- No tak, tak. Logiczne. A nie potrzebujesz czasem towarzysza? Nie mam nic do roboty, póki co. - lekko wzruszył ramionami, dopijając resztę piwa dwoma, trzema łykami. Wytarł wargi, wzdychając z zadowoleniem.
- Nie umawiałem się z panem na odbiór miecza na jutro rano?
Alek
Skoro nie mógł znaleźć karczmy, to poszedł do portu, warto by było dowiedzieć się więcej o tym Archipelagu Sztormu. Gdy już tam doszedł, zaczął szukać żeglarza, który powiedziałby mu coś o tym.
Jayna
Usiadła przy stoliku, przy którym usiadł szlachcic. Jeśli tego nie zrobił, to oglądała tylko co robi.
Właściciel
FD_God:
Przy jednym z nich nic nie znalazłeś, wielkolud miał swoją maczugę, prosty nóż i osiem złotych monet. Natomiast Elf posiadał swoje sztylety i kunsztownie wykonany oraz ozdobiony miecz, rzecz jasna elfickiej roboty.
Vader:
- Dwanaście złota. - wycenił karczmarz.
Wiewiur:
- Plany się zmieniły, potrzebny jest mi na teraz, niedługo wyjeżdżam.
Creepy:
- Hmmm... Jesteś Kapłanem, prawda? - spytał, patrząc na Twe szaty. - Znasz Magię Leczenia i Światła?
Taczka:
Żeglarzy akurat było jak na lekarstwo, a jak już się jakiś trafił, to przeważnie pijany, różnił się tylko stopniem alkoholowego upojenia.
Usiadł, Rodo i ten drugi nadal tam byli, a Ty też zdołałaś usiąść.
- No dobrze. Proszę poczekać, zaraz przyniosę. - Otworzył warsztat, wszedł do środka. Po kilku minutach wyszedł już z gotowym mieczem.
- Proszę, to będzie gdzieś tak 150 złota.
Sięgnął do sakwy, odliczył i podał dwanaście monet.
-Złoto zawsze się przyda.- Powiedział jeszcze do siebie zabierając ostatni grosz wielkoludowi, a następnie zabrał jeszcze miecz elfa, pewnie też go całkiem dobrze sprzeda na jakimś targu.
Alek
Podszedł do pierwszego lepszego i spytał się.
-Ty, słyszałeś kiedyś o Archipelagu Sztormu? - Spytał się.
Jayna
Siedziała i słuchała rozmowy, jeśli taką prowadzili.
Właściciel
Taczka:
Pokręcił głową i zatoczył się, a później z dwójką kolegów ruszył w stronę miasta, podśpiewując po pijaku jakieś szanty. Na całe szczęście dostrzegłeś kontur jakiegoś statku, który zmierza właśnie do Gilgasz.
Dość szybko szlachcic i Rodo przeszli na nirgaldzki, więc nic nie rozumiałaś.
FD_God:
No i obłowiłeś się, teraz chyba wypada wracać?
Vader:
Zgarnął je ze stołu i odszedł.
Wiewiur:
- Trochę drogo... Nie spuścisz z ceny?
No ba, a już spod bramy z powrotem na targ, na miejscu udałby się do jakiegoś możliwie kowala.
Potakiwał przy jego pytaniach. - W rzeczy samej. - odparł w końcu, czekając na jego dalsze słowa, z niemałym zaciekawieniem.
Teraz "rozejrzał się" za wolnym miejscem.
Właściciel
Wiewiur:
- Stoi. - powiedział i rzucił Ci dwa mieszki, a z trzeciego wyjął dwadzieścia sztuk złota.
Vader:
Było, niedaleko drzwi.
Creepy:
- A jakie masz... doświadczenie bojowe?
FD_God:
Znalazłeś go nie na targu, ale już po drodze na targ, co oszczędziło Ci sporo czasu. Siedział przed swoją kuźnią i zajadał drugie śniadanie, a jego pomocnik w tym czasie sprzątał kuźnię.
Zabrał pieniądze.
- Co się takiego stało że pan tak nagle wyjeżdża?
Właściciel
Wiewiur:
- Interesy. - odparł, zważył miecz w dłoni i odszedł.
