- Dobrze na pewno będę. - odparł zadowolony.
Właściciel
Rafael:
//Czyli Elarid ma za Ciebie za niski poziom?//
Wiewiur:
Słonecznie, jedynie kilka białych chmurek na czystym niebie.
FD_God:
- Panie, te wszystkie zdobienia i sam proces wytwarzania broni to jakaś Magia. Ale skoro nie, to mogę to wycenić przynajmniej na tysiączka, ale jakiś kolekcjoner na pewno da więcej.
Vader:
No i wyszedłeś. Co dalej?
Creepy:
Skinął Ci nieznacznie głową i zamówił u karczmarza pokój, a następnie rzucił nieco złota na ladę, wziął kluczyk i poszedł na piętro.
Chodził trochę po mieście, szukając zajęcia.
-Tylko gdzie ja teraz znajdę kolekcjonera, wizja takiej ilości złota jest niebywale kusząca.
Właściciel
Vader:
Żeby znaleźć zajęcie, to musiałbyś najlepiej iść do tablicy ogłoszeń.
FD_God:
- Tego to ja nie wiem, ale w tym mieście na pewno są jacyś. Najlepiej to niech pan machnie ogłoszenie na tablicy.
Właściciel
Znalazł ją bez problemu, co jest niezłym osiągnięciem jak na ślepca.
Cóż za piękna pogoda. Jeszcze tylko sprawdzić czy ma wszystko co potrzebne i można zaczynać.
Właściciel
Surowców nieco mało, trzeba będzie dokupić.
Jaka szkoda. Pójdzie może wieczorem, w końcu nie zamknie kuźni ot tak w środku dnia. Może ktoś jeszcze przyjdzie. Oby ktoś miał wtedy otwarte. Ciekawe czy żołnierze go wpuszczą. Wcześniej jeden z nich go znał, ale prawdopodobnie też z powodu iż był ranny. Najwyżej pośle jakiegoś klienta, albo kogoś. Od czasu do czasu wysyła jakiegoś przypadkowego przechodnia, płacąc mu za to. Cóż warto spróbować.
-Zależy, czy zgłosi się taki do końca dnia, inaczej może być niezbyt wspaniale, bo długo tutaj przebywać nie będę.
Zajął się przeglądaniem ogłoszeń.
Właściciel
Vader:
Było ich sporo, łatwiej byłoby określić co go dokładnie interesuje.
FD_God:
- Mi go wtedy możesz dać na przetrzymanie, oddam Ci złoto jak wrócisz.
Wiewiur:
W takim razie czekasz, bez efektów. Naprawdę warto byłoby wybrać się po te surowce.
Szkoda takiego pięknego dnia. Zawsze mogą skorzystać z Tablicy która jest po drodze do niego. Oczywiście większość woli ugadać, zobaczyć do stworzył i takie tam. // Wspominałem o tej Tablicy? Bo coś w mi w głowie świta :v // Zamknął dom na klucz// Wiadomo mieszka tam ;p // i ruszył w stronę miasta. Oczywiście bezpieczniejszymi i zbadanymi szlakami.
-Wybacz, ale wolę zachować jakąś ostrożność w tej sprawie, w końcu jak sam mówiłeś sam ten miecz może być wart więcej, niż twoja kuźnia...
Jakieś zadania, gdzie mógłby powalczyć. Nie chciał być chłopcem na posyłki, ani nie zamierzał brać udziału w zbieraniu 5 marchewek.
Właściciel
Wiewiur:
No i ruszyłeś, a po kontroli wszedłeś także do miasta.
FD_God:
- Sprytnyś, nie powiem. Niech więc będzie tak jak chcesz.
Vader:
Tutaj nic takiego nie było, ale zawsze mógł poszukać kupca, któremu potrzebna była ochrona.
-Ale za twoją pomoc wynagrodzę cię już nawet teraz.- Powiedział grzebiąc w mieszku, by z niego wyciągnąć sto sztuk złota, które wręczył mężczyźnie.
Moderator
Rafael
Rafael przeszedł się parędziesiąt metrów w obie strony, oddychając pełną piersią, by złapać nieco orzeźwienia od odoru alkoholu i tym podobnych w karczmie. Jak już się nachapa świeżego powietrza to wraca do karczmy i patrzy, czy nadal jedynym trzeźwym osobnikiem w karczmie jest Drow.
Rozpoczął więc poszukiwania.
Właściciel
FD_God:
- No, taką współpracę to ja rozumiem i życzę powodzenia w szukaniu kogoś kto kupi ten miecz.
Vader:
Najlepiej zacząć na rynku.
Rafael:
Przez te kilka minut niewiele się zmieniło.
Skierował się w stronę Targu.// Jak go nie ma to coś podobnego ;p//
-A dziękuję.- Powiedział, a następnie udał się na rynek szukać znowu tablicy ogłoszeń, może będzie tam informacja o jakimś entuzjaście zdobionej broni.
Alek
-Wiesz może kiedy będzie następny statek na ten archipelag? - Zapytał się.
Jayna
Uśmiechnęła się.
-A do jego miasta wypływamy? - Zapytała się.
Właściciel
Wiewiur:
Cóż, było to centrum całego miasta, pełne kramów i straganów oferujących najrozmaitsze towary z całego Elarid.
Vader:
Trafiłeś tam, kupców było wielu.
FD_God:
Niestety, nie było nic takiego.
Taczka:
- My płyniemy znów za miesiąc, ale kiedy będzie inny - nie wiem.
- Przybijemy do małego portu w Nirgaldzie, a stamtąd wprost do Ur.
Moderator
Rafael
Rafael lekko mrużąc oczy zbliżył się do stolika, gdzie siedział Drow i usiadł przy nim (przy stoliku), jak było tam jakieś wolne krzesło.
- Jak to jest, że Mroczny Elf nie pała żądzą mordu do Elfów? - odezwał się nieco melancholijnym tonem Łak, spoglądając beznamiętnie na ścianę przed sobą.
-Skąd wziąć papier i jakiś atrament, by zapisać ogłoszenie...- Powiedział ciszej do siebie drapiąc się po głowie.
Alek
-Dobrze wiedzieć chociaż tyle. Dzięki. - Odpowiedział i wznowił poszukiwanie jakiejś karczmy.
Jayna
-Ur to największe miasto w Nilgardzie, tak?
No cóż, czas zacząć zakupy. Na pewno będą tutaj ludzie chcący naciągnąć go na jakiś tani badziew, bredząc że jest to najwyższej klasy towar, ze specjalnie dla niego obniżoną ceną. Cóż, zaczął chodzić wśród straganów szukając tego co go najbardziej interesuje.
Właściciel
Vader:
Nie, pozostaje tylko chodzenie i pytanie każdego z osobna.
Rafael:
- Może Cię to zdziwić, ale nie pałam żądzą mordu wobec żadnej innej rasy, a zabijam kiedy to konieczne. Nie odczuwam przyjemności z zabijania jak moi współplemieńcy.
FD_God:
Zawsze mógł gdzieś kupić albo też odpuścić sobie ogłoszenie.
Taczka:
Większość marynarzy kierowała się do jednej, więc "Strudzony Żeglarz" był najbliższą opcją.
Potwierdził skinieniem głowy.
Wiewiur:
Straganów i kramów wiele, kupców i sprzedawców jeszcze więcej. Lepiej zawęzić obszar poszukiwań do jakichś konkretnych towarów.
Moderator
Rafael
- Wybacz tą bezpośredniość, ale... od urodzenia nie czujesz chęci mordu, czy to skutek nieprzyjemnej przeszłości? - Rafael czuł, że wstąpił chyba na cienki lód, ale miał nadzieję, że nie utonie. Przysłowiowo rzecz jasna.
Albo znaleźć jakiegoś bogato wyglądającego kupca na targu sprzedającego różnorakie antyki.
Właściciel
Vader:
Spytałeś już około połowę i większość Cię zbyła, twierdząc, że ślepy najemnik im nie potrzebny.
Rafael:
W tym momencie zauważyłeś, że dotąd spokojną twarz Mrocznego Elfa przeszedł grymas... bólu?
- Nieprzyjemna przeszłość to... dobre określenie. - powiedział po chwili wahania.
FD_God:
Kupca takiego nie było, ale może szukać jakiegoś antykwariatu, a w ostateczności może zagadać do szlachciców, w końcu oni lubią takie zabawki.
Metale, różnego typu. Oczywiście po jak najlepszej cenie.
Moderator
Rafael
- Uprzedzenia rasowe są czasami krzywdzące - Rafael widząc, że temat sprawia Drowowi problem nie naciskał. Nie miał w tym celu, więc spróbował nieco zmienić tor przebiegu rozmowy.
Właściciel
Wiewiur:
Było zwykłe żelazo, a także mocniejsza stal i słabszy brąz, oczywiście były też komponenty by samemu je stworzyć oraz różne stopy.
Rafael:
- Moja rasa poszła nawet o krok dalej. - zakpił i nawet lekko się uśmiechnął. - A jak jest z Tobą? Jakim cudem jesteś wolnym Łakiem?
Moderator
Rafael
- Sekret bycia wolnym Łakiem tkwi w tym, że prawie nikt nie wie, że jesteś Łakiem. Bo wtedy może się pojawić spora grupka pościgowa, która nie odpuści, póki cię nie dorwie - odparł Rafael, także lekko się uśmiechając. - Czasami trudno jest kryć swój talent, czy jak to zwą inni... "przypadłość", jak na przykład w tamtym zajeździe. - Łak wspomniał epizod w "Białym Jeleniu", gdzie od użycia pazurów powstrzymał go ten lizusowaty Krzyżowiec. Srał go pies swoją drogą.
Postanowił kupić stal. Chyba że była za droga jak na stal, wtedy kupił żelazo. W niemałych ilościach.
Właściciel
Wiewiur:
//A może jednak podaj tę ilość?//
Rafael:
- A jakie masz plany? Skoro jesteś wolnym Łakiem to nie masz ochoty dołączyć do Sfory?
Moderator
Rafael
[i]- Sfory? Po raz pierwszy ta nazwa obija mi się o uszy, nie licząc terminu oznaczającego stado wilków, czy innych zwierząt -[/] Rafael autentycznie się zdziwił.
// Realne odgrywanie postaci robię jak coś. Wiedza gracza =/= wiedza postaci ;v //
Właściciel
//No i dzięki temu zapunktowałeś.//
- To taka organizacja, zrzesza ona Łaki i Wilkołaki, a walczą z Magami, którzy Łaki niewolą i Stalowymi Ludźmi, którzy mordują Wilkołaki i Łaki oraz pomagają Magom niewolić tych drugich.
Moderator
Rafael
Jakby teraz Rafael coś jadł, albo pił, to pewnie wpierw by się zakrztusił, a potem popluł okolicę. Jednakże na szczęście nic w tej chwili nie spożywał, więc ostało się na nieco rozszerzonych źrenicach, podniesionych ze zdziwienia brwiach i burzy myśli w głowie.
- Zasadniczo poczucie więzów krwi z Łakami żąda teraz gorączkowego wypytywania "gdzie jest ta Sfora?", ale że jestem kulturalnym Łakiem to zapytam tylko, czy nie masz jakieś wiedzy, jak mógłbym się do niej dostać, skontaktować, czy cokolwiek tego pokroju. - Rafael mówił to tonem spokojnym i energicznym, ale nie nerwowym. Co nagle to po Melkisie.
Właściciel
- Raz pracowałem z ich przedstawicielem, proponował mi nawet dołączenie do organizacji jako honorowy członek, wiele dla nich zrobiłem, ale niestety - podczas misji zginął nim zdążył powiedzieć mi coś więcej o przywódcy lub lokalizacji bazy Sfory, o ile oczywiście taką mają, bo jak dla mnie to raczej są wędrowcami.
Moderator
Rafael
- Nie mniej warto wiedzieć o istnieniu czegoś takiego. Może w końcu moje zdolności przydadzą się do celów wyższych od wybijania bandytów na zlecenie.
No to cóż, pozostaje właśnie rozejrzeć się za antykwariatem, może tam chociaż otrzyma informację o jakichś zainteresowanych.
Pytał dalej, twierdząc, że jest również magiem.
Ville odprowadził go wzrokiem po czym zamówił drugie piwo, a jego wyobraźnia wymyślała już najrozmaitsze pomysły na to, jaka to może być misja. Odpowiadało mu to, że mężczyzna się zgodził. Teraz przynajmniej miał robotę.