Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Myślę że jesteś do magii trochę uprzedzony. Gdyby nie magowie to pewnie już dawno leżał bym rozsmarowany przez jakiegoś górskiego trolla. Nie żebym se z takim nie poradzić, no ale jak przyjdzie kilka na raz...

Avatar
Konto usunięte
- Nawet jeśli jestem, to uważam że mam do tego prawo, bez urazy ale magia to siłą która może zrobić ........ prawie że wszystko, co nie koniecznie jest dobrą rzeczą

Avatar Omeg12
Przez chwilę chciał uciec, ale uświadomił sobie, że to zapewne wiele mu nie da. Zrobił jedynie krok w górę schodów, i wyciągnął drugie ostrze stając w pozycji obronnej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No tak, ale czy jest cokolwiek co można wykorzystać tylko w dobry sposób? - zapytał Oghren który dostał przypływu mądrości. - wszystko jest i dobre, i złe.

Avatar
Konto usunięte
- Rozumiem , ale nie mówię że nie ufam magi dla tego że może wyrządzić zło, bo gdybym tak myślał to bym nie ufał każdemu człowiekowi i każdej rzeczy, nie ufam magi z powodu skali zła, jakie może wyrządzić

Avatar darcus
- Ała... No dobra... - Kaziu wstał i wyszedł z krzaków, śmierdząc chyba-nie-muszę-mówić-czym.

Kain roześmiał się widząc starania Davisa. - Wiesz, mógłbym cię teraz bez najmniejszego problemu wykończyć. - Rzekł, niby od niechcenia, wpatrując się w oczy telepaty. - Ponieważ jednak mi się przysłużyłeś, pozwolę ci dojrzeć chwałę tego, co pomogłeś sprowadzić na ten świat. Oddaj Prastary Zwój, a oszczędzę twój nędzny żywot. - Dodał po chwili, wyciągając dłoń w stronę Davisa w oczekiwaniu.

Avatar Omeg12
Przez głowę przeleciało mu parę potencjalnych ostatnich słów, ale w końcu uznał, że na tym etapie nie ma sensu zgrywać bohatera. Już miał zamiar sięgnąć po zwój, gdy coś go tknęło.
- Zaraz. Skoro masz już kamień, to po co ci ten zwój? Nie wiedziałem, że jest aż tak ważny.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No może trochę w tym racji jest, ale to raczej nie wina magii samej z siebie, tylko osób które jej używają.

Masil cofnął się o kilka kroków żeby mniej czuć zapaszki goblina.
- No dobra... Idź się może lepiej opłukaj w jeziorze, tylko nie wchodź za głęboko.

Avatar
Konto usunięte
- A znasz powiedzenie "Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie"?

Avatar darcus
- Nie pozwoliłem ci zadawać pytań... - Rzekł zawiedziony zachowaniem Davisa Konstrukt. - Czas minął. - Dodał krótko, po czym wziął zamach i już miał uderzyć telepatę, kiedy coś błysnęło i odcięło mu rękę. Gdy przysłowiowy 'kurz opadł', Davis ujrzał Darcusa ze zdobioną bronią przypominającą kosę w rękach, atakującego Kaina, z wyrazem wściekłości na twarzy wykrzykującego najgorsze przekleństwa.

Kaziu mruknął pod nosem coś niezrozumiałego w odpowiedzi, po czym podszedł do wody się wypłukać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Och nie, tylko nie przysłowia, jedyne jakie zapamiętałem przez całe moje życie to "Mam w dupie przysłowia". - mruknął Oghren jakby przerażony na samą myśl o przysłowiach.

