Karczma pod Historią

Avatar darcus
Kobieta rozejrzała się uważnie po okolicy. - Niewielu jest poważnie rannych. - Odezwała się po dłuższej chwili, spoglądając z powrotem na Adanosa. - Pomogę im, ale daj im znać, że po to tu jestem. Nie wyglądam raczej w tym stroju na lekarkę. - Stwierdziła z lekka ironicznie.

- Jasne, szefie. - Rzekł wesoło Zdzich, po czym poszedł się zdrzemnąć. Dla odmiany, w fotelu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No dobra, poczekaj chwilę. - westchnął Adanos po czym przeszedł się po grocie wśród ludzi mówiąc coś od czasu do czasu, po kilku minutach wrócił do kobiety. - Załatwione, jak skończysz to będę tam. - powiedział wskazując trójkę magów siedzących przy ognisku.

Karczmarz wszedł za ladę i westchnął głęboko.
Co za durny pech, miałem szansę popracować jak za dawnych czasów jeden cholerny dzień, a tu znowu coś się dzieje. Mam nadzieję że Masil odkryje co się stało, chociaż mam wrażenie że nie chciał powiedzieć mi czegoś ważnego... - myślał sobie Gniotek.

Avatar Omeg12
- Umm... Prastary Zwoju, zechciałbyś wyjawić mi swoje tajniki? - pomyślał niepewnie

Avatar darcus
Kobieta kiwnęła głową i ruszyła przejść się wśród ludzi. Jeśli Adanos to obserwował, zauważył, że jej talent jest niebywały. Ludzie, choć z początku niepewni, z czasem nabrali do niej zaufania. I nie dziwota. W końcu wystarczyło ledwie dotknięcie jej dłoni, by w kilka sekund zagoić ranę nie zostawiając blizny, załatać złamaną kość, albo nawet odhodować palec! Po kilkunastu minutach spędzonych na leczeniu niewielkich zadrapań i upewnianiu się, że wszystko jest w porządku, członkini kręgu wróciła do Adanosa, wyglądając na lekko zmęczoną. - Zrobione. - Rzekła, po czym odetchnęła głęboko.

Zero odzewu. Przedmiot raczej nie miał świadomości, lub nie dało się jej dosięgnąć w ten sposób. Albo po prostu postanowił się do Davisa nie odzywać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To było niesamowite. - przyznał Adanos. - Teraz nasze szanse na przeżycie będą znacznie większe.

Avatar darcus
Kobieta kiwnęła głową. - Miło mi to słyszeć. Powinnam teraz odpocząć, ty zaś czekaj na Cedrika. - Rzekła słabnącym głosem, po czym rozpłynęła się w powietrzu.

Tymczasem w Masilium, w miejscu, gdzie zwykle lądują przybysze do wymiaru, otworzył się portal, tym razem bez umierających ryb. Z jego wnętrza wyszedł Cedrik, bo chyba nie mógłby to być nikt inny, i rozejrzał się po okolicy, podczas gdy przejście za jego plecami zamknęło się.

- Co teraz? - Rzucił niespokojnie Amshor, pojawiając się w pobliżu Chaosu, w jakimś ciemnym, nieprzyjaznym miejscu.
- Na dobrą sprawę te dwa klucze wystarczą, żeby wejść do studni. Aby jednak zwolnić okowy, które blokują swobodny przepływ mocy, trzeba będzie zdobyć pozostałe dwa. Jako iż zniszczyłeś radę, a Pałac Vakhana zablokowałeś, to jest to jedyny dostępny nam sposób, by zniszczyć pieczęć. - Wyjaśnił Chaos spokojnym tonem głosu.
- Mógłbyś wyrażać się jaśniej? - Zirytował się metaliczny.
- Owszem, mógłbym, ale dopiero, gdy zdobędziesz pozostałe klucze. Daj mi ten od Samaela i ruszaj do Krainy Kuźni. Potrzebna nam będzie dywersja... - Dodał były Jeździec Apokalipsy i zniknął, a jego rozmówca już wkrótce podążył w jego ślady.

