Konto usunięte
-To pierwsze - odpowiedział - Przez góry wędrowałem, patrzę, jakaś zamieszkana ostoja to przyszedłem. -.
Właściciel
- To lepiej trafić nie mogłeś! - krzyknął. - To najlepsza, ku*wa, ostoja w tych je**nych, ku*wa, górach! A jakie piwo... - rozmarzył się Krasnolud i po jego twarzy rozlał się wyraz błogiego spokoju. Po chwili jednak spoważniał i spojrzał na Ciebie surowo. - A w ogóle to na ch*j Ci samemu po górach łazić, hę? I co Drow robi tak daleko od Mrocznej Puszczy?
Konto usunięte
-Szuka grosza z dala od irytujących pobratymców - zastanowił się - to mogę wejść? -.
Właściciel
- Ta, ale nie przychodź do mnie z płaczem, jak Ci ktoś przypie**oli toporzyskiem po łbie tylko dlatego, żeś Mroczny Elf. - powiedział strażnik i otworzono bramę, a Ty przeszedłeś. Identycznie było pod pozostałymi, więc, nie przeciągając, trafiłeś w końcu do miasta.
Konto usunięte
Tak więc najpierw poszukał jakiejś karczmy, takiej najzwyklejszej w świecie. Jedzenie korzonków każdemu może się znudzić.
Właściciel
Praktycznie jedna karczma stała obok drugiej, więc miałeś szeroki wybór.
Konto usunięte
Tak więc wszedł do pierwszej lepszej.
Właściciel
Przywitała Cię ona mieszaniną zapachów takich jak woń potu, alkoholi wszelkiej maści i tytoniu. W karczmie było pełno Krasnoludów, przeważnie pili, ale równie często jedli, spali, grali w karty, bili się lub opowiadali historię i dowcipy. Jako, że jako jedyny nie byłeś tam Krasnoludem, to wzbudziłeś niemałe zdziwienie, a rozmowy i inne czynności wykonywane przez brodaczy ucichły jakbyś uciął je nożem.
Konto usunięte
//2 pytania:
//1. Co dostałbym za 5 srebrników
//2. Co dostałbym za 10 srebrników
//Jakiś przykład, żeby sobie zobrazować ile to jest .-.
Właściciel
//Nie musiałeś dawać kropki, widziałem ten post, ale mniej więcej wtedy przeszła mi ochota na odpisy, jednakże później na pewno bym się nim zajął.
A wracając do pytań:
1. Jeśli chodzi o coś do picia, do przynajmniej dwa kufle piwa, a jeśli do jedzenia to już miskę lub dwie zupy.
2. Za dziesięć srebrników to już pięć kufli piwa lub dwa kieliszki Kosy Śmierci, Trollowego Grzmotu i tym podobnych specyfików. Jeśli natomiast chodzi o jedzenie to już byłby to jakiś ciepły posiłek w formie drugiego dania, a może i jakaś zupa.
To tak mniej więcej, wiadomo, że w pierwszym wypadku możesz zamówić dwie tanie zupy lub jedną droższą, a w drugim jedno konkretne drugie danie lub jedno mniej sycące, ale z jakąś zupą.
No, tak to mniej więcej wygląda.//
Konto usunięte
Tak więc podszedł do karczmarza, wyłożył na stół pięć srebrnych krążków i poprosił o jakąś zupę za to i szklankę (kulef?) chłodnej wody starając się nie zwracać uwagi na zdziwienie biesiadników.
Właściciel
Było ciężko, bo rzadko kiedy widuje się Mrocznego Elfa w tej okolicy. Zdziwienie natomiast sięgnęło zenitu, gdy zamówiłeś wodę, a nie piwo. Karczmarz o mało nie zakrztusił się wódką z piersiówki, gdy pił, jednocześnie przyjmując zamówienie.
- Wodę to ja Ci dam za darmo, a za zupę wezmę te pięć srebrników, za tyle to mamy najlepszą ze wszystkich. No, chyba że chcesz jakąś inną, wtedy będzie taniej. - powiedział karczmarz.
