Właściciel
FD_God:
Było tam to co zawsze: Woda, mleko, zupa, chleb, mięso i kolejki.
Bilo:
Nie, gdy jedna ze stron może uwolnić Mnie z tego padołu łez.
Podniósł się powoli z ziemi wpatrzony w ową osobę która do niego mówiła nie odpowiadając na jej ostatnie słowa.
No to postanowił stanąć w kolejce jak normalny człowiek, nie powinien umrzeć z głodu do tego czasu.
Właściciel
Bilo:
Lecz nikogo tam nie było.
FD_God:
I po odstaniu swojego, otrzymałeś swoją porcję.
Przysiadł się zatem do jakichś swoich znajomych o ile ich zlokalizował.
-Mamy nowego potężnego sojusznika panowie.- Zaśmiał się nieco i wziął łyk mleka.
Wysłał we wszystkie strony wokół siebie magię bólu, w niewielkiej ilości. Ale zderzenie z nią kogoś kto stał obok na pewno ujawniłoby jego obecność
Właściciel
FD_God:
Wszyscy zatrzymali łyżki i widelce w pół drogi, a później wbili w Ciebie zaciekawione spojrzenie.
- Elfy?
- Krasnoludy?
- Drowy?
- Krzyżowców Argentu?
- Stalowych Ludzi?
Zaczęli zgadywać wszyscy obecni. Chyba lepiej będzie im powiedzieć prawdę, nim rzucą pomysł taki jak odsiecz Hobbitów czy Goblinów.
Bilo:
A zaklęcie nie dało nic, Ty tylko poczułeś ból, który zmusił Cię do padnięcia na ziemię.
Okazuj swemu panu szacunek, Strażniku. - odparł ten sam głos. - Nieważne. Mamy mało czasu. Moje zaklęcie traci moc...
Za wszelką cenę spróbował zrozumieć z kim ma do czynienia po czym po prostu odparł
Na dyskusję o czym poświęcimy ów czas ?
Właściciel
Moje więzienie zaczyna słabnąć, więc zdążyłem posłać Ci tę wiadomość, Strażniku. Żeby mnie uwolnić, masz najlepszą okazję. A żeby to zrobić, musisz dokonać umowy z Nieumarłymi. Czekam na Ciebie. A pamiętaj, że Ja, Melkis, nie zapominam o zdrajcach, ale o zasłużonych tym bardziej.
I po tej wiadomości ból minął, a głos zniknął. Czyżbyś miał już ostateczny trop, który powoli Ci uwolnić swego Pana?
Teraz w jego głowie wreszcie, po tysiącach lat zapanowała niepewność. Pozostać lojalnym czy zdradzić..a zwyciężyła lojalność. Jego oczy przybrały kolor jasnej czerwieni a on sam teleportował się do zamku stając na jego murach.
//Je**ny Lich King//
-Ostatnio w obozie był jakiś wojownik przewyższający każdego z nas, podobno ma on jakąś poważną misję związaną z tym bogiem ciemności, z ostatniej rozmowy postanowił on nam pomóc, ale teraz to nie wiem gdzie jest...
Właściciel
FD_God:
//Cichaj, Ty też dostaniesz fajnego badassa.//
- Ale jak jest związany z Melkisem, to chyba nie pomoże nam na dłuższą metę, nie? - zapytał Vikar.
Bilo:
I trafiłeś tam, mury oczywiście były pełen Szkieletów z łukami, Liszy i Wampirów, ale nie próbowali Cię zabić, najwidoczniej powiadomieni przez swego pana o Twej obecności tutaj.
Przysiadł zatem gdzieś i wszedł ten sam stan uśpienia w którym był wcześniej.
//Co, Ashbringera dostanę? xD//
-Tego nie wiem, ale wolę chyba zostać dobrej myśli.
Właściciel
Bilo:
No cóż, i udało się.
FD_God:
///Yyy.... Powiedzmy.//
- Zawsze lepiej mieć takiego po swojej stronie, niż na odwrót.
-Dokładnie, dlatego też nie mogę doczekać się walki.
Właściciel
- Tak jak każdy. - mruknął jeden z Paladynów.
- Każdy chce też wrócić do domu. - dodał Liszaj.
-A raczej nie wypada wrócić na tarczy, dlatego też trzeba zrównać to miejsce z ziemią.
Właściciel
- Właśnie do tego dążymy.
-Mam nadzieję, że się to uda. Już trochę tu jesteśmy, więc wolałbym przynajmniej tu zwyciężyć.
Właściciel
Zapadła cisza, którą przerwał jeden z młodszych Paladynów:
- A zastanawialiście się, co by było, gdybyśmy przegrali?
-Cóż, zapewne bym w ogóle nie wrócił tylko tutaj zmarł.
Właściciel
- A jak wyglądałaby wojna z Nieumarłymi, gdybyśmy to my byli w defensywie, na przykład po przegranej tu?
-Zapewne nie mielibyśmy wiele czasu na takie rozmowy czy jedzenie, nieumarli się przecież nie męczą.
Właściciel
Pokiwali głowami i wzięli się za jedzenie, jakby faktycznie nie było na to czasu.
Kontynuował posiłek razem z nimi.
Właściciel
No i wreszcie zjedliście.
//Może przyśpieszmy to już do jakiejś walki.//
Właściciel
//Jak Bilolus się zgodzi, to ok.//
Właściciel
Dnia następnego wojska Armii Światła zaczęły zbierać się w całości, a skoro atakowały wszystkie oddziały, to szykuje się szturm generalny.
Przystanął tak przy swoich znajomych i zaczął rozmowę.
-Ciekawe czy nadal będziemy tylko walczyć przed zamkiem czy przeniesiemy już się siłami za zniszczoną bramę.
Właściciel
- Jeśli idziemy całą siłą Armii Światła, to długo na przedpolach nas nie zatrzymają. - odparł Vikar, poklepując swój miecz. - Jak myślisz, kto zabije więcej tych Plugastw?
-Cóż, może wygram i tym razem. Taki przeciwnik będzie jednak zdecydowanie cięższy w boju, a ja postanawiam się nieco przyoszczędzić, by mieć siły na drugą część bitwy.
Właściciel
- A dupa tam! - krzyknął Paladyn, którego pokonałeś ostatnio. - Wtedy ramię mnie bolało, teraz skopię Wam dupska, zobaczycie!
-No to zobaczymy jak pójdzie ci teraz!- Zaśmiał się nieco, po czym ułożył glewię na swoim prawym barku ostrzem do góry.
Właściciel
Dalsze komentowanie Waszych zawodów przerwała komenda, by zebrać się w szyku i ruszyć naprzód.
Znait natomiast teleportował się na dach budynku który otaczał bramę i stanął tam czekając na ruch Paladynów. Miał już w głowie przygotowany mały plan.
Nie ociągając się postanowił z resztą uformować szyk i ruszyć przed siebie do boju.
Właściciel
FD_God:
I ruszyliście w jednym z pierwszych szeregów, ale nie w pierwszym, bo to miejsce zawsze przypadało żołnierzom Cesarstwa Verden. Rozumowanie dowódców jest proste i skuteczne, acz brutalne: Lepiej poświęcić w czasie pierwszych walk, ostrzałów i pułapek zwykłych żołnierzy, niż stracić najważniejsze dla wyprawy oddziały Paladynów Srebrnej Dłoni.
Bilo:
Doskonale widziałeś nadciągającą Armię Światła. Setki. Tysiące. Może nawet i dziesiątki tysięcy wojowników, gotowych zrównać Heresh z ziemią. Szkielety zajmowały już stanowiska na murach, szykując swoje łuki i strzały. Lisze usadowiły się w specjalnych wieżach, by razić wroga Magią, albo z tyłu, aby wskrzeszać poległych sojuszników. Tam też znalazło się wiele Wampirów i Mumii. Piechota w składzie Szkieletów, Nieumarłych, Duchów, Nieumarłych Zwierząt i Mutantów pod pieczą Wampirów, szykowała się do ataku. Ostatnim wysiłkiem obronnym, było wzmocnienie bramy i wystawienie dodatkowych straży w słabym punkcie muru, a mianowicie na wyłomie.
Strażnik zastanowiwszy się chwilę postanowił jednak stanąć na murze, pośród zwyczajnych szkieletów aby wspomóc je w walce, swojej sekretnej broni miał zamiar użyć nieco później..
Właściciel
I trafiłeś tam, gdyby byli to żywi żołnierze, z pewnością dodałbyś im otuchy i zwiększyłbyś morale.
Tak też teleportował się raczej w stronę Wampirów, wolał mieć nie tylko efekt w walce ale i w morale. Dobył młota i czekał na przybycie wojsk wroga.
-Ostatnio po części masakrowały nas oddziały liszów strzelające tymi pociskami zarazy z jakichś niewielkich dziur, wypadałoby się ich pozbyć nim zadadzą nam dotkliwe straty.
Właściciel
Bilo:
I czekałeś, a Ci zbliżają się dość szybko. Usłyszałeś też szepty Wampirów, z pewnością dotyczące starcia, ale może i Twojej osoby.
FD_God:
- Gdzie Paladyn nie może, tam artyleria pomoże.
-Ja tam w sumie mogę ich stąd trafić, ale pewnie musiałbym zrobić to precyzyjnie by zadać im krzywdę.
Tak też przygotował się do ataku na mur, bo to tam Znait miał zamiar zabłysnąć siłą.
Właściciel
FD_God:
Zanim Paladyn odpowiedział, wszyscy usłyszeliście komendę jakiegoś dowódcy:
- Całość stop!
Bilo:
Armia stanęła dęba, niczym zwierz, który zwietrzył zagrożenie.
Strzelać- miał się po murze ponieść szept słyszalny jedynie do sił mroku-.
Raczej nie chciał iść samemu do przodu, więc i tak postanowił stanąć.