Bar

Avatar Attero
- Raz się żyje. Zdrowie. - unosi kieliszek do góry w właśnie tym geście.

Avatar Trinitrotoulentn
Nalał sobie i podniósł kieliszek, stuknął swoim o kieliszek Virus -Zdrowie moje i Twoje!-

Avatar ThePolishKillerPL
Richard chwycił swój hełm, po czym ostrożnie go zdjął i odłożył na uda. Kryta przez maskę głowa ukazała się - posiadał on średniej długości włosy czarne jak noc i proste. A twarz? Panie, przy tym niejedna postać z horrorów się chowa. Twarz była caluśka w bliznach różnorakieto typu - cięte, szarpane a nawet od oparzeń, chemii czy mrozu. Dopełniały to ślady po krwi na policzkach i całkowicie wydłubane gałki oczne. Uszy były jakby "przygryzione". Z jego ust w tycich blizenkach wydobyło się westchnięcie, niezrobotyzowane przez hełm.

Avatar gulasz88
Właściciel
Baturaj
- Wszyscy tak mówią, a potem serio zostają. - Zaśmiał się pod nosem. - Daj znać, kiedy będziesz potrzebował dolewki. Albo będziesz chciał spróbować tego, z czego słynie ten lokal.

Killer
- Ciężki dzień, tydzień i rok, co? - Zapytał, zaraz po tym jak skończył obsługiwać klienta obok ciebie.

Avatar ThePolishKillerPL
//Czekaj, on nie siedzi koło Virus i tego typka? Przecież się przesiadł.
-Ta...powiedzmy. Kto wie, może i bardziej niż ciężki? -zażartował, aczkolwiek ton jego głosu daje dylemat czy to żart czy to na serio.

Avatar Baturaj
- Mhm - mruknął do barmana i wziął się za dalsze rozglądanie. Zerknąwszy ku jednemu z gości zauważył, że tamten zdejmuje coś z głowy. Zobaczył tylko fragment okaleczonej twarzy i to z daleka, ale i tak widok nie był przyjemny, więc przeniósł wzrok na półki baru. Widząc jedną z butelek z zagranicznym napisem na etykiecie uśmiechnął się do siebie, jakby przedmiot coś mu przypomniał. Zatopił się w rozmyślaniach, pijąc resztę swojego piwa.

Avatar Attero
Prostuje się słysząc pewien znajomy głos... Tylko skąd go zna? Patrzy się jeszcze raz w stronę mężczyzny z bliznami i próbuje cokolwiek sobie przypomnieć. No cóż, ciężko się myśli z nietrzeźwym umysłem i pewnie po czasie sobie przypomni. Ale to na pewno nie było jakoś dawno...

Avatar ThePolishKillerPL
Wyczuł na sobie czyiś wzrok. Bycie ślepym ma nieco swoich zalet, heh...a może to jakiś wszczep o którym on nie wie?
-Aż mi się przypomniało kiedy to jeszcze miałem oczy...heh. Stare, dobre czasy kiedy nie uznawano mnie za dziwaka. -rzekł do patrzącej na niego dziewczyny.

Avatar gulasz88
Właściciel
Baturaj
Cóż, nie dowiesz się skąd pochodzi blizna jeśli samemu jej nie stworzysz. Albo nie zapytasz jej właściciela. Rozmowa na pewno by pomogła go poznać.

Killer
Kiedy tak mówiłeś i rozmyślałeś, pojawił się przed tobą drink, o jasnej niebieskiej barwie. KJ musiał go przygotować kiedy akurat nie patrzyłeś. A jeśli o tym mowa, nowo przybyły gość od kilku chwil podziwia kunszt ran na twojej twarzy.

Avatar ThePolishKillerPL
Chwycił subtelnie szklankę z drinkiem i upił tyci łyk, po czym odłożył drink. Zatopił się w myślach, czy to co czynił było warte tego, co teraz ma.

Avatar Attero
- Przepraszam, musiałam cię z kimś pomylić. - mówi i wraca do Ezry, tylko ukradkiem spoglądając na nieznajomego.

Avatar ThePolishKillerPL
-To nic takiego. Każdemu się zdarzy pomyłka, nawet geniuszom.

Avatar Trinitrotoulentn
-Wyglądasz, jakbyś znała tego mężczyznę- powiedział pytająco

Avatar Attero
- Musiałam się pomylić albo sobie tego teraz nie przypomnę.

Avatar Trinitrotoulentn
-No, ja wziąłem Cię za człowieka, który wybił mi szczękę. Pomyłki się zdarzają-

Avatar Attero
- A niektórym nawet częściej. Zwłaszcza z nieprzytomnym umysłem. - miły uśmiech do Ezry.

Avatar Trinitrotoulentn
-Tak czy inaczej jesteś, w porównaniu do niektórych moich znajomych, zadziwiająco trzeźwa na ilość wypitego alkoholu-

Avatar Attero
- Czyli jestem tak dobrą aktorką?