W tym samym czasie, w Trzecim Królestwie, daleko na zachodzie, poza granicami morskimi Albionu, Kain wylądował na lewitującym bloku obsydianu, jednym z wielu, które okrążały wielki, potężny kształt, czujnie skrywany potężnymi zaklęciami przed oczami ciekawskich. Mnóstwo obsydianowych konstruktów pracowało przy czymś, co wyglądało na ogromną wieżę stojącą pośrodku morza, której pełne gabaryty skrywała nie tylko magia, ale także chmury, dosięgane przez budowlę. Kain zmierzył wzrokiem ogrom tego, co już powstało z jego woli i wyobraził sobie to, co miało dopiero powstać. Pogładził delikatnie Kamień Duszy umieszczony na swym czole, sprawiając, że wypłynął z niego blady, niewielki płomyczek światła, który następnie usadowił się w dłoni Konstruktu. Kain zmrużył oczy, po czym, obserwując, jak jeden z jego pomniejszych sługów ląduje z hukiem tuż przed nim, tchnął w niego duszę trzymaną w dłoni, by następnie patrzeć z zadowoleniem, jak ten upada na kolana, jęcząc.
- Co... Się... Stało... - Rozległ się głos. Głos Sana.
Kain uklęknął przy nim na jedno kolano, chwytając go za podbródek i unosząc jego głowę tak, by ich wzrok spotkał się. - A teraz opowiesz mi wszystko, co wiesz... - Rzekł triumfalnym tonem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Witamy w Masilium, czym mogę służyć? - zapytała Cedrika ognista kobieta wciąż siedząca za biurkiem. Pojawił się on w tym samym miejscu co każdy któremu udało dostać w cywilizowany sposób do wymiaru. Przy prawej ścianie na ławce siedział jakiś zamyślony grubszy młody człowiek, miał krótkie blond włosy i wyglądał na kogoś kto długo na coś czeka.

Avatar Omeg12
Spróbował potrząsnąć zwojem, przeczytać go za pomocą mocy telepatycznych, przeczytać za pomocą oczu, cokolwiek co miało szansę przynieść jakieś efekty.

Avatar
Konto usunięte
Albert w tym czasie jadł kanapkę

Avatar Gniotek7
Właściciel
Tymczasem Oghren z Jackiem zdążyli się już praktycznie upić i teraz śpiewali szanty co brzmiało okropnie głównie przez to że krasnolud cały czas improwizował bo żadnych nie znał. Karczmarz starał się to ignorować i siedział teraz przy ladzie myśląc nad nowym menu i co jakiś czas dopisując coś.
Mariok w międzyczasie gdzieś się ulotnił.

Avatar
Konto usunięte
Albert zwrócił się do karczmarza
- Szefie chciałbym cię o coś zapytać

Avatar darcus
- Ach, tak. - Cedrik poprawił kombinezon. - Chciałem porozmawiać z panem wymiaru w sprawie potencjalnych nowych mieszkańców. - Wyjaśnił.

Tymczasem do Karczmy weszła Victoria, powolnym krokiem podeszła do lady i usiadła przy niej, oddychając głęboko kilkanaście razy. Na jej ubraniach widać było ślady krwi...

Davisowi nic nie przyniosło żadnych efektów, aż do momentu użycia oczu. Rozwinięcie zwoju i spojrzenie na jego zawartość sprawiło, że niemal oślepł, acz nie przez jasność, a jakiś rodzaj pradawnej siły drzemiącej w artefakcie. Był w stanie dojrzeć tylko świecące symbole i znaki na cienkim papierze. Wszystko poza nimi stało się ciemne niczym noc, one same jednak zdawały się nie mieć najmniejszego sensu... Dopóki telepata nie zaczął się uważniej przyglądać...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czy był pan umówiony? - zapytała Cedrika uśmiechając się jak zawsze.

- Jasne, pytaj. - odparł Karczmarz rzucając jednocześnie oko na przybyszkę. - Wszystko w porządku? Potrzebuje pani jakichś opatrunków czy czegoś? - zapytał.

Avatar
Konto usunięte
- Wiesz przedwczoraj zostaliśmy zaatakowani przez Armię królewską prawda?

Avatar darcus
- Nie. - Pokręcił głową członek kręgu. - To nagły wypadek. - Doprecyzował.

- Potrzebuję schlać się w trupa... - Odparła Victoria słabym głosem, po czym sięgnęła za pazuchę, zza której wyciągnęła niewielką sakiewkę, którą z kolei położyła na ladzie i podsunęła Karczmarzowi.

Avatar Omeg12
Tak więc się przyglądał.

Avatar darcus
W momencie, w którym papier całkowicie zapełnił się symbolami i znakami, telepata doznał czegoś na kształt mglistej, a jednocześnie niebywale realnej, wizji.

