Właściciel
Bilo:
- A ze mną owa wiedza. - odparł i uśmiechnął się. - Cóż, moi panowie znają część pradawnej wiedzy, ale nie znaczy to, że ja nie posiadam jej wcale.
FD_God:
- A i owszem, w namiocie zostali chyba Uther, Amhiranta i Anduin. - odparł strażnik.
- Mam pewne przeczucie że te miejsce jest nie do odratowania, więc i lepiej byłoby dla ciebie się raczej wycofać..
-Czyli mogę wejść i chwilę z nimi porozmawiać, tak?- Spojrzał na jednego ze strażników podchodząc bliżej wejścia.
Właściciel
FD_God:
- A i owszem, Paladyna to wpuścimy nawet bez kontroli.
Bilo:
- Myślisz się, Strażniku. - odparł Baron z zagadkowym uśmieszkiem. - Mimo całego swego doświadczenia, myślisz się. Heresh przetrwa, a to tej całej Armii Światła pozostanie jedynie uciekać.
-Dziękuję zatem.- Skinął głową do strażników i wszedł do namiotu. Od razu na wejściu po zauważeniu rzekł. Mistrzu Utherze, Amhiranto i Anduinie, mogę zająć chwilę czasu?
Właściciel
Najwidoczniej dane strażników były błędne, bo przywódcy Kapłanów Straceńczego Słońca już tu nie było. Niemniej, dwaj pozostali podnieśli na Ciebie głowy znad mapy, a Amhiranta odparł:
- Jasne. Mów, o co chodzi.
Uther spojrzał tylko na niego, ale że miał ostateczny głos, skinął Ci głową w geście zgody.
-Otóż, jest pewna sprawa. Już od jakiegoś czasu nie czynimy jakichś postępów w zniszczeniu tego miejsca, ostatnio udało nam się w kilku otworzyć bramę, ale powtórzenie tego sukcesu będzie raczej niemożliwe. Pytam więc zatem, jest jakaś taktyka, która umożliwiłaby przedarcie się gromadzie wojsk za mury przeciwnika?
- Oświeć mnie zatem, czymże jest wasza "tajna broń" ?- stwierdził układając głowę na ręce której ramie ułożył na ramieniu fotela.
Właściciel
FD_God:
- Przyznam szczerze, że nie spodziewaliśmy się takiego oporu Nieumarłych. - wyznał Wielki Mistrz.
- Zmieciemy ich w dwa dni, mówił. - mruknął Amhiranta. - Będzie fajnie, mówił. A jeszcze mało brakuje, jak będziemy tkwić tu zasrany tydzień, albo i dłużej!
- Uspokój się. - odparł Uther. - Nie mają wystarczających sił, żeby nas odeprzeć, a Baron wysyła na nas jedynie słabe oddziały, a co za tym idzie, przeprowadza działania opóźniające.
- Na to i ja wpadłem. - powiedział Inkwizytor. - Tylko kto może pomóc dupkom z tej cholernej skały?!
Widać było, że Ci wodzowie mają skrajnie różne taktyki oraz dziwne zwyczaje rywalizacji. Jednak razem, byli prawie niepokonani. No, chyba że zaczynali się kłócić. Wtedy mało brakowało do rękoczynów.
Bilo:
- Byłeś w Ruhn, więc wiesz, że je zdobyliśmy. Ale wiesz może jak?
Niestety, przebywałem w bardzo dalekich krainach gdy miasto było atakowane i nie miałem czasu aby obejrzeć "widowiska"- odparł
-Jeżeli udałoby nam się jakimś cudem otworzyć bramę i zaszarżować ją czym się da to mielibyśmy cień szansy na skończenie oblężenia w ciągu całkiem krótkiego czasu, tylko teraz wymyślić to jak się do tego miejsca dostać, w dodatku nie wiadomo jak zdołają obstawić to miejsce... No i przy okazji w środku zamku kręci się ktoś nieco dziwny, pojawił się nagle... Żaden z naszych, a był nawet chętny do walki z nieumarłymi, ale był wielki jak kilku chłopa.
Właściciel
Bilo:
- Otworzyliśmy specjalny portal, lepszy i większy niż ta jakie może stworzyć sam Wielki Mistrz Gildii Magów. A tak właściwie to kilka takich portali. No i zdobyliśmy Kamień z Ruhn.
FD_God:
Na wzmiankę o tej dziwnej osobie oboje spojrzeli najpierw na siebie, a później na Ciebie.
- Dasz radę go jakoś dokładniej opisać? - spytał Wielki Inkwizytor.
- W takim razie winszuję zwycięstwa oraz liczę na owocną współpracę- stwierdził znacznie innym tonem -.
-No wielki jak kilku chłopa jak już wspominałem, cały w zbroi płytowej... Miał ze sobą dwa miecze, błyszczące oczy... Porozumiewał się chyba jakąś telepatią, ciężko mi to określić.
Właściciel
Bilo:
Baron kontynuował, jakby nie usłyszał:
- Połączone siły Paktu Trzech, Sali Luster i Kamienia z Ruhn mogą otworzyć portal do dowolnego miejsca w Naszym Wymiarze. - rzekł i zamilkł, a później kontynuował z uśmiechem: - Albo w innym. i tak, udowodniliśmy to oraz przetestowaliśmy.
FD_God:
- Obgadamy to na osobności, a wtedy wrócisz, dobrze? - zapytał Amhiranta, ale wiedziałeś, że w tym wypadku nie masz co protestować.
-Oczywiście, będę zatem czekał gdzieś w pobliżu.- Ukłonił się jeszcze no i wyszedł z namiotu.
Tym razem bardzo go zaciekawił, Strażnik zmienił nawet nieco pozycję i przechylił się w przód nad krzesłem
Jesteście w stanie przeteleportować się do..niego ?
Właściciel
FD_God:
I wyszedłeś.
- Jak tam rozmowy? - zapytał jeden ze strażników.
Bilo:
- Jest to kwestia dyskusyjna, bo zwykły śmiertelnik jeszcze nie przeżył takiej podróży.
-Obecnie rozmyślają tam kim mógł być ten napotkany mężczyzna, o którym im wspomniałem.
Jestem kimś niewiele różniącym się od Tytana- stwierdził wpatrzony w rozmówce-.
Właściciel
FD_God:
- Pewnie ktoś ważny, jeśli poświęcili mu tyle uwagi.
Bilo:
- W takim razie powinno się udać. Chyba. Niemniej, najpierw musimy przetrwać oblężenie. Albo przynajmniej wytrzymać trzy dni.
-Jeśli to co mówisz jest rzeczywiście prawdą stanę po twej stronie..
-To prawda, niestety tego dowiem się najpewniej za jakiś czas, bo powiedzą mi dopiero wtedy jak wpadną na to kim on jest.
Właściciel
Bilo:
- A jeśli nie, to pewnie przeżyję katusze, jakich nie doznał jeszcze nigdy żaden śmiertelnik? - dokończył z uśmieszkiem. - Spokojnie, to nie będzie konieczne. Nie mam powodu by Cię okłamywać.
FD_God:
- W sumie mogą też wiedzieć, a teraz naradzają się jak z nim postępować.
W takim razie jak mogę służyć ci pomocą ? Widziałem że twoi wrogowie już raz się tu prawie wdarli
-To też jedna z opcji, ciekawi mnie na co zdołają tam wpaść.
Właściciel
FD_God:
- Ja tam nie wiem. Ten duet to potrafi skakać sobie do gardeł, ale jak wezmą się za jeden, wspólny cel to nie ma nich mocnych.
Bilo:
- Podpuściłem ich. - odparł Baron. - Liczyłem, że Lisze i Upiory zabiją wszystkich, ale nie udało się. Jednak teraz już się nie wedrą, brama została zapieczętowana i strzegą jej moje doborowe legiony.
-Dobrze by było, gdyby razem się wzięli za ten zamek, samemu drugi raz bramy nie otworzę.
Właściciel
- Pewnie Baron postawił tam już setki swoich najlepszych wojsk.
-No i to jest problem, niestety. Trzeba obmyślić jakąś nową taktykę, dzięki której możliwie jakoś tę oblężenie skończymy.
No dobrze, ale jakie jest moje zadania ?
Właściciel
Bilo:
- Słyszałem o Tobie wiele, Strażniku, ale nie wiem, ile z tego jest prawdą, a ile jedynie pozostaje przesadzonymi opowieściami.
FD_God:
- To już lepiej zostawić naszym wodzom. - odparł strażnik, ale nie dodał nic więcej, bo z namiotu wychylił się Amhiranta.
- Możesz już wrócić. - rzekł, wskazując na Ciebie, po czym znów zniknął.
-Może wymyślą jakąś taktykę, a teraz wybaczcie.- Rzekł, po czym ponownie udał się do namiotu. Zgaduję, że panowie już ustalili kim może być ta osoba.
Właściciel
- Owszem, udało się. - potwierdził krótko Uther.
-Niestety ci którzy stają na mojej drodze nie mają czasu opowiedzieć mi zbyt wiele o mnie bo to ja prowadzę rozmowę. Ale mogę cię zapewnić że mam wiele setek lat doświadczenia.
-Zatem kto to, Mistrzu Utherze?- Stanął tak rzucając nieco dłonią.
Właściciel
FD_God:
- Obawiam się, że jest to tajne, przynajmniej na razie.
Bilo:
- Dowodziłeś kiedyś armiami? A jeśli tak, to jakimi? - zapytał Baron, gdy skończył dłuższą kontemplację and Twymi słowami.
-Ech... Zatem nadal myślimy nad taktyką jakiej użyjemy by przyśpieszyć prowadzenie oblężenia? Na strasznie długo to my chyba racji żywnościowych nie mamy.
Nigdy nie dowodziłem armią większą niż niewielki oddział. Preferowałem raczej niszczyć ich szyki oraz je blokować. W dodatku o wiele bardziej spiszę się zapewne na linii frontu niż w kwaterach dowodzenia
Właściciel
FD_God:
- Owszem, po kilku miesiącach oblężenia możemy zacząć się martwić.
Bilo:
- Właśnie o takie dowodzenia mi chodziło. Powierzam Ci obronę odcinka frontowego, masz niemalże pełną dowolność, ale nie zapomnij skontaktować się ze mną w sprawach większej wagi.
Oczywiście. Czy to wszystko ?
-Takie pytanie, skąd wiadomo, że nikt im nie przyjdzie z odsieczą? Słyszałem jakąś plotkę, że mogą im pomóc orkowie oraz mroczne elfy.
Właściciel
Bilo:
- Właściwie to tak. Możesz prosić i pytać o co zechcesz. Na ogół będę tutaj lub na wałach obronnych.
FD_God:
- Orkowie są pod butem Krasnoludów, ale mogą knuć coś na własną rękę. - rzekł Amhiranta. - Moi szpiedzy donoszą, że nie planują większej wyprawy wojennej. Takiej hordy ciężko nie zauważyć, więc ostrzegliby nas z wyprzedzeniem.
- Jednak Drowy są nieprzewidywalne, a więc to ich powinniśmy obawiać się najbardziej. - dodał Wielki Mistrz Paladynów Srebrnej Dłoni.
-No to przynajmniej idzie się bać tych mrocznych drowów, nam raczej nie przyjdzie jakieś wsparcie? W dodatku, jeżeli dojdzie do starcia z tymi elfami to jak mamy z nimi walczyć?
W takim razie stanę na murach, albo sprawdzę obóz naszego przeciwnika- stwierdził od razu bez pożegnania teleportując się ku obozowisku armii światła, w głowie Znaita ułożył się plan-.
Właściciel
FD_God:
- Posiłki mogą przybyć, a co do Drowów to moi ludzie byli szkoleni w walce z każdą rasą, a na Mroczne Elfy kazałem położyć szczególny nacisk. - wyjaśnił Amhiranta.
Bilo:
Wylądowałeś jakieś pięćdziesiąt metrów od jego zachodniego brzegu.
I tak też ruszył ku niemu wolnym krokiem, lubił gdy dwie strony oferowały mu coś ciekawego, i chociaż wątpił że "wojska światła" są w wstanie przebić ofertę swojej konkurencji to chciał dać im szansę.
Właściciel
Dość szybko zostałeś zauważony przez strażników, a Ci wznieśli broń i okrzyki, które pewnie niedługo przywołają następnych.
Nie zatrzymał się jednak parł wprost do obozu i.. stanął tuż przed nim czekając aż ten chaos wreszcie wyłoni swojego ambasadora który przed nim stanie.
-Cóż, miejmy nadzieję, że ten trening nie pójdzie na marne...