby. - powiedział. Jak widać unikał słów Wampir i Wampiry w obecności postronnych.
Jechał w stronę lokalizacji swojego celu.
Konto usunięte
-Rozumiem... Trochę już trenowalem....
Właściciel
Vader:
Wiedziałeś, że chodzi o pałac jednego z Lordów, ale było ich siedmiu.
Bóbr:
- Poznałeś kogoś... interesującego?
-Ułatwił mi zadanie...
Włóczył się tu i tam, może usłyszy coś o jednym z Lordów, śmierci kogoś czy coś.
Konto usunięte
-Dwie osoby... Wiesz kto siedzi w pałacu Baryxa?
Właściciel
Vader:
To był temat numer jeden w całym mieście. Domyśliłeś się, że chodzi o mały pałacyk w zachodniej części miasta.
Właściciel
Bóbr:
- Oczywiście. Każdy z naszej rasy go poznał.
Vader:
Pełno tam było strażników, ale też wielki tłum gapiów.
Konto usunięte
-No, potem poszedłem do takiego zadupia, do Uzgora.
Właściciel
Bóbr:
- Sadystyczny gnojek. Nienawidzili się Baryxem. Nadal ledwo wytrzymują razem, w jednym pomieszczeniu.
Vader:
Wysokie na jakieś półtora metra, z piaskowca, zakończone żelaznymi grotami bardziej do ozdoby niż obrony.
Konto usunięte
-Już to zauważyłem... Wieczorem mam poznać kogoś nowego.
Sprawdza, czy może się tam teleportować niezauważenie za pomocą magii cienia.
Właściciel
Bóbr:
- Baryx ma wielu znajomych. Interesujących i z niezwykłymi umiejętnościami.
Vader:
Na pewno nie w dzień i nie od frontu.
Okrąża ten ''pałacyk''.
Przy okazji czeka na noc.
Konto usunięte
-Mhm... Czy ludzie na przykład po stu latach nie będą nic podejrzewać że lord jest tak długowieczny? Człowiek tyle nie żyje więc... - Urwał.
Właściciel
Bóbr:
- Niewielu widziało Lorda więc nie ma problemu.
Vader:
Wszędzie mur był taki sam. Noc za kilkanaście godzin.
Czekał więc.
Wybrał stronę, po której było najmniej strażników.
Konto usunięte
Nie odzywal się już. Stał przy stoisku i czekał na wieczór.
Właściciel
Vader:
Najwięcej z nich było przy głównej i tylnej bramie. Reszta patrolowała teren przy pałacu i wewnątrz niego.
Nastała noc.
Bóbr:
W końcu zaszło Słońce.
A więc wybrał zachodni mur, czekał, aż ludzie się rozejdą i niezauważenie będzie się mógł dostać na mur.