Dziewczyna odetchnęła z ulgą.
-Co chcecie ze mną zrobić? - spytała się orków.
-Ale nie zabijecid mnie? - spytała się niepewnie.
Właściciel
- To jedna z opcji. - przyznał Ork. - Zabiliśmy tyle osób, że jedna gówniara w tę czy w drugą stronę nie zrobi różnicy.
Przewróciła oczami i spytała się.
-A konkretniej to jakie macie zamiary wobec mnie?
Właściciel
- Możemy Cię zabić, wypuścić, albo trzymać tutaj, dopóki uznamy to za konieczne.
Więcej już nic nie mówiła, tylko się patrzyła.
Właściciel
- Gdybyśmy mieli Cię zabić, to byłabyś martwa już dawno temu.
Konto usunięte
-Numer siedem, osiem i dziewięć. W każdym są dwa łóżka.
Wystraszyła się, ale nie chciała tego okazać, więc patrzyła się w dół.
Właściciel
Bóbr:
- Klucze?
Taczka:
- Więc Cię nie zabijemy, a przynajmniej taka jest nasza decyzja. Póki co.
- Dobra, mów lepiej co tu widziałaś? - zapytał brodacz.
-Eee... Proszek. Niebieski. - odpowiedziała podnosząc głowę.
Konto usunięte
-Ah, tak. Oczywiście. - Podał klucze odpowiadające numerom pokoi których polecił goblinom.
-Elfka... Macie tutaj elfkę, mówiłeś mi przecież. - odpowiedziała i znów spojrzała się w dół.
Właściciel
Spojrzeli po sobie.
- Dobra. Póki będziemy w mieście, będziesz tu siedzieć. Jasne?
Valeria spojrzała się tylko na orków przymrużonymi oczami, a potem zuchwale przewróciła głową na bok wydając przy tym dźwięk podobny do: "Hmpf".
Właściciel
A Ork podszedł, znów założył Ci knebel i cała trójka opuściła pokój.
Ostatnim tchem próbowała kogoś zawołać.
Właściciel
Bóbr:
Gobliny podziękowały, każdy wyłożył pięć sztuk złota na ladę i ruszył do pokoi. Na schodach minęli się z Orkami.
Taczka:
Wyszło jej bardziej coś, jak "Mppphhh!"
Dalej próbowała kogoś zawołać, dopóki jej powietrza nie brakowało.
Właściciel
Powietrza miała pod dostatkiem, bardziej dokuczało jej zmęczenie ciągłymi próbami i beznadziejność, gdy zdałaś sobie fakt, że nic to nie daje.
Wydała z siebie ostatni rozpaczliwy jęk i próbowała zasnąć.
Konto usunięte
Spojrzał na orków.
- Co z nią zrobiliście?
Właściciel
Bóbr:
- Żyje. - odparł przywódca. - Daj piwa.
Taczka:
Tym razem się udało.
Konto usunięte
-Mhm. - Nalal piwa do trzech kufli i podał je orkom.
Właściciel
A Ci zaczęli sączyć je w spokoju.
- Gdzie można by tu schować narkotyki i alkohol? - wypalił nagle Bane.
Konto usunięte
-Piwnica. - Odpowiedział krótko.
Właściciel
Bóbr:
- A jakby się jakiś trup napatoczył, to gdzie go wtedy? - spytał profilaktycznie.
Taczka:
No i spała, aż się obudziła.
Obudziłam się i rozejrzała się, czy ktoś jest w pokoju.
Konto usunięte
-Hm... Albo piwnica albo wrzucajcie do kanałów ewentualnie do Szczekogryza, hehe.
Właściciel
Taczka:
Nie. Jesteś sama.
Bóbr:
- Od jutra zaczynamy biznes. - rzekł i dodał: - Chlapnij sobie, machniemy toast.
Spróbowała użyć magii ognia, żeby spalić wiązy.
Konto usunięte
-Mhm. Ah, zapomniałem spytać. Karczma będzie otwarta dla innych, zwykłych gości?'- Spytał nalewając sobie piwa do kufla.
Właściciel
Bóbr:
- Ja to widzę tak: Tutaj normalna karczma. W rogu będzie stolik do hazardu, po to sprosiłem tu Gobliny. Wejścia będziemy pilnować my, albo znajdziemy profesjonalną, orkową, ochronę. W piwnicy będziemy chować alkohol, bimber, broń, a w rynsztoku trupy. Na górze weźmie się kilka pokoi, w których będą dupy do towarzystwa. Poza tym, reszta bez zmian. Bardziej rozrywkowy biznes zaczynamy o zmroku. Pasuje?
Taczka:
Udało Ci się spalić te na nadgarstkach.
Zaczęła palić tę na nogach.
Konto usunięte
-Świetny pomysł. A te dupy, skąd bierzecie?
Właściciel
Bóbr:
- Tajemnica zawodowa. - odrzekł z uśmiechem, a po tym wzniósł swój kufel. - To co, panowie? Za wspólny biznes?
- Za wspólny biznes! - odparli jego towarzysze.
Taczka:
Zdołałaś spalić te na kostkach, ale powoli zaczyna brakować Ci sił.
Konto usunięte
- Za wspólny biznes! - Wzniósł kufel i wypił łyka.
Właściciel
Orkowie poszli o krok dalej: Wypili swoje kufle duszkiem, za jednym razem. Niemniej, toast odbębniony. Co dalej?
Spróbowała wycisnąć z siebie ostatnie iskry, żeby spalić ostatnie wiązy.
Więc spróbowała rozwiązać.
//Nieźle, że nie spróbowała tego ściągnąć już wcześniej tylko zużywała i tak małe zapasy energii.//
Właściciel
Nie udało się, nogi nadal były związane pod kolanami i w udach, a ręce w łokciach, i to za plecami.
Wycieńczona spróbowała się zdrzemnąć.
Właściciel
Znów udało Ci się zasnąć.
Konto usunięte
Dopił piwo.
-No, co wy chcecie zrobić z tą gówniarą?