Tym razem postanowił potrzymać przeciwników na dystans trzymając prawie za sam koniec glewii oburącz by wykonywać dalekie cięcia i tym samym nie narażać się na jakiekolwiek uderzenia.
Właściciel
Skosiłeś tak połowę Szkieletów. Pozostałe zbliżają się wolniej, osłaniając się tarczami, a Nieumarli zachodzą Cię ze skrzydeł.
Uderzył drewnianym końcem swojej glewii o ziemię by wykonać iście spektakularny atak okręgiem światła w stronę wrogów dookoła, w międzyczasie doglądał nieco jak sobie radzą inni.
Właściciel
Inni radzili sobie nadzwyczaj dobrze, a Twój atak pozbawił ostatniej namiastki życia wszystkie Szkielety. Natomiast Nieumarli tłumnie ruszyli do ataku.
-No to teraz ta kupa mięsa...- Powiedział do siebie, po czym idąc powolnym krokiem w tył wystawił dłoń do przodu i strzelał w nich ogniem zaporowym z małych kul światła.
Właściciel
Kulami tymi nie mogłeś zabić Nieumarłych, ale mogłeś ich wkurzyć, co właśnie uczyniłeś. Wszyscy rzucili się na Ciebie jednocześnie, trzech z lewej, a dwóch z prawej.
-No dalej, dawać!- Powiedział w ich stronę, po czym tak jak wcześniej, utrzymywał ich na dystans starając się iść w tył i atakować większym zasięgiem.
Właściciel
Nadal nie zabijasz ich tymi kulkami światła, a oni są nadal coraz bardziej wkurzeni.
//Nie kulkami światła tylko teraz już glewią .-.//
Właściciel
Tym sposobem zabijałeś już znacznie wydajniej. Nieumarli jednak byli dobrzy. Jeden zdążył nawet zarysować Twój pancerz na piersi.
-Prawdziwy rycerz musi mieć użytą w boju zbroje.- Rzekł do siebie, po czym kontynuował walkę w ten sam sposób nie chcąc używać zbyt dużej ilości magii światła.
Właściciel
Nieumarli padali pokotem. A Szkielety tym bardziej.
//Może jakiś fast forward już do zrobienia dziury w murze, przecież tylko ja tu siedzę//
Właściciel
//Niestety, tylko Ty. Dziękuj Angelowi.//
Ty i inni Paladyni stanowiliście niemalże niepowstrzymaną grupę. Wyżynaliście Nieumarłych setkami, a później tysiącami. Nagle, po ścięciu łba postawnemu Nieumarłemu, zauważyłeś wyłom w murze, przez który ostatnio naku*wialiście. Twój znajomy Paladyn, Vikar i dwóch innych również go zauważyło i rzucili się w jego kierunku, być może prowadząc większe natarcie.
-Ludzie, wyłom jest! Ruchy! Trzeba go powiększyć!- Wrzasnął jeszcze do innych, po czym ruszył biegiem w stronę wyłomu pozbywając się najwyżej jeszcze po drodze atakujących nieumarłych.
Właściciel
Ściąłeś trzech, nim dobiegłeś do muru wraz z trzema Paladynami, których zachęciłeś tymi okrzykami.
-Dobra, trzeba dotrzeć do reszty i ich wspomóc, może przy minimalnym szczęściu uda nam się otworzyć bramę i w końcu ruszymy do przodu z tym oblężeniem.- Rzekł do nich, po czym razem z nimi podbiegł do Vikara i reszty.
Właściciel
Ci położyli trupem (mrug) już wielu Nieumarłych, ale nadciągał inny problem, a mianowicie oddział Wampirów wspierany przez dwa Upiory. No i Szkielety z łukami gromadzące się na wieżach i murach.
-Strąćcie strzelców magią światła, ci będą najbardziej upierdliwi.- Zakręcił kilka razy popisowo swoją glewią, po czym posłał falę uderzeniową ze światła właśnie w stronę wampirów i upiorów.
Właściciel
Z trzech Wampirów w pierwszym szeregu, dwa pasły martwe, a jeden ranny. Pozostałe zdążyły już zacząć walkę z Paladynami, dorównując im. Strzelcy padali tak często jak strzały wystrzeliwane z ich łuków. Tylko Upiory mogły stanowić teraz problem, i to poważny...
-Myślałem, że przetrwają nieco dłużej.- Pomyślał sobie patrząc na zabitych tak prędko wampirów. Zajmę się upiorami.- Przyjrzał się prędko ich strukturze cielesnej, po czym stanął odrobinkę bliżej nich by dać im do zrozumienia, że walczą akurat z nim.
Właściciel
i ruszyli akurat na Ciebie, również dokonując oceny, żeby wiedzieć, jak Cię zabić.
-Dam radę utrzymać się przez jakiś czas, a potem zrobię coś ciekawego.- Pomyślał sobie, po czym posłał kilka sporych kul światła w swoich przeciwników.
Właściciel
Ledwo ich tym drasnąłeś, ale zdecydowanie ruszyli w Twoim kierunku, machając kosami.
