Właściciel
Upadłaś i rozsypałaś cały proszek, a do pokoju wszedł Ork. Był to jeden z tych, których spotkałaś wcześniej:
Wysoki, muskularny i barczysty, o piwnych oczach i czerwonej skórze. Miał łysą głowę, ale bujną brodę i bokobrody. Nagą klatkę piersiową zdobiły tatuaże i blizny. Przy pasie nosił topór jednoręczny o jednym ostrzu i dużą maczugę zakończoną stalową kulą nabijaną kolcami.
Jego wzrok powiódł najpierw na Ciebie, później na proszek.
- Grzebiesz w naszej norze, szczurze. - odparł, a jego dłoń powędrowała do broni.
Broń zostawiła w pokoju, krzyczeć niebardzo, bo się zejdą inni, więc próbowała ominąć orka, tak, żeby dostać się do swojego pokoju.
Właściciel
Taczka:
- Myślałaś, że Cię tak po prostu puszczę? - zapytał i zarechotał, jednocześnie wyciągając topór. Obejść go nie idzie, gdyż stoi w drzwiach i zajmuje całą ich przestrzeń.
Bóbr:
- No. - odparł jeden. - My od Bane'a. Masz piwo?
-Nie rób mi nic, proszę... - powiedziała powstrzymując łzy.
Właściciel
- Co zrobiłaś? - warknął. - Wiesz ile krwi i pieniędzy straciliśmy, chcąc zdobyć ten proszek?
Konto usunięte
-Jasne. Jakieś konkretne?
-No nic, chciałam wiedzieć co to... - odpowiedziała.
Właściciel
Bóbr:
- Piwo. - odparł Goblin, nie mając szczególnych wymagań.
Taczka:
- Wiesz, że mamy narkotyki, wiesz, że mamy Elfkę... Ku*wa, chyba jednak muszę Cię zabić. - rzekł i podrapał się po brodzie.
-Czekaj, co...? - zdziwiła się.
Właściciel
- Co, co? - zapytał, również zdziwiony.
-Mówiłeś o zabiciu mnie... - powiedziała zdenerwowana.
Właściciel
- Wiesz za dużo. - odrzekł i zrobił krok w Twoją stronę.
Konto usunięte
Nalał goblinom do kufla piwa, po czym podał owe kufle.
Dziewczyna bardzo się trzęsła i nie mogła zrobić nawet jednego kroku i upadła.
- A-ale ja nic nie zrobiłam... - powiedziała chrypliwym głosem.
Właściciel
Bóbr:
Ci, rzecz jasna, zaczęli pić.
Taczka:
Ork wzniósł ostrze topora w górę, ale ostatecznie zrezygnował z tego i uderzył Cię jego płazem w głowę.
Właściciel
Owszem, zemdlała.
Obudziła się w tym samym pokoju, ale jedyną różnicą było kilka rzeczy: Nogi miałaś związane w kostkach, pod kolanami i w udach, a ręce w nadgarstkach i pod łokciami. Na dodatek usta były zakneblowane.
Rozejrzała się, żeby zobaczyć, czy któż jest w pokoju.
Trochę się uspokoiła, chociaż nadal się bała i była zdezorientowana, przez co nie mogła się skupić na ucieczce i jedyne co robiła to się miotała.
Właściciel
Nie dało to wiele, więzy były solidne.
Mimo, że potrafiła magię ognia na tyle, żeby wydobyć iskry, to nie udawało się to w tym momencie. Więc przyszło czekać.
Właściciel
//Właściwie to ode mnie zależy, czy się udaje, czy nie.//
Więc czekała.
//Ok.//
Valeria poczuła ból głowy, ale nie mogła sobie przypomnieć, co się stało. Zaczęła krzyczeć.
Właściciel
Przez knebel zamiast krzyków wyszły Ci jedynie ciche jęki.
Dziewczyna westchnęła i po prostu się zdrzemnęła.
Właściciel
Bóbr:
- No. - potwierdził ten sam Goblin, sącząc piwo.
Taczka:
Przez ból i więzy nie udało Ci się to.
Czekała na to, co się wydarzy.
Właściciel
Jakoś nie działo się nic.
//Póki co czekamy na Bobra, więc możesz wstrzymać się z odpisami, jeśli nie masz pomysłu.//
//Poczekajmy, bo rzeczywiście nie mam.//
Konto usunięte
//To nie jest moja sprawa, ale w sumie mogę ją zgw*łcic. ;-; //
Poszukał w karczmie orków.
Właściciel
Nie zrobiłeś zaledwie dwóch kroków, gdy Ci zeszli z góry.
- Wszyscy wyjść! - warknął Bane, a spłoszone Gobliny posłusznie opuściły lokal. - Jest sprawa. - rzekł, siadając przy ladzie. - Pamiętasz tę młodą, co tu dzisiaj była?
Konto usunięte
-Ano. Pamiętam, wynajęła pokój. O co chodzi?
Właściciel
- Grzebała w naszym. - odparł bez wstępów. - Znalazła i rozsypała cały Niebieski Proszek! - warknął i z frustracją walnął pięścią w ladę.
Konto usunięte
-Um... No i co ja mam z tym zrobić? Zabijcie lub co tam wolicie.
Właściciel
- Sam mówiłeś, że to Twoja karczma.
Konto usunięte
Spojrzał zza okna próbując określić porę dnia.
Dziewczyna nadal się miotała i jęczała z bezsilności.
Właściciel
Bóbr:
Jest już noc. A, no i Gobliny wróciły.
Taczka:
Orkowie weszli do pokoju.
Konto usunięte
-Przyjdzie ktoś jeszcze dzisiaj z waszej gromadki?
Właściciel
- Dzisiaj nie. - zapewnił Goblin, kończąc piwo. - Gdzie u Ciebie się można kimnąć?
Właściciel
Orkowie zamknęli drzwi.
- Możemy zrobić z nią co chcemy. - rzekł herszt bandy.
- No. - dodał ten, z którym rozmawiałaś wcześniej. - Ale może zapytamy ją o zdanie?
- Hej, mała! - krzyknął ostatni. - Nie będziesz próbowała krzyczeć, ani zrobić nic głupiego, nie?
Konto usunięte
Udał się do drzwi, zamknął je na klucz.
-Na górze, jest parę wolnych pokoi.
Kiwnęła głową, co oznaczało "tak".
Właściciel
Bóbr:
- Które?
Taczka:
Podszedł i zdjął Ci knebel.