Masil z założonymi rękami czekał na Kazia kiedy coś zaświeciło mu się w kieszeni. Wyjął tą samą kulę przez którą rozmawiał z Helianą, świeciła się teraz na złoto. Masil przesunął po niej palcem jakby rysując jakiś symbol po czym cała trójka usłyszała głos krasnoluda.
- Jak? Ogarnąłeś już temat?
- Jeszcze nie, te imitacje gwiazd to cholernie trudny temat.
- Aj tam, niebiański konstruktor to łatwe urządzenie do użycia.
- Może dla kogoś kto to wymyślił, ja wciąż nie łapię po co te pokrętła z prawej strony.
- Te małe czy te duże?
- Cholera wszystkie!
- Przyjdź wieczorem do obserwatorium to ci wszystko jeszcze raz wytłumaczę. Możesz przynieś te swoje genialne ciasteczka z sproszkowanym złotem.
- Może. - mruknął Masil i przesunął palcem w dół po kuli, zgasła i głos krasnoluda ucichł.
Elisif dopiero teraz zaczęła się zastanawiać jak to miejsce się zmieniło odkąd była tu ostatni raz.
- Jak wielkie to teraz jest?
- A no całkiem spore, tutaj jest to jezioro, ale zamierzam je powiększyć i umieścić wyspę na środku. Idąc wzdłuż ścieżki w prawo dojdziemy do mojej wieży "Mastylii". Gdyby udać się bardziej tam - powiedział wskazując w stronę odwrotną do jeziora. - trafi się do małej wioski krasnoludów którzy się tu nie dawno wprowadzili, mam z nimi całkiem dobre układy.
- A co ty właściwie dokładnie planujesz stworzyć?
- Azyl, Masilium ma być miejscem w którym będą mogły zamieszkać osoby, dla których nie było miejsca w normalnym wymiarze.
- Za darmo?
- Oczywiście że nie! - zawołał Masil. - Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale tworzenie wymiarów nie jest takie proste i tanie jak mogłoby się wydawać.
- A skąd ty masz na to pieniądze?
- Zachowałem trochę z przeszłości...
- Ale aż tyle?
- No wiesz to nie działa tak że jedna górka kosztuje sto sztuk złota a woda po 10 złotych za galon, potrzebuję kupować surowce które potem wykorzystuję za pomocą magii. To dość skomplikowany proces ale mogę ci kiedyś pokazać.
- Mhmm... - zamyśliła się teraz Elisif.

Avatar darcus
Tymczasem Kaziu wrzasnął przeraźliwie i podskoczył gwałtownie, unosząc się niemal o półtora metra, a lądując dwie wysokości skoku w tył.

Avatar Omeg12
Stwierdził, iż w obecnej sytuacji najlepiej będzie się odsunąć na bezpieczną odległość, więc tak uczynił.

Avatar darcus
Walka, choć spektakularna, bo widać było, że broń Darcusa w jakiś sposób wzmaga jego umiejętności, trwała jednak krótko. Wkrótce Kain, któremu świetnie szło oswajanie się z nową mocą, jaką gwarantował mu Kamień Duszy, potężnym strzałem z tego źródła energii zdołał odepchnąć asasyna pod przeciwległą ścianę. Ten już miał kontratakować, ale Konstrukt wystawił w jego kierunku dłoń, wokół której krążył niewielki, biały płomyczek.
- Dość, albo dusza twojego przyjaciela będzie cierpieć! - To wystarczyło, by na chwilę zdekoncentrować Darcusa, na co Kain wystrzelił wiązkę energii z Kamienia w kierunku sufitu. Ziemia zatrzęsła się i wszystko zaczęło walić się obecnym na głowy, od kamieni aż po magmę. Asasyn zareagował w mgnieniu oka, doskakując do Davisa, łapiąc go za ramię i teleportując się. Świat zawirował i po chwili dwójka wylądowała na skałach przed 'kamienną chatą' będącą zejściem do podziemnego skarbca. Zdążyli tylko zobaczyć, jak Kain odlatuje na południowy zachód, znikając za chmurami...
- Niech to szlag... - Darcus padł na kolana, upuszczając obok swą kosę, a z jego oczu popłynęły łzy. - San... - Szepnął ledwo słyszalnie.

Avatar Omeg12
Davis rozważył swoje opcje:

- Pocieszenie Darcusa
- Podziękowanie za ratunek
- Domaganie się wyjaśnień
- Wyjawienie swojej roli w tym wszystkim i modlenie się o bezbolesną śmierć
- Stanie z boku w ciszy

Wybrał ostatni wariant. Przepraszam assasynie. Bogowie mi świadkami, że nie miałem wyboru - pomyślał gorzko

Avatar darcus
///Chyba zgubiłeś 'nie' :v///
W pewnym momencie Darcus wstał i odwrócił się do Davisa. Wciąż miał łzy w oczach, jednak na jego twarzy dominowała wściekłość. - Jak do tego doszło?! - Zapytał podniesionym głosem pełnym bólu i pretensji.

Avatar Omeg12
//Dzięki za spostrzeżenie//

- Nie jestem pewien. Ten... konstrukt pojawił się znikąd, zabrał kamień i zabił Sana ot tak. Próbowałem go powstrzymać, ale zdawał się niezniszczalny. Gdybyś tak nie wparował, zapewne teraz bym nie żył. Albo gorzej.