Davis szybował ponad chmurami, które powoli rozrzedzały się, ukazując jego oczom niespokojne morze... I stojącego po jego środku gigantycznego, kamiennego potwora. Wokół lewitowało mnóstwo obsydianowych konstruktów, skalnych brył i innych, trudnych do opisania bytów, a w samym środku tego całego zamieszania stał on. Kain, obserwujący wielkie dzieło jego woli. Westchnął z zachwytem, przyglądając się, jak to ogromne, bezkształtne monstrum, które nazywał swym dzieckiem, otwiera ślepia i wydaje z siebie potworny, wwiercający się w czaszkę głos...

Wizja skończyła się. Davis stał tam, gdzie wcześniej, wpatrując się w teraz całkowicie pustą i wyblakłą stronicę zwoju. Choć efekty działania artefaktu przeminęły, w umyśle telepaty pozostało niepokojące uczucie zgrozy, zwiastujące nadejście czegoś okropnego...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Emm... Jeszcze dość słabo się orientuję w ostatnich wydarzeniach ale z tego co słyszałem to tak. Ale to chyba nie wina króla, tylko tych całych lodowych magów. - odparł Karczmarz schylając się i wyjmując spod lady sporą butelkę krasnoludzkiego Smoczego Grogu, jednego z silniejszych jakie produkują. Wyjął kufel, napełnił go grogiem i podsunął do Victorii. Wziął teraz mieszek i wyciągnął z niego czterdzieści srebrnych monet (jeśli w ogóle tam były).

- Wiele osób tak mówi próbując dostać się do Masilium. Skontaktuję się z szefem jeśli oczywiście ma teraz czas. - powiedziała wyciągając ta samą kulę co zawsze. - Pewien człowiek chce się z panem zobaczyć, mówi że to pilne.
- Łał, nic nowego, odeślij go, nie mam czasu na takie bzdury. Niech przyjdzie w godzinach otwartych.
Kobieta spojrzała jeszcze raz na Cedrika po czym ponownie zwróciła się do Masila.
- Wygląda na kogoś ważnego, zresztą zapisy mówią że kiedyś już tutaj był.
- Co? Jak się nazywa?
Kobieta zaczęła ruszać teraz czymś pod ladą-biurkiem.
- Cedrik.
Z kuli można było usłyszeć głębokie westchnięcie.
- No tak, znowu oni... Przenieś go do mnie.
- Rozumiem. - powiedziała kobieta i odłożyła kulę.
- Masil pana pamięta, to wielki zaszczyt. Drzwi stoją dla pana otworem, witamy serdecznie. - powiedziała wskazując na drzwi.

Avatar darcus
Monety były, i to ze sporą nadwyżką. Victoria złapała za kufel, wychyliła go i wypiła całą zawartość za jednym zamachem, po czym odstawiła na blat. - A, no tak... - Rzekła ledwo przytomnie po chwili. - Przecież ja NIE MOGĘ się upić... - Mruknęła, wpatrując się smętnie w podłogę.

Cedrik tylko kiwnął głową i ruszył, by przekroczyć próg drzwi.

Avatar
Konto usunięte
- Nie chodzi mi oto go to wina, bardziej mnie ciekawi to że na mieście jest dość spokojnie prawda?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No cóż... Orkowie większość czas pilnują terenów na zewnątrz, większość obywateli nie widziała samej walki, nie wiedzą też co dokładnie dzieje się w reszcie kraju. - powiedział oddając Victorii jej mieszek.

Kiedy Cedrik przeszedł przez drzwi pojawił się tuż obok Masila na piętrze z biblioteką. Masil spoglądał na niego znad książki pod tytułem "Ciemna strona nieśmiertelności - wszystko o horkruksach".
- Myślałem że dłużej ci to zajmie. - mruknął i odłożył książkę na stolik.

Avatar
Konto usunięte
- No fakt, ale wiesz myślałem że władze miejskie by już ogłosiły stan wojenny czy coś

Avatar darcus
///Odpisałbyś czasem na PW ,_,///
Victoria jednak, zamiast wziąć sakiewkę, podsunęła ją z powrotem karczmarzowi. - Weź je. Nie potrzeba mi pieniędzy... - Rzekła słabnącym głosem.

