Właściciel
Vader:
Więc zabrałeś wszystko i udałeś się tam. Problemem może być to, że "najdalsza wioska" jest rzeczywiście najdalsza.
FD_God:
Tych został już na oko tuzin, a wszyscy skupili się wokół wieży, z której szczerzyły się balisty. Zaczęły one ostrzał, zatrzymując krwawy pochód Twoich ludzi.
Dlatego właśnie ją wybrał.
-Ogary, ogniem w te balisty i inne gówna!- Zaśmiał się pokazując palcem we wrogiem balisty, po czym nieco zszedł z ich pola rażenia.
Właściciel
Vader:
I właśnie dlatego podróż sporo zajmie.
FD_God:
Ogary były nieco zajęte, głównie grupką wrogich piechurów, więc na razie musicie radzić sobie sami.
-A było je lepiej nakarmić, szkoda...- Zaśmiał się nieco wyczekując chwilkę czasu by bliżej się przyjrzeć ułożeniu przeciwników.
Właściciel
Większość zebrała się tuż pod drzwiami wieży. Wokół głównych drzwi utworzyli defensywne półkole, pewnie licząc na to, że zatrzymają Was, dopóki załogi balist nie wybiją wszystkich wrogów.
-Panowie, wiecie co robić.- Roześmiał się głośniej. Wyrżnąć ich wszystkich!- Wrzasnął głośno do swoich, dając jasno do zrozumienia iż pora na szarżę w całą tę śmieszną defensywną konstrukcję, tak samo zrobił i on chcąc pomóc swoim ludziom.
Właściciel
//Tyle, że nie masz komu pomagać, bo ogień z balist przygwoździł ich do ziemi.//
//No to ch*j, samemu się w nich wbił.
/Gdybym o tym nie wiedział.
Szedł.
Właściciel
Vader:
Gdy tam trafiłeś, zaczynało już świtać.
FD_God:
Już na starcie zabiłeś trzech, ale reszta rzuciła się na Ciebie.
Przyjrzał się wiosce, starając się znaleźć cechy charakterystyczne.
-Oto i niezrównana potęga.- Zaczął się głośniej śmiać rąbiąc i siekając wszędzie dookoła, bo najpewniej nie było kierunku, z którego mieliby nie nadejść przeciwnicy.
Właściciel
Vader:
Charakterystyczna była tylko wysoka wieża w centrum wsi, oczywiście z drewna.
FD_God:
Wolne miałeś tylko tyły, ale nie wypada Ci się cofać, więc rąbałeś, pozbawiając przeciwników przytomności, kończyn czy życia.
-To koniec!- O ile się dało to zrobić to postanowił skorzystać ze swojego trybu berserkera od całej tej przelanej krwi, przez co jego ataki oraz ruchy będą szybsze oraz silniejsze pozbawiając jedynie nieco ich precyzji.
Właściciel
Gdy Twoi do Ciebie dobiegli, było już po imprezie, czego nie omieszkali Ci się wypomnieć.
-Panowie... Przyszliśmy tu po mapy, zatem ruszajmy w końcu.- Zaśmiał się nieco, po czym odetchnął nieco rozglądając się po rzezi jakiej dokonał.
Właściciel
Rzeź zaiste piękna, ponad tuzin trupów, wiele odciętych kończyn i kałuże krwi. Jednak został jeszcze problem wieży i jej balist.
Starał się znaleźć jakiegoś wieśniaka.
-Dobra chłopy, trzeba się przedostać do środka i stłamsić resztę tego śmiesznego oporu.- Spojrzał na drzwi i przyjrzał się im próbując określić ich jakość i to jak szybko mogłyby paść.
Właściciel
Vader:
Takowych na razie brak.
FD_God:
Mocne, dębowe wrota, dodatkowo okute metalem, z żelaznymi zawiasami. Pewnie zabarykadowano je też od wewnątrz.
-No to jak panowie, palimy ogarami drzwi czy je rąbiemy?- Spytał patrząc to po swoich ludziach.
Właściciel
- Z Ogarami chyba będzie szybciej.
-No to co, ściągnąć je tutaj do palenia.- Orzekł, po czym odłożył swoje bronie przy pasie i zaczekał aż w końcu się za to wezmą.
Właściciel
Szybko doprowadzono ogary i dwa z nich zaczęły wypalać drzwi.
No to wykorzystał chwilkę na odsapnięcie i zebranie myśli.
Właściciel
Niewiele tych myśli udało Ci się zebrać, bo drzwi nadzwyczaj szybko ustąpiły, a twoi zaczęli wywalać mniejsze meble, blokujące wejście, a większe ciąć na kawałki.
-No dalej, trzeba wyrżnąć ostatnich obrońców.- Zaśmiał się nieco, po czym czekał aż ci skończą rąbać i przesuwać meble.
Właściciel
W końcu droga stoi otworem, a oni odsunęli Ci się z drogi, byś, jako dowódca, czynił honory i wszedł tam pierwszy.
-No dziękuję, dziękuję.- Zarechotał nieco, po czym ruszył jako pierwszy wyjmując przy okazji jeden topór zza pasa.
Właściciel
Ruszyłeś więc. Schody prowadzące na górę były kręte, spiralnie zakręcone i o dość małych stopniach.
-A co to, schody dla jakichś dzieci? Chociaż wiem, że takich używają byśmy my mieli gorzej w wykonywaniu zamachnięć, przerzucić się więc trzeba na drugą rękę. Tak samo niektóre stopnie mogą być nieregularne, dlatego patrzeć pod nogi.- Powiedział o tym swoim, po czym wziął do tej ręki topór, która była przeciwna do ruchu zakrętu schodów.
Właściciel
Może być Ci ciężko walczyć lewą ręką, ale chyba nie masz wyboru. No i idziesz dalej.
Zaraz tam trudniej, używał często w obu rękach to i w jednej powinno być w miarę dobrze, przyszykował też nieco dłoń by mieć ją gotową do złapania za broń jak mu się nagle jakaś pojawi.
Właściciel
A i owszem, gdzieś w połowie drogi, ktoś zaatakował Cię mieczem, wystawiając tylko prawą rękę i tnąc pewnie na ślepo.
Nieco odsunął się swoją częścią ciała, po czym postarał się pochwycić ręką za dłoń przeciwnika przyciągając go do siebie by móc mu z bliska zrobić jakąś krzywdę.
Właściciel
Był to człek postawny i jakiś czas się opierał, ale nie na długo, i dość szybko go przyciągnąłeś do siebie. Nie może się bronić, więc właściwie możesz zrobić mu co tylko zechcesz.
-Ładnie to tak machać mieczem komuś przed twarzą?!- Krzyknął w jego stronę, po czym zaczął uderzać toporem w jego okolice szyi i obojczyka.
Właściciel
Potrzebowałeś zaledwie dwóch ciosów do oddzielania jego głowy od reszty ciała.
-Pies.- Zrzucił głowę ze schodów i odsunął sobie nogą truchło przeciwnika, po czym ruszył dalej górą.
Właściciel
Jedyny opór na jaki natrafiłeś, to kolejne zamknięte drzwi. Warto wspomnieć, że opór dość żałosny.
-Małe świnki, wiecie i tak, że otworzę te drzwi!- Zaśmiał się, po czym zaczął wykonywać zamachy toporem w drzwi by je jakoś porąbać, spojrzał też przez jakąś szczelinę o ile jakąś zrobił.
Właściciel
Szczelina była, co próbował wykorzystać jeden z żołnierzy i wepchnął w nią ostrze swego miecza.
No to skoro raczej nie miał nim za bardzo pola do popisu z zamachami to postarał się je jakoś złapać dłonią i przyciągnąć je silnym ruchem ręki bliżej szczeliny by być może żołnierz wpadł łbem na drzwi.
Właściciel
Pewnie się udało, ale zawiasy wytrzymały. Jednak wypuścił broń z ręki i odsunął się.
-Ja tylko grzecznie chcę was załatwić i zabrać wam całe wasze jedzenie i wodę, a wy co?- Wyrzucił ten mieczyk z rąk, po czym wrócił do rąbania drzwi siekierą.
Właściciel
W końcu wyrąbałeś sobie otwór na tyle duży, by przejść.
-Oto Neragan!- Zaśmiał się wchodząc z toporem w ręce przez szczelinę w drzwiach oraz rozejrzał się z miejsca po pomieszczeniu, starał się też obronić jakoś o ile miałby otrzymać jakiś cios lub coś byłoby w niego rzucone/wystrzelone.
Właściciel
Na oglądanie zbytnio nie miałeś czasu, bo od razu rzuciło się na Ciebie trzech ludzi z wzniesionymi w górę mieczami.
Wykonał zatem półksiężycowe cięcie swoim toporem odganiając ich od siebie, po czym wyciągnął swój drugi topór.
-Panowie, jeszcze tu mamy sporo świeżej krwi, śpieszcie się albo sam wszystko zabiorę!