Avatar darcus
- Nie pogrywaj ze mną! - Syknął. - Dobrze wiesz, że nie o to pytałem! - Wyciągnął dłoń, a jego kosa sama podniosła się z ziemi i w owej dłoni spoczęła.

Avatar Omeg12
Przez chwilę milczał, w myślach dobierając słowa.
- Cóż... - zaczął - jak się zapewne zorientowałeś, pracowałem dla tej istoty od dłuższego czasu. Próbowałem wam powiedzieć, ale... on miał nade mną kontrolę. Nie bezpośrednią, ale niezaprzeczalną. Podczas walki ta kontrola zniknęła, więc mogę o tym mówić swobodnie. Choć może trochę za późno... - spuścił wzrok.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Co znowu? - mruknął Masil tracący powoli cierpliwość do goblina. - To tylko woda, na tej głębokości nic cię nie zje.

Avatar
Konto usunięte
- To powiem to inaczej, żaden człowiek,elf, krasnolud lub cokolwiek tam jeszcze żyje, nie jest gotowe na magie, dopóki jesteśmy idiotami którym może się znudzić bycie dobrą osobą to będę do magi i magów podchodził z pewną dozą sceptycyzmu

Avatar darcus
Darcus nagle spoważniał. - Więc to tak... - Wyglądał na zawiedzionego, otarł łzy rękawem. - Powinienem był wiedzieć od początku, że coś z tobą nie tak. A teraz jest za późno. San nie żyje, a jego dusza będzie cierpieć męki. - Odwrócił się. - Żałuję, że dostałem jego wiadomość. Nie powinienem był cię ratować... - Dodał rozgoryczonym tonem, po czym wokół niego zawirowała mroczna energia i zniknął, zostawiając Davisa samego.

Kaziu zaczął tyłem czołgać się na piasku, panikując. Wtedy też Masil zobaczył, jak woda przy brzegu barwi się na krwistoczerwony kolor.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Niech i tak będzie. Ale nie zdziw się jak Gniotkowi się to nie spodoba, nie lubi jak ktoś źle mówi o jego przyjaciołach.

- Co jest do cholery? - zdziwił się Masil i podbiegł do Kazia by zobaczyć czy jest cały.

Avatar
Konto usunięte
- Więc nie będę mówił tego przy nim

Avatar darcus
Kaziowi nic nie było, poza tym, że był przerażony. Za to na powierzchnię wody zaczęły wypływać martwe ryby.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak, to dobry plan. - odparł Oghren.

Masil po chwili się domyślił co to spowodowało, spojrzał na Elisif nie zbyt miłym wzrokiem.
- Dalej się zastanawiam, czy ci twoi genialni przełożeni nie potrafili przypadkiem chociaż wykryć że zmieniła się w to coś?
- A skąd ja mam to wiedzieć? - zapytała Elisif. - Gorgoron! - zawołała teraz w stronę wody. - Wróć do mnie!
Masil niepewny sytuacji chwycił Kazia za ramiona i odciągnął kawałek od wody.

Avatar Omeg12
Odetchnął głęboko, po czym rozejrzał się dookoła.

Avatar darcus
Dookoła nic się nie zmieniło, poza tym, że 'chatka' z kamienia zdążyła się już zawalić.

W tym momencie z wodą zaczęło dziać się coś dziwnego. Ryby nagle wzdrygnęły się, uniosły i zaczęły pływać w powietrzu, a woda nagle zamarzła, przybierając postać śniegu, i zaczęła powoli formować się w jakiś kształt.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Masil cofnął się o kilka kroków tym razem gotowy do ewentualnego ataku.
- Gorgoron! - zawołała ponownie Elisif nie ruszając się z miejsca. - Wiem że tam jesteś! Wróć do mnie!
- Elisif, lepiej się cofnij, ona jest niebezpieczna. - powiedział ostrzegawczo mag.
- Nie! Ona po prostu musi odpocząć... - w jej głosie było słychać lekkie załamanie. - Gorgoron, choć do mnie... Bądź znowu sobą...
- Odsuń się, to się źle skończy. - kontynuował Masil gotowy w każdej chwili zareagować.
- Nie prawda! To tylko zwykła dziewczynka, jest jak my... Po prostu... Ona po prostu się zdenerwowała, no dalej... Gorgoron, wracajmy do domu... - powiedziała powoli, kładąc nacisk na ostatnie słowo. - Masil, ona po prostu musi odpocząć, dojść do siebie...
- Do siebie? Czy ty nie rozumiesz Elisif? To coś to jest ona! To potwór!
- Przestań! - wrzasnęła Elisif a z jej oczu spłynęły łzy.

Avatar
Konto usunięte
- Hmm jak myślicie jak będzie pierwsza misja

Avatar darcus
Śnieg uformował się w okrąg stojący na lodzie, po czym stwardniał, a jego wnętrze zaczęło wypełniać się cieniutką warstewką stałej wody. Gdy ów warstewka skończyła się formować, pokryła się czymś w rodzaju magicznej energii i w tym momencie do zgromadzonych dotarło, że jest to portal. Kiedy proces jego formacji dobiegł końca, oczom zebranych ukazał się wychodzący z niego Cedrik, wraz ze swymi dwiema towarzyszkami, odzianymi w podobny sposób do niego. Jedna z nich rozejrzała się naprędce, po czym natychmiast wskoczyła do wody i zanurkowała. Druga z kobiet zaś posłała Masilowi mordercze, przeszywające spojrzenie. Mimo maski, w jakiś podświadomy sposób dało się wyczuć, że takie właśnie jest.
- Moje gratulacje, magu. - Rzekł pogardliwie Cedrik, przyglądając się Masilowi, lustrując go od stóp do głów.

Avatar Omeg12
Wrócił się przez góry, aby znaleźć resztę ekspedycji i przekazać im złe wieści.

Avatar darcus
Ekspedycja była tam gdzie wcześniej, licząc straty i opatrując rannych.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Masil widząc twarz Elisif domyślił się kim oni są.
- Może nie wiesz ale to nie ja puściłem wolno coś co chodziło z kobietą która nawet nie miała pojęcia czym to jest. Ja w porównaniu do was nie ukrywam przed ludźmi dla których mam zadanie praktycznie wszystkiego, więc darujcie sobie te wasze wściekłe spojrzenia,nie robi to na mnie wrażenia. Za to wasze poczucie że śmiertelnicy nie muszą znać waszych planów mogła kogoś zabić.

Avatar darcus
- Gdybyś zginął, to przez własną głupotę. Gorgoron nigdy nie zareagowałaby tak gwałtownie, gdybyś nie złamał międzywymiarowego prawa dotyczącego tworzenia wymiarów. Jak blisko twoim zdaniem to miejsce jest od Lenga? - Złośliwie wytknął Masilowi Cedrik.

Avatar Gniotek7
Właściciel
///degant spokojnie, wiem że to pisałeś ale nie chciało mi się już edytować posta. Nie musisz zwracać uwagi że coś napisałeś od razu. Marudzić możesz zacząć jak ci nie odpiszę przez całą stronę albo coś.///

Mariok który przez ten czas wsłuchiwał się w ich rozmowę teraz zaczął gadać.
- Nie wiem, nie znam tego waszego Karczmarza ale chętnie udałbym się gdzieś w dzicz. Chcę zobaczyć jakie ciekawe zwierzęta ma do zaoferowania Stary Kontynent.
- Jeśli o mnie chodzi, to nie ważnie gdzie się udamy, byle było tam sporo głów to ścięcia. - na samą myśl o tym Oghren rozentuzjazmował się. - Szlag mnie trafia jak kolejny dzień z rzędu siedzę i czekam aż coś się zacznie dziać. Napadła nas armia oszalałych paladynów to nagle znikąd orkowie i cała zabawa poszła się pieprzyć!
- W waszym pierwszym zadaniu nie będzie wam się nudzić, o to się nie martwcie. - odezwał się teraz Michael który obserwował ich z drugiej strony stołu.
- Tak? A co będziemy robić? Macie już coś?
- Mamy, ale powiedziałem Abraxasowi żeby znalazł jeszcze parę osób, wolimy za bardzo na razie nie ryzykować. Chociaż jeśli dobrze o nim słyszałem, a zapewniam że słyszałem dobrze, jutro powinniśmy mieć już gotowy skład.
- Bomba! - zawołał Oghren i wyobraził sobie jak odcina łeb dwóm smokom na raz po czym pływa w górach złota które przechowywały.

