Właściciel
Karczma jakoś się nie zmieniła od Twojego wyjścia.
Konto usunięte
Dlatego też stanął zza ladą i czekał do usranej śmierci na klientów.
Właściciel
Tych brak, z racji tego, że większość jest na targu lub w pracy, i tenże stan powinien utrzymać się do wieczora, co znaczy, że ma nieco wolnego czasu.
Konto usunięte
Postanowił się zdrzemnąć.
Właściciel
Mógł więc zdrzemnąć się przy ladzie, albo iść do swojego pokoju. Lub też zrobić coś innego, niż sen.
Konto usunięte
Nie miał żadnych pomysłów, zdrzemnął się przy ladzie.
Konto usunięte
A więc po prostu czekał aż coś go obudzi.
Właściciel
Obudził go głód, bo dawno nic w pysku nie miał.
Konto usunięte
Podczas gdy Hagard już miał przygotować coś do jedzenia do środka wszedł mały elf Aiwendil. Zdziwił się nieco. Orkowie mogą mu zrobić coś złego, a nie chcial krzywdzić dzieci.
-Te, mały. Co tu robisz?
Aiwendil obejrzał dokładnie karczmę w poszukiwaniu szansy na kradzież. Podszedl bliżej lady.
-Jest tu coś za monetę?
-Hm... Może są jakieś resztki po jakimś daniu. Tyle by wystarczyło. - Poszedl do kuchni sprawdzając czy są jakieś resztki, które mógłby dostać elf. Aiwendil w tym czasie postarał się jakk najbardziej skrycie dostać na górę.
//orkowie tu są?//
Właściciel
No więc karczmarz dowiedział się o tym, że za monetę mogą oddać mu pół kotleta i trochę ziemniaków.
Natomiast elfi gówniarz trafił prosto na górę, pełno tam było pokoi. Pewnie niektóre były wolne, a inne wręcz przeciwnie.
//Gdyby Orkowie tu byli, to zamiast tego postu byłby rozpie**ol w iście orkowym wydaniu.//
Konto usunięte
A więc nałożył resztki na talerz i zaniosl do stołu.
Elf otworzył drzwi jednego z pokoi i zaczął przeszukiwać go w zamiarze znalezienia kosztowności.
Właściciel
A Elfa nie było.
Tak jak kosztowności w pokoju, bo był on niezajęty przez nikogo.
Konto usunięte
Aiwendil spróbował w innym pokoju znaleźć coś cennego.
-Gdzie ten mały gnojek...? Elfie, jesteś tu? Przychodzi taki, chce coś zjeść i wychodzi. Jego problem. - Wrócił zza lade czekając na orków.
Właściciel
Niestety, pokój zamknięty był na klucz.
A Orkowie własnie wrócili z miasta, najwyraźniej w dobrym humorze. Musieli wyjść, gdy Ty byłeś w sąsiedniej karczmie.
Konto usunięte
Elf przeszukał swoje kieszenie, w poszukiwaniu czegoś, czym mógłby wyważyć zamek.
-Witajcie! Widzieliście może gdzieś na zewnątrz takiego małego elfa? Dzieciaka?
Właściciel
- Piwo. - odparli jednogłośnie Orkowie, a dopiero później Bane zaprzeczył, a po nim reszta.
Niestety, brak. Może warto sobie odpuścić?
Konto usunięte
-Szlag... - Sprawdził czy inne pokoje też sa zamknięte.
-Jasne. Kosa?
Właściciel
Większość. W tych, do których wszedł, nie znalazł nic przydatnego czy cennego.
- Piwo. - odparł Ork. - Już piwa od Kosy nie odróżniasz, panie karczmarz?
Konto usunięte
Zażenowany brakiem zdobyczy zszedł na dół rozgladajac się.
-Odróżniam, odróżniam, hehe. - Nalal piwaa do trzech kufli podał orkom.
Właściciel
Ci zaczęli pić, ale przerwali w połowie, wlepiając wzrok w okolice schodów prowadzących na piętro.
I zobaczyłeś jak karczmarz podaje piwo Orkom. A oni zobaczyli Ciebie.
Konto usunięte
Wiedział że zaraz orkowie przyczepią się do jego uszu, musiał uciekać.
