Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
Magiczny ptak, którego punkt widzenia był teraz widoczny w lustrze poszybował przez miasto i po chwili znalazł się nad miejscem, z którego najpewniej niedługo wyjść miał ich cel. Zwierzę z zwoju było teraz na tyle nisko, że dało się dostrzec dwójkę znajomych kobiet z Gildii, w jednej z bocznych uliczek, najwyraźniej czekających na znak od Jacka.

Mężczyźnie z całej siły udało się faktycznie ściągnąć swą broń w dół osiągając zamierzony cel. Lądując na ziemi i obijając się lekko mógł wręcz poczuć jak dookoła niego ulatnia się magia która "napędzała" smoka, co poskutkowało, że po chwili był to już zwykły wielki szkielet smoka. Jego czaszka wraz z szyją wylądowała tuż obok Nordmarczyka, a cała reszta szkieletu dopiero co unoszącego się na dwóch łapach... Cóż, runęła po chwili w dół, lecąc prosto na swego zabójcę.

Avatar Degant321
Albert nadal czytał książkę ukradkiem spoglądając na to wszystko. Młody medyk wtem począł myśleć nad co się stanie dalej....... czy ich cel stamtąd rzeczywiście wyjdzie? Może zamiast tego zobaczy on Jacka który to nagle zostanie wyrzucony za drzwi przez dwóch Drabów?.......
Po pewnym czasie Albert w końcu skojarzył pewien fakt..... on nie ma bladego pojęcia kim jest ich cel. Ta realizacja sprawiła że walnął on się w twarz swoją otwartą ręką.

Nordmarczyk wtem odturlał się od spadającego na niego smoczych kości, tak szybko jak tylko mógł. Przy okazji począł tłamsić w sobie chęć do wykrzyczenia naprawdę paskudnej wiązanki bluzgów i przekleństw.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku