Właściciel
Kuba
Ekipa z poprzedniego dnia zebrała się.
Charlie
Przygotowania zakończone sukcesem.
W takim razie poprowadził ją do kolejnej niezbadanej jeszcze dzielnicy.
Właściciel
Kuba
Okazało się, że było tam mnóstwo trupów. Tych znanym nam, nie zombie.
Zjadł coś "na szybko" i udał się do pracy.
Właściciel
Charlie
Nic się nie zmieniło w okolicy.
//Ogórku, podobno miał dziś być tryb hard. Co powiesz na skip dnia aż do tej całej"akcji"?
Rzucił w ich pobliże kamień, by upewnić się, że to na pewno trupy, a nie przyczajone Zombie.
Właściciel
Kuba
Na pewno trupy.
Charie
///Nie
//meh.
Siedząc na dachu hangaru, patroluje teren. Jest znudzony w cholerę i przy okazji myśli, by coś wykombinować na zabicie nudy.
Właściciel
Charlie
Można strzelać do truposzy i sprawdzić, jakie jest najdalsze potwierdzone zabójstwo. A tak poza tym coś się zbliżało.
Zaczął szybko w to coś celować od razu po zauważeniu ze swojej snajperki AWP.
Właściciel
Charlie
To była grupa mutantów. Zbóje, wirale, dwa skiesy i kilka innych.
Niemal się nie wypi**dzielił z dachu hangaru. Zaalarmował w jakiś sposób resztę o nadchodzących mutantach, a następnie zaczął strzelać do mutantów ze swojego AWP, poczynając od najszybszych i kończąc na najwolniejszych.
Właściciel
Skies załatwiony, tak samo jak 5 wirali. Reszta powoli ustawiała się i również rozpoczęła ostrzał.
Oddaje strzały teraz do Zbójów.
Ile jeszcze pozostało mutantów, tak na oko?
Dalej strzela do pozostałych Zbójów.
Ostrzeliwuje po głowach pozostałe Zbóje. Gdy je wybił to się wziął za pozostałe mutanty.
Właściciel
Zbóje przybywały ciągle, tak samo jak inne mutanty.
-Jak czegoś nie zrobimy to albo oni nas wpieprzą albo nam się skończy amunicja!
Dalej wali headshoty mutantom.
Właściciel
Ktoś wystrzelił rakietę, przez co zdobyli trochę czasu.
Zmienił AWP na swój karabin snajperski - jego karabin potrafi spenetrować ponad 5 mutantów w równej linii. Powiedział jakiemuś innemu strażnikowi, by sprowadził coś w postaci wsparcia.
Siedzi na swoim miejscu i patroluje teren, czy mutanty ponownie nie nadchodzą.
Podszedł, by ocenić jak zginęły.
Właściciel
Charlie
Powoli tworzyły grupy, ale to daleko.
Kuba
Kule.
Sprawdził, czy z daleka nie widać już przypadkiem owego wsparcia.
Właściciel
Charlie
Tak. Jechał czołg.
- Panowie, nie jesteśmy tu sami. - powiedział. - Te Zombie ktoś zastrzelił i to na pewno nie byliśmy my.
Patrzy dalej, czy mutanty nie nadchodzą.
- Zależy czy będą chcieli się z nami dogadać czy nas wystrzelać. Bo jak to drugie to rzeczywiście słabo.
Właściciel
Charlie
Tym razem się wycofały dalej.
Kuba
-Co robimy?
W odpowiedzi odszedł, a później ruszył do kolejnej z niezbadanych dzielnic.
Właściciel
Kuba
W tamtej podobnie, ale w mniejszej skali.
No to sprawdzali tak wszystkie.
Stoi tak uzbrojony w snajperkę jak ten kołek. Patrzy się na mutanty.
Właściciel
Charlie
Uciekły.
Kuba
Tylko jeden był inny. Mundue, ślad ugryzienia na nodze i kulka w głowie.
Właściciel
Kuba
///Mundur!
Charlie
-Mam nadzieję, że nie wrócą.
//Spoko, nie wypominam Ci literówki, ale wielka litera i dziwna nazwa skłoniły mnie do tego, aby myśleć, że jest to jakiś potwór, NPC lub organizacja :V//
Sprawdził jaki to mundur, w sensie wojsko, policja, straż pożarna, jakaś organizacja.
Właściciel
///A tu zonk, początek zdania.
Raczej organizacja, pomarańczowa dłoń na niebieskim tle.
-Według mnie to te cholerne ścierwa powinny w ogóle nie istnieć.
Właściciel
Charlie
-Bo tak powinno być. Tak się dzieje, kiedy człowiek walczy z czymś, co go przerasta...
Starał się przypomnieć sobie, czy kojarzy taką organizację, spytał także resztę.
Właściciel
Żaden z nich nie wiedział, kim jest ta organizacja. Łącznie z dowódcą.
Zabrał więc symbol ze sobą, a później sprawdził czy jest jeszcze jakaś dzielnica, której nie odwiedzili.
Właściciel
Kuba
Tak właściwie, to w tej znanej było słychać strzały.