Konto usunięte
Wsiadł na swojego wielbłąda i pół minuty po tym jak wyjechali on sam ruszył do karawany.
Właściciel
Trzech ludzi wyjechało Wam na spotkanie. Chyba zaczęli coś podejrzewać, ale zawsze mogli chcieć się przywitać, czy zapytać Elitę, po co tu są.
Konto usunięte
// Elita wie o tym że sa wampirami? Tak tylko się upewniam.//
Wywołał duży ból w głowach ludzi i dał znak elicie, żeby zaatakowali.
Właściciel
//Nie mogę powiedzieć.//
Nie zdążyli nawet krzyknąć z bólu, gdy jatagany pierwszego z wojowników Elity rozpruły im gardła. Dwaj pozostali spadli z koni, a ich głowy obok, celnie ścięte toporem kolejnego. Ostatni wyeliminowali tych, którzy próbowali uciec, trafiając ich celnie swoją bronią.
Konto usunięte
Zszedł z wielbłąda, wyciągnął miecz i wszedł do wozu.
Właściciel
No więc szedłeś, choć jeszcze sporo dzieliło Cię od wozu. Jakieś trzydzieści metrów przed pierwszy wozem karawany, zaatakował Cię strażnik na koniu, opuszczoną włócznią celując Ci w serce.
Konto usunięte
// A oni ich nie zabili?//
Postarał się szybko zablokować cios mieczem, następnie spróbował spopielić przeciwnika.
Właściciel
//Zabili kilku, ale nigdzie nie napisałem, że wszystkich.//
Odbiłeś cios, a jego szaty zajęły się ogniem. Spadł z konia i zaczął tarzać się po piasku, co pozwoliło mu ugasić płomienie.
Konto usunięte
Gdy ten się tarzał wbił mu miecz prosto w tors.
Właściciel
Już wstawał, gdy ostrze przebiło mu klatkę piersiową na wylot. Teraz padł bez życia.
Konto usunięte
Po zabiciu człowieka kontynuował drogę do karawany.
Właściciel
Spacerkiem przeszedłeś te kilkanaście metrów.
Konto usunięte
Wszedł do wozu z mieczem w ręce.
Właściciel
Wozów nie było, były bryczki i karety. Pierwsza, do jakiej zawitałeś, była pusta.
Konto usunięte
A więc wszedł do drugiej karety.
Właściciel
Znalazłeś tam jakiegoś mężczyznę, który postanowił jedynie gapić się na Ciebie nienawistnym wzrokiem, ale nic nie powiedział. Do czasu.
- Rabusie. - rzekł, siląc się na spokojny ton. - Czego chcecie? Pieniędzy? Jedzenia? Wody? Wielbłądów?
Konto usunięte
- Nic z tych rzeczy. Chcemy tłumacza.
Konto usunięte
- To nie twój interes. My chcemy tylko kogoś, kto zna język dzinow.
Właściciel
- Jakich Dżinów? Przecież to bajka!
//Mówi prawdę. Większość ludzi kojarzy je tylko z bajek, więc...//
Konto usunięte
- Nie obchodzi mnie twoja wiara w dzinów. Macie tłumacza czy nie?
Właściciel
- Mamy, ale po co Ci, skoro nikt nie zna takiego języka?
Konto usunięte
- Gdzie on jest do cholery?! - Przyłożył miecz do gardła człowieka .
Właściciel
Przez chwilę tłumił w sobie odpowiedź, ale w końcu odparł:
- Ja nim jestem, do cholery!
Konto usunięte
- Jakie znasz języki? - Powiedział opuszczając nieco broń.
Właściciel
- Nirgaldzki, staronirgaldzki, dialekty większości ras i wspólny.
Konto usunięte
- Świetnie. Sądzę że język którego szukamy jest jakoś podobny staronilgardzkiego, zresztą. Poradzisz sobie. A teraz chodź.
Konto usunięte
- Za mną. - Warknął zdenerwowany rozmową z tłumaczem, zaprowadził go do wielbłądów. Garaalt wsiadł na swojego. Pomimo tego że nie było miejsca na tłumacza pojechali wolniej żeby człowiek zdążył do obozu.
Właściciel
No i pojechałeś, a człowiek nie ruszył się nawet o krok.
Konto usunięte
// Z mieczem na gardle to aż strach jechać...//
Wrócił do karawany i zabrał tłumacza... Jeśli nie chciał iść traktował go magią bólu.
Właściciel
No i poganiałeś, ale nawet tak trwało to dość długo. W końcu omdlał z bólu, a Elita przyglądała się Twoim wysiłkom. Zapewne uśmiechali się, ale nijak mogłeś to odgadnąć.
Konto usunięte
Skoro tak im było do śmiechu, to sami to zrobią, tak pomyślał młody wampir.
- Zabierzcie go do obozu. - Rzekł stanowczo i ruszył za nimi.
Właściciel
Ciężko było Ci za nimi iść, gdyż oni w ogóle nie idą. No, nie idą, bo zamiast prowadzić jeńca wolą go przesłuchać, na co Ty nie wpadłeś.
Konto usunięte
- Do cholery, tak ciężko wam iść?!
Właściciel
Brak reakcji, może poza tym, że dalej rozmawiają.
Konto usunięte
On nie miał zamiaru iść więc sobie stał.
Właściciel
W końcu dwóch ruszyło do Ciebie, a pozostali wrócili z mężczyzną do karety.
Konto usunięte
- Co oni do ku*wy nędzy robią? - Zapytał zdenerwowany, współpraca z elitą była conajmniej irytująca.
Właściciel
- Okazało się, że zgodził się, gdy pozwoliliśmy mu zabrać dobytek, przystać używać tortur, zapłacić złotem i odstawić do Ur. - wyjaśnił z miejsca ten z toporem.
Właściciel
//Ale czego? Chodzi o to, że gość nie chciał iść, bo tachałeś go na siłę i przy użyciu Magii Bólu. A żeby poszedł chętniej, a całą akcja poszła szybciej i sprawniej Elita obiecała mu wyżej wymienione rzeczy. Teraz przynajmniej macie jakąś gwarancję, że Was nie wykiwa.//
Konto usunięte
// Aaa! Okej.//
- Niech będzie, a więc pójdzie z nami?
Właściciel
- Lord kazał Ci towarzyszć przez całą misję. A co każe Lord jest święte.
Zbliżał się właśnie do małej wioski.
Właściciel
Zbliżałeś się, a mała wioska, choć mała, rosła w oczach.
-Wbiłbym sobie ząbki w jakieś ciepłe gardełko.
Powiedział pod nosem. Pogonił konia.
Właściciel
Pogoniłeś, Twój zgniły ojciec zrobił to samo.