Avatar Trinitrotoulentn
Zaśmiał się głośniej, niż miał w zamiarze -Na to wygląda-

Avatar Attero
- Znając życie to do rana z tego nie wydobrzeje. - również się śmieje z nim, ale jak humor dobry, to i reszta też będzie świetna.

Avatar Trinitrotoulentn
-Ciekawostka. Ja nie mogę się spić- powiedział dalej wesołym tonem

Avatar ThePolishKillerPL
-Witaj w klubie trzeźwych. -zażartował Richard do faceta.

Avatar Baturaj
Mężczyzna spokojnie dopił resztę piwa.
- Panie barmanie, to samo poproszę! - rzucił uprzejmie do barmana, po czym wstał i przeszedł się do miejsca tuż obok faceta z bliznami na twarzy.
- Mogę się przysiąść? - spytał spokojnie.

Avatar Baturaj
- Może temu, że ludzie zwykle nie ufają prawie dwumetrowemu gostkowi, który chce się do nich przysiąść - rzucił, siadając. - Uwierz mi, sprawdzałem.

Avatar ThePolishKillerPL
-Różni ludzie, różne charaktery. Co poradzisz? Nic nie poradzisz.

Avatar Baturaj
- Nic a nic... - zamyślił się w odpowiedzi mężczyzna. Po chwili dodał: - Wiesz co, zainteresowałeś mnie, a to się rzadko zdarza komukolwiek.

Avatar ThePolishKillerPL
-Ciekaw jestem, jak. Powiedz mi.

Avatar Baturaj
- Proste: masz na twarzy więcej blizn, niż ja na całym ciele, a ja nie miałem łatwego życia. Człowiek z taką facjatą musiał przejść przez okropne rzeczy. A mimo to przeżyłeś i siedzisz sobie spokojnie w oldschoolowym barze, popijając drinki. I gadając z ludźmi jak zwykły koleś. A ja wiem, że nim nie jesteś. Żaden z nas obu nie jest "zwykłym kolesiem".

Avatar ThePolishKillerPL
-No, co do bycia "zwykłym kolesiem" masz rację. Przeszłem w życiu wiele...cóż, nieprzyjemnych doznań. Uwierz mi, nie chciałbyś je poznać.

Avatar Baturaj
- W życiu poznałem wiele rzeczy i ludzi. Sądzę, że nic mnie już nie ruszy. To kwestia nastawienia.

Avatar ThePolishKillerPL
-No, bycie torturowanym przez 2 lata dzień w dzień różnorakim gównem powinno cię ruszyć. Jeśli chcesz mogę ci dokładnie powiedzieć jak mnie torturowali.

Avatar Baturaj
Mężczyzna zrobił poważną minę.
- Milutko. Nie, obejdzie się bez szczegółów. Też byłem torturowany, ale tydzień, a nie dwa lata... Jak to przeżyłeś i nie zwariowałeś?

Avatar ThePolishKillerPL
-Nie wiem. Prawdopodobnie Bóg mnie miał w opiece, o ile taki istnieje.

Avatar Baturaj
- Według mnie nie. Ufam, że osoby odpowiedzialne za twój stan już nie chodzą po tej ziemi?

Avatar maxmaxi123
W mroku ulic spacerował pewien groteskowo wyglądający jegomość, acz w tym nikłym wręcz świetle nie było widać go w całej krasie, ale elementy przywodzące na myśl taki a nie inny wygląd były widoczne bez problemu. Był to kolorowy, wypłowiały już nieco, żółty pognieciony garnitur, z niepasującymi spodniami, w odcieniu błękitu, któremu bliżej do szarości. Twarz miał przykrytą luźno rzuconym na siebie płaszczem przeciwdeszczowym. Miał też czerwony kapelusz, porównywalny do mafijnych z lat 60' Ameryki, który był w najlepszym stanie z całego widocznego ubioru. Jego chód przywodził na myśl spieszącą się do pracy osobę, różnicą było to, że z jego postawy i garbu nie ciężko się domyślić, że nigdzie nie było mu spieszno.
Wtem, uwagę nieznajomego przykuł pewien bar. W zasadzie nie ma nic do stracenia, a kieliszek czegoś mocnego chociaż na chwilę oderwie go od tej rzeczywistości. To nie tak miało się potoczyć, miało być lepiej, inaczej... Nikt go nie przestrzegał, a w telewizji tacy ludzie zbijali fortunę. Za późno nie dostrzegł w ich twarzach powołania do pracy, tylko możliwy zysk. On natomiast robił to z pasji,powołania, zamiłowania. Pluje na nich. Kiedyś ich szanował, teraz stawia ich poniżej zwierząt. Zrozumiał też, że przez chęć wyróżnienia się, zrobienia tego inaczej, został zgubiony. Że też nie pomyślał o tym, że nikt nie zainwestuje w coś niepewnego, nie podejmie ryzyka.... Oni stawiają tylko na sprawdzone środki, na to co się sprzedaje.
Przez takich ludzi skończył właśnie tu; przed barem, który mijał codziennie ignorując go, a dziś myślał o wejściu. Nigdy dotąd nie pił, zawsze się powstrzymywał, w końcu w swojej branży powinien mieć trzeźwy umysł, a skoro ma pewność, że jego kariera legła w gruzach, nie ma nic do stracenia...
Zaraz po wejściu, w lepszym świetle baru, widać było jego pełną sylwetkę. Już na twarzy okazjonalni gapie dostrzec mogli rzecz bardzo nietypową, a mianowicie uśmiech, który przykuje uwagę każdego. Użycie stwierdzenia, że był uśmiechnięty od ucha do ucha jest może trafne, ale nie oddaje ono jego całości. Miał wręcz nienaturalnie białe zęby, żywcem wyjęte z kreskówek. Nawet wprawny obserwator nie znalazłby dziur między nimi, ot jednolita masa białego tworzywa, przypominającą tylko zęby. Dodatkowo, dolna część masy była rozciągnięta aż pod brodę. Nieco wyżej był nos, nie wyróżniający się niczym, w zasadzie jedyna widoczna normalna część ciała na twarzy. Oczy były zasłonięte staromodnymi już okularami, z czarnymi szkłami, w metalowej oprawie, z okrągłą obudową wokół szkieł. Włosy dalej przykrywał przemoknięty już kapelusz, z którego ściekała woda w obfitych ilościach. Zdjął cały mokry i wilgotny płaszcz, wieszając go niedbale na wieszaku. Nie trzeba chyba dodawać, że lało się z niego więcej wody niż z kapelusza, którego nie raczył zdjąć. Podchodząc do baru, z długich nogawek spodni wynurzyła się para fioletowych mokasyn, bardziej suchych od reszty odzienia.
Widząc, że nie ma miejsca przy barze, ruszył zrezygnowany w kierunku wolnego stolika, po czym usiadł przy jednym. Nawet nie zamierzał się prosić, po prostu siedział. Nie jest nikim ważnym, to czemu ma się prosić o coś? Jak barman zwróci na niego uwagę to dobrze, a jak nie to nie. Trudno się mówi. Jedno zignorowanie w te czy we w tę, nie pogorszy już jego i tak fatalnego stanu.

Avatar Attero
- Jesteś tak wytrzymały? Czy jakiś kolejny wszczep? - teraz jest zaskoczona i to nawet bardzo.

Avatar Trinitrotoulentn
-Wszczep. Są ludzie, którzy mnie lubią i są tacy ludzie- wskazał na swoją nieorganiczną rękę

Avatar Attero
- Według mnie bardzo ci pasuje do stylu. Zresztą, twój styl mi się podoba. - i znów płonie rumieńcem, który chowa w dłonie, może chłód stali go trochę zmniejszy.
- Kath idiotko siedź już cicho... - mówi cicho do siebie.

Avatar Baturaj
- I dobrze. Nie jesteś szczególnie rozmowny, co?

Avatar Baturaj
- Mówisz krótko, ogólnikami. W sumie w tym też jesteśmy podobni. Zwykle nie zamieniam z nikim więcej niż trzy zdania.

Avatar Trinitrotoulentn
-Kath? Masz na imię Katherine?- rzekł zdziwiony, acz zadowolony rumieńcem po komplemencie w jego stronę

Avatar ThePolishKillerPL
-Trafił swój na swojego, jak to mówią. Oh, zapomniałbym się przedstawić. Richard.

Avatar Baturaj
- Rack - skłonił lekko głowę. - Jak Jack, tyle że przez "r".

Avatar Attero
- Blisko, jestem Katharina. - dalej trzyma przy policzku stalową dłoń, aż rumieniec zaczął schodzić.

Avatar ThePolishKillerPL
-Dosyć nietypowe imię. Ale co ja szczerze wiem o tych imionach, nim mrugniesz a już jesteś z wiadomościami w tyle. -zażartował.

Avatar Baturaj
- Moja mama nie była amerykanką. Lubiła oryginalność. Szczerze to zapomniałem jej spytać o to moje imię, co miało oznaczać. A teraz już nie spytam.
Rack dostrzegł nowego przybysza. Obrzucił go uważnym spojrzeniem. Ciekawy gość, pomyślał.

Avatar Trinitrotoulentn
-Piękne imię. Katharina. Skąd jesteś?-

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar gulasz88
Właściciel: gulasz88
Grupa posiada 810 postów, 5 tematów i 19 członków

Opcje grupy The Wanderin...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie The Wandering Souls Bar [PBF]