Konto usunięte
-Może być - zrobił przerwę - a jeśli chodzi o alkohol to z powodu niezbyt miłego incydentu wolę go nie ruszać - kolejna przerwa - a przynajmniej nie bliżej niż 2 dni drogi od najbliższej wsi czy miasta. - Poszukał wolnego miejsca, najlepiej przy pustym stoliku, chyba, że takowego nie znalazł. Wtedy przysiadł się tam gdzie było najmniej krasnoludów.
Właściciel
Wszystkie stoliki były zajęte, a więc jedynym wyborem pozostaje siedzenie przy ladzie. Tymczasem karczmarz zabrał srebro i poszedł, by zrealizować zamówienie, a na Tobie skupiły się spojrzenia brodatej braci, są one obecnie zaciekawione, ale zawsze mogą zmienić się na rozdrażnione lub gorzej. Cóż, Krasnoludy nie lubią Mrocznych Elfów tak bardzo jak zwykłych.
Konto usunięte
Nie mając za bardzo co robić prócz czekania, na przemian podrzucał i łapał srebrnik wyciągając go wcześniej z sakiewki i opierając głowę na ręce. Pomijając to miał nadzieję, że nikt nie rzuci się na niego z toporem.
Właściciel
Krasnoludy irytował sam fakt, że przybywasz z nimi w jednej karczmie, ale na razie nie zrobiłeś nic, za co chcieliby sprać Ci mordę. Choć nie wiadomo, bo w końcu brodacze lubią obić mordy za nawet najbardziej błahy powód.
Konto usunięte
Tak więc kontynuował wyczekanie na normalną strawę przy ladzie, nie miał za bardzo nic innego do roboty. Wziął łyk eliksiru, który nosił ze sobą, tak dla pewności, nie był pewien kiedy ostatnio ją zażywał.
//Postaram się dzisiaj dodać opis mikstury i jej składników do kącika alchemicznego
Właściciel
Z pewnością mógłbyś odpuścić sobie jej zażywanie jeszcze przez kilka godzin, ale w takim wypadku ostrożność wydaje się na miejscu. Tymczasem gdy Ty pociągnąłeś łyk eliksiru, karczmarz wrócił z zamówieniem.
Konto usunięte
Tak więc zjadł i zapytał czy w Axer nie ma jakichś zbirów, za których jest spora nagroda.
Właściciel
//Dialogi nie bolą.//
- Zbirów to my mamy mało, bardziej potwory i dzikie zwierzęta dają się tu we znaki.
Konto usunięte
-A jakiś konkretny potwór? Być może dałbym radę coś poradzić. -.
Właściciel
- Burgundy to straszne cholerstwa, cały czas mamy z nimi problem w kopalniach.
Konto usunięte
-Burgundy? - zapytał z lekkim zdziwieniem - u nas mówiono, że wymarły -.
Właściciel
- Wejdź do pierwszej lepszej kopalni to zobaczysz jak wymarły, sku*wysyństwa jedne.
Konto usunięte
-Nie próbowaliście ich wytruć? -.
Właściciel
- Niby czym? Jakiegoś gazu czy cieczy do kopalni nie wpuścimy, a zatrute mięso odpada, chyba że otrulibyśmy jakiegoś Dro... górnika i posłali go do nich.
Konto usunięte
-Właśnie podsunąłeś mi pomysł - zastanowił się - czy wasi metalurdzy są w stanie otrzymać stal która przez dłuższy czas wytrzyma atakach tych potworów? - zapytał - Tak z około jedną dobę - zakończył wypowiedź.
Właściciel
- Jasne, ale Burgundy nie są aż tak tępe by gryźć tę samą stal przez dobę, pewnie zrezygnują po pierwszym ugryzieniu, a może i w ogóle nie spróbują.
Konto usunięte
-A to nie jest ważne, byleby były z kilkadziesiąt metrów wokół mnie. - odpowiedział z ledwo widocznym uśmiechem. - Ile kosztowałaby taka klatka? -.
Właściciel
- Klatka...? - spytał i wytrzeszczył na Ciebie oczy, jednocześnie popijając z piersiówki. - No dobra, powiedzmy, że klatka. Ale takie rzeczy nie do mnie, jestem tu tylko barmanem.
Konto usunięte
-Powiedzmy, że potrzebuję ochrony, ale jednak wolałbym zachować dystans. W każdym razie dzięki. - Pożegnał się i wyszedł z karczmy by udać się na poszukiwania metalurga.
Właściciel
Przybytków do nich należących było prawie tak dużo jak karczm, więc nie miałeś z tym problemów.
Konto usunięte
Udał się do pierwszego lepszego przybytku, który wyglądał na w miarę zadbany.
Właściciel
Każdy był zadbany, niemniej wkroczyłeś do pierwszej lepszej kuźni, gdzie krasnoludzki kowal zajęty był wykuwaniem ostrza do toporzyska.
Konto usunięte
-Witam - rzekł w stronę kowala - Ile kosztowałaby klatka, która zdołałaby utrzymać mnie przy życiu w otoczeniu - zaciął się na chwilę - erm... bur...burgundów? -.
Właściciel
Niestety, z racji tego, że w kuźni było dość głośno to prawdopodobnie Cię nie usłyszał.
Konto usunięte
Cóż, w takim razie Puls podszedł i powtórzył swą wypowiedź, tym razem nie zacinając się przy wymawianiu nazw tych jednak niewymarłych kreatur.
Właściciel
Krasnolud Cię usłyszał, a gdy się odwrócił machnął Ci młotem przed twarzą, omal nie trafiając.
- Ty ku*wa poje**ny jakiś jesteś? - spytał. - Nie dość, że Drow to jeszcze skrada się do kowala przy pracy. Ku*wa, mało brakowało, a bym Cię zabił...
Konto usunięte
-Cóż, jeśli chodzi o to pierwsze pytanie to całkiem możliwe. Potrzebowałbym klatki, która mnie zmieści i osłoni przed burgundami na dłuższy czas. - ponowił - Ile coś takiego by kosztowało? - zapytał.
Właściciel
- To musiałaby być klatka tak ze dwa metry w górę i trzy w szerokości... - pomyślał na głos i zamyślił się na chwilę. - No cóż, czegoś takiego to ja jeszcze nigdy w życiu nie robiłem. Widać, żeś przyjezdny, to najpierw powiedz ile masz złota.
Konto usunięte
-Póki co nic. Pytam by wiedzieć czy opłaca mi się próbować oczyścić wasze jaskinie z tej zarazy - odpowiedział - Od jakiegoś miesiąca włóczę się po tych przeklętych górach, a ostatnie zlecenie miałem kilka miesięcy temu. Niezbyt dobrze płatne. -.
Właściciel
- To jest kilka dni roboty, jak nie lepiej, więc musiałbyś wystawić na stół ze sto złota, nie mniej. Niby płacą też sporo za łby Burgundów, ale nie mam przecież pewności, czy w ogóle coś zarobisz albo przeżyjesz.
Konto usunięte
-Rozumiem - odpowiedział - jeśli się okaże, że opłaca się nadstawiać karku to przyjdę, póki co żegnaj - wyszedł od kowala i poszukał kopalni.
Właściciel
Na pewno nie znajdzie ich w mieście.
Konto usunięte
Tak więc skierował się do wyjścia i zapytał gdzie jakieś znajdzie i się tam udał.
Właściciel
No i dość szybko trafiłeś do szybu owej kopalni, pilnowało jej dwóch strażników, którzy rzecz jasna Cię zatrzymali.
Konto usunięte
-Witam, można porozmawiać ze sztygarem czy jakkolwiek zwał się ten urząd? -.
Właściciel
- Hę? - spytał jeden, widocznie nie wiedząc, co masz na myśli.
Konto usunięte
- Mam zamiar dowiedzieć się na ile złota mógłbym liczyć za wybicie burgundów, w związku z czym chciałbym porozmawiać z kimś kto może mi tej informacji udzielić. -.