-Dobra, wchodzimy do środka i otwieramy bramę!
//Tu jest jakaś opuszczana brama, klatka czy taka wielka jak podwójne drzwi?//
Właściciel
GD_God:
I wszyscy ruszyli do bramy, nie widać straży.
//Dwa drewniane skrzydła, a z obu stron osłaniane przez żelazną kratę.//
Bilo:
Najlepiej więc szukać w zamku.
-Twierdzę, że raczej nie spotkamy tam za dużego oporu, wtedy już dawno by stamtąd wyszli.- Rzekł do swoich prowadząc przodem swoich w poszukiwaniu mechanizmu, który by tę bramę otworzył.
Tam też wolnym krokiem ruszył.
Właściciel
FD_God:
Mechanizm był, a mianowicie dwa wielkie koła żelazne, po jednym na skrzydło bramy.
Bilo:
No i trafiłeś na dziedziniec, kątem oka dostrzegłeś Paladynów przy bramie.
-Trzeba to otworzyć! Ruchy!- Rzekł podbiegając do tych kół by móc je jakoś przekręcić licząc, że to otworzy bramę.
//Ci przeklęci gracze, chcą opóźnić coś co i tak jest nieuniknione.
Więc i spokojnym krokiem ruszył ku nim żeby przyjrzeć się ciekawsko ich staraniom.
Właściciel
FD_God:
Obróciłeś je, ale tylko trochę, znacznie pomógł Paladyn, a także pozostali, którzy zaczęli pomagać Tobie i kręcić drugim kołem. Jednak utworzyliście szparę o szerokości zaledwie metra, gdy ranny, pozostawiony na straży, krzyknął:
- Upiór! Albo coś innego! Ale idzie ku nam jakiś wytwór Nekromanty!
Bilo:
Daleko nie uszedłeś, bo jeden z Paladynów zauważył Cię i zaczął się drzeć, by zaalarmować resztę.
-Teraz się nie poddamy, za daleko już zaszliśmy!- Rzekł głośniej odwracając się do monstra i przyszykował do walki swoją glewię.
Znait przechylił głowę nieco na bok i podparł się na młocie po czym stwierdził wysokim, ciężkim tonem
-Twór Nekromanty ? Ubliżasz mi śmiertelniku.- dźwięk miał dochodzić każdego Paladyna z innej strony -.
-Hę?- Rozejrzał się dookoła siebie, po czym wrócił wzrokiem na tego strażnika. Skoro nie od nekromanty... No to od czego?
-Zesłano mnie na ten świat przed wiekami abym walczył z Melkisem..jednak on już odszedł więc podróżuję po tym świecie oglądając się za następstwami rzeczy które uczynił. Wasza wojna wydaje się być jedną z nich więc i chętnie bym do niej dołączył.- jego ton dość drastycznie się zmienił, był teraz podobny do szeptu i nie docierał zewsząd a zza Paladynów -.
-Zależy czy zamierzasz pomóc w naszej słusznej sprawie czy wolisz pomóc tym, którzy chcą widzieć świat pogrążony w chaosie i zniszczeniu.
- Czym tak właściwie jest chaos ?- spytał po czym nie dając czasu na odpowiedź rzekł -. Chcę stanąć po tej stronie która walczy z Melkisem, a z mej wiedzy wynika że to wy jesteście wrogami jego dzieła..Więc i pozwolę sobie na stanięcie po waszej stronie.- stwierdził teleportując się bliżej paladynów, kierunek stał się normalny, dobiegał wprost od Strażnika -.
Gdzieś w ferworze walki Giovani postanowił czmychnąć po za mury Hereshu.
-Zatem miło mi powitać cię po stronie walczącej z nieumarłymi, teraz jeżeli możesz to pomóż nam otworzyć tę bramę lub osłaniaj nas, ponieważ trzeba przyśpieszyć to oblężenie.- Skinął głową w stronę strażnika, po czym opuścił broń i ruszył ku kołowrotkowi by dalej go jakoś przeciągnąć i otworzyć razem z resztą.
Gdy Paladyni to robili, nie przeszkadzając im podszedł do bramy i teleportował się na jej drugą stronę żeby poszukać czegoś co może im pomóc i po prostu się rozejrzeć.
Właściciel
FD_God, Bilo:
Wspólnymi siłami daliście radę otworzyć bramę na oścież.
Angel:
Udało mu się to, jakimś cudem. Ale lepiej dla niego, żeby Baron przegrał, bo zemsta Gadeona jest najdotkliwsza właśnie dla zdrajców.
Tak też zostawiając swych towarzyszy z tyłu ruszył wprost do głównej hali/pałacu..teleportując się do niej.
-Po bramie panowie, już większość roboty wykonana.- Zaśmiał się gromko do swoich braci paladynów opierając się plecami o ścianę bramy, spoglądał tak przez chwilę na pole bitwy po drugiej stronie bramy spoglądając jak radzą sobie nasi.
Właściciel
FD_God:
Ci nadal zajęci są walką, ale gdy ta się skończy, na pewno ruszą ku Wam.
Bilo:
Trafiłeś na korytarz, prosto pod zdobione wrota z drewna.
-No to teraz trzeba przypilnować tej bramy, a także nieco się wycofać z rannym. Osobiście samemu jestem za tym bym to ja tutaj został i przypilnował by nieumarli nie próbowali jej zamknąć.
Właściciel
W pół zdania przerwał Ci ranny na warcie, który nagle krzyknął:
- Lisze! Lisze na murach! Uciek...
// Giovani nie zdrajca ino średnio widzi mu się polejne młotowanie przez łeb, po za tym za widma i plugastwa nie powinien się baron na Giovaniego wnerwiać. xd //
- Cholera to się ciągnie w nieskończoność. Szybciej sam tam zginè nižli ta wojna się skończy. Muszè ruszyć po odsiecz, może to coś da.
-Niechaj Światłość pomoże nam w walce!- Krzyknął do swoich wbiegając w głąb zamku, by dostrzec Liszy, po czym wystawił swoją dłoń w owego przeciwnika mogąc go najpewniej zauważyć, a następnie wystrzelił z dłoni promień światła, który stale próbował utrzymywać na przeciwnikach.
Właściciel
Angel:
Powiedziałeś to.
FD_God:
Ranny Paladyn padł martwy, po nim kolejny. Jednak nie był to duży problem, problemem były Lisze. Kryli się w kamiennym bastionie, jedynie przez wąską szparę wysuwając końce swych kosturów, za pomocą których zwalczali siłę żywą. Znaczy się: Was. To, jakim cudem trafiali, warto odłożyć na później.
-Nie mamy szans, musimy znaleźć jakąś osłonę! Wycofać się nieco!- Krzyknął do swoich starając się schować za jakąś sporą osłoną.
- hmmm.... to szaleństwo.... a może nie.... to jest Heresh.
Wampir postanowił przelraść się przeciwnikowi przysłowiowo 'do dupy' i zaczàç pozbawiaç ich pleców.
Podszedł do owych wrót i spróbował je otworzyć odchylając jedno skrzydło.
Właściciel
FD_God:
Waszą jedyną ochroną jest brama, ale żeby się tam dostać, musicie opuścić posterunek.
Bilo:
I trafiłeś do eleganckiego salonu z parą foteli stojących przed kominkiem, w którym płonął ogień.
Angel:
Może Ci się udać, ale Paladyni nie są głupi i z doświadczenia jeden z nich ubezpiecza tyły.
-Trzeba rozwalić ten mechanizm lub go jakoś zablokować, nie możemy dopuścić do tego by zamknęli bramę!- Powiedział swoim powoli się wycofując ze swojej pozycji.
Strażnik spojrzał w ogień i ruszył w stronę foteli.. a że był dość sporych rozmiarów i należał do istot niemalże zupełnie złożonych z magii stali to dał się zauważyć dzięki hałasu.
Właściciel
Jednak na niewiele się to zdało, gdyż fotele były puste.
Postanowił wièc Ożtwić trupy poległe wczeßniej przed murami fortecy by robiły za mięso armatnie, kiedy sam będzie mógł zająć siè Wybijaniem palladynów z ów mięsem armatnim walczących.
// Ej Rethar jeszcze żyje czy nie ? //
-Ależ niespodziewanie- tak więc rozejrzał się po pomieszczeniu dokładniej -.
Właściciel
Bilo:
Puste, choć są tam jeszcze jedne drzwi, mniej okazałe.
Angel:
//Pod bramą nic nie padło, a co do drugiej postaci to żyje.//
Właściciel
FD_God:
Więc wycofałeś się pod bramę, straciliście dwóch ludzi. Tam też jeden z Paladynów toczył bój z jakimś Wampirem.
-Cholera, ciężka strata...- Rzekł do siebie, po czym pobiegł na pomoc walczącemu z wampirem, w którego wystrzelił po drodze kilka pocisków światła.
Właściciel
Większość pocisków trafiła, Wampir ratował się ucieczką.
-Musimy się stąd wycofać, nie mamy za bardzo szans na tych liszów, chyba że ktoś ma jakiś plan...
Właściciel
- Wycofać się, brzmi dobrze. - odparł Vikar.
-No to jeszcze wypadałoby rozwalić mechanizm tej bramy byleby nie mogli jej zamknąć, po tym już możemy stąd zwiać do obozu.
Właściciel
Gdy skończyłeś mówić z głównego zamku, kwatery Barona Gadeona, wylały się Duchy, a po nich Upiory. Tych drugich były już dwa tuziny, a Duchów około pięciu dziesiątek.
-Zmieniłem zdanie, zabierajmy się stąd.- Powiedział, po czym dał sygnał do odwrotu z zamku, samemu też poczynając wycofywanie się.
Ruszył do nich i powoli je otworzył zaglądając do środka.
Właściciel
FD_God:
Udało Wam się wykonać stylowy odwrót taktyczny.
Bilo:
Nie mogłeś ich otworzyć, lecz ktoś nagle zapytał zza Twoich pleców:
- Co robisz w moich komnatach?