-Nom. Nikt nie ucierpiał z naszych?
I tam właśnie się udali, rzecz jasna po cichu.
Właściciel
Kuba
Był tam oddział ludzi w takich samych mundurach jak tamten trup, ostrzeliwali zombie.
Właściciel
Kuba
Nie
Charlie
-Może tak.
W takim razie kazał reszcie gdzieś się ukryć, sam też to również uczynił.
Właściciel
Kuba
Wszyscy się skutecznie ukryli.
-...
Stoi tak i czeka albo jak skończy wartę albo jak coś zauważy godnego zaalarmowania innych.
Właściciel
Charlie
Raczej pora wrócić do stałej warty.
Właściciel
Charlie
Warta dobiegła do końca.
Kuba
W końcu nieznana frakcja wybiła wszystkie zombie i zaczęli przeszukiwać trupy.
Poszedł do swojego mieszkania. Zaraz, otrzymują oni zapłatę pod byle jaką postacią, np. jedzenie, ammo czy inne duperele?
Właściciel
Charlie
A ktoś uzgadniał ile zarabiacie?
Nie wiadomo. Dobra, tak czy siak idzie do siebie.
- Panowie, wyjdę do nich, a Wy mnie ubezpieczajcie, dobra?
Właściciel
Charlie
Wrócił tam.
Kuba
-Dobra.
-Tak jest.
-W razie czego strzelamy bez ostrzeżenia.
Siedział tak na łóżku i zrobił sobie coś do jedzenia. Gdy się posilił to się położył na jakąś chwilę.
W takim razie wyszedł do nich, uprzednio odłożył broń, choć pozostawił ją w zasięgu ręki, i podniósł ręce do góry.
Właściciel
Nie strzelali, a jeden w pomarańczowym berecie nawet machnął przyjacielsko ręką, żeby podszedł.
Tak więc podszedł, oczywiście od razu gotów dać w długą lub wykonać unik.
Właściciel
Nikt niczego podejrzanego nie zrobił, a dowódca nawet wyciągnął dłoń.
- Kim jesteście? - spytał, nim odwzajemnił gest.
Właściciel
-Eliminatorami zagrożenia.
Właściciel
-Taka nazwa, ja jej nie wymyślałem.
Właściciel
-Z nikim, jesteśmy samodzielni.
Właściciel
-Zabijamy hordy zombie, jak widzisz.
- Niedawno byliśmy otoczeni przez hordy Zombie, a teraz kłopot rozwiązał się sam.
Właściciel
-Jeszcze nie. Horda jest znacznie liczniejsza.
- Bez jaj. Ile tego niby się tam szlaja?
- A jak je już wybijecie to co?
Właściciel
-Okolice Nowego Jorku. To duże miasto i dużo zombie.
- Ciężko się nie zgodzić.
- W takim razie jeszcze raz dziękuję i powodzenia.
Właściciel
Kiwnął głową i chyba pozwolił odejść.
Właściciel
Pozwolono mu odejść żywemu.
W takim razie wrócił do swoich, zabierając też sprzęt, który wcześniej zostawił.