Właściciel
Kuba
Nie było żadnej zbrojowni, dali ci amunicje, hełm i kamizelkę kuloodporną, oraz AWP z 30 pociskami.
Doktor
-Ten możemy wzmocnić i ulepszyć na Grenlandii.
Zamontował ci jakiś mechanizm na nogę.
-Powiększona wersja egzoszkieletu na nogę. Pomoże ci w chodzeniu przez jakiś czas. Nie będziesz odczuwał bólu podczas chodzenia.
Konto usunięte
- Maska jest lekko ch**owa, ale pancerz ok, i pasowałoby to tam poulepszać - spróbował chodzić.
Właściciel
Udało się, chociaż nie czułeś swojej rannej nogi.
Może to nawet i lepiej...
-No dobra, jedno z głowy, czas na uzbrojenie i ubiór. Co wolisz? Strzelba, snajperka, ciężki karabin maszynowy czy karabin szturmowy?
Konto usunięte
- Snajperka by mi się przydała i karabin szturmowy.
Właściciel
Dan podał ci Karabin Barrett M82, oraz M4.
-Jeżeli dobrze pamiętam, to u mnie i u ciebie również znajdziemy broń.
Zabrał to wszystko i czekał.
Konto usunięte
- Zawsze chciałem strzelać z tej snajperki - wziął to.
Właściciel
Doktor
-A więc idziemy.
Poszedł do największej hali, tam sprawdził stan budynków.
-No cóż, raczej nic już tam nie znajdziemy, wszystko zniszczone. Wracajmy do naszej części ekipy, pewnie jest na lądowisku.
Kuba
Zaprowadzili was do portu, następnie wpakowali na łódź. Kierunek: Morze Śródziemne, następnie Nil, na koniec tereny na Saharze.
//Jakieś ostatnie słowa? :V
Konto usunięte
Poszedł za nim.
- Boję się tego chłodu szczerze. Śmierć z hipotermii jest jest straszna.
Właściciel
-Mamy ogrzewanie, nie bój się, nie zginiemy.
Dotarliście do małej łodzi podwodnej, Jack i reszta już tam czekali.
Konto usunięte
- Chodzi mi bardziej o ekspedycję.
Właściciel
Tutaj Dan się nie odezwał, po kolei członkowie grupy weszli do łodzi podwodnej.
Właściciel
Dan zamknął klapę, następnie usiadł na jednym z foteli.
-Rozgość się.
Konto usunięte
Chętnie się rozgościł.
- I co mamy robić na tej Grenlandii? Bo na pewno nie wyjechaliśmy tam, aby tylko lepić bałwanki.
Właściciel
Dan pierwszy raz ściągnął hełm, ukazały ci się krucze włosy.
-Naszym zadaniem jest ochrona danych, więc przez jakiś czas będziemy mieli czas na... jak ty to ująłeś ''lepienie bałwanów''
Konto usunięte
- Ja t kiedyś byłem małym sadystą i do tych bałwanów strzelałem z kapiszonów, ale teraz lepiej tego nie robić. Co jeszcze będziemy tam robić?
Właściciel
-Sprawdzać stare i nieużywane bazy O.H.S. Czyli patrole do wieczora, lub pilnowanie bazy, a na noc, kiedy temperatura znacznie spada to siedzimy w bazie i ją oczyszczamy z resztek.
Właściciel
-zombie, szaleńcy z widelcami i inne takie.
Konto usunięte
- Ciekawe, czy radioaktywne bałwany też będą.
Konto usunięte
- Ja też nie wiem - zaśmiał się szyderczo. - Kiedy płyniemy?
Właściciel
-Już. Zdrzemnij się, trochę to potrwa.
Konto usunięte
- Dzięki, tego mi właśnie brakowało. Obudź mnie, gdy będziemy na miejscu - ulokował się wygodnie na fotelu i usiłował zasnąć. Czekał, aż zostanie obudzony.
Właściciel
-------------------------------------------------------------------
Ruiny bazy Vindictae to miejsce, gdzie Ostatni Homo Sapiens polegli w wielkiej bitwie, jednak obrońcy sami zginęli, bądź znikli. Nikt nie zapuszczał się tutaj od dawna, a Pustkowia również uniemożliwiły wielu mutantom zamieszkanie tutaj. Jednak sama budowla stwarza zagrożenie dla złomiarzy, gangów i osób szukających przygód.
Wszedł powoli i ruszył przed siebie z pistoletem gotowym do strzału.
Właściciel
Ninja
Kilka trupów, zniszczonych przez granaty karabinów, mnóstwo krwi. Tak mniej-więcej prezentowało się pierwsze pomieszczenie tejże bazy.
"Walka, dość ostra, pewnie zaskoczyli ich. Głupi ludzie."
Wszedł do następnego pomieszczenia.
//Niech ktoś ocaleje, jakaś kobieta albo dziecko dziewczynka. Xd//
Właściciel
ninja
Był to korytarz, kolejne plamy krwi, dziury po kulach i dwa trupy: Jeden przybity do ściany za pomocą pręta zbrojeniowego, a drugi ze strzałą przebitą przez czaszkę. Patrząc na te i poprzednie trupy możesz wywnioskować, że byli to żołnierze O.H.S.
- Atakujący musieli być dobrze wyszkoleni, albo to były potwory. Możliwości jest wiele.
Szedł dalej lecz najpierw przeszukał trupy.
Właściciel
///Po czym wnioskujesz, że byli dobrze wyszkoleni? Przecież padali trupami już na zewnątrz, a jak na razie nie ma śladów, lub ciał obrońców ;-;
Nie miały przy sobie niczego przydatnego, oprócz zniszczonych karabinów. Ryzyko uszkodzenia ciała przy strzelaniu z nich to co najmniej 80%.
Kolejne pomieszczenie było znacznie większe, ze schodami prowadzącymi niżej. Ciał było tutaj mnóstwo, tak samo jak i sposobów, w jaki sposób zginęli.
- Może jednak stąd pójdę.
Powoli ruszył do wyjścia.
//To za bycie mądralą ;-; //
Właściciel
/// Serio?
Ruszyłeś w drogę powrotną.
//Nie! :VVVVV//
- Albo pie**ole. Może w końcu zar*cham.
Odwrócił się i ruszył szybko przed siebie.
//Napisz jak moja postać spotka jakąś miłą laseczkę albo coś. Xd//
Właściciel
///Zaraz to cię ku*wa mech odwiedzi. I nie mówię o roślinie, ani o przyjaźni.
Szedłeś więc z powrotem, wracając na tamte schody.
//Przepraszam pysiaczku :< Nie bij... mrrr....
Szedł dalej spokojnie gotowy do ataku.
Właściciel
No cóż, te trupy nie stanowią żadnego zagrożenia.
Właściciel
ninja
Kilka kroków dalej i spadłbyś przez prawie niewidoczną dziurę w podłodze.
- To tu? - spytał dowódcę, jednocześnie oglądając samą bazę. Albo to co z niej zostało.
Właściciel
Była to dziura-wejście, a w okolicy ruiny czterech wież. W promieniu kilometra wszędzie były wraki pojazdów i (obecnie) szkielety żołnierzy O.H.S, którzy polegli. Może jakieś zwłoki obrońców też się trafią, ale trudno byłoby je znaleźć. Dało się zobaczyć również namioty, świeżo rozstawione.
-Tak. Pilot! Ląduj w okolicy tamtych namiotów.
-Tak jest!
Śmigłowiec zniżał lot do lądowania.
Dopóki nie wyląduje to nie miał specjalnie co robić, więc czekał.
Właściciel
Wylądowaliście.
-Jak na razie nie wchodzić samemu do ruin, muszę porozmawiać z kolesiem, który tutaj dowodzi.
Skoro tak to wyszedł z helikoptera i czekał.
Właściciel
Reszta oddziału również wyszła, lekko się rozeszli.
Sprawdził i odbezpieczył broń, a później czekał.
Właściciel
Aktualnie więcej sensu było z trzymaniem jej zabezpieczonej, ale to była decyzja Noaha.
No to na powrót ją zabezpieczył i dalej czekał.