- No tak, tak to jest jak się ma słaby łeb - przyznał Oghren. - ale ja oczywiście nie mam z tym problemu, a ty Mariok?
- No cóż... Zdawało mi się przesadzić, ale raczej łatwo to się nie daję.
- Świetnie... - mruknęła Elisif. - No dobra, wiesz jak połączyć te wszystkie elementy? Coś jest do nich potrzebne?
W tym momencie goblinowi wszystko mignęło przed oczami i zniknął z pustyni.
Nie pojawił się na trawiastej polanie z drzewkiem gdzie wszystko leży wszędzie jak zazwyczaj. Znalazł się z kamiennym ładnie zdobionym pokoju z czterema drewnianymi - z brzozy - ławkami, drzwiami z jednej strony pokoju oraz tuż obok drzwi znajdowało się coś w rodzaju kamiennej lady. Siedziała za nią dość nietypowa kobieta, przypominała ona atronacha ognia jednak po czymś w rodzaju operacji. Nie miała na sobie typowych dla atronachów elementów zastygłej lawy i ogólnie jeszcze bardziej przypominała człowieka, tylko że z ognia.

Widząc goblina oparła się łokciami o ladę, uśmiechnęła się i zapytała miłym głosem:
- Witamy w Masilium, jaki jest twój cel wizyty?