Konto usunięte
Postarał się ignorować ból, kopnął go w nogę i atakował w okolicę dłoni i rąk wampira.
Właściciel
A on właśnie to kopnięcie przechwycił płazem miecza, wsunął go pod nogę i wyrzucił nią w górę, a Ty padłeś na ziemi.
- Dobra walka. - stwierdził. - Koniec, czy chcesz walczyć dalej?
Konto usunięte
- Wystarczy. - Wstał i otrzepał się. - Dobre miecze, skąd pochodzą?
Właściciel
- Kuźnie Drowów. - wyjaśnił i schował ostrza.
Konto usunięte
Tak jak Uzgor, schował swój miecz.
- Menzoberranzan?
Właściciel
- Owszem. - przyznał. - Mam tam kilku dobrych znajomych.
Konto usunięte
- Robią też dla pozostałych, czy tylko dla znajomych? - Uśmiechnął się lekko, takie ostrza przydałaby się.
Właściciel
- Raczej dla pewnego zamkniętego kręgu.
Konto usunięte
Postanowił nie drążyć tematu, siedział cicho i obserwował teren.
Konto usunięte
Może i nie, ale woli widzieć jakieś niebezpieczeństwo w pobliżu . Obserwował tak przez następne minuty.
Właściciel
Jeśli chodzi o szukanie niebezpieczeństwa, to nic nie wykrył.
Konto usunięte
Spojrzał w stronę Kas'ima.
- Kiedy wznawiamy poszukiwania?
Właściciel
- Już dawno jesteśmy na ich terenie. - rzekł i wzruszył ramionami. - Więc prędzej to oni odnajdą nas.
Konto usunięte
- Czyli teraz pozostało nam czekać?
Właściciel
- Owszem. - przyznał i wyciągnął się przed ogniem. - Czekać.
Konto usunięte
Wszedł do swojego namiotu, gdzie czekał tak do momentu aż coś usłyszy, lub coś się wydarzy.
Właściciel
A wydarzyło się: Zasnąłeś. Obudziłeś się dnia następnego.
Konto usunięte
Wyszedł z namiotu i rozejrzał się .
Właściciel
Czterech wojowników Elity, Kas'im i Uzgor siedzieli razem wokół ogniska, jedząc śniadanie.
Konto usunięte
Dosiadł się do ogniska i sprawdził czy mają coś dla niego na śniadanie, chyba że musiał wziąć swoje przekąski z torby...
Właściciel
Owszem, miałeś śniadanie: Chleb, pieczone mięso i jajecznicę.
Konto usunięte
A więc wziął się za jedzenie śniadania.
Właściciel
- Otoczyli nas godzinę temu. - powiedział Kas'im szeptem. - Zachowuj się naturalnie.
Konto usunięte
Przyjął to do wiadomości, dokończył śniadanie i po prostu siedział i czekał na to co się wydarzy później.
Właściciel
- Gdyby mieli nas zabić, zrobiliby to już dawno. - wyjaśnił równie cicho Uzgor.
Konto usunięte
- Czekamy? - Dodał cicho.
Właściciel
- Owszem. - odparł Wampir. - To oni powinni wykonać pierwszy ruch.
Konto usunięte
A więc czekał na ruch dżinów siedząc cicho przy ognisku.
Właściciel
Wreszcie zauważyłeś jakieś punkty na horyzoncie, zbliżające się bardzo szybko.
Konto usunięte
Narazie nic nie robił. Czekał na ruch reszty wampirów.
Właściciel
Oni także siedzieli spokojnie, a niewyraźne kształty zaczęły formować się w wielkie Giga Scorpio, za duże nawet, jak na standardowego osobnika dorosłego.
Konto usunięte
Czekał na ruch wampirów, dopóki oni siedzieli spokojnie on też to robił.
Właściciel
Wreszcie stanęły przed Wami trzy skorpiony. Każdy miał na grzbiecie jakąś konstrukcję: Cztery ściany z drewna, owleczone skórą, skórzany dach i za pewne miejsca dla pasażerów w środku.
Konto usunięte
Trzy skorpiony, trzy miejsca dla nich, tak domyślał się Garaalt... Jednak nadal obserwował co zrobią wampiry.
Właściciel
Nie robiły nic, a Twoja logika okazała się błędna, gdy wnętrza tych konstrukcji opuścili osobnicy, którzy powinni być Dżinami.
Każdy był wysoki i muskularnie zbudowany. Ciało okrywały im szare, czarne, granatowe lub niebieskie szarawary i turbany. Widziałeś jedynie oczy, w każdy wypadku błękitne. Nieodłącznym elementem wyglądu Dżinów było też coś na kształt kostura, zakończone mocnym, ale ciągle się palącym, niebieskim płomieniem.
Konto usunięte
Dokładnie obserwował dżinów, siedział cicho. Czekał na ich ruch
Właściciel
Jeden z nich, najwyższy, wystąpił naprzód i zaczął mówić coś, w nieznanym Ci języku.
Konto usunięte
Skoro tego nie rozumiał, nic nie mówił. Jednak był ciekaw co zrobią wampiry.
Właściciel
Wszyscy wstali i skłonili się, niemalże równocześnie.
Konto usunięte
Zrobił to samo, chwilę po tym gdy się ukłonili.
Właściciel
A Dżin znów nawijał w swoim języku.
Konto usunięte
Miał wielką ochotę żeby spytać się jednego z wampirów co on do cholery mówi ale wstrzymał się i stał cicho.
Właściciel
Oni również nie odpowiadali.
Właściciel
Wreszcie Dżiny wróciły na grzbiety skorpionów, a te odeszły.
Konto usunięte
- Co oni do cholery mówili?
Właściciel
- A skąd niby mamy wiedzieć? - zapytał autentycznie zdziwiony Kas'im.
Konto usunięte
- Nieważne... Co teraz zrobimy?
Właściciel
- Musimy się z nimi dogadać.