- Prawa? Przestań być śmieszny, niech zgadnę, to prawo to kolejna rzecz o której nie wie prawie nikt ale oczywiście wy wiecie ale uważasz że to wina innych że go nie przestrzegają. Co? Taka potężna i mądra między wymiarowa organizacja nie wpadła na pomysł że śmiertelnik jest wstanie stworzyć wymiar, co? Żałosne.
Elisif nic nie mówiła. Stała wpatrując się w nich i nie wiedząc co powiedzieć.

Avatar darcus
- Twoją arogancję przewyższa tylko twoja iluzja wiedzy. Nie bez powodu takie prawa istnieją i nie bez powodu każdy mag chcący tworzyć wymiary je zgłębia. Każdy oprócz ciebie. Zabrałeś się za coś, o czym nie miałeś najmniejszego pojęcia. Twoja bezczelność niemal odebrała życie tobie, Elisif i setkom niewinnych istot, a ty nie potrafisz nawet przyznać się do błędu... - Wypowiedział się mężczyzna.
- Nazwałeś Gorgoron potworem... - Syknęła ta z kobiet, która stała obok. - Napiętnowałeś ją i zraniłeś, nie wiedząc nawet kim właściwie jest, ani co potrafi. Masz pojęcie, ile cierpienia musiała przejść?! Jak bardzo starała się, by osiągnąć to, kim się stała?! - Zdawało się, że zaraz ruszy ona na Masila z pięściami, ale Cedrik ją powstrzymał.
- Spokojnie. Nie jest tego wart. - Rzekł ze stoickim spokojem.
Tamta westchnęła głośno, kiwnęła głową, po czym znów spojrzała na Masila.
- Oczywiście, że nie. Taki ktoś jak ty nigdy tego nie zrozumie... - Syknęła.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Masil nawet nie drgnął, wyzwiska już dawno przestały na niego działać.
- No tak, oczywiście umywacie ręce i zwalacie winę na mnie, sprytne. Ale zauważmy że to nie ja puściłem ją wolno z Elisif bez informowania jej o tym kim ona jest. Gdybyście w swoich wspaniałych mózgach odkryli że śmiertelnicy woleliby wiedzieć z czym mają do czynienia i nie ukrywali przed każdym kogo wykorzystujecie praktycznie wszystkiego to może nie skończyłoby się to w taki sposób. A nie czekaj, niech zgadnę - chrząknął głośno. - "to wykracza poza to co potrafią zrozumieć śmiertelnicy", mam rację? - zapytał z kpiącym uśmiechem Masil.

Avatar
Konto usunięte
- mam nadziej e że tym razem będę ratować komuś życie w sposób do którego się przygotowałem

Avatar darcus
Cedrik nic nie odpowiedział. Zwrócił się za to do Elisif.
- Elisif. Od początku mówiłem ci, że Gorgoron jest dzieckiem śmierci. Nie ukrywałem przed tobą skali destrukcji jakiej dokonywała, zanim się nią zajęliśmy. Nikt nie zmuszał cię też, byś brała ją ze sobą. Nie wiem, o czym jeszcze powinienem był wspomnieć. - Rzekł sucho, z nutką jakby zawiedzenia w głosie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mogłeś mi chociaż wspomnieć że ona może tak... Się zmienić... Pozwoliliście jej być wolno... Ale nie mówiłeś że cokolwiek może tak na nią działać... Zresztą skąd miałam wiedzieć że ona może tak zareagować bo... To jest głupie. - mruknęła siadając na ziemi. - Wysłaliście mnie żebym wykonała zadanie do którego kompletnie się nie nadaję. Sam widzisz, nawet nie zaczęłam a już popełniłem błąd, nie wiem kto u was wpadł na ten pomysł ale się mylił.
Masil zwrócił się za to do Kazia.
- Zamierzasz się w końcu ruszyć? Idziemy do wieży zanim wszech wiedzący znajdą kolejny powód by na kogoś narzekać, nie mam na to czasu. Dobrze by też było żebyście wyjęli to COŚ z mojego jeziora, - teraz spojrzał na Cedrika - dla takich zwyczajnych nic nie wartych śmiertelników którzy nie muszą nic wiedzieć jak ja zrobienie takiego jeziora nie jest łatwe. - prychnął mag po czym nie patrząc czy goblin ruszył się z miejsca czy nie odwrócił się i skierował wzdłuż plaży.

- Wolałbym jednak żebyś nie musiał nikogo operować po pierwszej misji. - odparł Michael. - przynajmniej nikogo z naszych.