- Jesteś gotowy do przesunięcia wymiaru? - Zapytał formalnie Cedrik.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie wezmę od ciebie pieniędzy skoro nic nie kupisz. - powiedział z powrotem odsuwając sakwę do Victorii i spoglądając na Alberta. - Stan wojenny? Oj nie, nie nazwałbym tego wojną, to raczej choroba która zajmuje powoli całą okolicę. Z tego co widać ci magowie nie chcą walczyć, oni po prostu chcą zdobyć wszystko po kolei.

- Nie trzeba było się szczególnie przygotowywać. - odparł Masil wstając. - Za mną. - powiedział i ruszył w na piętro gdzie znajdowała się rama portalu.

Avatar darcus
- W takim razie potraktuj to... Jako napiwek... - W tym momencie Victoria mówiła już w ten sposób, że słuchając jej miało się wrażenie, że zaraz zleci z krzesła, na którym siedziała.

Nie ociągając się, Cedrik bez słowa ruszył za Masilem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wydaje mi się że przydałby ci się pokój. - powiedział Karczmarz przyglądając się jej.

Masil podszedł do ramy portalu i wyciągnął z kieszeni płytkę przypominającą te w koszyku obok jednak bez żadnych znaków, wyglądająca jak ze zwykłego kamienia. Zacisnął na niej mocno dłonie i zamknął oczy. Po chwili otworzył dłoń a na niej spoczywała ta sama płytka która jednak posiadała teraz na środku wzór układający się w spiralę i święcący mocnym fioletem. Masil włożył płytkę do wejścia w ramie i otwarł się portal. Masil spojrzał na Cedrika po czym wszedł do portalu.
Pojawił się w tym samym miejscu do którego wtedy podczas problemów z wymiarem przez tyle czasu próbowali się dostać. Mimo iż reszta wymiaru wyglądała normalnie tak w tym miejscu wciąż panował wielki chaos.

Avatar
Konto usunięte
- A chorobę trzeba usunąć przy źródle, szkoda tylko że nie znamy nikogo kto by wiedział gdzieby znaleźć źródło tej choroby i mógłby jeszcze je usunąć

Avatar darcus
Cedrik znalazł się tam zaraz za nim, rozglądając się po otoczeniu. - No tak, to wiele wyjaśnia... - Rzekłszy to zbliżył się do centrum. - Jakim modyfikacjom był wcześniej poddawany? - Zapytał, spoglądając na Masila.

- To nic nie da... - Mruknęła ledwo słyszalnie. - Jestem... Przeklęta... Potrzeba mi krwi... Ludzkiej krwi... - Westchnęła głęboko. - Ale nie chcę... Nie chcę już krzywdzić... Nikogo... - Mówiła łamiącym się głosem.

Avatar
Konto usunięte
Albert zwrócił się w stronę Wiktorii
- Czy z panią wszystko w porządku? Może pani powinna się zobaczyć z doktorem?
Widocznie nie usłyszał co przed chwilą powiedziała

Avatar darcus
Victoria spojrzała na niego, zamrugała ledwo przytomnie, po czym zachwiała się i upadła na ziemię, lądując na czworakach i dysząc ciężko. - Nie powinnam... - Szepnęła, próbując wstać, co wychodziło dość marnie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No cóż, podczas tworzenia wymiaru doszło do pewnych... - tutaj zakaszlał. - komplikacji, ale z odrobiną pomocy udało się wszystko naprawić. Zmieniona została cała jego początkowa struktura, chciałem jak najbardziej oddać warunki panujące w naszym wymiarze, wolałem jednak nie dotykać tego miejsca bo nie do końca byłem pewien czy nie spowoduje to kolejnych problemów.

Abraxas myślał przez chwilę spoglądając na Victorię po czym ruszył się zza lady.
- Hej Jack! - zawołał do pirata który spał oparty o ladę. - Zabierzcie ją z Albertem do pokoju na górze - powiedział dając chirurgowi klucz. - Chyba mam pomysł. - powiedział i poszedł na zaplecze.
Jack podniósł powoli głowę i rozejrzał się, spojrzał na Victorię i Alberta i wstał chwiejnym ruchem.
- No dbra... Ale oszczegam... Jestem... Nie d kńca czeźwy, mogem sie wyrwócić. - powiedział i chwycił Victorię za nogi spoglądając na chirurga. - No róż sie pan.
Karczmarz tymczasem rozglądał się po zapleczu szukając czegoś.
- Mam nadzieję że podczas mojej nieobecności tego nie wywalili, albo co gorsza... - przełknął ślinę. - Nie sprzedali... - mówił sam do siebie otwierając wszystkie mniejsze drewniane skrzynki.

