-W porządku.To do jutra!.-
Wyszedł z bazy
Właściciel
Wyszedłeś z niej, otrzymawszy pożegnanie od Marty'ego i Bobo.
Właściciel
Nikt nie dzwonił, ani nie wysyłał wiadomości.
Wsiadł na motor i pojechał do domu
Właściciel
Dotarłeś do niego bezpiecznie.
Właściciel
Była jeszcze otwarta, w środku jakieś 30 człeków.
Usiadł przy stoliku i czekał na kelnera
Właściciel
Ten podszedł. Rasa afroamerykańska, dość wysoki. Czarne okulary.
-Co podać?
Właściciel
Kiwnął głową, coś zapisał i odszedł.
Właściciel
Jeszcze się nie zjawiał, ale zauważyłeś więcej postaci ubranych tak jak on i w tych samych czarnych okularach. To nie może być przypadek.
W razie czego powoli położył rękę na kaburze od pistoletu
Właściciel
Nic się złego jeszcze nie stało, kelner przyniósł pomidorową i kotleta wołowego z ziemniakami i ciemnym sosem.
Zjadł to wszystko po czym jak najszybciej wrócił do swojego pokoju
Właściciel
Niestety, dwójka kolesiów zatrzymała cię w drzwiach, a chwilę później spuszczono żaluzje i włączono światło.
Rozejrzał się, po czym powiedział
-Czego ode mnie chcecie?!-
Właściciel
Usłyszałeś głos, który słyszałeś podczas rozmowy telefonicznej z nieznajomym.
-Od ciebie? Niczego. Nie jesteśmy wrogami.
Właściciel
-Tymi, którzy działają, gdy trzeba.
-Dla kogo? I po co? I czego tutaj potrzebujecie?-
Właściciel
-Dla siebie, by mieć kontrolę, ciebie.
-Do czego niby mnie potrzebujecie? I co dokładnie chcecie kontrolować?-
Właściciel
-Niektóre służby, niektórych gigantów, niektórych maluśkich...
Właściciel
-Informacji i tego, byś nie zatajał przed nami ważniejszych informacji.
-Informacji o...?-
//Czemu czuję,że zaraz pojawi mi się tabelka z typem charakteru mojego rozmówcy?//
-Chodzi wam o OHS i Vindictae?-
-Czemu miałbym wam pomagać?-
-No dobra,masz mnie.Ale i tak mam kilka pytań.-
-Skąd mam wiedzieć,że mówicie prawdę?-
Właściciel
-Nazywasz się Aiden Rooks, pseudonim Kruk. Byłeś w armii amerykańskiej, krótko przed końcem wojny zostałeś zaatakowany, ukryłeś się w europejskim metrze. Dobry strzelec, gorzej z bronią wręcz. Nie zostawiasz nikogo i wahasz się nad zabijaniem swoich byłych współtowarzyszy broni. Dobrze mówię?
Lekko się wzdrygnął, zrobił krok w tył po czym powiedział
-Znacie mnie na wylot, co?-
Właściciel
-Tak. Dodatkowo wiemy, że do 21 roku życia byłeś prawiczkiem.
-Naprawdę nie macie co robić, co?-
Westchnął, rozejrzał się po czym zapytał
-Co dokładnie chcecie ode mnie wiedzieć?-
Właściciel
-Miałeś najpierw zadać pytania.
-Skąd mam wiedzieć,że nie pracujecie dla OHS i chcecie po prostu sprawdzić ile ludzie o was wiedzą?-
Właściciel
-Ostatni Homo Sapiens, mają twierdzę na tym kontynencie. Kod do laboratoriów to 7891, kod do zbrojowni to 0127, do biur 4356, do hangarów z pojazdami latającymi 6757, pływającymi 6009, lądowymi 2955. Kod do ogólnego dostępu na teren tej placówki, by kamery nie uznały ciebie za intruza i nie nasłały na ciebie mechanicznych zabójców to 9846360368.
Napiszcie mi potem gdzieś te kody, dobra?-
Lekko się zaśmiał, po czym się ogarnął
-Dobra, skończyłem z pytaniami. Wasza kolej.-
Właściciel
-Pracujesz dla Marty'ego. Jego nazwiska nie używamy, bo to nie ma znaczenia. Ostatnio dołączył do was Bobo, więc powiększyliście swój zasięg eliminacji Vindictae. Czy się nie boisz zemsty ich strony?
-Szczerze? Boję się ich jak cholera,ale tego nie okazuje.No bo przecież, stawiali opór OHS przez bardzo długi czas, prawda?-
Właściciel
-Tak. I chociaż zostali dwa razy ściągnięci na dno, to i tak się odbili i wrócili jako groźne dupki.
-Wracając, wspominaliście coś o ich zemście, tak?-