Avatar darcus
- Nie powiedziałem ci tego, bo sam o tym nie wiedziałem. W tym momencie stało się coś, co zaskoczyło nas wszystkich. - Wskazał kciukiem przez ramię na kobietę wciąż stojącą obok.
- Krishna poczuła to już z wymiaru śmiertelnych, a to dość daleko stąd. Gorgoron, tak blisko wymiaru Lenga, prawdopodobnie po prostu nie wytrzymała presji. To nie jest jej wina. - Westchnął. - Ale jeśli się boisz, że to się powtórzy, to mogę z powrotem zabrać ją pod swoją pieczę, jak tylko Marishka ją wyłowi. - Dodał niechętnie.

Kaziu, wciąż zestresowany całą sytuacją, podreptał za Masilem.

Ta zaś, którą Cedrik nazwał Krishną, odprowadziła maga wzrokiem, po czym nagle teleportowała się i pojawiła tuż przed nim. - Zaczekaj. Osobiste utarczki trzeba odłożyć chwilowo na bok. Wciąż jest kilka spraw, które musimy wyjaśnić. - Rzekła, starając się brzmieć beznamiętnie.

Avatar
Konto usunięte
- Fakt , ja też tak bym wolał ale wiesz jak jest, nigdy nic nie wiadomo

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Chciałabym jej pomóc jeśli mogę... Czy... Czy ona wróci do siebie?

- Podejrzewam że mogę mieć teraz do roboty ważniejsze sprawy. - warknął mag. - A patrząc po tym co mówicie i waszych minach to raczej się nie dogadamy. Nie mam ani jednego powodu żeby wam w czymkolwiek pomagać lub choćby z wami gadać.

Tymczasem w międzyczasie powoli nastał wieczór. Karczmarz wrócił z miasta i udał się do podziemi mówiąc po drodze gnollowi że zaraz go zastąpi.
- Jeśli wszystko dobrze pójdzie to może nawet nie natrafimy na żadne zagrożenie, ale mała na to szansa. - odparł Michael i w tym momencie Gniotek wszedł do pomieszczenia.
- Znalazłem trzy osoby, możesz iść ich sprawdzić.
- Tak jak podejrzewałem. - uśmiechnął się Michael choć nie było tego widać pod maską. - Dobra, no to ja się tym zajmę, reszta już się niecierpliwi więc nie ma na co czekać. - wstał od stołu i ruszył na górę. Gniotek rzucił tylko okiem na resztę po czym poszedł za nim.
Kiedy dotarli na górę Karczmarz wskazał Michaelowi trójkę osób siedzącą w rogu Karczmy a sam poszedł za ladę.
- Możesz wracać do swoich zajęć. - powiedział.
Michael zaczął rozmawiać po cichu z całą trójką wypytując ich o różne rzeczy. W międzyczasie do budynku weszła Kate z Vitą, jej twarz nie miała żadnego wyrazu, siadła przy ladzie.
- Jak się czujesz? - zapytał Gniotek.
- Super... - mruknęła Kate.
- Słyszałem co się stało się z lasem, straszna sprawa.
- Te wszystkie zwierzęta... Siedziałam przed nim cały czas... Potem nawet się trochę przeszłam, czułam się jakbym chodziłam po cmentarzu... I gdzie ja się teraz podzieję?
- Przecież wiesz że zawsze masz swoje miejsce tutaj.
- Nie o to chodzi, miasto nie jest dla mnie, zawsze wolałam dzicz niż zapchane miasta. Mamie starcza ogród ale... To chyba dla mnie trochę za mało.
- Musisz po prostu trochę odpocząć i wszystko jeszcze raz przemyśleć. Chcesz coś zjeść?
- Nie, muszę znaleźć jakiś nowy sposób na zajęcie czasu... - w tym momencie luknęła na ogłoszenie na temat Gildii na ścianie, siedziała tak chwilę po czym wstała od lady. - Muszę się iść przespać, Vita? Jesteś zmęczona? - zapytała spoglądając na dziewczynkę na swoich rękach.
Karczmarz wziął sobie teraz kufel piwa i zaczął powoli sączyć przyglądając się Michaelowi i trójce ochotników.

