Filizaneczkaherbaty
Zoe
Z zachwytem jak i uśmiechem obserwowała spadające krople. Zauważyła te miejsce.
Przyjrzała się mu uważnie.
Jednakże nie chce teraz rozwiązywać zagadek.
Dalej patrzyła na krople, które ściekały z małych listków strumykami.
Deszcz zaczął powoli przybierać na sile. W końcu wiosna, a w Anglii na wiosnę i lato zaczynają się wielkie ulewy. Daleko stąd dało się zobaczyć błyskawicę. Po kilku sekundach usłyszałaś grzmot.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Ślicznie, ale niebezpiecznie.
Westchnęła, zebrała swoje rzeczy i poszła wprost pod ulewę, powoli włócząc się do wejścia.
Zoe:
Obok niej szła niewidzialna, ociekająca wodą sylwetka. Nie widziałaby jej, gdyby nie widoczna woda, spływająca po tej personie.
Isaac:
Leżał nadal na trawie.
Rozpadało się, ale miał to gdzieś.
- Wejdź do środka - rzucił tylko do Adriena.
Widocznie nie chciał o tym opowiadać.
- Jeszcze się mi tu pochorujesz.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Kątem oka zauważyła postać.
Obróciła głowę w jej kierunku.
- Dean? - uśmiechnęła się.
Zoe/JD:
- Mhm - usłyszała jego głos - Serio myślałaś, że cię wtedy na korytarzu zostawiłem? - zaśmiał się lekko, po czym zrobił się widzialny - Początkowo chciałem po prostu zobaczyć, czy zareaujesz jakoś na moje zniknięcie. A potem jak czytałaś zbyt podobało mi się to skupienie na twojej twarzy, by cię rozpraszać swoim nagłym pojawieniem się - posłał jej uśmiech.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
- Serio. Nie wiem przecież czego po tobie oczekiwać. - uśmiechnęła się znowu, trzymając książkę w rękach.
Zdjął z siebie bluzę i założył mu ją na głowę. - Ty też się rozchorujesz.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Obserwowała burzę. Z uśmiechem.
Błyskawice były coraz bliższe, a grzmoty dało się słyszeć w krótszych odstępach czasu. Burza się zbliżała w szybkim tempie.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
- Chodźmy już. I tak przemokliśmy do suchej nitki. - powiedziała wracając spojrzeniem na JD
JD:
- Jasne, chodźmy.
Weszli do środka budynku.
Isaac:
Oddał mu z powrotem bluzę.
- Spadaj do środka, cholero, ale już!
- Nie. - burknął. Znowu zarzucił na niego bluzę. Również się pod nią schował i musnął jego wargi.
A deszcz padał i padał, i padał, aż w końcu zmoczył Was tak bardzo, że się na chwilę skleiliście. Grzmoty były co chwilę głośniejsze i dało się je słyszeć co około 5 sekund. Czyli z prędkości dźwięku wynika, że od burzy dzielą Was niecałe dwa kilometry.
Właściciel
Laderas
- lepiej się gdzieś schowajmy - powiedziała swojemu skrzydlatemu przyjacielowi.
Właściciel
Laderas
Nie czekając na odpowiedź poleciała do szkoły.
Usami
Kichnął tylko w odpowiedzi i udał się za nią.
Isaac:
O ile sam nie miał najmniejszych problemów z robieniem takich odpałów to kiedy to Adrien go pocałował poczuł na twarzy rumieniec. Dobrze, że miał bandaże, więc nie było tego raczej po nim widać.
- Słuchaj mendo, wracaj do środka, mi nic nie będzie, a ty się zaraz rozchorujesz.
- Idę z tobą, albo w ogóle. - pstryknął go w nos.
Isaac:
- ...uparta menda z ciebie, wiesz?
- Wiem. - zaśmiał się cicho. - No dobra, chodźmy. Zaklepuję pierwszy prysznic!
Isaac:
- Niech ci będzie.
Wstał i poszedł do środka.
Zadowolony poszedł za nim.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Wychodzi tu, z zatęchlonego korytarzu szkoły, zaraz po pani Veronice Sawyer.
Czeka cierpliwie na JD, by unegocjować w jakim miejscu wyprowadzą rozmowę.
Zoe i JD
- Cóż, może lepiej, żebyśmy usiedli - Wygląda na to, że ona również spodziewa się wiele emocji po tej rozmowie
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Rzuciła spojrzeniem na duszę kobiety.
Ale
Piękna
Dusza
JD:
Wyszedł zaraz za Zoe.
Cholera, poczuł, że musi zapalić.
Ale to zaraz. Najpierw porozmawiają.
Potem papierosy na odstresowanie.
- Ta. Czemu nie - Veronica znała go na tyle, że pomimo tego, jak dobrze markował nonszalancję, widziała, że tak naprawdę zżerał go stres. Nie zmienił się ani odrobiny odkąd widziała go po raz ostatni. No... z jedną różnicą może. Teraz nie próbował chyba wysadzić szkoły. Przynajmniej wyglądał stabilniej psychicznie. Zresztą... tak samo jak w chwili śmierci. Wybudził się z tamtego szaleństwa na kilkanaście sekund przed wybuchem. Za późno. Wziął od niej bombę, żeby to nie ona zginęła. To ostatnie co zrobił w życiu. Poświęcił je.
Zoe i JD
No więc usiedli na najbliższej wolnej ławce.
Veronica odchrząknęła niezręcznie.
- Więc... O czym chcieliście pogadać? - Zapytała tak samo niezręcznie, jak wcześniej odchrząknęła
Filizaneczkaherbaty
//nie
Zoe
Teraz będzie miała dziwną rolę.
Proponowacz i wciskacz kitu.
-... - nie traciła spokoju, mimo to, że chętnie zaszyła by się pod kołdrę i leżała dwa dni rycząc jak bóbr..
Zmiany pogody i szybkie poznawanie dusz, to zło. Uwierzcie Zoe.
JD:
- W sumie to... Ogólnie. Wolałem się spotkać celowo, nie przypadkiem na korytarzu, bo wtedy to byłoby jeszcze dziwniejsze. Dawno się nie widzieliśmy - skrzywił się nieco - Chyba jak nie ma za wielu osób w pobliżu mogę mówić na ty, prawda? Znamy się dość dobrze i jesteśmy tak naprawdę w tym samym wieku, dziwnie się czuję mówiąc do ciebie na pani. Chyba, że bardzo ci zależy na tej oficjalnej formie. Mogę się dostosować czy coś w tym stylu.
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Obserwuje uważnie.
W sumie największym złem jest tutaj ona.
Poczuła się debilką ;-;
Zoe i JD
- Ok... - Zrobiła krótką pauzę - możesz mówić mi na ty, będzie mniej niezręcznie, oby - Westchnęła - Rzeczywiście dawno się nie widzieliśmy... Bo tak jakby umarłeś, sam rozumiesz
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Powstrzymała śmiech, zachowując poważną minę.
JD:
- No wiem - zaśmiał się lekko - Nie istnieje coś takiego jak Czyściec. Ludzie, którzy nie byli ani do końca źli ani do końca dobrzy, zostają duchami. Tym właśnie teraz jestem. Dlatego akurat ta szkoła. Gdzie indziej nie przyjęli by ucznia, po którym nie było nawet czego pochować. Skontaktowałbym się, ale uznałem, że nie chcesz mnie widzieć po tym, co się stało. I że lepiej ułożysz sobie życie beze mnie w nim. Gdyby nie to, że zaczęłaś tu uczyć, nie pokazałbym ci się nigdy na oczy. Pewnie ty też byś wolała mnie już nigdy nie zobaczyć, co?
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Obserwuje uważnie dwójkę.
Zoe i JD
- Znaczy... No wiesz... A tam od razu nigdy nie zobaczyć... - Wbiła wzrok w ziemię - Tak po za faktem, że potrzebowałam 5 lat terapii to chwile z tobą nie były takie koszmarne, mogło być chyba gorzej - Z dużym naciskiem na "chyba"
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Przykro jej i na pewno współczuje Sawyer.
JD:
- Ta. Wszystko było dobrze mniej więcej do momentu, jak zastrzeliłem tamtych dwóch - tak jakby mówiąc to pominął fakt, że trochę wcześniej otruł taką pseudo-przyjaciółkę Veronici i namówił ją do sfałszowania listu samobójczego. Zresztą, Heather Chandler była wredna, nikt za nią i tak nie tęsknił.
Zoe i JD
Zaśmiała się lekko
- Na pogrzebie było dość śmiesznie...
Filizaneczkaherbaty
//I Love my dead, gay son! XD
Zoe
- Jak na pogrzebie może być śmiesznie? - wymamrotała cicho, ale i tak pewnie ją usłyszano.
Zoe i JD
Veronica spojrzała na Zoe
- Powiedzmy, że ojciec jednego z nieboszczyków zajął się spiętą atmosferą...
Filizaneczkaherbaty
Zoe
Myśli zaczęły jej świtać, myśląc co mógł powiedzieć.
Uśmiechnęła się.
- Dziękuję.
JD:
- Odbiło mi, bo przez tych wszystkich dupków z Westerburg High płakałaś. Dlatego chciałem ich pozabijać. Jak teraz o tym myślę, to... oryginalny sposób rozwiązywania problemów - uśmiechnął się, w sposób jasno wyrażający to, że żałuje, ale z perspektywy czasu bawi go to, że w ogóle mógł się tak zachować - Wtedy byłem gotowy na wszystko i niestety strasznie niedojrzały. Przez kilka pierwszych lat po śmierci miałem tak zniszczoną psychikę, że próbowałem zginąć drugi raz, żeby o tym wszystkim nie myśleć. Nie czuć żalu... tęsknoty - na tym słowie nieco zawahał się, patrząc na Veronicę - Nie czuć już nic. No ale jak widać drugi raz umrzeć się nie da. A co było z tobą? Poza tą terapią, ułożyłaś sobie jakoś wszystko? - pamiętał, jak przy ich jednym z pierwszych spotkań powiedział, że Veronica wygląda mu na taki typ, co pójdzie do koledżu i poślubi jakiegoś prawnika.
Filizaneczkaherbaty
// Znamy się na pięknych żartach Heathers :')
Zoe
Zamilkła czekając na reakcję.
Zoe i JD
- No jak widzisz uczę plastyki w szkole dla specjalnych dzieci - W końcu na niego spojrzała - po za tym jestem zaręczona - Powiedziała spokojnie i ciepło pokazując im obrączkę na palcu - Więc jak widzisz, wszystko u mnie całkiem dobrze, co u ciebie?