Właścicielka
- Chociaż to to pewnie przeterminowane... - myślała Kama, zdejmując płachtę z fotela, niemal przewracając na niego Lawrenca i wracając do szafki. - No to się spali, bo ładnie, jak sztuczne ognie. Hmm... a to się bierzemy od razu, czy coś do picia?
- Jak wolisz. Na trzeźwo wyglądasz równie pięknie co po pijaku.- Rzekł rozsiadając się wygodnie.
Właścicielka
- Ale ze mnie dzida... Przecież wychlałam wszystko, jak stąd spierdzielałam... No cóż. - odetchnęła i zrzuciła z siebie kurtkę. - To masz jakieś propozycje? Ja znalazłam przytulne miejsce... - uśmiechnęła się.
//*niesie Patrysia na pw*
Chłopak wyjął kanapkę z buzi patrząc na wszystkie zdjęcia z zaciekawieniem. Westchnął cicho i wolną dłonią sięgnął po pocztówkę.
-Ciekawe... -mruknął sam do siebie, najwidoczniej zamyślony.
Właścicielka
Wtedy zauważył, że było to kilka pocztówek, ale wszytskie poza jedną były po niemiecku i podpisane przez niejaką Kassandrę. Ostatnia wyglądała na nową.
Drogi wujku,
miałam jakieś awersje do pisania, więc o to prosiłam Kass. Dziś się jednak przełamałam. Dobrze jest mi w Farii, lubię ten zapach książek, przypomina mi rozszerzoną wersję twojej biblioteczki. Kass zakochała się ostatnio w pewnym chłopaku ze Świata, ale lepiej sam go poznaj. Ja nie mam nikogo na stałe, może to i dobrze. Tęsknię za tobą, więc mógłbyś czasem nas odwiedzić, bo gołąbeczki postanowiły tu na razie zostać.
Twoja bratanica, Kama (nie wierz Kass, że komukolwiek dam się nazwać Karmilla)"
Uśmiechnął się i odłożył pocztówkę na swoje miejsce. Cały czas myślał nad czymś. Włożył kanapkę do buzi i ruszył w stronę wyjścia z kuchni.
Właścicielka
//wracał do sypialni czy szedł dalej?
Właścicielka
Kuchnia w tym samym pomieszczeniu przechodziła w salon. Przed Yukkim były tylko dwie pary drzwi - jedne uchylone, prowadzące do łazienki, a drugie prawdopodobnie wyjściowe, z przywieszoną na klamce karteczką z krótką wiadomością "Lepiej nie wychodź".
Westchnął cicho. W sumie nie miał zamiaru wychodzić... Ruszył w stronę łazienki. Chciał się odświeżyć... Za dużo emocji, zdecydowanie za dużo...
Właścicielka
Łazienka była przytulna, niewielka i zawierała w sumie to najpotrzebniejsze: prysznic, umywalka, WC, lustro i szafkę z pierdółkami łazienkowymi. Mógł robić to co chciał.
Yukki rozebrał się i szybko wskoczył pod prysznic mrucząc coś pod nosem. Spuścił wodę pozwalając jej spływać po całym ciele. Westchnął cicho stojąc bez ruchu.
Właścicielka
Wciąż było cicho, jedyne co poza wodą było słychać to tykanie starego zegara. Woda orzeźwiała.
Chłopak wzdrygnął się lekko i przeczesał swoje mokre włosy dłonią. Po chwili wyszedł spod strumienia wody i po omacku zaczął szukać ręcznika.
Właścicielka
Znalazł go od razu, bez większych problemów. Gdzieś w oddali doszedł go głos Eleazara, który rozespanym głosem go zawołał.
Yukki szybko przetarł włosy ręcznikiem i owinął go sobie wokół bioder, że też wcześniej tutaj nie trafił... Westchnął cicho i wyszedł powoli z łazienki. Nie chciał, by wampir martwił się, że tak nagle zniknął.
Właścicielka
Eleazar siedział przy stoliku i właśnie jadł omleta.
- Miło, że się rozgościłeś. Jak się spało, Yukki? - uśmiechnął się wampir.
-Umm.. W sumie to całkiem dobrze... -mruknął stojąc w drzwiach. Patrzył uważnie na mężczyznę. -Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci to, że wziąłem sobie prysznic...
Właścicielka
- Nie nie, czuj się jak u siebie w domu, Yukki. - odrzekł rozanielony Eleazar. - Potrzebujesz czegoś?
-Nie... Raczej nie... -westchnął cicho poprawiając ręcznik. Momentalnie odwrócił się za siebie, gdzie zostawił mokre ślady. Mruknął coś pod nosem, najwyraźniej zamyślony.
Właścicielka
- To teraz ja skończę się umyć, a potem wezmę się za mycie podłogi. Masz jakieś plany na teraz? - zapytał,podnosząc się z miejsca.
Pośpiesznie machnął ręką.
-J-ja powycieram podłogę, moja wina... -stwierdził i wrócił do łazienki, by w końcu się ubrać.
Właścicielka
- Oj, nie kłopocz się Yukki. Ja sam nawet nie wiem, gdzie są bzdety do mycia, a co dopiero ty.
-Trudno się mówi. -westchnął. Zakładał spodnie w pośpiechu, więc słabo mu to wychodziło. Plątał się we własnym ubraniu...
Właścicielka
Widząc to Eleazar po prostu grzecznie przestał się gapić na Yukkiego i wyminął go. Szarooki mógł zauważyć, że wampir jest ubrany w lekką piżamę, z której w sumie właśnie się rozebrał i sam wskoczył pod prysznic.
Właścicielka
Widząc to Eleazar po prostu grzecznie przestał się gapić na Yukkiego i wyminął go. Szarooki mógł zauważyć, że wampir jest ubrany w lekką piżamę, z której w sumie właśnie się rozebrał i sam wskoczył pod prysznic.
Chłopak, cały czerwony, odwrócił głowę w drugą stronę. Zabrał się za koszulkę. Z nią uwinął się szybciej. Westchnął cicho przeciągając się jak kot. Wyszedł z łazienki przeczesując mokre włosy dłonią.
Właścicielka
- Suszarkę zostawiłem tam gdzieś w kuchni, jakby co. - zawołał za nim wampir.
Uśmiechnął się pod nosem. W sumie to nie przeszkadzały mu mokre włosy... Ruszył do sypialni i położył się na łóżku patrząc w sufit.
Właścicielka
Tak więc sobie leżał w bardzo mięciutkim łóżku. Słowem, opierdzielał się.
I było mu z tym dobrze. Zaczął nucić coś pod nosem machając łapką. Nie chciało mu się ruszać z miejsca, było mu tak strasznie wygodnie.
Właścicielka
Po jakimś czasie Eleazar wrócił do sypialni i położył się obok Yukkiego.
- Zakochałeś się w tym łóżku?
Szarooki spojrzał na niego uważnie.
-No wiesz... Nie powiedziałbym ale pomyślę nad odpowiedzią. -zaśmiał się robiąc mu miejsce.
Właścicielka
Eleazar nagle przytulił Yukkiego.
- Jak dla mbie to mógłbyś tu zostać i kochać moje łóżko, a ja ciebie. Taki swego rodzaju trójkąt.
Oblał się widocznym rumieńcem. Wyglądał jak małe, zdziwione dziecko.
-T-trójkąt? -mruknął cicho. Wtulił się w wampira.
Właścicielka
- Nieważne, od rana gadam głupoty. - westchnął i ucałował go w czoło. - Mówiłem ci już, że jesteś uroczy?
-Zapewne kiedyś mówiłeś. -stwierdził cicho. -N-nie lubię jak ktoś tak o mnie mówi...
Właścicielka
Lawrencowi przyśniły się Zella i Caer. Białowłosa była pijana i niezbyt słuchała siostry.
- Czyli ja coś mówię, a ty chlejesz? To jest alkoholizm, uzależniasz się od lyrnu, a ty masz obowiązki!
- Bla Bla Bla. Niby jakie?
- Cóż, odstaw fantazjowanie o Lawrencie i pomyśl o tym, że będziesz druhną.
- A masz jakiś inny pomysł? Ja jestem stary dziad i niewiele potrafię wymyśleć.
-Oj tam... Aż taki stary jesteś? -mruknął niepewnie. Zaczął miąć swoje oko rękawem bluzy, ziewając cicho.
Wiedział że i tak nie ma wpływu na swoje sny, więc po prostu obserwował akcję.
Właścicielka
- Zależy. Jak na wampira niezbyt, jak na człowieka... - tu zamyślił się na chwilę, licząc coś na palcach. - Jak na człowieka jestem sypiącym się szkieletem. - tu żartobliwie wystawił ręce przed siebie i udał upiora.
- Cicho. Do wesela Shani jeszcze daleko. - nakryła się poduszką. - Tak w ogóle to co cię tak naszło?
- Bo wtedy to myślałam, że Rafael nigdy się jej nie oświadczy. - odrzekła naburmuszona. - Poza tym znajdź sobie kogoś towarzyszącego, bo znając Kamę, nie podzieli się Lawrencem.
-Przesadzasz. -stwierdził szturchając wampira. Yukki uśmiechnął się szeroko. -Głupek. -westchnął i pocałował Eleazara w policzek.
Właścicielka
- To sobie policz, jakbyś wyglądał mając prawie sześć wieków. - zaśmiał się Eleazar i pocałował Yukkiego w policzek. - To jaki jesteś, jeśli nie uroczy?
-Ano... Jestem nie uroczy i tyle. -pokazał mu język. -Ale naprawdę masz sześć wieków? Czuję się jak dziecko...
Właścicielka
- Przesadzasz. Po prostu inaczej się to liczy, nic wielkiego. - westchnął Eleazar.
Zegar wybił pełną godzinę, a wampir podniósł się.
- Ech, niedługo będę musiał iść na obchód. Poradzisz sobie sam? - zapytał z troską.
-Jasne, jasne. Poczytam książki czy coś... -machnął ręką na półkę z książkami. -Chyba nie są po niemiecku...?
Trzeba by pójść na to wesele. Przeszło mu przez myśl.
Właścicielka
- Nie, tylko może trzy, te z wierszami mojego dziadka. Reszta jest zrozumiała. Inne po niemiecku, jak twierdzisz, wzięła Trefl. Niedługo wrócę, skarbie. - cmoknął go lekko, po czym zaczął się machinalnymi, ale szybkimi r*chami się szykować, po czym wyszedł.
- A kto się zajmuje szykowaniem w ogóle tego tam? - bąknęła Caer.
- Usagi, Wera i jakiś tam Bill. Siedzą we trójkę i projektują cały wystrój.
- Okej... z kim pójść... pomyślę. Albo powalczę o Lawrenca.
Yukki uśmiechnął się pod nosem i powoli podniósł się z łóżka. Był z niego leń więc prawie od razu, z powrotem, położył się na miękkiej pościeli. Chyba nie dosięgnę... Stwierdził w myślach zakładając ręce na karku.
Właścicielka
Eleazar zamknął drzwi za sobą, aż z półki pospadało kilka książek. Yukki mógł sobie poleniuchować ile chciał.