Palił i lustrował wzrokiem okolicę, a jeśli nie zobaczył nic ciekawego, to poszedł, by sprawdzić, jak wygląda sytuacja z lekkim karabinem maszynowym.
Właściciel
Bill i John go zamontowali, a dodatkowo podstawili plastikowe krzesło dla strzelca i dwa wiadra. Jedno na łuski, drugie na amunicję.
- To który chce obsługiwać tego gnata?
Właściciel
Bill się pierwszy zgłosił.
-Ja mogę przy nim być, w końcu to ja go zauważyłem.
- Tak będzie sprawiedliwie. Potrzeba jeszcze kogoś do podawania amunicji.
Właściciel
-Nah, jak na razie poradzę sobie sam. Wiem przecież, że w wirale strzela się najpierw.
-A nie przypadkiem również konserwy?
Rzekł to trochę żartobliwym tonem. Spytał się, ile trzeba zapłacić za amunicję do snajperki, którą posiada.
Właściciel
Ceny były różne, to już zależało od naboi, którymi się płaci.
- Świetnie. Poza tym to dziś, jeśli starczy czasu, chcę wybrać się jeszcze raz do tej bazy wojskowej.
Właściciel
-Może tym razem ktoś inny pójdzie?
//Dobra, nie skojarzyłem faktu :V//
- Nie, kiedy ja jestem w terenie to on musi być tutaj i vice versa.
Uznajmy, że odbyła się transakcja za amunicję do snajperki. Nie chcę mówić co i jak, gdyż jestem leniwą kluchą, kek ;-;
Właściciel
Kuba
-Doktor też odpada... może John i Jack się zgodzą iść z tobą, wtedy ja zostanę.
Charlie
///Jeżeli nie masz naboi, to nie zapłacisz.
//to uznajmy, że do innej broni na którą było go stać.
Właściciel
///A jakie ty masz w ogóle naboje?
- A czemu w ogóle nie chcesz iść?
//Naboje do p22 Waltera 9mm i te do snajperki to 20mm. Chyba.
Właściciel
Kuba
-Chcę się oswoić z tym LKM'em.
Charlie
///Za całość naboi do Waltera możesz dostać 10 sztuk do snajperki.
- No dobra, najwyżej pójdziemy we czwórkę.
Właściciel
Kuba
-Spoko.
Charlie
Uzyskałeś naboje.
- W takim razie oswajaj się z armatką. - powiedział i ruszył poszukać wszystkich tych, z którymi był ostatnio na wypadzie.
Właściciel
Kuba
Byli w kupie, rozmawiali ze sobą.
I ruszył ku nim, aby przekazać radosną nowinę.
Właściciel
Kuba
Gdy się zjawił, to wszyscy stanęli twarzą do niego.
- Panowie, zbieramy manatki i idziemy znów do tej bazy wojskowej.
Właściciel
Kuba
-Znowu?
-W sumie, nie zaszkodzi sprawdzić, czy niczego tam nie zostawiliśmy.
Właściciel
Charlie
Wyszedłeś, nic się nie zmieniło.
Są w pobliżu jakieś miejsca, w których mógłby się zatrudnić jako ktoś w stylu patrolu, wartownika, ew. płatnego zabójcy (?) ?
- Potrzeba nam radiostacji lub innego sprzętu, którym nadamy jakąś wiadomość.
Właściciel
Charlie
Trzeba szukać budynku, gdzie przeprowadzane są rekrutacje.
Kuba
-Ouh, świetnie. Wiemy czego szukać.
-Cicho John. To kiedy ruszamy?
- Jak najszybciej, nie chcę kręcić się tam po zmroku albo wieczorem. W ogóle, to która jest godzina?
Właściciel
To Jack miał zegarek.
-14,17.
//W sensie, że jest godzina czternasta siedemnaście czy, że jest między czternastą a siedemnastą?//
Właściciel
///Podałem z dokładnością co do minuty.
- Czyli mamy jeszcze sporo czasu. - powiedział i założył gogle oraz całą resztę tego, co miał na twarzy i ruszył na czele grupy w kierunku tego posterunku.
Właściciel
Kuba
A oni za nim. Droga, już znajoma, zajęła ok. 20 minut.
I żadnych Zombie w pobliżu?
Właściciel
Kuba
Zjawiło się tylko 5 na miejsce tamtych wybitych.
Jak admin rzekł, tak użytkownik zrobił.
Właściciel
Charlie
Udało się takowy znaleźć, był bliżej wody.
Raczej nie byli wyzwanie dla dobrze uzbrojonej grupy ocalałych, nieprawdaż?
Właściciel
Kuba
Tak, powinni załatwić to szybko.
Charlie
Budynek był głównie korytarzem. Po obu stronach drzwi były pilnowane przez żołnierzy, a dopiero naprzeciwko wyjścia było biuro.
Właściciel
Charlie
W biurze siedział starszy mężczyzna w grubych okularach.