Avatar
Konto usunięte
Albert wziął klucz, chwycił ją za ramiona i spróbował ją podnieść razem z Jackiem

Avatar darcus
Victoria była wyczerpana. Co gorsza, na jej ubraniach pojawiło się kilka świeżych plam krwi, w okolicach klatki piersiowej.

- No dobra... Trzeba będzie to przesunąć. Sęk w tym, że manipulacja przestrzenią międzywymiarową jest cholernie trudna. Będę potrzebował chwili, żeby się temu przyjrzeć. - Powiedział Cedrik, nie przestając się rozglądać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Jako iż Jack do słabych nie należał uniesienie jej raczej nie sprawiło problemu.
- Ja sie nie znym... Ale chba trza by ten płyn przyczymać... - wybełkotał pirat ruszając w stronę schodów.

Masil założył ręce.
- Jasne, mam czas.

Avatar
Konto usunięte
- Wiem tyle że może najpierw może ją doniesiemy do pokoju
On też ruszył w tą stronę

Avatar darcus
Victoria była o wiele cięższa, niż mogłoby się wydawać. Podniesienie jej było jak dźwiganie kulturysty, a nie dwudziestoletniej kobiety, na którą wyglądała.

- Dobrze. Przy okazji, znalazłbyś w tym wymiarze miejsce dla jeszcze kilkuset osób? Mam na głowie grupkę ludzi, którzy przetrwali napady kultu w Trzecim Królestwie i nie mają się teraz gdzie podziać. - Zmienił temat Cedrik.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ciekawa zmiana nastawienia. Jakiś czas temu mieliście ochotę mnie wysadzić bo przeze mnie ta wasza dziewczynka o mało nie zaczęła wszystkiego mordować, a teraz chcesz powierzyć mi tyle żyć? Co się stało? - Masil wyglądał na zaskoczonego.

Po dłuższych problemach - głównie z powodu tego że Jack był całkowicie pijany. - zanieśli ją do jednego z pokojów i położyli na łóżku. W tym momencie do pokoju wpadł Gniotek ze skrzynką pełną okrągłych butelek z jakimś ciemno pomarańczowym płynem.
- To powinno pomóc?
- Cy to alhohoh? - zapytał Jack patrząc na skrzynkę po czym zemdlał i wywalił się na podłogę.
- Tak jakby, to Vitalis. - powiedział Karczmarz kierując się raczej do Alberta niż leżącego pirata. - Kupiłem tą skrzynkę dawno temu, dopiero później odkryłem że sporym procentem tego alkoholu jest ludzka krew. Samego alkoholu to tam raczej wiele nie ma, jak dowiedziałem się z czego to się składa... No bądźmy szczery, nie planowałem tego nigdy nikomu dawać ale w aktualnej sytuacji... Cóż, nie jest to co prawda sama krew, ale musi starczyć.

Avatar
Konto usunięte
- Ok ja pójdę bo mój sprzęt , z tego co widziałem jest prawdopodobieństwo ran w okolicy klatki piersiowej
Natychmiastowo poszedł na dół po swoją torbę

Avatar darcus
Cedrik spojrzał na Masila i milczał przez chwilę, jakby go sprawdzając. - Elisif ci ufa. Postanowiłem więc, że należy ci się chociaż tyle. - Rzekł, po czym odwrócił wzrok. - Poza tym, zważywszy na to, że Gorgoron jest dla nas niemal jak córka, faktycznie mogliśmy wtedy trochę przesadzić. - Dodał po chwili.

Victoria oddychała głęboko, od czasu do czasu kaszląc. Plama krwi na jej klatce piersiowej coraz bardziej się powiększała...

Avatar
Konto usunięte
Po pewnej chwili Albert wrócił ze swoją torbą,
- Ok teraz sprawdzimy stan klatki piersiowej pacjenta
Próbuje zdjąć koszulę Wiktorii

Avatar Gniotek7
Właściciel
Karczmarz wyjął jedną z butelek napoju i postawił ją na stoliku obok łóżka, teraz patrzył z zaniepokojeniem na całą sytuację.

- Trochę tak. - odparł Masil. - No dobra, wezmę ich, prędzej czy później mogą być pomocni.

Avatar darcus
Zdjęcie ubrań z Victorii raczej problemu nie sprawiło. Tuż pod jej mostkiem znajdowała się świeża rana kłuta. Sama niebieska próbowała słabo sięgnąć po butelkę postawioną przez Abraxasa obok, jednak nie dawała rady.

- Dobrze. - Cedrik kiwnął głową. - Jak tylko tu skończymy, skontaktuję cię z ich przywódcą. - Rzekł, po czym zabrał się do pracy, której całość trudno było opisać.

Avatar
Konto usunięte
Sięgnął do torby i wyjął jakieś pudełko
- Karczmarzu mógłbyś pójść po wodę, zanim będę mógł nałożyć opatrunek , trzeba obmyć ranę

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Skwarek! - zawołał Gniotek, słychać było otwieranie drzwi w innym pokoju i po chwili przybiegł ten sam chudy zgarbiony demon co zawsze.
- Jestem Ab!
- Idź przynieś trochę wody z dołu, przy ladzie powinna stać jakaś butelka.
- Ta je. - odparł i zbiegł na dół.
Tymczasem Karczmarz otworzył butelkę i przybliżył do Victorii, pomógł jej podnieść głowę i dał się powoli napić.

- Swoją drogą kto był na tyle szlachetny... Albo głupi... - mruknął cicho. - Że wziął się za ratowanie tylu ludzi? Przy aktualnej sytuacji to chyba dosyć ryzykowne działanie.

Avatar darcus
Gdy tylko butelka znalazła się w zasięgu Victorii, ta ostatnia nie próbowała nawet napić się w normalny sposób, ale szybko złapała za nią i wychyliła nad ustami, łapczywie wlewając płyn w siebie i nie zważając, że część z niego się po prostu rozlewa.

- Adanos. - Odparł prosto z mostu Cedrik, nawet w tym czasie nie patrząc na Masila.

Avatar
Konto usunięte
- Proszę uważać , proszę pani infekcja może się wdać

Avatar Gniotek7
Właściciel
Gniotek patrzył z niepokojem na Victorię myśląc nad czymś. Po chwili do pokoju wbiegł Skwarek z litrową szklaną butelką wody.
- Mam! Znalazłem! - zawołał uradowany.
- Świetnie. - zabrał wodę od Skwarka i podał Albertowi. - Masz.

Masil wytrzeszczył na niego oczy.
- Jaja sobie robisz, prawda? Słyszałem że kiedyś Gniotek wraz Darcusem byli tam i... Nie spodziewałem się że jeszcze ktokolwiek go spotka. - zdziwił się mag.

Avatar darcus
Kiedy Victoria wlała w siebie całą zawartość butelki, a właściwie połowę, bo reszta się rozlała, jej oddech zaczął się stabilizować, acz widać było po niej, że nadal jest wyczerpana. Tymczasem jej rana przestała krwawić i coś jakby się w jej wnętrzu poruszyło...

- A jednak. - Skomentował tylko krótko Cedrik. - Tak czy siak, długo nie mógł pozostać niewykryty. Nawet jako śmiertelnik robi wokół siebie wiele szumu. - Mężczyzna spojrzał na Masila. - Tylko ani słowa nikomu, jasne? - Rzucił retorycznym pytaniem, po czym wrócił do oględzin.

Avatar
Konto usunięte
// Mój post się zgubił dawno temu więc pozwólcie że napiszę nowy.

Gareth po obudzeniu natychmiast otworzył przestraszony oczy, wiedział że gdy był jeszcze przy życiu ktoś go ciągnął a potem zasnął. Więc niemalże zabity kacem przetarł oczy i rozejrzał się w okół.

Avatar
Konto usunięte
- Ok do roboty
Wtedy otworzył pudełko, które wyjął wcześniej. Było ono przepołowione w połowie z jedną z stron szczelnie zamkniętą ,druga część była otwarta i były tam chusteczki higieniczne. Albert zdjął rękawiczki,wtedy wziął szklankę i obmył sobie ręce częścią wody,którą nosiła, następnie wziął jedną chusteczkę i namoczył ją w wodzie, potem zaczął nią myć okolicę rany , gdy to skończył wyją następną chusteczkę i starł resztki wody. Po tym z torby wyją nie wielkie szczypce oraz bandaż, wtem otworzył drugą połowę pudełka i przy pomocy szczypiec wyjął z nich jałowy gazik nasączony wodą utlenioną, ów gazik położył na ranie, później zaczął bandażować to miejsce

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku