Właściciel
Elisif wskazała na napisy na monumencie.
- Wiesz co to za język? - zapytała Elisif dziewczynki.
- Słuchaj no, strasznie nie lubię jak ktoś przeszkadza mi w badaniach, ale jeszcze bardziej nie lubię jak ktoś cały czas milczy. Powiedz co tutaj robisz to może się dogadamy. - powiedział krasnolud nie spuszczając celownika.
- No tak. - mruknął Oghren. - Ale on wygląda raczej jak człowiek... Chociaż w sumie nie widziałem jego twarzy. Ale to nieco dziwne, takie istoty zazwyczaj albo nie mieszają się w sprawy śmiertelników albo chcą ich zniszczyć.
Mniej więcej w momencie kiedy elf wszedł do Karczmy, Michael wstał od stołu powiedział jeszcze dwa słowa po czym ruszył w stronę wejścia do podziemi. Elfa siedziała jeszcze chwilę zamyślona po czym wstała i szybko ruszyła za Michaelem.
Konto usunięte
- Ale jak już mówiłem, demony, Potężny Mag, albo............ coś zupełnie innego
- Ej, karczmarzu jak cię zwą? - powiedział elf pijąc tak łapczywie jakby zależało od tego jego życie
Właściciel
Elisif rozejrzała się zdziwiona w poszukiwaniu tego, kto się odezwał.
Krasnolud przewrócił oczami znużony i oparł kuszę z powrotem o stół.
- Czy wszystkie gobliny muszą być takie nierozgarnięte? - mruknął krasnal podchodząc do goblina. Złapał go za ramiona obrócił tak że patrzył prosto w jego twarz, po czym mocno i szybko potrząsnął nim. - Ogarnij się już! - wrzasną po czym puścił go.
- Niby co? - zapytał Oghren.
W tym momencie podszedł do nich Mariok.
- A wy o czym tak gadacie?
Właściciel
- Ty... Jakim cudem... Skąd ty się tu wzięłaś? - Elisif spojrzała na nią zaskoczona.
Krasnolud przymknął na chwilę oczy i westchnął głośno. Następnie podszedł do komody i wyjął spory ręcznik. Po tym podniósł goblina i położył go na ręczniku tak żeby nie brudził podłogi. Patrzył chwilę na niego po czym pokręcił głową i usiadł z powrotem przy swoim stoliku.
Właściciel
- Ktoś potrzebował mojej pomocy. A ja zazwyczaj staram się pomagać. - odparła niewinnie Elisif.
Krasnolud starał się ignorować goblina, co było trudne. Wyjął jakiś notatnik i zaczął w nim coś pisać.
- Macie na myśli tego typa w masce? - zapytał Mariok. - Muszę przyznać że koleś wydaje się interesujący.
- Raczej lepsze słowo to, dziwny. Widziałeś jego rękę? - zapytał Oghren.
- Dla mnie to nic dziwnego, jedną z ras która jest członkiem Hordy są nieumarli, większość z nich wygląda jak jego ręka. Niektórzy nie mają nawet szczęk!
Konto usunięte
- Hm a ja myślałem że u mnie w rodzimych stronach może być dziwnie, a tu popatrz
Właściciel
- Podejrzewam że na każdym kontynencie jest coś dziwnego dla innych. - odparł Mariok. - No i... Co ciekawego wymyśliliście na jego temat?
- W zasadzie to nie wiem czy byliby zadowoleni gdybym mówiła o nich każdemu kogo spotkam... - odpowiedziała cicho Elisif.
Krasnolud który był już od dłuższego czasu przyzwyczajony do ciszy i spokoju, zaczął się powoli denerwować. Skupienie nad tym co pisał było teraz dla niego niezwykle trudne.
Nagle roztworzyły wrota karczmy , a zza nich wyłonił się niewidziany wcześniej mężczyzna . Był to szczupły Gromowładny [Ród wywodzący się ze Skyrim;u] o czarnych włosach . Miał na sobie ciemny płaszcz , widać było że był zaklęty . Pod płaszczem , zaś dostrzec można było dostrzec szarą tkaninę . Na nogach miał białe trzewiki , a przy pasie pustą pochwę na miecz i torbę . Po wtargnięciu , gdyż po jego postawie nie można tego inaczej nazwać , powiedział donośnym , lecz ciepłym głosem : Jest tu jakiś karczmarz który mnie obsłuży ?
Właściciel
- No cóż... W zasadzie... - rozmyślała Elisif co powiedzieć, wiedząc że w kłamaniu jak i w udawaniu jest beznadziejna. - Chodzi po prostu o pewne pismo, nic szczególnego...
W końcu krasnolud wkurzył się, uderzył pięściami w stół, podniósł książkę leżącą obok i rzucił nią w goblina.
Właściciel
- Jesteście dość... Podobne... - powiedziała cicho Elisif.
- Hmm pomyślmy... Za włamanie się, brudzenie mieszkania, wydawanie durnych odgłosów, marnowanie mojego czasu... Mam wymieniać dalej? - krasnolud spojrzał na niego z wyrzutem.
Właściciel
- Tak... No to w sumie... W zasadzie skoro już tu jesteście... No i wiecie dużo o tym miejscu... To w sumie możecie powiedzieć przy okazji co w zasadzie jest tutaj napisane. - powiedziała pokazując na napisy za sobą.
- Słuchaj, masz dwie opcja, albo się w tym momencie ogarniesz. Albo spotkasz się bliżej z moją kuszą. - odparł zdenerwowany.
Konto usunięte
// Dzięki darcus nie zauważyłem tego
- Cóż możliwe że nie jest z tego świata,wymiaru, jak zwał tak zwał
Podszedł zuchwałym krokiem do baru -Poproszę najsłabsze piwo jakie macie , cena nie gra roli. Jak cię zwą ? To twoja karczma czy jesteś tylko barmanem ?
Właściciel
Mariok przyjrzał się im.
- No to zdecydujcie się, jest różnica. Świat jest jeden, a wymiarów dość sporo, na przykład u mnie, krwawe elfy i Dranei pochodzą z kompletnie innego wymiaru niż reszta mieszkańców Azeroth.
- Tak... - powiedziała cicho Elisif. - To by miało sens... No dobrze... My chyba będziemy już szły, mamy coś do zrobienia... - Elisif zaczęła powoli przesuwać się w stronę wyjścia.
Krasnolud przesunął ręką po twarzy w geście zażenowania.
- Dobra słuchaj, jesteś chłop? To zachowuj się jak chłop! Wstawaj z tej podłogi i skup się! - zawołał krasnolud.
Konto usunięte
- Świat może się także zwracać do planety ale to detale, głównie chodzi nam o to że ........ wiesz czymkolwiek on jest, powinniśmy zachować wielką ostrożność wokół niego, bo jeśli nie jest z tego wymiaru, planety itp. oznacza to że ma w zanadrzu potężne pokłady mocy magicznej i wiedzy na temat takich spraw, ale zmieniając temat na coś co nie powoduje u mnie uczucia że popełniłem błąd wybierając karierę chirurga,krwawe elfy ehh co to takiego bo słyszałem o elfach ale ......... no wiesz
Właściciel
- Pewnie są wysocy i wyszczekani jak wszystkie elfy! - parsknął Oghren.
- Nie jesteś zbyt daleko od prawdy. Nie jest to może rasa o której czytałem coś więcej, mimo iż są oni członkiem Hordy. Wiem jednak że Przymierze, nasi wrogowie, często nazywają ich także wysokimi elfami. W porównaniu do mrocznych elfów, które znów należą do Przymierza, zachowują się jakby rzeczywiście były we wszystkim lepsze od każdego. To dobrzy sprzymierzeńcy zwłaszcza że dzięki temu mamy kogoś znającego się na Outlandzie, ale moim skromnym zdaniem chętnie zamieniłbym ich na mroczne, serio, niektóre krwawe elfy naprawdę potrafią zdenerwować swoim zachowaniem. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale na ogół takie właśnie są. No, przynajmniej ci siedzący w swoich pałacach, niektórzy idący do walki do inna sprawa. Znałem kiedyś pewną czarnoksiężną... - Mariok zamknął oczy wspominając dawne czasy po czym zaraz z powrotem się skupił. - Ale nie ważne, to przeszłość.
- To raczej nie twoja sprawa kto jest moim dzieckiem, a kto nie. - odparła Elisif a z jej głosu zniknął strach. Taka właśnie była. Może ich czasami mogła, nawet bez powodu, się bać, to kiedy chodziło o ochronę słabszych, nagle stawała się dzielna niczym niejeden rycerz. Wyminęła Victorię po czym złapała lekko dziewczynkę za rękę i poruszyła jakby chciała jej pokazać żeby szła przed nią kiedy już się od nich oddalają.
Krasnolud westchnął głęboko ale mimo wszystko zadowolony że przynajmniej coś osiągnął.
- No dobra, czy teraz, kiedy już się ogarnąłeś. Możesz mi powiedzieć jak się nazywasz i co tutaj robisz? - zapytał.
Michael tymczasem idący z elfką przez korytarze w stronę "siedziby" Złotej Gildii usłyszał głos Atlasa.
- Ktoś przyszedł do twojego domu, szuka cię. - mruknął.
- Mówiłem ci przecież że masz mi o tym nie wspominać tylko po prostu ich ignorować... - odparł zdenerwowany Michael. Elfka spojrzała na niego zdziwiona ale ten ją zignorował.
- Ale to Kate.
- I co z tego? Nie pamiętam żebym co do jej podawał ci jakieś specjalne instrukcje.
- Ale wygląda na dość przejętą, domyśliła się że tam ją słyszę, błaga żebym ją z tobą skontaktował, że zniknąłeś nie spodziewanie, że martwi się...
- Od kiedy to tobie robi różnice? Przecież ty do cholery nie masz uczuć. - przerwał mu.
- Wiesz co? - zapytał Atlas. - Ty wcale nie masz ich więcej ode mnie. - wydawał się lekko zły, co wydało się Michaelowi śmieszne, patrząc na to, czym Atlas był. - Poza tym A'juan zaprogramował mnie tak że potrafię odczuwać i adaptować się do uczuć, a także tak, że nie próbuję ich ukryć przed samym sobą jak ty.
Michael widocznie wkurzony westchnął głęboko.
- Słuchaj no...
- Nie. - powiedział stanowczo Atlas. - To ty słuchaj. Kobieta która ci ufała, była twoim przyjacielem, oddała by dla ciebie życie, chcę z tobą porozmawiać bo zniknąłeś i nikomu o tym nie powiedziałeś. A teraz traktujesz ją jakby była zwykłą muchą, odganiasz ją. Miałeś wielu przyjaciół...
- Owszem, miałem. Ale wszystko się zmieniło odkąd połowa tego całego pie**olonego uniwersum próbowała mnie zabić! - wrzasnął Michael. Elfka odsunęła się, już teraz nie zdziwiona z kim on gada tylko wystraszona nagłą agresją.
- Krótka piłka. Powiedzieć jej że poświęcisz swój warty tony diamentów czas i pogadasz z nią czy że masz ją gdzieś i niech płonie w piekle?
- A czy możesz jej powiedzieć że...
- Opcja 1 czy Opcja 2? - zapytał stanowczo Atlas.
Michael westchnął. Umiem namówić elfkę do dołączenia do bandy gdzie jest najbardziej wkurzająca ją osoba jaka istnieje. A nie potrafię dogadać się z pieprzoną maszyną... Gdybym tylko go nie potrzebował...
- Słuchaj. - teraz zwrócił się do elfki. - To co mówiłem to nic ważnego - skłamał. - Tam za zakrętem w prawo jest pomieszczenie gdzie siedzi reszta, poszukaj Gniotka, on ci pomoże. Ja muszę z kimś porozmawiać... - westchnął Michael i przycisnął przycisk w masce. Teraz blokowała ona przedostawanie się głosu i nikt poza osobą z którą się kontaktował przez swój "komunikator" (który tutaj nazwali by po prostu telepatią) nie słyszał go.
Elfka popatrzyła chwilę na niego po czym ruszyła we wskazane miejsce.
Michael westchnął jeszcze raz głęboko na zapas.
- Połącz mnie z nią.
Konto usunięte
- Hm mi też się przypomina taka jedna, poznałem ją w moich wcześniejszych czasach nauki w Wielkiej Akademii Kingsmouth ............ No i w sumie nauczyła mnie że bym "zawsze" zachowywał się jak Dżentelmen przy kobietach............
Właściciel
- Może też bym spróbował. - odparł Mariok. - Ale co to za dżentelmen co sięga kobietom do pasa, jest zielony i jeździ na niedźwiedziach i smokach? Meh, to raczej nie dla mnie.
W tym momencie do pomieszczenia weszła elfka. Oghren przyjrzał się jej i mruknął cicho.
- No nie wierzę...
Zignorowała ich i ruszyła do Karczmarza siedzącego przy stole.
- A więc jednak mu się udało... - spojrzał na nią zdziwiony.
- Przemyślałam twoją propozycję, myślę że przyda wam się ktoś kto coś potrafi. - uśmiechnęła się lekko.
- Tak, na pewno. No dobra... A gdzie Michael?
- Emm on... Jak szliśmy zaczął z kimś gadać, chyba o jakiejś kobiecie, był dość zdenerwowany. Powiedział mi żebym przyszła tutaj.
- Hmm - zastanowił się chwilę Abraxas. - Pewnie niedługo przyjdzie. No dobra, jak widzisz, póki co to jest nasza siedziba, jeszcze dzisiaj postaram się załatwić jakiś dywan. Poza tym postaram się wam załatwić jakieś bezpłatne pokoje. Póki co, nie mamy nic konkretnego do zrobienia więc rób co chcesz. Tylko dobrze by było gdybyś nie szperała zbyt dużo w podziemiach.
- Jasne. - stała chwilę po czym podeszła do szafki z książkami i zaczęła przeglądać czy jest tu coś ciekawego.
- Wiesz czego szukam? - zapytała i pomyślała chwilę. - Może więc opowiesz mi czego dokładnie szukam? Tak się składa że sama nie zostałam zbyt dobrze poinformowana o tym co znajduje się na tym piśmie.
- Jak to nie pamiętasz? - zdziwił się krasnolud. - Ach no tak, gobliny... Ale skoro jesteś goblinem, to pewnie ktoś cię tutaj przysłał, pewnie masz jakieś zadanie, prawda?
Konto usunięte
- Znaczy to nawet nie chodzi o to że do niej się "Zalecałem".......... będę szczery nie była to zbytnio stabilna osoba,a niestety czy to z powodu pecha, czy po prostu przypadku,mam tendencje do poznawania dość...... ciekawych osób że tak powiem , więc staram się być ostrożny
A więc Axiliarius ... -Powiedział lekko strudzonym głosem - Macie w tym mieście broń zdolną zabijać Bogów ? -Nagle zaczął płakać i w momencie wypił cały trunek. Po otarciu ust powiedział błagającym głosem - Proszę ! Powiedz mi gdzie mogę ją dostać ! Zrobię wszystko ! Muszę się zemścić na tym...- Nagle zamilkł .
Właściciel
- Nie dziwię się. - odparł Mariok. - Zadawanie się ze zwykłymi ludźmi jest nudne. To właśnie ci walnięci na jakimś punkcie są najwięcej warci.
- Coś w tym jest. - przyznał Oghren.
Elisif niepewna spojrzała na dziewczynkę żeby zobaczyć co o tym myśli.
W tym momencie goblina zrobił się niewidzialny. Krasnolud otwarł szeroko oczy i rozejrzał się.
- Cholera... Czyżby wczorajszy alkohol wciąż działał? - zapytał sam siebie.
Jack który większość czasu spał na siedząca przy jednym ze stolików w Karczmie teraz z powodu wołaj do Karczmarza obudził się. Spojrzał w stronę lady. Zaśmiał się krótko. Po czym znowu poszedł spać.
Konto usunięte
- Może rzeczywiście coś w tym jest ale wiecie, wolę pozostać w całości a ..... hm, Oghren kojarzysz moją groźbę do tego elfa którego operowałem ?
Właściciel
- Owszem. To było zbyt piękne żeby zapominać. - odparł krasnolud.
Konto usunięte
- No cóż powiem tyle że wspomnienie i moje doświadczenie ,nie fizyczne,z tą osobą mnie do tego zainspirowało
Właściciel
- Mhmm. - mruknął Oghren w zamyśleniu.
- Ona próbuje cię zlokalizować. - powiedział Atlas.
- Co? - zapytał Michael.
- Rozmawia z tobą i stara się w międzyczasie wykryć gdzie jesteś. - odparł.
- Kate, przestań, w tym momencie. - odezwał się do niej.
- Co? O co ci chodzi?
- Dobrze wiesz o co mi chodzi. Próbujesz mnie namierzyć, przestań.
- Nie rozumiem o ci chodzi... Ja wcale...
- Atlas rozłącz nas. - powiedział Michael tak żeby słyszał do i Atlas, i Kate.
- Na pewno? - zapytał.
- Nie! Czekaj! - zawołała Kate.
- Tak, na pewno. - potwierdził.
- Poczekaj chwilę!
- No dobra. - mruknął i w tym momencie rozłączył ją.
- Widzisz Atlas? Nawet osoby które uważają się za moich przyjaciół okłamują mnie na każdym kroku. Ehh... - westchnął Michael.
- Ona po prostu chciała cię znaleźć. Martwi się tak jak wielu.
- Ale ja mam swoje powody żeby być tu sam, i ukrywać się. Ich zmartwienia nic nie zmienią. - odparł i wyłączył blokadę głosu, po czym ruszył w stronę siedziby.