Avatar darcus
- Owszem. Krishna jej pomoże, ma swoje sposoby. Nadal jednak będzie potrzebowała opieki, jak każde dziecko w tym wieku. Wyjątkowej opieki. Można by rzec, miłości. - Przerwał na chwilę i zastanowił się.
- Chciałaś wiedzieć, kim ona jest. Skąd to całe zło w niej. Powiem ci więc. Nazywamy ją 'dzieckiem śmierci', ale to tylko prozaiczny pseudonim wymyślony dawno temu przez kogoś, kto nie rozumiał jeszcze do końca tego zjawiska. Gorgoron urodziła się dokładnie tyle lat temu, na ile wygląda, w małej wsi na południu, przy granicy Myrthany z Varantem. Wtedy wydawało się, że jest zupełnie zwyczajnym dzieckiem, że jej 'przypadłość' nigdy się nie objawi. - Westchnął.
- Niestety, jej rodzina nie była typowym przykładem szczęśliwego domu. Ojciec był niezwykle agresywny, często katował i gw**cił matkę. Aż pewnego razu Gorgoron, która nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się działo, zapragnęła, by on przestał to robić. I wtedy stało się. Po prostu. Znaleziono go rozsmarowanego po wewnętrznej ścianie domu. Potem wydarzenia rozwinęły się szybko. Matka z powodu strachu i przesądów porzuciła Gorgoron, a ona sama, znaleziona później przez wiejskich znachorów, została uznana za córkę diabła i zaniesiona do miejsca kultu, w celu złożenia jej w ofierze. - Cedrik zamilkł na chwilę, by zlustrować twarz Elisif, jakby czytając z niej ekspresje, po czym kontynuował.
- Ona... Przestraszyła się. A mieszkańcy wioski skończyli jako papka. Niedługo potem ją znaleźliśmy. Wyobrażasz sobie, żeby kilkudniowe niemowlę mogło z zimną krwią zamordować tylu ludzi? Bo ja nie. Nigdy bym nie dopuścił do siebie myśli, że to jej wina. Jest przeklęta, ale ma też wielki dar. Przez te lata pod naszą opieką intensywnie nad sobą pracowała. Tłumiła w sobie pragnienie mordu, rządzę krwi. Aż w końcu jej się udało. Mogła wrócić do w miarę normalnego życia, poradziłaby sobie. Tymczasem twój przyjaciel nazywa ją potworem tylko dlatego, że wasze przybycie tutaj zbiegło się w czasie z magicznym wydarzeniem w pobliżu? - Prychnął.
- Może i nie jest zwyczajna, ale wciąż jest dzieckiem. Ona potrzebuje być przez kogoś kochana, tylko tyle. Posłuchaj, mogę ją zabrać z powrotem do siedziby Kręgu. Tam będzie bezpieczna, znajdzie się też parę osób, które się nią zajmą. Ale ta cała nasza 'hodowla dzieci śmierci' jest jak sierociniec. Znajduje się tam o wiele więcej dzieci, które nie przeszły jeszcze etapu poskromienia swoich zdolności i to im poświęca się najwięcej uwagi. To już nie jest odpowiednie miejsce dla Gorgoron, a ona zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego chciała zostać z tobą. Byłaś pierwszą osobą od lat, która pomimo, że wiedziała, z kim ma do czynienia, nie odtrąciła jej. Nie zmuszam cię do niczego i zrozumiem, jeśli nie zechcesz zatrzymać jej u siebie. Ale chcę, żebyś zarówno ty, jak i twoi koledzy, zdała sobie sprawę, że Gorgoron nie jest żadnym potworem. Jest zwykłym dzieckiem, dotkniętym przez los. To wszystko. - Zakończył poważnym tonem.

- Nie mamy wyboru. Ani ty, ani my. Wiedząc, czy nie wiedząc, złamałeś prawo międzywymiarowe. Dogadasz się z nami, albo będziemy musieli usunąć ten wymiar razem z zawartością. I to nie jest moje widzimisię... - Powiedziała niechętnie kobieta, krzywiąc się z lekka.

Zdzichu pokiwał w zamyśle głową, ukradkiem podwędził butelkę ginu i ruszył do podziemi, w sobie tylko znanym celu.

Vita zaś ziewnęła i przymknęła oczka.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Musicie wybaczyć Masilowi, on po prostu jest typem buntownika, nie znał przecież jej historii a zresztą o mało przez to zginął. To dobry człowiek, po prostu zbyt... Pobudliwy. Historia Gorgoron jest straszna, jeśli uważacie że dam sobie z tym radę a co ważniejsze, ona uważa że chce przy mnie zostać to nie ma innej opcji niż żeby tak się właśnie stało. Zaopiekuję się nią o ofiaruję jej moją miłość. - odparła poważnie Elisif.

- No tak zapomniałem że zabranie domu ponad setce krasnoludów które nie mają się gdzie podziać to dla was nic nowego bo przecież liczy się to "większe dobro". Mógłbym sobie spokojnie poradzić i bez mojego wymiaru, nawet mam spoko miejscówkę. Ale jeśli opcja zachowania go jest w miarę realna i wystarczy że poświęcę kilka moich nerwów na słuchanie waszego pie**olenia to może warto spróbować? Ale sprawę stawiam jasno, jeśli każecie mi coś zrobić i ukryjecie przede mną wszystkie cele tego to mogę od razu iść się pakować, jak tak nie działam.

- Wiesz gdzie jest mama? Vita pewnie chciałaby się z nią zobaczyć. - zapytała Kate.
- Nie mam pojęcia, poszła gdzieś do miasta, nie wiem kiedy wróci. - odparł Karczmarz i wziął duży łyk piwa.
- W takim razie zostanie u mnie na noc, no nic, dobranoc. - powiedziała i ruszyła z dzieckiem do swojego pokoju.
- Mhmm. - mruknął tylko Gniotek bo skupił teraz uwagę na Michaelu i reszcie.
- Tak, patrząc na ciebie Jack jestem pewien że dogadasz się z pewnymi dwoma mniejszymi osobami u nas w Gildii.
- Jeśli lubią pić i śpiewać wieczorami to od dzisiaj jestem i najlepszym przyjacielem. - rzekł Jack Szpada.
- Ta, to właśnie oni. No dobra, w takim razie Jack i ty Czytelniku z pewnością się nadajecie. Co to ciebie. - spojrzał teraz nie kobietę. - Nie zbyt wiele chcesz o sobie powiedzieć.
- Bo nie lubię o sobie gadać.
- No tak... - w tym momencie Michael przyłożył prawą rękę do ucha i siedział tak chwilę, całą trójka spojrzała na niego dziwnie jednak Abraxas dobrze wiedział że on kogoś słucha. - Myślę że się możesz przydać, twoje zdolności złodziejskie i umiejętność skradania mogą się nam nieźle przydać. A co do twojej historii, z pewnością kiedyś zaufasz nam na tyle by ją opowiedzieć.
- Wątpię. - mruknęła.
- No dobra, chodźcie za mną, pokażę wam naszą aktualną siedzibę. - wstał od stołu i podszedł do lady. - Dobra robota, wyglądają na przydatnych.
- To samo pomyślałem. - odparł Gniotek.
Michael skinął głową i udał się do podziemi z całą trójką.

Avatar darcus
- Szczerze mówiąc, oczekiwałem, że to powiesz. Normalna osoba by się wystraszyła i nie chciała mieć z tym nic wspólnego, ale nie ty. Jesteś wyjątkową osobą, Elisif. Właśnie dlatego to ty musisz wykonać to zadanie, które ci powierzyłem. Nie wiem czy wiesz, ale zanim dałem ci księgę, sam ją czytałem. Tylko istota, która ma całkowicie czyste intencje, zdoła ukończyć Ostrze Świata i tylko istota, która ukończy Ostrze Świata, będzie mogła nim władać. Nie wiem, czy o to chodziło Casimirowi, ale z pewnością o to chodzi mi. Rozumiesz już? Nie znam nikogo innego, kto byłby tego godny. Dlatego powiedz tylko słowo, a przybędę na pomoc. - Starał się wytłumaczyć Cedrik.

- Twój wymiar znajduje się stanowczo zbyt blisko Lenga. Nie ma tutaj absolutnie nic do ukrycia. Trzeba go po prostu przesunąć. - Odparła kobieta, starając się zachować spokój w obliczu odzywek Masila.

Avatar Omeg12
Poszukał przywódcy, albo kogoś w tym charakterze.

Avatar darcus
Na najważniejszych obecnie wyglądali kapitanowie asasynów, bądź najwyżsi z magów...

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ale... Darcus ćwiczył mnie w walce ale nie na tyle żeby... Czemu chcecie żebym w ogóle tworzyła tą broń? Czy nie lepiej żeby nigdy nie istniała? Nie byłoby to bezpieczniejsze gdyby ono nigdy nie powstało? - wypytywała niepewnie.

- Przesunąć? To na pewno bezpieczne? Wolałbym żebyście niczego nie zepsuli.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią