Właściciel
- W jaki sposób? Co mogłaś komuś zrobić?
Wojna zajął się więc zamkiem a następnie otworzył kufer.
Właściciel
- No dobrze. - uśmiechnęła się Elisif. - A więc? Co zamierzasz teraz robić?
- Tak, to na pewno to. - Wojna spróbował podnieść skrzynię żeby sprawdzić jej ciężkość.
Właściciel
- Jesteś tego pewna? Nie będziesz się nudzić? Musisz wiedzieć że nie prowadzę zbyt różnorodnego trybu życia. Co prawda czasami wydarzy się coś ciekawego ale sama rozumiesz.
Wojna szybko upuścił skrzynię, wyciągnął miecz, obrócił się i skierował go w stronę właściciela głosu.
Właściciel
Elisif przykucnęła przy dziewczynce i położyła jej dłoń na ramieniu.
- Jeśli naprawdę chcesz ze mną zostać, to nawet gdybym chciała to nie miałabym serca żeby ci odmówić.- powiedziała i uśmiechnęła się ciepło.
Wojna uśmiechnął się.
- Czy naprawdę wszyscy myślą, że są wstanie mnie wystraszyć? Po co te monety mają się tu marnować skoro jest pełno lepszych zastosowań dla nich.
Właściciel
- Nie ma problemu. - odparła Elisif i również ją objęła. - To jak, może pójdziemy to nieco cieplejszego miejsca? W mieście w środku nocy jest dosyć zimno.
- To, że straciłem moc wcale nie znaczy że nie mogę rozgnieść twojej czaszki. - odparł Wojna.
Właściciel
Elisif wyprostowała się i wysunęła rękę do Gorgoron.
Wojna bez słowa więcej rzucił się w stronę demona z mieczem wycelowanym w jego paskudną gębę.
Właściciel
Elisif ruszyła więc przez miasto w stronę Karczmy.
- Będziesz musiała poznać kilka osób, ale myślę że ich polubisz.
- Zawsze wami gardziłem. - Wojna splunął na ciało przeciwnika po czym po raz kolejny schował miecz, chwycił skrzynię i ruszył w stronę wyjścia.
Właściciel
W końcu Elisif dotarła z Gorgoron do Karczmy.
- Witaj Ax. - przywitała się.
Wojna postanowił więc wybrać standardową drogę. Postawił skrzynię, wyciągnął miecz i wrzasnął.
- Hej! Su**nsyny! Tutaj jestem! Wasz kolega czeka na was w grobie!
Właściciel
Elisif udała się następnie z Gorgoron na górę do swojego pokoju.
- Nie wiem jak ciebie ale mnie zmęczyła ta podróż. Muszę się trochę przespać. - mówiąc to usiadła na łóżku.
Wojna kiedy wróg był blisko schylił się szybko i podciął nogi koniowi.
Konto usunięte
- Hmm ciekawe,bardzo ciekawe
Usiadł koło pijących i kontynuował czytanie
Właściciel
Elisif zmrużyła oczy ale była zbyt śpiąca żeby nad tym rozmyślać. Położyła się na boku na podwójnym łóżku tak żeby zostało dużo miejsca dla dziewczynki. Następnie przykryła się kołdrą i zamknęła oczy.
- Jak śmiesz! Nie jesteś godzien dosiadać MOJEGO konia! - mówiąc to skoczył z ogromną siłą na przeciwnika starając się zrzucić z konia.
Mariok akurat po pijaku opowiadał Oghrenowi jakąś historyjkę.
- I... Ciekawa bardzo sytuacja, bowiem rozdałem te... Napoje i tak dalej. O ogarnij że tak z dupy pojawili się piraci, na całej kurde wyspie!
- A to cie mendy! Tak przeszkadzać podczas dobrej imprezy!
- A no fakt! No to ja żem wyciągnął broń i strzelam! Ale kurde blacha ile ich to tam było too... No dużo w każdym razie.
- Cholercia twardy moment, trza chyba to jakimś piwem czy coś żeby wiesz... No ten...
- A no powiem ci że dobry kolega ma pomysł. Syp tego piwia więc!
Właściciel
- Jeśli ten koń nie jest mój, to jest niczyj! - wrzasnął Wojna przetaczając się obok konia i podcinając mu nogi.
Właściciel
- Tu nie chodzi o Radę, tylko o skrócenie twoich cierpień życia w twoim żałosnym ciele!! No dalej chojraku co nie potrafi własnego konia zdobyć, a potem bez niego walczyć, pokaż na co jeszcze cię stać! - zawołał.
Właściciel
- Widzę że tacy jak ty mają chociaż resztki honoru. - mówiąc to zaczął okrężnym ruchem przesuwać się w bok gotowy do ataku.
Właściciel
Wojna schylił się szybko o wykonał atak z dołu do góry celując w jego klatkę piersiową a gdyby nie trafił to blokując miecz przeciwnika.
Właściciel
- Mojego konia i twojej śmierci! - krzyknął i z całą swoją siłą wykonał przeciwnikowi potężnego kopa w krocze.
Właściciel
- O nie su**nsynu! Zapłacisz za to co zrobiłeś mojemu koniowi! Własnym życiem! - Wojna uderzył z siłą ostrzem o ziemię wywołując ogromną falę energii która wywróciła wszystko w okolicy. Następnie rzucił się z ostrzem na wroga.
Właściciel
Wojna złapał go za gardło swoją rękawicą i uniósł wysoko w górę.
- Więc niby kto to zrobił?! - wrzasnął prosto w jego twarz. - GADAJ!
Właściciel
- Więc i on tego pożałuje. Co nie zmienia faktu że za ujeżdżanie mojego konia jest tylko jedna kara. ŚMIERĆ! - krzyknął i z siłą zgniótł mu gardło.
Właściciel
Wojna rzucił nim o ziemię i schował miecz. Następnie poszedł po skrzynię, położył ją obok konia i zaczął zdzierać z niego wszystkie łańcuchy i rzeczy, które nie powinny się na nim znajdować.
Właściciel
- Jestem na miejscu Pożogo, a koleś który ci to zrobił zapłaci tak bardzo jak to tylko możliwe. - Wojna wziął skrzynię i wlazł na konia. - No dobra, wracajmy do tego dziwaka. - powiedział i pojechał w drogę powrotną.
Właściciel
Wojna zsiadł z konia i ruszył prędko do jaskini.
Właściciel
Wojna rzucił skrzynię o ziemię, podbiegł i rzucił się na Vulgrima przygniatając go.
- Gadaj skąd wziąłeś mojego konia ty sku*wysynu!
Konto usunięte
- Widzę że się dobrze bawicie co?
Właściciel
- Zająłeś?! - Wojna wstał wściekły. - Ty su**nsynu tak nie wygląda zajmowanie się koniem! A już na pewno nie moim koniem! W co ty grasz su**nsynu co? Kazałeś mi iść po skrzynię pilnowaną przez twoich przydupasów z moim koniem co? Czego ty gnoju oczekujesz?
Właściciel
- Za oddanie im tego konia gdybym mógł wypruł bym ci flaki! - Wojna zamachnął się mieczem i rozwalił skrzynię rozsypując monety po pomieszczeniu. - Tu są twoje monety! A teraz gadaj jak mam wyciągnąć moc z tego twojego potężnego artefaktu.