- Inną jest to, że oni mogą chcieć zdobyć zaufanie stalowych, by zniszczyć ich od środka
-To też jest opcja. Która mnie nie obchodzi, tak samo jak pierwsza. Próbuj dalej się oswobodzić za pomocą gry słów.
- Nadal znam wpływowych ludzi (nie ważne, że oni pewnie nie żyją)
-To... gdzie są? Jak na osobę, która zna takie osoby, jesteś w naprawdę kiepskiej sytuacji.
- To są WAŻNE osoby, nie będą się przecież same tutaj ruszać.
-Yhm. Zakończyłeś już swoją opowieść, czy po prostu ją urwałeś? Bo coś mi się zdaje, ale epilogu nie było.
- Epilog nie jest potrzebny, jakbyś chciał to już zakończyć pewnie byśmy sobie już tutaj nie rozmawiali
- Oni posiadają pieniądze.. A niektórzy nawet władzę. Jednak żaden z nich nie ma jaj, żeby ruszyć się chociaż na krok bez obstawy.
- Wolałbym ich w to nie mieszać.. Oni są tchórzami
-Bo nie istnieją, tak? A wiesz co istnieje? Ostrze mojego miecza.
- Oni istnieją.. Ale także posiadam wpływy mojego rodu..
-Po prostu powiedz wszystko, co wiesz. Bo teraz mnie tylko "niepotrzebnie" denerwujesz.
- Zależy, co mogę zyskać za te informacje
Właściciel
FD_God:
Wreszcie dotarłeś ze swoimi Nadludźmi do osławionego Szczytu Wron. Osławionego głównie krwawą wojną domową, ale lepiej nie zagłębiać się w szczegóły.
- Jeżeli tak stawiasz sprawę na rzeczy.. To muszę mówić. Mam kontakty do większości z wyższych rodów w Argencie.. Do tego nadal posiadam znajomości w akademiach w stolicy.
-Umiesz pisać i pamiętasz nazwiska?
- Jak miałbym według ciebie cokolwiek napisać teraz ?
-Lepiej coś szybko wymyśl, bo cię zabiję.
- Nie jest to moja wina, że nie mogę teraz niczego napisać.
//nanajpierw muszę zapytać Kubełka, jakie one mogą być XDD//
- Sami stalowi pewnie nic sobie nie zrobią z tego.. Dla nich to tylko strata sojuszniczych wojsk.. Co do krzyżowców, to poznałem jedynie mego zleceniodawcę.. Dość wysoko postawiony w zakonie.. Przedstawił się jako Garland. Oprócz nich dochodzą jeszcze znajomi szlachcice z rodów Dalmasca oraz Solidore.
- Oprócz tego pozostają także wszyscy, dla kogo liczy się moje nazwisko rodowe.
- Tym razem to już wszystko..
-Teraz to ja powinien grzecznie zakończyć rozmowę, nieprawdaż?
- Zależy, co rozumiesz pod tym słowem
Wyciągnął sztylet swojego ojca.
- Jeżeli chcesz mnie zabić.. To muszę cię uprzedzić, że zanim oni cokolwiek zrobiliby to chcieliby sprawdzić, czy to na pewno ja
-Yhm. Szkoda, że jestem lepszy w zastraszaniu, a nie w łagodnej wymianie zdań.
- Tutaj to by się nie sprawdziło.. Każdy z nich ma setki strażników pilnujących ich.. Nieliczni mogą przejść wolno.
-Serio myślisz, że nie przejdę po ich trupach?
- Nie sądzę, by to się komukolwiek udało.. Setki wyszkolonych wojowników wokół budynku, elitarni żołnierze wewnątrz, oraz golemy nie potrzebujące swojego pana do działania
-Mam nadzieję, że tam gdzie trafisz będzie jakieś źródło informacji. Wtedy się przekonasz, kto miał rację.
- Jednak jeżeli mnie zabijesz to najpewniej szybko tego pożałujesz
-Nie muszę cię zabijać. Wystarczy, że nie będziesz w stanie uciec.
- To nie przejdzie.. Jak już mówiłem. Oni jedynie cokolwiek zrobiliby, jakbym zjawił się tam osobiście.
Zaczął ruszać dłonią tak, jakby mówił.
-Bla bla bla, to mnie nie interesuje. Sprawdźmy, co wygrałeś.
Wychylił się z namiotu.
-Niech ktoś przyniesie tutaj wiadro wody. Coś rozżarzonego też może być!
Właściciel
Dość szybko dostarczono Ci wodę, rozżarzone żelazo nieco później.
-Cel już prawie osiągnięty, gdzie te obserwatorium, Thrallu?
Patrzy z lekkim przerażeniem - co ty planujesz !
Ściągnął swój płaszcz, nie miał zamiaru go pobrudzić.
-Oh, no wiesz.
Właściciel
FD_God:
- W górach. - odparł. - Żeby się do niego dostać, musimy minąć dobrze strzeżony posterunek. Albo i się przez niego przebić, akurat my mamy wybór.
-To teraz pytanko, damy radę załatwić załogę tego posterunku nim oni dadzą znać o sobie całej reszcie tej społeczności górskiej?