Konto usunięte
- Ja raczej nie będę walczyć, bo ci chłopcojebcy postrzelili mnie w nogę, gdy ja odcinałem im je seriami.
Właściciel
Dan podał ci karabin.
-Oprzyj się o ścianę naprzeciwko drzwi, jak jakiś żołnierz O.H.S wjedzie to go zdejmiesz. Zgoda?
Konto usunięte
- Tak, ale dajcie mi też jakiś granat. Jak mnie postrzelą i nie będę mieć amunicji, to zrobię Allahu Akbar, razem z tym żołnierzem O.H.S, albo pistolet, jedną kulę zostawię dla siebie, a drugą na tego sku*wiela z O.H.S, który mnie postrzelił.
Zrobił tak, jak mu kazano.
Właściciel
-Nie trzeba, raczej dasz radę. Będą uciekali ranni, bez broni.
Konto usunięte
- Nie mam zwyczaju strzelać do bezbronnych, ale to sku*wiele.
Właściciel
-Przyzwyczaisz się.
Jack uchylił drzwi.
-Widzę z 30, dodatkowo 10 snajperów...
Konto usunięte
- To nie fajnie. Jakiś wóz pancerny by się przydał.
Konto usunięte
- Ciekawe czy mają broń przeciwpancerną.
Właściciel
-Za pewnie mają... Alicjo? Twój pancerz nadal działa?
-Działa, lecz nie utrzymuje już stałej niewidzialności.
-To i tak dobrze, możesz dostać się do systemu 43 i pobrać dane na to?
Mówiąc to podał jej dość duży pendrive.
-Dobrze.
Alicja znikła, prawdopodobnie opuściła pomieszczenie w dość szybkim tempie.
Konto usunięte
- Szkoda, że nie mam miotacza płomieni... Mówiłbym paląc ich "Wietnam, szmato!".
Właściciel
-I przy tym trafiał swoich... dajcie mi minutkę...
Jack zaczął grzebać na jakimś urządzeniu na ramieniu.
Przygotował się do starcia, które miało się za chwilę rozpocząć.
Właściciel
Jack skończył.
-Gotowi? Czas na zagładę...
Rąbnął nogą drzwi, następnie przyszykował ciężki karabin maszynowy i rozpoczął ostrzał, za nim szedł Dan i Nicolai.
Konto usunięte
- A ja se poczekam i odstrzelę dupę każdemu O.H.S, który będzie się wycofywał! Mi tam pasuje.
Poszedł za nimi strzelając i szukając sobie jakiejś osłony.
Właściciel
Była, metalowa.
-Zostało 5 snajperów!
Doktor
Jak na razie nikt nie przychodził.
Schował się za nią i postarał się namierzyć jakiś przeciwników.
Właściciel
-Zajmij się resztą snajperów!
W tym czasie Jack wyrzucił CKM'y i wyjął AK-47.
Strzelał do snajperów jeśli ich widział.
Właściciel
Zestrzeliłeś dwóch.
Jack zabił jakiegoś przeciwnika kolbą od swojej broni. Wymierzył się do niego jak bejsbolista.
Dan i Nicolai zniszczyli mecha.
Konto usunięte
- Ku*ewka, żaden się nie wycofuje - powiedział do siebie i nadal czekał.
Właściciel
W końcu jakiś wszedł... był to Patrick.
-Ja pier*ole, w co ja się... RICHARD?!
Konto usunięte
Strzelił mu w nogę.
- Ani mru-mru, bo cię zabiją. Jak skończą, spi***alaj stąd najdalej i nawet nie śmiej mi się wracać do bazy O.H.S, poczekaj sobie jak nieżywy, aż odejdą, jasne?! - powiedział cicho, ale słyszalnie dla Patricka.
Właściciel
-Khur*a... oszalałeś człowieku.
Konto usunięte
- Rób co kuźwa mówię, a może przeżyjesz. Nie chcę mieć kumpla po fachu na sumieniu, a teraz raz raz! Umaż się błockiem i czekaj, aż się nie skończy ta walka.
Właściciel
-Nie da ra...
Wtedy do pokoju wszedł Dan.
-A ten tu czego?! Richard, strzelaj!
Wybór:
Zabijesz Dan'a, czy Patrick'a?
Konto usunięte
Patricka
- Sorry, kolego - usiłował spudłować. - Przecież ten gościu z O.H.S i tak nie żyje, ale mam wyrzuty sumienia, że muszę strzelać do znajomych po fachu.
Konto usunięte
Strzelił do Patricka, ale z całego serca chciał spudłować
Właściciel
Niestety, życiem rządzi przypadek.
Trafiłeś, Patrick powoli upadł na kolana, a później na twarz. Nie żył.
Konto usunięte
- O ku*wa, co ja zrobiłem? Co ja do ku*wy nędzy zrobiłem?! - wypuścił karabin z rąk.
Właściciel
-To jest wojna przyjacielu, tutaj bez ofiar się nie obejdzie.
Konto usunięte
- Wiem, że to je**na wojna, ale do przyjaciół się ku*wa nie strzela!
Właściciel
Na to wzruszył jedynie ramionami.
Konto usunięte
- Idź zapie**olić resztę, chcę pobyć na chwilę sam.
Właściciel
Jak na razie nic.
//Dać resztę starej ekipy? XD
Konto usunięte
////Spoczko, ale pamiętaj, że dostaniesz wpie**ol w 18 sezonie, i to nie moim państwem/////'
- A tam, nikt i tak nie idzie. Trup trupowi nie równy, a jeden zabity stary przyjaciel diabła nie czyni.
Właściciel
////Czekam
Nikt dalej nie przychodził.
Konto usunięte
///I właśnie dlatego zatrzymałem właściciela sobie. A ty się dziwisz, dlaczego ci nie ufam/////
Czekał, aż przyjdą tamci, lub kiedy się ta cała walka skończy.
Właściciel
Walka trwała, w pewnym momencie wysiadł prąd.
Później prąd się zapalił, a strzałów nie było słychać.
Konto usunięte
- Watafak?! Jest tu ktoś może?
Właściciel
Nicolai pierwszy zapalił latarkę.
-Zgłosić się!
-Jestem!
-Jestem!
-Żywy!
-Alicja kur*a chciałem jeszcze nabić combo...
Bez wątpienia ostatni głos należał do Jack'a.
Właściciel
-Alicja zgasiła światło i wybiła resztę O.H.S...
Właściciel
-Prawdopodobnie czekamy, aż ktoś miły włączy generator!
Po chwili znowu włączył się prąd.
Nicolai i Dan uwalniali więźniów.
Konto usunięte
Popatrzył na ciało Patricka.
- Wszystko czego nie chcesz leje ci na łeb... - zanucił.