Myślę, że skoro tak myślisz ... To mogłabym cię wdrożyć do mojego planu ... Chociaż niewiem, czy to coś by dało
Właściciel
- A mów, mów. Mi się nie spieszy.
- Nawet jeżeli komuś byś to wygadał, to i tak nikt by nie uwierzył, więc czemu nie - Szyderczo się uśmiecha po czym nagle wraca do poważnego wyrazu twarzy - planuję całkowicie zgładzić dowódców ... Powód jest prosty ... Zemsta
Właściciel
Jakoś nie był tym zaskoczony.
- My też możemy się na Was zemścić za wojny w przeszłości. - mruknął w końcu.
- Te wojny nie mają znaczenia ... Na pewni nie dopóki moja zemsta się nie dopełni
Właściciel
- I co? Tylko tyle masz mi do powiedzenia?
- Czy to jest ważne ? Przecież skoro mówisz, że i tak jesteś martwy, to można to przedłużyć do momentu ...
Właściciel
Nagle zbladł i zwiesił głowę. Po chwili wrócił do poprzedniej pozycji.
- Twoja trucizna zaczyna działać. - mruknął spluwając na ziemię.
Spluwając krwią.
//ale to była neurotoksyna, więc głównie odbierze mu władzę w kończynach i będzie słabiej ból czuł//
- Jedno słowo ... I dostaniesz odtrutkę
- Wystarczy, że będziesz gadał ... Wtedy też może udać ci się przeżyć
Właściciel
- Tyle, że ja tego nie chcę. - stwierdził bez śladu goryczy w głosie.
- Już raz mówiłam, że nie obchodzi mnie do końca to, co myślisz ... Ale może będzie coś, co cię przekona ...
Właściciel
- Zamknij się i daj mi umrzeć w spokoju! - krzyknął w końcu.
- Nie dostaniesz tego luksusu ... Jeżeli tak bardzo tego chcesz, to musisz gadać ..
Właściciel
- A jak nie to co? - zapytał butnie. - Tak, i tak zginę.
- Jak już mówiłam ... Znamy sposoby na to, żeby przedłużyć życie ... A nawet możemy zrobić wiele więcej ...
Właściciel
- Tak to mogłaś próbować skusić jakiegoś elfiego dzieciaka, a nie dziadka u kresu życia.
- Każdego można przeciągnąć na właściwą stronę ... Albo raczej na tą, która zwycięży
Właściciel
- W wojnie nikt, nigdy nie zwycięża.
- Jednakże, lepiej jest być po stronie, która zyska więcej
Właściciel
- Bez sensu. Każda wojna jest bez sensu. - rzekł, a Ty zauważyłaś łzy w kącikach jego oczu.
- Dla mnie wojna się nie liczy ... jedyne, co się liczy to zemsta
Właściciel
- Zemsta prowadzi do wojny, więc na jedno wychodzi.
- Mylisz się ... Zemsta prowadzi jedynie do oczyszczenia
Właściciel
Z Mrocznym Elfem się nie dogadasz.
- A jeżeli tak bardzo pragniesz spokoju, to wystarczy, że zdradzisz mi te informacje ...
Właściciel
- Jasne... I wtedy wejdziecie do tych osiedli na tęczowych jednorożcach głosząc miłość i braterstwo między Elfami i Drowami, nie?
- A jaki to miałoby wpływ na ciebie, skoro mówisz, że nie mieszkasz tam ...
Właściciel
- Jakaś więź z innymi Elfami to zawsze coś, nie?
- Sam powiedziałeś, że cała twoja rodzina nie żyje, więc co za więź z nimi masz ?
Właściciel
- Elfy są zżyte ze sobą i... Z resztą nie zrozumiesz. Jesteś Mrocznym Elfem, a one żyją zdradą.
- Nie potrzebuje żadnych kazań ... Szczególnie nie od takiego kogoś, jak ty ...
- Nie ... Jeżeli nie chcesz zdradzić tych informacji to nie miałabym z ciebie żadnego pożytku
Właściciel
- No właśnie! - podchwycił. - Nic Ci nie powiem, więc na cholerę mnie trzymać?
- Wiesz ... trochę mnie nudzi to czekanie ... A zabawki dają więcej frajdy, kiedy krzyczą z bólu
Właściciel
- Trochę szkoda, że postaram się nie dawać Ci satysfakcji.
- Nie byłabym tego taka pewna na twoim miejscu ...
- Skoro nie chcesz mówić tutaj ... To dowódcy na pewno dobrze się tobą zajmą - Szatańsko się uśmiecha
Właściciel
- Wcześniej mówiłaś, że nie ma tu innych dowódców poza Tobą.
- A ktoś powiedział, że musi to być tutaj ?
Właściciel
- A jeśli nie tu, to gdzie?
- dowiesz się w swoim czasie
Właściciel
//Pie**ol się :V
Stachu Jones na propsie.//
- A kiedy to będzie?
- Dowiesz się, jak stracę już do ciebie cierpliwość
Właściciel
- Czyli kiedy? - pytał na przekór.
- To zależy tylko i wyłącznie od ciebie ... - "wstrzykuje" mu inną toksynę, tym razem halucynogenną
Właściciel
Na efekty będzie trzeba trochę poczekać, ale przynajmniej zamilknął.
//Jakieś konkrety co do tych majaków czy mogę sam coś wymyślić?//