Właściciel
- Udzielam zgody, oto kopia elektroniczna nakazu
Konto usunięte
Przesłał Steve'owi nakaz.
Właściciel
- No i teraz wszystko w porządku
Przesłał ci na omni-klucz adres
- Ja muszę pilnować interesu, rozumiecie...
Konto usunięte
-Oczywiście. - Poszedł do mieszkania i go przeszukiwał dokładnie.
Właściciel
Wyglądało normalnie, widać że facet ma kasę oraz dobry gust. Na ścianie wisiał kawałek pancerza Marines Przymierza
Konto usunięte
Poszedl do kwatery SOC.
-Mamy morderce.
Konto usunięte
-Już tu jest. Steve Nomsky.
Konto usunięte
-Nie bylo go w pracy gdy ofiara zostala zabita, poza te nagranie. - Dal datapad
Właściciel
- Rozmawiałeś już z nim od kiedy do aresztowałeś?
Pancernik wykonał skok. Zbliżył się do Cytadeli i zadokował. Na twój omni-klucz przyszła wiadomość
- Dobrze sobie poradziliście, zabierz ludzi na Cytadele, dostajecie przepustki. Zabawcie się trochę
Podszedł do Jimmy'ego.
-Mamy na razie wolne.A i żołd dostaniemy jak przejdziemy w bezpieczne rejony.Przynajmniej tak mówił Kapitan.
Właściciel
- Jak tak mówił to tak będzie
Wraz z cała załogą wyszedł z doków i gdzieś rozpłynął się w tłumie
Poszedł i użył windy do Publicznego Prezydium.
Właściciel
- Nie będzie potrzebne jeśli zmienisz przepisy. Idziemy
Twój przełożony poszedł do aresztu
Winda zatrzymała się w Prezydium
Konto usunięte
-Dobra. - Poszedl do przelozonego
Wyszedł z windy i szedł sobie patrząc na okolicę.Westchnął.
//To będę miał kiedyś jakiegoś questa pobocznego? Mam przecież przepustkę i wolność działania...
Właściciel
Twój przełożony już był przy celach
- Więc gdzie byłeś?
- Za skrzyniami...
- Jak to "za skrzyniami"?
- Chciałem się przespać... Zawsze tak robię. Jak jest przerwa na żarcie to idę za skrzynie i kimam trochę. Inaczej nie dałbym rady do końca zmiany
- A to spóźnienie?
- Zaspałem...
Prezydium wyglądało już lepiej od twojej ostatniej wizyty
-Nawet ładniej tutaj...
//Ale ty jesteś GM ;P
Konto usunięte
-Twoi koledzy z pracy mowili cos innego.
Właściciel
- Bo wszyscy myślą że poszedłem jeść. Ja nawet nie mam kasy na kebaba a co dopiero na tą knajpę za rogiem...
Wtedy drzwi zostały wysadzone. Do środka wszedł Nomiński w najnowocześniejszym pancerzu. Wycelował w Billy'ego
- Za dużo wiecie...
Już miał nacisnąć spust, zostały sekundy
W koło Prezydium szwędało się mnóstwo żołnierzy z Przymierza, co poniektórzy ci salutowali. Jeden podszedł
- Można autograf?
Konto usunięte
-Co do... - Odwrocil sie w mignieciu oka i strzelil kilka razy w Nominskiego amunicja obezwladniajaca
-Autograf? No cóż skoro chcesz...
//Mieli długopisy wtedy?
Właściciel
Pociski rozeszły się po pancerzu. Na chwilę go to zdezorientowało ale już zacisnął palec na spuście
Podał ci kartkę i długopis
-Dla kogo?
Wziął kartkę i długopis.
Napisał ten autograf i oddał.
Właściciel
- Wow! Świetnie! Jesteś chlubą Przymierza
Zasalutował
Stał sobie w miejscu i westchnął.
Właściciel
- Może pójdziemy do baru? Ja stawiam
-Niech będzie.Ale mało wypiję.
Właściciel
Poprowadził cię to jednego z lokalnych barów, mały ale przytulny. Zamówił dwa drinki i usiadł przy odosobnionym stoliku
- Co ostatnio robiliście?
-Wysłano nas na Noverie.Cholernie zimno...
Właściciel
- Noveria? Przecież to tylko śnieg i korporacje... Co tam jest do roboty?
-Uwierz mi,że było ostro.Mieliśmy zlikwidować siły Żniwiarzy i zabrać dane.Ale tam było coś jeszcze...tam było Banshee.
Właściciel
- O ja cie...
Aż otworzył usta
- I tak sam ją rozwaliłeś?
-Nie!
Zaśmiał się.
-Zabiłem go razem z oddziałem i uwierz mi,że w moim oddziale są sami twardziele.Snajper rzucił mi broń ponieważ przypadkiem niestety trafiłem swojego żołnierza.Miałem pewnie oszołomienie przez to,że bomba biotyczna czy jakoś tak przy mnie wybuchła.No,ale do zabiliśmy Banshee.Wcześniej jednak musieliśmy zabić 30-stu Kanibalów i kilka Grasantów.A jak już wszystko mieliśmy to jak na złość musiała być śnieżyca.Brak zasięgu a żaden z naszych nie wziął kart...
Właściciel
- Rany... A ja dostaję tylko nudne przydziały... Nie to co ty, nic tylko jakieś fajne akcje. I Żniwiarzom możesz dokopać
Konto usunięte
Rzucił się przed Billy'ego żeby to on dostał.
Właściciel
Kula przeszła obok twojego ucha, lekko tylko cię parząc. Do pokoju wtedy wszedł Nomahr. Strzelec odwrócił się i wycelował w niego
-Oj tam jak się postarasz i wykażesz się to uwierz mi,że będziesz miał interesujące przydziały.Sam przez 12 lat służby byłem na nudnych przydziałach a ostatnio byłem szeregowym i co? Teraz jestem Kapralem.Dostaniesz adiutanta,swój oddział i tak dalej.
Konto usunięte
Wtedy zmienił amunicję i wystrzelił cały magazynek w Nomińskiego.
Właściciel
- I właśnie o to mi chodzi... Mogę prosić o przeniesienie do twojego, znaczy do pana oddziału?
Nomiński zginął na miejscu. Nomahr popatrzył an ciebie pustymi oczami
- Są tylko żniwa....
//Dobra uznajmy,że powiedział Młodszym Sierżantem.
-No cóż możesz spytać się o to Kapitana.Ja oczywiście Ci na to pozwolę,ale najpierw chciałbym wiedzieć jaki masz Stopień,Uzbrojenie i twoje Umiejętności.
Konto usunięte
-Czy on...Jest indoktrynowany?!
Właściciel
- Starszy szeregowy, jestem infiltratorem tak na dobra sprawę...
Jego oczy zrobiły się czarne
- Musisz zaprzestać swoich działań... Jesteś niebezpieczny... Są już tylko żniwa...
Konto usunięte
-Je**ny żniwiarz... Powiem tak: Pie**ol się, odbijemy Ziemię z waszych paskudnych rąk! - Strzelił w głowę Nomahra.
-Muszę jeszcze poznać imię i nazwisko.To normalne kiedy będę sprawdzał obecność.
//Infiltrator ma broń nie?
Właściciel
- Max Sturn
Nomahr upadł na podłogę, z jego dłoni wysunął się granat