Właściciel
- Nie, raczej nie. - zaśmiał się. - Chyba, że koniecznie chcesz. Mam taki fajny, srebrny na zapleczu.
-Może na starość mi się przyda, póki co to najwyżej piękna blizna mi pomoże.- Zaśmiał się jeszcze.
Właściciel
Również się zaśmiał i po chwili wypowiedział kolejne zaklęcia, a z jego palców spłynęła na ranę mlecznobiała mgła, dająca ukojenie w bólu, nawet większe niż zaklęcie wcześniej.
-Ciekawa ta magia leczenia, mogłem w sumie się jej uczyć, to może sam bym się poskładał w trakcie walki, heh...
Znait nie wiedział po co śmiertelnicy się uśmiechają i jak wiedzą kiedy to robić, ale wiedział że teraz powinien się uśmiechnąć, i to zrobił.
- Dziesiątki tysięcy potencjalnych żołnierzy..
Właściciel
Bilo:
- ..., których trzeba najpierw zabić. - dokończył Baron, również z nikłym uśmieszkiem. Chyba. W końcu miał chustę zasłaniającą twarz, podobno mocno poparzoną.
FD_God:
Po chwili Liszaj skończył i zaczął ucierać korzeń w moździerzu, dodając wodę i jakiś proszek. Po chwili otrzymał szarawą papkę o lepkiej konsystencji, którą nałożył obficie na ranę.
- W sumie to tyle. Zostaw maść, sama odpadnie po kilku godzinach. Wtedy będziesz jak nowy.
-I tak pewnie do boju nie wrócę przez ten czas, potrzebuję nieco odpocząć, by znowu znacznie zwiększyć swoją użyteczność.- Postanowił usiąść zamiast tak cały czas leżeć.
Właściciel
- Jeśli to wszystko, to powinieneś iść. Mam tu innych pacjentów.
Kiwnął by lekko głową.
-A to już moja część układu. Swoją drogą dzisiaj poraniłem tego ich aniołka..któż to jest ?
Właściciel
- Pierwszy raz go widziałem. - odparł. - Musiał być tajną bronią Paladynów, chowaną na specjalną okazję.
-Oczywiście Liszaj, to wszystko. Dzięki zatem za pomoc i życzę sukcesów w składaniu kolejnych.- Uśmiechnął się nieco, po czym skinął do niego głową i schodząc ze stołu opuścił namiot, udał się, póki co pod swój własny, by chwilę odpocząć.
-Walka jeden na jednego z nim nie wchodzi w grę, potrzeba by mi wielu godzin żeby go końcowo zabić, a to utrudnia sprawę mojego miejsca w innych częściach obrony.
Właściciel
FD_God:
Trafiłeś tam szybko i dość szybko zasnąłeś, gdyż walka i użycie Magii Światła w takim skoncentrowaniu mocno Cię wyczerpało.
Bilo:
- Uważasz, że moje najlepsze Lisze i Upiory sobie z nim nie poradzą?
No to sobie smacznie spał.
Właściciel
//Zacznę Ci jak zacznie się kolejna walka.//
Znait spojrzał na Gadeona, nie znał się za bardzo na emocjach więc było to zwykłe, puste przenikliwe spojrzenie.
- Powątpiewam.
Właściciel
- Skoro tak, to nie będę się kłócić i pozostawię go Tobie.
Ukłoniwszy się stwierdził
Będę na murach, wiem co robić jeśli wróg nadejdzie.
Właściciel
- Nie wątpię. - powiedział Gadeon z pewnością.
Tak też znikł i stanął na murach wyczekując ponownego przybycia swego wroga.
Właściciel
Wiec poczeka, bo pewnie liza rany.
/No ja to głównie i tak czekam.//
Właściciel
//Czyli czekamy na Bilolusa.//
No cóż, siedział on tak dalej. Nie musiał jeść, nie potrzebował wypoczynku ani snu. Po prostu po regenerował siły, ewentualnie podpisując autografy Wampirzym fanom.
Właściciel
Bilo:
Wampirzych fanów było sporo, wielu chciało uczyć się od Ciebie walki mieczem. Ale pewnego dnia zauważyłeś całe czarne chorągwie na horyzoncie. Do tego cała kawaleria Armii Światła opuściła obóz.
FD_God:
Również Ty, krótko po pożegnaniu kawalerzystów, zauważyłeś owe chorągwie.
- Oho. - mruknął stojący obok Vikar. - Nie podoba mi się to.
Zero:
Armia, której Twój oddział był częścią, trafiła na miejsce.
-Powiem tak, nie jestem fanem czarnych chorągwi, zawsze mi się jakoś źle kojarzą...
- Zaskakujące- stwierdził wpatrzony w owe chorągwie i ich ruch, gotowy aby w każdej chwili się teleportować
No na razie najlepszym oraz jedynym możliwym wyjściem jest czekanie na rozkazy, więc to czyni.
Właściciel
Zero:
Do armii Drowów zaczęła zbliżać się kawaleria Armii Światła. Głównie ludzie z Cesarstwa, ale było też nieco Elfów. Z nich wszystkich najbardziej rzucała się w oczy Elfka jadąca na czele, w pięknej zbroi z naramiennikami stylizowanymi na orle głowy, z mieczem w dłoni i włócznią u siodła. A do tego wierzchowiec: Wielki jaszczur, nie taki jak Twój, bardziej pospolity, ale największy jakiego widziałaś.
Większość wojsk zatrzymała się z tyłu, a do Was podjechała tylko Elfka i dwoje ludzi w białych płaszczach z kapturami.
Bilo:
- Baron wzywa. - rzekł jakiś Szkielet, gdy tak patrzyłeś.
FD_God:
- No, to teraz wszystko się rozstrzygnie. - powiedział Vikar. - Albo będą z nami, albo przeciw nam.
-O ile nam pomogą lub przynajmniej nie będą interweniować w walkę to można to uznać za zwycięstwo. Ja dalej będę zajmował tego Strażnika, a wy zajmiecie się przejmowaniem bramy czy też podobnych celów.
Właściciel
- Łatwiej powiedzieć, niż zrobić.
-Każdy ma w końcu jakieś zadanie. Zatrzymanie go w jednym miejscu jest już problemem jak co chwilę znika ci z oczu, by nagle miał pojawić się za tobą, przed tym nie da się ochronić...
Bez słowa teleportował się w do wielkiej hali zamku, licząc że właśnie tam go odnajdzie.
No niestety.. Ona może wydawać rozkazy tylko swojemu oddziałowi, jednak teraz nie ma wolnej ręki, więc musi czekać, aż wyżsi rangą coś zrobią.. Nie może od tak sobie pozwolić na samowolkę.. A przynajmniej nie na razie.. Więc czeka.
Właściciel
Bilo:
Znalazłeś, gdy odprawiał właśnie swych wampirzych dowódców z rozkazami.
- A więc jesteś! - powiedział i od razu przeszedł do rzeczy: - Widziałeś chorągwie? Mroczne Elfy przybyły.
FD_God:
- A w ogóle można go zabić?
Zero:
Sporo czasu minęło, nim naczelny wódz armii, niejaki Zaknafein, wreszcie odprawił Elfkę i jej towarzyszy, a wojska skwitowały to głośnym okrzykiem radości. A więc wiadomo, komu przybyliście na pomoc...
Tymczasem ktoś nie wytrzymał i puścił bełt z kuszy w kierunku pleców Elfki. Pancerz wytrzymał, a ten odbił się od niego nieszkodliwie. Jednak ona popędziła jaszczura i zaczynała się oddalać. Jej towarzysze w białych płaszczach, zapewne Inkwizytorzy Światła, o których tak wiele słyszałaś, osłaniali ją, wysyłając ku Wam pociski z łuków, chowanych pod płaszczami, a każda ze strzał była dodatkowo zaklęta Magią Światła, więc nawet wysokiej jakości kolczugi Drowów nie pomagały.
-Szczerze w to wątpię, najwyżej połączone siły najsilniejszych magów światła pewnie, by go na jakiś czas pokonały lub może nawet i pozbawiły życia...
Właściciel
Już miał odpowiedzieć, gdy wskazał na scenę przed armią Mrocznych Elfów: Elfka, z którą rozmawiałeś wielokrotnie przed wyjazdem na wojnę i w ciągu drogi, odjechała, a ktoś strzelił jej prosto w plecy. Na szczęście nic się nie stało, a ona zdoła zapewne uciec, zwłaszcza, że jaszczury z Mrocznej Puszczy słyną ze swej prędkości, a i pomoc osłaniających ją Inkwizytorów z pewnością się do tego przyczyni.
-No, Vikar... Wygląda na to, że to teraz my będziemy się tutaj bronić, w dodatku nawet bez otrzymania wsparcia od Krzyżowców czy Imperium Gryfa to powinniśmy porzucić to oblężenie.
Właściciel
- Im właściwie byłoby na rękę to, że tutaj przegramy. Zgarnęliby wtedy całe Verden w swoje łapska, ale nie rozumieją, że po wygranej Nieumarli nie będą siedzieć z założonymi rękoma i czekać, aż znów podjedziemy pod ich bramy.
-Ciekawi mnie czy serio jest to tak ciężko zrozumieć, że jak my tutaj polegniemy to wtedy wszystko pójdzie się chędożyć? Że też ta dobra część świata nie może się w pełni zjednoczyć w przypadku takiego niebezpieczeństwa...
Właściciel
- Dobro to pojęcie względne. Zło w sumie też.
-No to określę się dokładniej. Chodzi o te królestwa, które za wroga uznają nieumarłych oraz demony. Wszystkich jej przedstawicieli jakoś nieszczególnie tutaj widzę.
Właściciel
- Na pewno się ockną, ale po fakcie. W końcu przez wieki każda z obecnych tu frakcji była uznawana za potęgę.
-Jeżeli każdy jest potęgą, to nikt nie jest. Mam przynajmniej skrytą nadzieję na pojawienie się jakiegoś wsparcia, tyle że tym razem dla nas.
Właściciel
- Niby kto miałby nam pomóc?
-Nie wiem, ktokolwiek kto byłby w stanie wytoczyć bitwę nieumarłym i nie zostać rozsmarowany w ciągu kilku chwil.
Ukłoniwszy się odparł.
Jedne z dzieci Mittera.- przez dłuższą chwilę wpatrywał się w Gadeona -. Co z nimi ?
//On mówi do mnie, czy do któregoś ze swoich dowódców ?//
Właściciel
Zero:
//Że Bilo? Jest w zamku i nie mówi do nikogo z Was :V//
FD_God:
- Kto wie, może dostaniemy posiłki w najmniej spodziewanej chwili. Albo z najmniej spodziewanej strony.
Bilo:
- Dopilnuj by bezpiecznie znaleźli się w zamku.
//A tak poza tym: Tysięczny post mój! :V//