-Miło poznać.- Skinął do nich głową odbierając piwko. Ja jestem Aldurn.
Właściciel
Obaj wykonali podobny gest, a dalsze chwile błogiego spokoju minęły w ciszy, mąconej jedynie odgłosem popijania nawet dobrego piwa z kufli.
-Ach, nie ma to jak ten złocisty napój po krótkiej wymianie ciosów z siłami zła, z pewnością nastraja do dłuższej walki.
Właściciel
- Oby niezbyt długiej. - odparł Vikar ze śmiechem.
-O ile nie zrobimy jakiegoś porządnego wyłomu w murze to ta walka może dosyć długo trwać, niestety.
Właściciel
- O ile oni nie dostaną jakiegoś wsparcia. - odmruknął Liszaj.
-Miejmy nadzieję, że tak nie będzie. Już i tak są całkiem silni.
Właściciel
- Najgorzej jak pomoże im Pakt Trzech, albo Nosgoth. Wtedy nie będzie ciekawie.
-Liczmy, że nie przybędą na czas.
Właściciel
- Liczmy, że w ogóle nie przybędą. - odparł Vikar. - Bądź co bądź, są naturalnymi wrogami i pokonanie jednego z rywali, będzie im na rękę.
-Po pokonaniu jednego trzeba będzie po kolejnych się kiedyś wybrać.
Właściciel
- Co nagle, to po diable. - odparł. - Całe to plugastwo będziemy szlachtować powoli, jednego po drugim.
-Takie w końcu nasze zadanie, a co po nim... Wypadałoby gdzieś osiąść.
Właściciel
- Jeśli już o tym mówimy, to... Co chcieliście robić po odsłużeniu swojego? - spytał Paladyn, a Liszaj i Vikar wyraźnie się zamyślili.
-Może wypłacą mi jakieś złoto za tę służbę, to wtedy kupię sobie jakiś dom w mieście i tam jakoś mi ten czas zleci, może czasem zabiorę się za jakąś przygodę.
Właściciel
- Pffy... - odparł Paladyn. - Ja będę zgarniał kasę i sławę na turniejach, albo zostanę zawodowym hazardzistom.
- Mi zawsze marzył się mały zamek z kilkoma wsiami i spokojne oraz dostanie życie z rodziną. - dodał Vikar.
- Natomiast ja - dodał Liszaj. - pewnie nadal będę włóczył się po świecie.
-Widzę każdy odmiennie do tego podchodzi.- Zaśmiał się nieco. Za żonę wziąłbym Elfkę, chociaż pewnie nie pożyłbym tak długo jak ona, niestety.
Właściciel
- Będziesz marzyć o Elfce, podczas gdy ludzkie kobiety będą wzdychać do Ciebie, gdy wrócimy jako bohaterowie. - zaśmiał się Vikar.
Na wspomnienie o Elfce, Liszaj nieco zmarkotniał.
//*Kaszlu, kaszlu.* Szczyt Wron. *kaszlu, kaszlu.*//
//Nie wiem nic o takiej gumie, mnie tam nigdy nie było :v//
-Cóż, ludzkie kobiety też są naprawdę dobre... Może jakąś czarodziejkę, dzieci by miały dobre wzory za rodziców.
Właściciel
- Najpierw powinniśmy się jednak martwić przeżyciem bitwy.
-Morale jakie teraz mam z pewnością pomogą w tym bym walczył jak najdłużej.
Właściciel
- Uważam, że padną w ciągu dwóch dni, góra trzech.
-Zależy od tego jak szybko zniszczymy im mury.
Właściciel
- Dzień lub dwa. - odparł pewny siebie Paladyn.
-Ech, trzeba będzie to przespać aż zacznie się coś dziać.
Właściciel
Wszyscy przyznali Ci racje, spojrzeli smętnie na puste kufle piwa i udali się na spoczynek.
No to i on tak nie postanawiał stać tylko dokończył jeszcze piwo o ile jakieś miał i udał się do siebie przespać.
Właściciel
Spałeś dość smacznie, przynajmniej na tyle, na ile można spać smacznie podczas oblężenia twierdzy Nieumarłych.
Po śnie wypadałoby wstać, przynajmniej dało się tutaj jakoś wyspać bez ataku nieumarłych nocą. Opuścił swój namiot i najpewniej zebrał się tam gdzie wszyscy na jakimś posiłku.
Właściciel
Ponownie w centrum obozu wydawano posiłek, tym razem smażoną jajecznicę na boczku lub pomidorze, do wyboru.
W tym przypadku lepiej byłoby zabrać dla siebie wersję z mięsem, te jak zawsze zapewni więcej energii i siły komuś takiemu jak on, udał się więc odebrać porcję dla siebie.
Właściciel
Po odstaniu swojego w kolejce, otrzymałeś ową porcję wraz z dwiema kromkami chleba.
//Można fast forward do jakiejś akcji? To już się nudne robi.
Właściciel
//Do pierwszej potyczki czy od razu większego starcia.//
//Wszystko jedno byleby nie opierało się to dalej na jedzeniu śniadań.
Właściciel
Ledwie co podniosłeś widelec do ust, a rogi i trąby zaczęły bić na alarm i wzywać do walki.
Postanowił jeszcze napchać sobie tyle jedzenie na ile pozwalały mu usta, po czym ruszył na zbiórkę starając się to przełknąć podczas dojścia tam.
Właściciel
Zdążyłeś połknąć nieco jajecznicy przez ściśnięte gardło, a później ustawić się na zbiórkę. Widok nie był ciekawy, ledwie kilkanaście tysięcy Szkieletów, Nieumarłych i Ożywionych Zwierząt pędziło w Waszym kierunku.
-Wspólnymi siłami pokonamy bez strat nawet i takiego przeciwnika.- Powiedział od siebie, po czym ułożył glewię ostrzem do góry na swoim prawym ramieniu.
Właściciel
Pozostali Paladyni również szykowali się do starcia, nic dziwnego, bo tym razem szliście w pierwszym szeregu.
-Radziłbym zakląć broń tych, którzy nie potrafią walczyć magią światła, takie coś zdecydowanie ułatwi walkę.- Rzekł do nich, po czym nałożył magię światła na swoją glewię.
Właściciel
Była to dość znana i niemalże rutynowa procedura, a miałeś do czynienia z prawdziwymi weteranami, którzy ruszyli powoli na wroga, ubezpieczeni salwą łuczników, kuszników, balist i katapult.
No to hop za tymi całymi weteranami, jak jeszcze ktoś nie posiadał błogosławieństwa na swojej broni to starał się to naprawić.
Właściciel
Wszyscy mieli już broń zaklętą Magią Światła, więc ruszyli tak szybko, jak mogli Paladyni w pełnych zbrojach. A więc dość szybko, gnani przez Magię Światła.
Ruszył, więc za nimi nie ociągając się w tyle.
Właściciel
Pierwszy szereg zaczął już walkę, Tobie wypada też dołączyć.
No to na dzień dobry warto posłać falę uderzeniową z magii światła by pozbyć się jakiegoś zastępu nieumarłych. Powoli też po wystrzeleniu tej fali kroczył dalej w kierunku boju. (Wystrzelił ją jak był bezproblemowo w zasięgu)
Właściciel
//Szczyt Wron, mordo ;-;//
Fala zmiotła przynajmniej tuzin Szkieletów i sześciu Nieumarłych. Ciebie obstąpiło z miejsca osiem Szkieletów, otaczając Cię i siekąc toporami, niezrażone tym, że ich ostrza najzwyczajniej zsuwają się po Twojej wytrzymałej zbroi lub robią w niej lekkie rysy.
//Nie żeby coś, ale lepiej takie rzeczy pisać na privie.//
Postanowił się nieco skulić, po czym zebrał w sobie nieco sił by wykonać kolisty zamach (360 stopni) wokół samego siebie właśnie rzeczoną glewią.
Właściciel
Piękny zamach sprawił, że na świecie jest o osiem Szkieletów mniej. Szkoda tylko, że tuzin następnych, plus pięciu Nieumarłych, są w natarciu.