Królestwo Trefla

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Weź byś coś powiedział, co? - mruknęła, mijając główne wrota i otwierając niepozorne drzwi z boku. - Chyba, że zmieniłeś się już w czyjąś kukiełkę, która po wejściu do biblioteki mnie zadźga i zaniesie trupa rodzicom.

Avatar gulasz88
- Nie wiem gdzie mieszkają. - Zaśmiał się i podrapał się po głowie. - Trochę się zamyśliłem. Czemu nie wchodzimy frontem? -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- To dość zabawna sztuczka Trefl. Tylko ona potrafi je otworzyć, dla nas to ściana z wystającą zasuwą. Czysta zabawa starszą magią. Tym przejściem wchodziłam, gdy podkradałam lyrn i fariańskie wino. Dawno temu. - zaśmiała się.

Avatar gulasz88
- Ach, aż mi się przypomniało jak sam podkradałem alkohol. Dobre czasy... - Znów się na chwilę zamyślił, lecz szybko się otrząsnął. - Przestań mnie wprowadzać w melancholie! -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Jak uważasz. - westchnęła cicho i zamilkła.
W powietrzu unosił się ciężki, metaliczny zapach. W półmroku nie można było dostrzec, wśród czego tak na prawdę się poruszali.

Avatar gulasz88
- Trochę duszno... - Delikatnie skomentował miejsce w którym się znaleźli.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Stała temperatura w gorzelni. W innych salach to dopiero chłodzą. Poza tym zaraz pójdziemy w lepsze miejsce, wytrzymaj trochę.

Avatar gulasz88
- "Lepsze miejsce" mówisz? - Zaśmiał się lekko.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Mh, nie myśl sobie tyle. Jakby przyszło co do czego, skończyłabym jako kur... tyzana królewsko-darmowa, a ty jako karma dla ogarów. - westchnęła zarzucając palcami jakiś gest, który otworzył im kolejne drzwi, ty razem na nieco lepiej oświetlony korytarz. - Przestań mnie wprowadzać w fantazje! - rzuciła, przedrzeźniając go.

Avatar gulasz88
- Niczego nie obiecuje... - Powiedział podśmiechując i wszedł na korytarz zaraz za nią.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Korytarz był pusty, a gdzieś w oddali słychać było rozmowy po niemiecku. Kama westchnęła cicho, też się śmiejąc. Ruszyła już nieco pewniej korytarzem.

Avatar gulasz88
Niestety nie znał niemieckiego czy wampirzego, więc nie było mu do śmiechu. Po prostu szedł za Kamą rozglądając się po zamku. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Pośrodku korytarza był rozłożony długaśny, podniszczony dywan. Kama zamilkła, słysząc, że kroki się ku nim zbliżają. Zaklęła cicho.

Avatar gulasz88
- Co się dzieje? - Nachylił się nad jej uchem i zapytał cicho.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nie wiem. - odparła i przebiegła parę kroków, by nagle zostać złapana za bluzę i dziecinnie podniesiona do góry.
- Kogóż my tu mamy? Karmilla Vera Pauline La Qualette vel wydziedziczona Kama. - mężczyzna trzymający ją w powietrzu zaśmiał się. - Gdyby nie to, że poza nami jest tu tylko Joker, z którym na dodatek sypiasz, nie przyznałbym się nawet, że Cię znam, a ci dopiero do pokrewieństwa. - udał urażonego, ale po chwili się śmiał.
Kama nie rzucała się, westchnęła nawet z ulgą.

Avatar gulasz88
- Trafiłeś w sedno. Lawrence jestem. - Powiedział do mężczyzny.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Eleazar. - odparł. - To nie była trudna sztuka, bynajmniej. Macie szczęście, że Zainford jest pijany i nie kontaktuje. Gdy go mijałem, już czuł, że nasz bachorek buntu się tu kręci. I to nie sam. - puścił w końcu Kamę.

Avatar gulasz88
- Bahorek buntu? - Zaśmiał się krótko. - Twoje relacje z rodziną są fascynujące.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- To jest moje określenie. Moja eks-żona uważa, że uciekłaś z Królestwa, by pić i się puszczać, cytować jej słów nie mam zamiaru. Wyrosłaś, bratanico. - westchnął i jakby ojcowskim gestem, pogłaskał ją po włosach. - A ty tu Lawrence dla kart czy uchlania?

Avatar gulasz88
- Wolałbym karty jeśli można. - Uśmiechnął się. - Jeszcze tylko druga połowa talii i jestem w domu.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- To chodźcie, o tej porze całkiem sporo można zebrać. W lochach też jest trochę osób z kartami. - rzekł Eleazar i wskazał, by iść za nim.

Avatar gulasz88
Bez słowa udał się za wampirem. Zastanawiał się czy nie powiedzieć czegoś cicho do Kamy, ale to nie miałoby większego sensu.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nadal jest za mną list gończy? - westchnęła Kama.
- Cena za twój głupi łeb spadła, bo znajomi z Farii potwierdzili, że ty i Kassandra sobie w spokoju żyjecie. Poza tym, teraz jest nagroda za Ross'aina. Ponoć uciekł z pod ręki, bo się zakochał. - wzruszył ramionami po czym zatrzymał się.
Na korytarzu leżał dość napakowany i półprzytomny koleś. //Patrz Zainford z Talii// Eleazar po prostu przetrząsnął mu kieszenie i podał Lawrecowi kartę.

Avatar gulasz88
- Dzięki. - Powiedział spoglądając na leżącego mężczyznę. - Mam nadzieje że się nie obrazi. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Codziennie je gubi, nie zauważy pewnie nawet. Z Rainfordem czy Kainem raczej sobie poradzicie... - westchnął, po czym rzekł coś po niemiecku do Kamy, a następnie zniknął tuż przed tym, jak dziewczyna by go uderzyła.