-Ee... Panie karczmarzu, ja jednak muszę już iść... - Udał się pośpiesznym krokiem w kierunku wyjścia.
-Zaraz, zaraz... Co robiłeś na górze?
Aiwendil nie odpowiedział tylko kontynuował czynność.
Właściciel
Orkowie dopili piwo, wstali i odwrócili się w kierunku młodego Elfa, ale nie chyba nie zamierzali za nim pójść.
Konto usunięte
Curumo wybiegł z karczmy, udał się na rynek.
-Cholerny gówniarz. - Z nerwów poprostu zaczął czyścić szmatą lade.
Właściciel
- Jemu też byśmy naje**li, ale własnie wróciliśmy z interesów. - rzekł Bane, gdy czyściłeś ladę.
//Zmiana tematu. Zacznij.//
Valeria otworzyła drzwi i niepewnie zbliżyła się do lady.
Konto usunięte
-Interesów? - Spytał Bane'a. Spojrzał na nowego klienta. - Co podać?
-Uhh... Nie wiem, coś na ząb. - powiedziała lekko zdenerwowana.
Właściciel
- Pogadamy o tym później. - rzekł Ork, obrzucił dziewczynę pogardliwym wzrokiem i ruszył ze swoją bandą i kuflami do zajmowanego przez nich zawsze stolika.
Konto usunięte
-Mów konkretnie co chcesz, bo równie dobrze mogę Ci dac jednego ziemniaka.
-To weź mi nałóż mięsa jakiegoś... - odpowiedziała po czym spojrzała się na orków.
Właściciel
Orkowie nie odwzajemnili spojrzenia, gdyż wbili je w swoje kufle.
-Oni są straszni, ale napewno potrafią walczyć... - powiedziała dosyć głośno do siebie.
-Niech będzie mięso i jakąś flaszka, to wujowi dam... - powiedziała, ale głównie patrzyła się na orków z zaciekawieniem.
Właściciel
Orkowie jakoś nie mieli zamiaru odwzajemnić spojrzenia, a nie różnili się zbytnio od każdego innego Orka w Elarid. Może z wyjątkiem jednego, który mógł mieć w sobie coś z Goblina.
Otworzył drzwi trzymając w rękach uzde jaszczura - przybyłem karczmarzu. Masz ty jakąś stajnie lub szope dla mojefo wierzchowca
Konto usunięte
Spojrzał na nowego klienta, tego samego, którego widział w Szczekogryzie.
-Ano nie mam. - Poszedł na zaplecze bo butelkę wódki, rozkazał kucharzom wykonać dziczyzne. Wrócił zza lade.
- Nie ma tu jakiegoś placu za karczmą gdzie mógłbym tego ścierwojada przywiązać żeby nikogo na ulicy nie zagrył? - rozejrzał kto siedzi w karczmie
-Chyba się nie doczekam jedzenia... Ma pan tu pokoje na wynajem? - spytała, próbując zachowywać dorośle.
Właściciel
Gdy tak toczyliście dyskusję, kucharze zawiadomili, iż posiłek jest gotowy, a flaszkę karczmarz już od dawna trzyma w łapie.
Konto usunięte
Przyniósł i podał posiłek klientowi.
-Tutaj flaszka. - Podał także flaszke. - 40 sztuk zlota. - Następnie spojrzał na kolegę z innej karczmy. - Nie ma.
Właściciel
//Nie, że się wtrącam, ale nieźle ją próbujesz orżnąć :V//
-Nie znam się na cenach... Ale to nie jest za drogo? - spojrzała się zdziwiona.
Konto usunięte
//Zajebissta flaszka to drogo.//
-Nie. Nawet za tanio. Ale dla ładnej pani zanizylem cenę. - Uśmiechnął się.
-Niech Ci już będzie... - podała na ladę 40 złotych i błyszczących monet, zabrała jedzenie, flaszkę wsadziła do torby i poszła z tym do stołu.
Właściciel
//Ona ma piętnaście lat, zasrany pedofilu.//
Konto usunięte
Zadowolony schował monety do sakwy. Podszedł do orków i szepnął:
-Może porozmawiamy o tyvh interesach na górze?
//Lubię małe dzieci ;-;//
//Panie, w tamtych czasach już 12 to była norma.//