Vader:
Po drodze zauważyłeś jak jeden z podpitych klientów karczmy postanowił zażartować sobie ze ślepca i podstawił Ci nogę, co oczywiście zauważyłeś.
Także udał się do niego i zaczął rozmowę.
-Wybaczy pan, że przeszkadzam w posiłku, ale czy mógłbym zasięgnąć opinii eksperta co do ustalenia pewnej ceny?
Wzruszył ramionami. Miał nadzieję na jakąś opowieść. Wszedł do kuźni, i od razu poszedł spać // Oczywiście na łóżku //
Wysunął trochę ostrze z kostura.
-Uważaj lepiej. Można łatwo się skaleczyć, kiedy żartujesz sobie z maga.
Właściciel
FD_God:
Przełknął spory gryz bułki i spojrzał na Ciebie.
- Ja bankierem żadnym, kurde, nie jestem, ale postaram się pomóc, więc mów pan.
Vader:
Wszyscy jakby wstrzymali oddech, delikwent zabrał nogę i wymamrotał jakieś przeprosiny, spuszczając głowę.
-Ale broń sprzedajecie, nie? Więc potrzeba mi jakiejś wyceny na to ostrze.- Powiedział pokazując mężczyźnie zrabowany elfi miecz.
Właściciel
Na widok miecza kowal prawie zakrztusił się swym posiłkiem. Przyglądał mu się chwilę z wybałuszonymi ślepiami, a później zagwizdał.
- No, no, no... Żeby dostać coś takiego to musiałeś zabić Elfa, nie?
-Może, ale i tak nie prowadził on zbyt uczciwego życia... No to ile dałoby się zgarnąć za te cacuszko?
- Hmm... - zamyślił się, jakby rozważając dostępne odpowiedzi. W końcu jednak jego kąciki ust uniosły się ku górze, w przyjaznym uśmiechu. - Alez oczywiście. Nie jestem może zbytnim siłaczem, ale dobry jestem w takie klocki, jeżeli chodzi o walkę na krótki dystans. Doskonale posługuje się nożami. - dodał pokrótce.
Alek
Usiadł na ławce i czekał aż statek dopłynie.
Jayna
Oparła się wygodnie na krześle i czekała aż skończą rozmowę.
-Wybaczam.
Ruszył już w kierunku stolika, by usiąść.
Właściciel
Wiewiur:
//Wybacz.//
Zasnąłeś.
FD_God:
- Panie, za tyle to byś całą moją kuźnię kupił i musiałbym jeszcze złota dołożyć. Takie miecze robią tylko w Zielonym Klejnocie.
Vader:
Udało się, tym razem bez żadnych niespodzianek.
Taczka:
Trochę to trwało, był w końcu widoczny jedynie na widnokręgu, ale z czasem jego sylwetka powiększała się i przekonałeś się, że jest to typowa galera jakich wiele, na pokładzie której kręcili się marynarze różnych ras. Po chwili statek dobił do portu i zaczęli oni schodzić z pokładu.
W końcu skończyli, szlachcic zamówił jeszcze po piwie i posiłku dla każdego.
- "Duma Pustyni" przybędzie jutro. - odpowiedział, zwracając się głównie do Ciebie. - Wtedy stąd wypływam.
Creepy:
- Jutro rano wynoszę się z miasta, żeby ruszyć dalej. Jeśli chcesz, to czekaj pod bramą o świcie, wtedy zabierzesz się ze mną.
-Że też byle bandyta miał taką klingę... Miecz piękny, ale nadal jest to nic w porównaniu z moim...
Właściciel
- Sranie w banie. Pokaż pan to uwierzę.
Czekał więc na posiłek. Sam może po niego pójść.
Jeśli nic mi w nocy nie przeszkadzało, to wstał i otworzył kuźnię.
-Jak pan chce.- Powiedział, a następnie wystawił swoją lewą dłoń do góry, by móc łatwo chwycić za miecz, a następnie magią wiatru wypchnął klingę z pochwy, by następnie złapać ją, gdy ta będzie rękojeścią dopasowana do dłoni.
Właściciel
Vader:
nie było to konieczne, gdyż karczmarz przyniósł Ci zamówienie.
Wiewiur:
//W sensie, że w nocy czy już rano?//
FD_God:
Ponownie zagwizdał.
- No, no, przyznam, że to też kawał niezłej roboty... Tę skąd masz?
-Dziękuję.
Zabrał się za posiłek.
-Ech, długa historia... Ale powiedzieć mogę w skrócie, że przy samym tworzeniu tej broni brało udział naprawdę wiele osób przez co można powiedzieć, że każdy dał z siebie wszystko, co czyni ten oręż jedną z najlepszych broni na kontynencie.
Właściciel
Wiewiur:
W takim razie wstał i otworzył kuźnię.
Vader:
Nie było jakoś wybitnie smaczne, ale chociaż sycące więc się najadłeś.
FD_God:
- No nieźle... Za coś takiego można by nawet spore miasto kupić.
Alek
Podszedł do jednego z marynarzy.
-Witaj, słyszałeś kiedyś o Archipelagu Sztormu? - Zapytał się.
Jayna
-Trochę przemyślałam cały ten wyjazd i myślę, że chciałabym wypłynąć z tobą. Ale najważniejsze pytanie. Mogę? -Zapytała się Nilgardczyka.
Zjadł śniadanie. Teraz tylko czekać na klientów.
Właściciel
Wiewiur:
No to czekasz.
Taczka:
Taczka:
- No raczej! - odparł. - Właśnie stamtąd wracam.
- Jeśli przyzwyczaisz się do naszej kultury i klimatu to nie widzę przeciwwskazań.
Podczas czekania przypomniał sobie że zdarzają się okresy kiecy tonie on w zamówieniach. Zdarzało się tak często. Oczywiście zawsze po tym następowała pustka. Wykuwał wtedy bronie według własnego uznania. Wyglądały strasznie dziwnie, toteż rzadko kiedy ludzie je kupowali. Drugim powodem był fakt, że bronie te nadawały się w sam raz dla jakiś innych Minotaurów, bądź innego rodzaju silnych stworzeń. Może dzisiaj wykuję coś dla człowieka? W końcu chcę zarobić, a nie tracić na materiałach które zużywam . Oczywiście dalej czekał. Lecz kiedy nikt się nie zjawi w ciągu godziny// czy jak się tutaj czas mierzy// to zacznie robić jedną z piękniejszych broni. Oczywiście będzie ona potężna, ale ostatnie zamówienia był bez polotu. Ot zwykłe miecze, którymi ma się dobrze machać.
Właściciel
Minęła godzina, więc wypada wziąć się za ten miecz.
No cóż. Czas zacząć wykuwać miecz. Jak on uwielbiał robić to na świeżym powietrzu. Wyszedł i sprawdził jaka dziś pogoda // Można pominąć ten proces wykuwania miecza? xD //
Moderator
// Graj w pbfy, omijaj opisywanie czynności, które najbardziej zna twoja postać :v //
// Po prostu mi się nie chce :v Po co? ;-; Prościej napisać że zaczął wykuwać miecz :v Ale jak nie to mogę zaraz zrobić kopiuj- wklej z gugla ;-; A tak po za tym to wytknąłeś mi błąd że minotaur posługuje się jednym orężem. Z tego co czytałem to robią to podczas rytuału. Ten mój został wyrzucony zaraz po narodzinach ;v Może mylę się z prawdą bo na pewno jest tam coś czego nie przeczytałem :v //
Moderator
// Zaraz Kuba zrobi hurr durr, że się o wszystko dziś czepiam (może to wina tego bólu głowy) :v
Zaś co do tego - czasami się nie mogę przyzwyczaić do poziomu Elarid, zwłaszcza po udanej posiadówy na Mgławicy, albo Galaxy. A Rytuał? A Rytuał Kręgu się odbywa właśnie zaraz po narodzinach. Znaczy nie tak zaraz, ale jak dziecko (Bydlątko) potrafi już raczkować, żeby móc sobie dojść do wybranej broni :P //
-No niestety, ja tej klingi zaś muszę bronić, a nie ją sprzedać. No to na ile wyceniłbyś ten elfi oręż? Raczej nie jest to broń magiczna, więc nie jestem nią zbytnio zainteresowany...
Pozostało opuścić to pomieszczenie i ruszyć dalej przed siebie.