Avatar gulasz88
- Musicie bardzo się lubić. - Powiedział z uśmiechem. - A swoją drogą to ile wynosi nagroda za twoją głowę? -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- "Raczej sobie poradzicie, o ile nie zaczniecie się pierdzielić na korytarzu..." - mruknęła mimochodem Kama, po czym otrząsnęła się. - Nie no, przynajmniej nie był sztywniakiem. Ojciec zawsze jest jak naciągnięta struna, a ten to zawsze był bardziej wyluzowany. I przy okazji nieco wredny.

Avatar gulasz88
- Chyba każdy ma takiego wujka. Kryje przed ojcem, daje spróbować pierwszego piwa... - Wzruszył ramionami. - Skoro nie możemy się pieprzyć na korytarzu, to lepiej chodźmy poszukać reszty kart. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Wampirzyca wzruszyła ramionami i ruszyła dalej korytarzem. Zainford dalej sobie leżał. Dotarli do rozgałęzienia, przed którym na chwilę się zatrzymała.
- Hm, w lewo do lochów, w prawo do komnat, a na wprost? Chyba na salę tronową...

Avatar gulasz88
- Chodźmy do komnat. Wydają się milszym miejscem niż lochy. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Okej. - rzuciła Kama i pociągnęła go w tamtą stronę. Ukazał się długaśny szereg drzwi, a spod pierwszych wyciekała krew.

Avatar gulasz88
- Powiedziałbym że to coś dziwnego, ale ta kraina powoli przestaje mnie zaskakiwać. - Rzekł wskazując na wyciekającą ciecz.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Kama powąchała ciecz i westchnęła z lekką... urazą. Uchyliła drzwi, wsadziła głowę do środka, by po chwili wyjąć stamtąd kartę.
- Nawet nie wiedziałam, ile krwi mogą mieć dwie krwawe elfki. Nie musiałam tego wiedzieć. Bleee... - mruknęła dając mu kartę.

Avatar gulasz88
- Dzięki.... - Niepewnie wziął kartę i schował ją z resztą. - Czyli teraz do lochów? Czy może jest jakieś ciekawsze miejsce do którego mogliśmy by się udać?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Ciekawe kiedy Rainford się zorientuje, komu dał kartę... Hm, a co rozumiesz przez ciekawe?

Avatar gulasz88
- Wszystko co nie jest ciemnicą w której mogą mnie zamknąć wbrew woli. - Odpowiedział ponuro.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Jesteś zbytnim pesymistą. - rzuciła Kama. - Jakaś fobia czy uraz do rządu?
Można było zauważyć, że dziewczyna mimo humoru jest spięta i umyślnie nie patrzy mu w oczy.

Avatar gulasz88
- Można by rzec że i to ,i to. - Odpowiedział. - To gdzie idziemy?

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nie wiem... głodna jestem... - to drugie rzuciła mimochodem i westchnęła, przygryzając wargę.

Avatar gulasz88
- No to chodźmy coś zjeść. - Wzruszył ramionami.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Nie mówiłam o takim jedzeniu. Szkoda, że tamta krew od elfek tak gówniato smakuje. - mruknęła cicho. - Chodźmy do lochów.

Avatar gulasz88
- Dobrze. - Zaczął iść w ślad za wampirzycą. - Mam nadzieje że nie zaspokoisz sobie apetytu... no wiesz, mną. -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Skoro nie mam co liczyć na "Tak, możesz." z tym twoim szarmanckim uśmiechem, to nie, nie grozi ci to. - weschnęła z rezygnacją. - Choć widziałeś po Deusie, że się od tego nie umiera. - syknęła cicho.

Avatar gulasz88
- No dobrze. - Westchnął i podał jej rękę. - Jeśli masz być taka marudna to tak, możesz się napić. Tylko nie wyssij mnie do sucha.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Wino się degustuje, a nie w siebie wlewa. - westchnęła, doskakując do niego i wgryzając mu się lekko w szyję, nim zdążył zaprotestować. - Mh... smakujesz jak bourbon, ciekawe czemu... i wiszę ci coś miłego, zapamiętaj zanim ja zapomnę. - zachichotała i ruszyła żwawym krokiem w stronę lochów.

Avatar gulasz88
- Nie omieszkam... - Powiedział cicho, rozcierając ranę na szyji i idąc za Kamą do lochów.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
Rana była stosunkowo znikoma. Wampirzyca była zdecydowanie żywsza, przy czym jednak ostrożna, na szczęście. W końcu dotarli jakoś do lochów, gdzie echem niosły się nienormalne dźwięki.
- A było tak tragicznie? Szczerze to planowałam to zrobić w twojej nieuwadze przy jakiejś ciekawej akcji, taki pech. - wzruszyła ramionami.

Avatar gulasz88
- Skądże. - Powiedział starając się odwrócić myśli od potępieńczych krzyków. - Zdefiniuj proszę "ciekawą akcje". -

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- No co, seks. Znając ciebie, to namiętny i pamiętny. Na dodatek z mojej strony pewno głośniejszy niż te potępnieńcze jęki. - dorzuciła ze śmiechem.

Avatar Abbei_The_Toy_Maker
Właścicielka
- Każdy tak mówił, a potem było: oni mi kazali! Już zobaczymy, co za tą niewinną, głupią twarzą się kryje. Zain?
Tamten drugi po prostu uderzył Yukkiego w głowę, a nasz uroczy okularnik stracił przytomność...

Gdy się obudził, był przykuty łańcuchami do zimnej ściany. Czuł się obolały, a naprzeciw niego byli ci dwaj niby-inspektorzy, chlejący alkohol.
- Ale się opłaca takim głupkom podrzucać dragi...

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku