Właściciel
Bilo:
Kilka Szkieletów nerwowo przebierało palcami po łukach, ale nie wykonały rozkazu, najwidoczniej Baron sam coś przygotował, lub nie ufał Ci na tyle.
FD_God:
Po chwili usłyszałeś charakterystyczny szczęk, który powinien zwiastować bombardowanie z katapult, balist i trebuszy, oczywiście pociski polecą w kierunku zamku.
Zatem postanowił oglądać dzieło jakiego miałaby dokonać artyleria.
Nie zareagował na to, nie czuł irytacji czy zaskoczenia po prostu stanął wpatrzony we wroga.
Właściciel
FD_God:
Nie widziałeś tego, ale artyleria zapewne wypaliła, a po chwili ujrzałeś pociski: Kamienie i strzały rożnej wielkości, jedne zwykłe, inne oblane smołą i podpalone, a od niektórych zaczęła bić srebrna poświata, jakby na kształt meteorytu czy komety. Po chwili pociski te uderzyły nie w bramę zamku Heresh, a w jego mury. Oczywiście, większość pocisków nie zdołała ich skruszyć, a niektóre zrobiły tylko małe wyrwy, ale te, wydawałoby się zaklęte, uderzyły z zabójczą wręcz skutecznością, tworząc szerokie nawet na kilkanaście metrów wyłomy, ale póki co macie takie tylko trzy.
- Atak! Atak! - krzyczeli Wasi dowódcy. - W imię Armii Światła, strąćcie te plugawe istoty tam, skąd przyszły!
Po chwili pierwsze oddziały piechoty Cesarstwa ruszyły, a za nimi kawaleria, a później pierwsze oddziały Paladynów.
Bilo:
Po chwili spadła na Was nawała ogniowa z dziesiątek, jeśli nie setek, trebuszy, balist i katapult. O ile większość pocisków nie zrobiła na grubych murach warowni wrażenia, to te ogniste zdołały wyrządzić nieco szkód. Ale i tak najbardziej niszczycielskie były te zaklęte Magią Światła, które zdołały utworzyć trzy spore wyrwy w murach. Nie minęło dużo czasu, nim piechota i kawaleria Armii Światła poderwała się do walki i ruszyła na te wyłomy.
-No i to się nazywa okazja do wykorzystania, musimy przejąć bramę!- Powiedział do swoich znajomych i ruszył razem z nimi do walki.
Znait teleportował się teraz na najwyższy punkt w okolicy i używając kombinacji magii bólu i dźwięku użył owej broni. W głowach wojsk światła miał zostać niesamowicie wyolbrzymiony tak że wydawałoby się wręcz że stoi przed nimi tytan. A gdy to zrobił żeby ich dobić miał jeszcze powiedzieć, wyolbrzymionym głosem - z mistrzowskim użyciem magii z pomocą ciężkiego głosu.
-Odsuńcie się śmiertelnicy. Tego zamku strzeże moc której żadnemu z was się mierzyć !.- po czym efektownie jego wyolbrzymiona wersja miała wykonać zamach w stronę armii wroga swym wielkim młotem..aby pod koniec zniknąć, Znait wystarczająco użył już mocy na jedną rzecz..a nadal jej potrzebuje...tak też teleportował się ponownie do zamku, w stronę jednego z wyłomów.
Właściciel
FD_God:
Wszyscy ujrzeliście iluzję, i o ile na Paladynach nie zrobiło to większego wrażenia, to piechota i część kawalerii Cesarstwa stanęła jak wryta. Wróg wykorzystał ten moment by zasypać ich gradem strzał, z wiadomym skutkiem.
Bilo:
Gdy wróciłeś, po skończonym przedstawieniu, jeden z Wampirów uniósł miecz i krzyknął:
- Ognia!
Po chwili Szkielety wypuściły strzały, zabijając większość piechociarzy Cesarstwa. Śmierć towarzyszy przerwała jednak efekt Twej iluzji, a więc ruszyli dalej, by nie zatamować ruchu wojska.
-Uważajcie by nie ożywili tych ciał, gdy już będziemy dalej!- Krzyknął głośniej, by może jakiś dowódca mógł to usłyszeć, a samemu ruszył dalej ku wyłomom.
Gdyby nie to że nie potrafił się uśmiechać zapewne by się teraz uśmiechnął. Ale tak tylko stał i czekał w owej wyrwie aż przeciwnik nadejdzie.
Właściciel
Bilo:
Trafiłeś na wyrwę forsowaną jedynie przez prostych piechociarzy Cesarstwa, jednak w liczbie tuzina. Każdy posiadł miecz, włócznie czy halabardę i był zdeterminowany by Cię zabić. Wielkość wyłomu pozwoliła dziesięciu z nich wejść do akcji jednocześnie.
FD_God:
Więc napierasz, a z Tobą Vikar, Paladyn i kilku innych. Gdy byliście już blisko, nagle w wyłomie ukazały się Szkielety z łukami. Każdy wypuścił strzałę, prosto w Was.
Postanowił po prostu wykorzystać swoją siłę i szerokim zamachem młota uderzył w nich, nawet jeśli mieliby blokować cios pierwszego raczej by połamał. A reszta musiałaby liczyć się z obiciami czy ciężkim blokowaniem.
Postarał się jak tylko mógł jakoś uchylić przed tą strzałą, by następnie już po powrocie do normalnego biegu wypuścić w szkielety kilka pocisków magii światła.
Właściciel
FD_God:
Nie udało Ci się uchylić, ale pancerz zrobił swoje, gdy strzała się od niego odbiła. Wystrzeliłeś pociski, a Szkielety nie miały tyle szczęścia, co Ty, gdy rozpadły się na kawałki. Pozostałe szykowały się do drugiej salwy, ale Vikar i trzech innych Paladynów skutecznie uniemożliwiło im to, pozbawiając ich chęci do walki. Ważniejszych kończyn zresztą też.
Bilo:
Pierwszemu skruszyłeś czaszkę, drugiemu lewy bark, a trzeci oberwał wystarczająco mocno, by upaść. Cała trójka padła na ziemię: jeden martwy, jeden ranny i jeden lekko zamroczony.
Znait cofnął się w tył i wykonał kolejny cios, z drugiej strony po czym kopnął w głowę owego leżącego na ziemi starając się rozbić mu czaszkę.
Nie pokonacie mnie głupcy..- użył prostego czaru magii dźwięku, miał to być ostry szept który dobiegł każdego wojownika z osobna..każdego z innej strony.
-Musimy przeć na przód!- Powiedział jeszcze do swoich, po czym pobiegł dalej wyrwą by wejść już za mur zamku.
Właściciel
FD_God:
Darłeś się najgłośniej, ale do wyłomu trafiłeś jako pierwszy. Nie to się jednak liczy, ważne że w ogóle trafiliście. Bo sądząc po trupach żołnierzy Cesarstwa, Kapłanów i Paladynów na przedpolu zamku, przed wyłomami i główną bramą, to nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
Bilo:
Ranny zginął, a ogłuszony wstał, nadal zamroczony. Pozostałych dziewięciu nieco się zawahało, ale natarli tak, jak Twój głos: Z każdej strony, z uniesionymi mieczami, czy włóczniami gotowymi do pchnięcia.
-Ku*wa, smutna strata tak wielu dobrych ludzi.- Postanowił się jeszcze rozejrzeć i o ile nic mu nie zagrażało to postanowił ruszyć w stronę głównej bramy.
Teleportował się w tył, dając im wpaść na siebie i wykonał kolejny cios, tym razem w plecy tego który zamierzał uderzyć w jego.
Właściciel
Bilo:
Zderzyli się i powstał prawdziwy nieład, ale bez strat własnych. Połowa z nich padła na ziemię, nie mogąc w stać, z racji towarzyszy na nich leżących. Ci jednak, którzy dali radę utrzymać się na nogach, zaczęli szukać Cię gorączkowo wzrokiem. Znaleźli, mniej więcej w tej samej chwili, gdy potężny zamach twego młota, posłał nieszczęsnego piechociarza na najbliższy mur.
FD_God:
Jednak już po zrobieniu kilku kroków w tym kierunku, napadła na Was horda Nieumarłych i Szkieletów. Każdy uzbrojony. Otoczyli Was ciasnym półkolem, a więc macie ich po bokach i z przodu, a za Wami jest ściana. Nie daje to możliwości ucieczki, chyba że wytniecie sobie takową przez wrogów, ale z kolei mur daje Wam osłonę i nie pozwala zaatakować od tyłu.
Oczy Znaita zapłonęły jasną czerwienią po zadaniu tego ciosu, teraz wykonał kolejny potężny zamach na wrogów którzy leżeli na ziemi, miał ich w ową wgnieść. A gdy go wykonał nie za kończył jeszcze dzieła zniszczenia, po prostu od razu po tym przeszedł do ataku i..cisnął swoją broń we wciąż stojących dobywając swoich dwóch mieczy.
-Pod ścianą walczymy z największą siłą!- Krzyknął, po czym zaklął swoją broń magią światła i postanowił wykonywać zamachy na maksymalną długość glewii.
Właściciel
FD_God:
O ile ostrzem broni ledwo ich drasnąłeś, to Magia Światła zrobiła swoje i pięciu Nieumarłych padło, ale następni napierają dalej, razem ze Szkieletami.
Bilo:
Z tych pięciu leżących, już żaden nie wstał. Trzej pozostali przyjęli postawę defensywną. Jeden zdołał nawet zasłonić się tarczą, gdy w jego kierunku leciał Twój młot, ale nie pomogło to wiele, gdyż ten z łatwością przebił się przez tarczę, a później człowieka, oddzielając jego głowę od ciała. Dwóch pozostałych podeszło nieco bliżej, sądząc, że jesteś bezbronny. Gdy dobyłeś mieczy, dali sobie sprawę, ze swojego błędu i rzucili się do ucieczki przez wyłom w murze.
Wolnym krokiem ruszył po swój młot po czym rozejrzał się za okazjonalnym, nadchodzącym na zewnątrz wrogiem i zabierając broń, jeśli nikogo tam nie znalazł teleportował się zaraz do drugiego wyłomu.
Teraz postanowił wykonać falę światła w kształcie półkola, w którym był otoczony razem z resztą, by móc zniszczyć całkiem sporą ilość przeciwników.
Właściciel
Bilo:
Niestety, nikogo nie zobaczył, a tam gdzie trafił, Wampiry doskonale radziły sobie z wrogami.
FD_God:
Powaliłeś głównie kruche Szkielety, ale i tak przeciwnicy wciąż napierali, a odległość była tak mała, że smród gnijących zwłok już palił Cię w nozdrza.
Tak też cofnął się do wnętrza zamku i zabrał się za oglądanie defensywy, żeby w razie co wesprzeć słabszą wyrwę w obronie.
Sam smród już coraz bardziej pogłębiał jego nienawiść do nieumarłych, a tak tylko dodawała mu dodatkowych sił, by dalej walczyć. Zacisnął swoją lewą pięść, po czym otworzył ją celując już w przeciwników przed siebie. Z samej dłoni wystrzelił ciągły promień światła, którym wręcz powinien przecinać przeciwników jak z balisty, takim promieniem też starał się kontrolować, by zaatakować przeciwników po bokach.
Właściciel
Bilo:
Szło Wam na razie dobrze, problem mógł stanowić jedynie oddział wrogiej kawalerii, ale ten jeszcze nie atakuje.
FD_God:
Tych na przeciwko siebie przeciąłeś w pół. Wszystkich. Później zrobiłeś to samo z tymi po lewej, ale jeden z Nieumarłych nagle się na Ciebie rzucił, przygniatając Cię masą do ziemi i "wyłączając" promień.
Skoro ten go przygniótł to raczej jego ręka była nadal w normalnej pozycji, więc wystrzelił pocisk ze swojej ręki w leżącego na nim przeciwnika.
Rozejrzał się za jakimiś szkieletami z włóczniami oraz ich właścicielami.
Przygotować się
Właściciel
Bilo:
Rzekłeś im to, jednak kawaleria woli, póki co, okrążać zamek.
FD_God:
Zdołałeś to zrobić, ale nieco nadszarpnąłeś swoje zapasy mocy magicznej. Jednak poświęcenie Nieumarłego, pozwoliło jego towarzyszom dojść blisko Ciebie i, gdy jeszcze leżałeś na ziemi, zaatakować swoimi mieczami i toporami.
Tak też stał, zastygły w jednej pozycji i czekał na rozwój wydarzeń.
Właściciel
A więc stałeś, niczym potężna rzeźba, niepomna na deszcz, mróz, śnieg i ostrzał wrogów.
Nie miał co wtedy zrobić innego niż przeturlanie się na bok i zaatakowanie z pozycji leżącej atakujących go przeciwników.
Po dość długiej chwili jednak niczym zupełnie-nie-statua ruszył się i teleportował na mur żeby obejrzeć pole bitwy.
Właściciel
FD_God:
//Ale Magią, czy bronią?//
Bilo:
Szkielety i Wampiry desperacko starały się odepchnąć wroga od bramy, używając łuków, kusz, machin obronnych i Magii. Lisze radziły sobie lepiej, używając swoich zaklęć, w tym ulubionej Chmury Śmierci.
Paladyni nie ściągnęli co prawda taranów, ale artyleria robi swoje, ciągle uderzając w bramę. Ta musi wreszcie paść. Oddziały Szkieletów na ożywionych koniach i innych wierzchowcach ruszyły na spotkanie taj wysłanej przez Armię Światła. Ataki na wyłom nasiliły się, za pomocą drabin i lin z hakami walka przeniosła się również na mury.
//Połączmy oba w jedno i zróbmy z tego atak ulepszoną magicznie glewią.//
Właściciel
Rozorałeś im klatki piersiowe, a truchła spadły prosto na Ciebie, na szczęście już nieszkodliwe.
-Przydałoby nam się małe wsparcie w tym wyłomie!- Powiedział do swoich towarzyszy zrzucając z siebie resztki trupów i wstał dalej szukając kolejnego wroga.
Postanowił więc wykonać dość zuchwały ruch i teleportował się do artylerii wojsk światła aby zmiażdżyć ją raz na zawsze.
Właściciel
Tych nie brakowało, bo byliście otoczeni z prawie każdej strony. Twoi towarzysze też mieli pełne ręce roboty.
Postanowił wciąż wykorzystać spore ilości swojej magii, miał w końcu asa w rękawie, którego miał zamiar użyć przy właściwym czasie. Postanowił tym razem wykonać w okół siebie coś w rodzaju połyskującej bańki, która miałaby zabić każdego nieumarłego, który byłby w jej obrębie. Z czymś takim dookoła siebie wbiegł w przeciwnika.
Właściciel
Działało to jedynie przez jakiś czas i zniszczyło wielu Nieumarłych i Szkieletów, ale bańka, tak jakby, pękła, gdy byłeś w połowie drogi.
-Teraz przynajmniej mogę walczyć dosłownie z każdej strony.- Powiedział, po czym z drugiej strony glewii wykonał jej jakby świetlny duplikat przez co teraz miał ją dwustronną. Z taką bronią wykonywał istny taniec podczas walki pozbawiając przeciwnika swojego "życia".
Właściciel
Bilo:
Trafiłeś tam na balisty, trebusze i katapulty, a także na artylerzystów, zapas pocisków i... Ponad dwudziestu Paladynów, wspieranych przez dwóch Kapłanów i pięciu Inkwizytorów!
Najwidoczniej Armia Światła przewidziała atak na ich artylerię, więc zabezpieczyła się bardziej niż solidnie.
FD_God:
Zabiłeś wielu Nieumarłych, pozostali radzili sobie równie dobrze i po chwili zostaliście sami, pośród stosów zwłok, ale teraz na pewno martwych.
Ze strony przeciwnej niż tej po której stał Znait dobiec miał ich dźwięk marszu, szczęku metalu o metal i inne sugerujące przemarsz wojsk odgłosy. Chciał przynajmniej tak odwrócić ich uwagę.
Właściciel
Odwróciłeś tak uwagę zaledwie połowy Paladynów. Pozostali wyciągnęli zaklęte Magią Światła miecze, młoty i topory, a później ruszyli an Ciebie. Kapłani zaczęli mamrotać zaklęcia, a Inkwizytorzy szykować dziwną broń w kształcie metalowej rury.
-Dobra, taktyka taka samo jak ostatnio, staramy się otworzyć bramę, chyba że macie jakiś inny plan.- Powiedział do swoich towarzyszy łapiąc nieco oddechu.
Gdyby potrafił westchnąć westchnąłby, ale że nie potrafił teleportował się ponownie do zamku.