Właściciel
Bóbr:
Początkowo nicmsię nie stało. A później na Twoich palcach pojawiły się iskierki. Na koniec z dłoni wystrzelił płomień paląc górną część manekina.
Konto usunięte
- Nie! - krzyknęła Kasja, aby podsycić sytuację.
Właściciel
Degant:
- Niewolnicy wzniecali bunty, ale żaden nie doszedł do skutku. - powiedział Elf.
- I każdy został krwawo stłumiony. - dodał człowiek.
Looty:
Wszyscy popatrzyli na Ciebie jak na wariatke.
- Ja pie**ole... - mruknął jeden z Orków.
Reszta podchwyciła to i zaczęła się śmiać.
Właściciel
Bóbr:
- Trenuj dalej. Masz wielki potencjał. Staniesz się potężnym Magiem.
Konto usunięte
-Rozumiem. - Powtarzał czynność na manekinach tyle aż się zmęczy.
Właściciel
Bóbr:
Zmęczenie przyszło po godzinie. Ale w tym czasie zniszczyłeś większość manekinów.
Konto usunięte
Baryx go obserwował? Jaką jest godzina?
Jeszcze ćwiczył. Jak się trochę pomęczy to nic się nie stanie.
Właściciel
Degant:
- Dobranoc. - odpowiedział Elf.
Predator:
Karczmarz przyjął zapłatę po czym wręczył Ci kluczyk i powiedział
- Schodami na górę, na lewo korytarzem, trzynasty pokój po prawej.
Bóbr:
Dochodziło południe kiedy przybył Lord.
- Na dziś koniec. Idź do łaźni, odśwież się, przytnij włosy i paznokcie, a potem ubierz się w to co dostarczyłem Ci do pokoju. Wychodzimy. Muszę Cię komuś przedstawić.
Konto usunięte
-Rozumiem. Gdzie jest łaźnia?
Właściciel
- Na dole. Postaraj się wyrobić w godzinę.
Konto usunięte
-Rozumiem. - Najpierw poszedł do pokoju po ubranie.
Właściciel
Bóbr:
Na łóżku leżał czarny płaszcz z kapturem, a także spodnie, koszula i buty.
Konto usunięte
Zabrał to wszystko do łaźni a przynajmniej do pokoju gdzie trzeba się rozebrać czy cuś.
Właściciel
Bóbr:
//Raczej nie chce Ci się opisywać dwudziestu postów dotyczących higieny więc pominiemy to.//
Byłeś gotowy do drogi.
Konto usunięte
// kurczę A już chciałem pisać.... Nieważne.//
A więc ubrany w ubranie od Lorda udał się do niego
Konto usunięte
- Dzięki
Kładzie się na swoim łóżku
Właściciel
Degant:
Udało Ci się zasnąć.
Bóbr:
Lord również był wystrojony i czekał przed drzwiami.
Predator:
Dotarłeś tam bez problemu.
A w środku łóżko, szfa, mniejsza szafka, okno i mały stolik z krzesłem.
Konto usunięte
Podszedł do niego.
-A więc... O co chodzi?
Konto usunięte
Chowa swoje rzeczy i idzie spać
Właściciel
Bóbr:
- Nie jesteśmy jedynymi przedstawicielami Wampirów w tym mieście. Zapoznam Cię z kilkoma innymi Wampirami. Może słyszałeś o niektórych z nich...
Predator:
Zasnąłeś.
Właściciel
Bóbr:
- Za mną. - powiedział Lord wychodząc. Tuż po wyjściu na promienie słoneczne założył kaptur na głowę.
Konto usunięte
Również założył kaptur i ruszył za lordem.
// Teraz się zastanawiam kogo nazywać mistrzem... Wyklętego czy Baryxa xd//
Właściciel
Bóbr:
//Najlepiej obydwu.//
Skierowaliście się najpierw w kierunku biednych dzielnic miasta.
Najkrócej można je opisać słowami: Jeden, wielki rynsztok pełen złodziei, biedaków, włóczęgów i innego brudu.
Konto usunięte
Nic nie mówiąc nadal podążał za swoim mistrzem.
Konto usunięte
Budzi się(czy jak to tam ująć)
Właściciel
Predator:
Obudziłeś się.
Bóbr:
- Kto by się spodziewał, że jeden z największych w naszej rasie mieszka tutaj. - powiedział Lord prowadząc Cię zakamarkami ulic.
Konto usunięte
-No cóż... A kto to? - Nadal podążał.
Właściciel
Bóbr:
- Potężny Mag Krwi i mistrz szermierki.
Konto usunięte
-Rozumiem. - Szedł dalej.
Konto usunięte
Bierze swój sprzęt i wychodzi z pokoju.
Właściciel
Predator:
Nie było to szczególnie trudne i (o dziwo!) udało się.
Bóbr:
Dotarliście w końcu do małego i obskurnego domku z obdrapanego i przegniłego drewna. Okolica była pusta poza kilkoma wyrostkami grającymi w piłkę kilkanaście metrów od Was.
- To tutaj. - powiedział Lord. - Przypuszczałbyś, że mieszka tu ktoś taki jak on? - zapytał Lord pukając do drzwi pozbawionych klamki i trzech z czterech zawiasów.
Konto usunięte
Zdziwiony spojrzał na Baryxa.
-Um... Raczej nie.
Właściciel
Predator:
Udało się.
//Prosiłbym o nieco bardziej rozbudowane posty. Piszesz jakbyś na każdym kroku liczył na niespodziankę.//
Bóbr:
Po chwili zza drzwi usłyszeliście głos:
- Wino i krew. Czym się różnią?
Baryx odpowiedział szybko, niemal automatycznie:
- Wino to napój bogatych, a krew to napój Wiecznych.
Po tych słowach drzwi uchyliły się, a ten sam głos syknął:
- Do środka. Już!
Konto usunięte
Wszedł do środka bez słowa.
Właściciel
Bóbr:
Domek był mały i zapuszczony. Czuć było pleśń, tani alkohol i mokre futro szczurów.
Ten, który otworzył Wam drzwi był niskim i zgarbionym staruszkiem idealnie pasującym do wyglądu meliny i dzielnicy biedy.
Konto usunięte
SpojrZał na Baryxa nie wiedząc co dalej zrobić.
Konto usunięte
//zmieniam akcję. Nie przyszedłem tu aby kogoś zabić ale po to żeby się ukryć//
Właściciel
Predator:
//Jak tam chcesz, ale nie licz, że na każdym kroku spotkasz ekscytujące wydarzenie.//
Bóbr:
- A Ty kim jesteś? - zapytał starzec łypiąc na Ciebie spod byka.
- Nowy Uczeń. - wyjaśnił Baryx dodając po chwili: - Czy Uzgor jest zajęty?
- Nie. Właśnie skończył trening.
- Doskonale. Prowadź.
Staruszek kiwnął głową, podszedł do ściany, pociągnął w dół małą pochodnię i po chwili w podłodze ukazało się wejście do podziemnego korytarza.
Konto usunięte
Ruszył przez korytarz wraz z mistrzem.
Właściciel
Bóbr:
Znaleźliście się w sporej pieczarze. Pełno tam było stalaktytów, stalagmitów, stalagnatów i porastających ściany jaskini fluorescencyjnych grzybów. Nie było słychać nic poza kapaniem wody i cichymi piskami nietoperzy.
Konto usunięte
Rozejrzał się za Uzgorem. Spojrzał na Baryxa ponownie.
-To tutaj...? - Szepnal.
Właściciel
Bóbr:
- Tutaj. - odpowiedział krótko Lord.
Konto usunięte
Czekał aż coś się stanie.