Konto usunięte
- No dam ci samemu nad pomyśleć , w między czasie dobrym pomysłem, a przynajmniej dla mnie jest to dobry pomysł, było by się przywitać z tą elfką, w końcu prędzej czy później będę musiał operować prawię każdą osobę w tym pomieszczeniu
-Nagle przestał płakać i głęboko westchnął .- Chyba czas aby opowiedzieć ci moją historię . Innego wyjścia nie mam . A więc zaczynam . Kiedyś byłem zwyczajnym rolnikiem , bez celu ,bez ambicji . Ale pewnego dnia spotkałem ją . Miała w oczach gwiazdy i z zaciekawieniem patrzyła na świat . Okazało się że mieszka niedaleko , więc spotykaliśmy się dość często . Dla mnie zupełnie wypalonego człowieka pojawiła się nadzieja na lepsze jutro . Po miesiącu chciałem wyznać jej miłość ,ale .... -Nagle zaczął płakać - Nie pojawiła się tego dnia na miejscu , więc poszedłem do jej domu . Okazało się że go tam nie było . popytałem jej sąsiadów , ale nikt nie pamiętał aby jakikolwiek dom stał w tym miejscu . Uklęknąłem w miejscu w którym niegdyś stało jej gospodarstwo i zacząłem pięściami walić w ziemię i płakać . Nagle przede mną pojawiła się kartka z napisem : "Ona jest moja śmiertelniku . Ja ją stworzyłem i ja ją sobie wezmę. " . Nagle moje życie się zatrzymało . Jedyna osoba na której mogłem się za to zemścić jest Bogiem , ale i tak dalej dążę do tej zemsty . I tak zamierzam ją odzyskać i go zatłuc ! Jak psa ! Powiesz mi w końcu gdzie mogę znaleźć broń zdolną zabijać istoty boskie ?!
Właściciel
- Twoja strata. - mruknął Oghren i oparł się o krzesło.
Jack słysząc kolejne krzyki teraz na dobre się obudził.
- Czy ktoś mógłby uciszyć tego piszczącego szczura lądowego? - zapytał głośno.
- Niech i tak będzie. - odparła Elisif. - Zaprowadź nas.
Krasnolud wrzasnął, zacisnął pięści i z wielką siłą zamachnął się przed siebie, jeśli coś trafił, to to coś nie miało szczęścia.
Konto usunięte
Podchodzi do elfiki i odchrząkuje żeby zwrócić jej uwagę
Nie wiem . -Powiedział lekko strudzonym głosem - Ale mam parę wskazówek . Na miejscu domu śmierdziało dymem , a w szufladzie gdzie zostawiłem kartkę następnego dnia znalazłem popiół ułożony w słowa : "Nie szukaj jej i tak nie znajdziesz ". Podejrzewam Skelde Ducha dymu ,mógł tez to zrobić Mefistofeles Bóg Popiołu i Dymu .
Właściciel
Elfka podniosła wzrok i przyjrzała się mu.
- Hmm?
Elisif znacznie mniej zręcznie ruszyła za kobietami starając się za nimi nadążyć.
Krasnolud usiadł ziemi i ścisnął nogi żeby złagodzić ból. Po chwili już było mu znacznie lepiej. Teraz wstał i podszedł do goblina.
- No dobra. Teraz przegiąłeś. - z siłą złapał go za kark, podszedł do miejsca gdzie była pochodnia, wziął ją, a zamiast niej zawiesił go za gacie. Potem podszedł z pochodnią w miejsce gdzie wcześniej leżał, podniósł szmatkę i podpalił ją. Rzucił ją na kamienną podłogę i dość szybko zostały z niej tylko strzępy. Teraz krasnolud spoglądał na goblina nie wiedząc co z nim zrobić.
Konto usunięte
- Witam serdecznie , Nazywam się Doktor Albert, i jestem chirurgiem medykiem, więc do mnie będzie należała robota składania naszych towarzyszy,ciebie oraz mnie samego, do kupy, oczywiście w miarę moich możliwości
Wystawia do niej rękę
Słyszałem Historię o ludziach którym Bogowie przekazali swoje wcielenia , a oni z pomocą nabytych zdolność pokonywali ich i zyskiwali całość . Nawet nie wiem czy to prawda , ale zamierzam to sprawdzić . A jest na to tylko jeden sposób . Muszę ... przyzwać Boga tak jak Akolici przyzywają demony .