-To będzie twardszy orzech do zgryzienia.- Pozostało mu się już tylko poważnie skupić i starać się unikać ich ciosów oraz możliwie je parować, aż nada się okazja zadać im potężniejszy cios glewią.
Właściciel
Upiory wspierały się wzajemnie i stanowiły zabójczy duet. Jeden atakował swoją kosą, a drugi czekał i parował Twoje ewentualne ataki. Miały przewagę, bo w końcu się nie zmęczą, ale też mogą spróbować ataku z dwóch stron.
Trzeba się w takim wypadku zużyć nieco swojej energii by jakoś się chociaż jednego pozbyć. Postanowił zatem czym prędzej wykonać wzmocniony większą ilością magii atak na trzon kosy każdego z upiorów by ci chociaż częściowo stracili zdolności bojowe.
Właściciel
Pierwszemu odłamałeś ostrze, ale drugiemu już nie. Upiory zamieniły się więc rolami i nadal jesteś atakowany zabójczą kosą.
No to jeszcze lepszy plan, tym razem wykonać jakiś unik przed kosą i prędko ją złapać za trzon, a następnie wykonać pchnięcie glewią w Upiora, może to przyniesie jakiś efekt.
Właściciel
I pchnąłeś. Zraniłeś go, lecz nie zabiłeś. Mimo to Upiory nie wykazały się głupotą i ślepym uporem, gdyż wykonały taktyczny odwrót.
Spojrzał zatem jeszcze po swoich towarzyszach by dowiedzieć się czy ich przeciwnicy też już się wycofują, samemu już raczej nie próbował dalszej walki z upiorami, pozwolił im zwiać.
Właściciel
Nadal walczyli ze strzelcami i Wampirami, ze zmiennym szczęściem. Niemniej, widzisz, że jeden z Paladynów jest ranny, ale nie zaprzestaje walki.
Przyjacielowi w potrzebie trzeba czym prędzej pomóc, pobiegł więc w jego stronę robiąc kilka popisowych obrotów podczas biegu, po czym posłał falę uderzeniową z magii światła w przeciwnika/ów z którym walczył.
Właściciel
Dałeś radę odpędzić dwa Wampiry, które obnażyły kły i ruszyły teraz na Ciebie.
-Obrzydliwe monstra!- Krzyknął unosząc jedną dłoń i roztaczając z dłoni oślepiające światło w stronę wampirów ruszając samemu w ich stronę by wykonać atak, gdy będą ogłuszone.
Właściciel
I w ten sposób pozbawiłeś jednego z nich głowy, ale drugi zdołał się otrząsnąć w porę, by zablokować Twój cios, a nawet kontratakować w celu przebicia Ci hełmu.
W takim wypadku należy wykonać nieco skomplikowany acz efektywny manewr w postaci podbicia ataku częścią swojej glewii, lekkie zgarbienie się i stanięcie tyłem do wampira by wbić ostrze glewii w jego żołądek.
//Zupełnie jak w Star Warsach//
Właściciel
//Nom.//
Przebiłeś mu brzuch, a on wypuścił broń i złapał Cię za ramiona. Może nie chciał się poddać, albo upaść. A może po prostu nie chciał... umrzeć?
Podciągnął zatem swoją glewię nieco do góry, po czym wziął prawą dłoń pod nią i już z łatwością powinien do końca ją popchnąć wzdłuż wampira.
Właściciel
Ten padł martwy i prawie przepołowiony. Jego towarzysze też nie mieli szczęścia i padali jeden z a drugim, aż na placu boju nie zostali sami Paladyni.
A Strażnik pojawił się przed murem jakby nigdy nic i rozejrzał się wokół.
-Ilu mamy rannych?- Rzekł do swoich zażywając nieco powietrza poprzez usta, był bowiem nieco zmęczony.
Właściciel
FD_God:
- Jednego. - odparł Vikar, wskazując na Paladyna, którego uratowałeś.
Bilo:
Z murów strzelają Szkielety, a inne, razem z Nieumarłymi, toczą walną bitwę z oddziałami osławionej Armii Światła?
-Dobrze, myślałem, że mogłoby być jeszcze gorzej... Jak z twoimi ranami?- Rzekł z miejsca do rannego paladyna.
Właściciel
- Przeżyję. - odparł. - Kapłani poskładają mnie w pół godziny, godzinę góra.
-Dobra, kilku musi cię przetransportować do obozu medycznego, my musimy jakoś otworzyć tę cholerną bramę, wtedy szala zwycięstwa już kompletnie przechyli się na naszą stronę.
Tak więc teleportował się do środka, jeden upiór więcej zapewne nikogo nie zdziwi. A gdy już był na miejscu zaczął rozglądać się gdzie mógłby przebywać dowódca całego tego szajsu i tamże ruszył.
Właściciel
FD_God:
- Musi iść z nami, potrzeba nam każdego, by otworzyć bramę. - rzekł i ruszył w jej kierunku, tak jak reszta.
Bilo:
//Chodzi Ci o dowódcę Nieumarłych, tak?//
-No dobra, zatem ruszajmy czym prędzej.- Powiedział idąc razem z nimi.
Właściciel
Brama nie była strzeżona, przynajmniej nie z tej strony, więc macie ułatwione zadanie.