Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To on. - odparła krótko Elisif.

Wojna niepewnie przyjrzał się Vulgrimowi.
- Słyszałem że masz coś co będzie dla mnie lepszym wyjściem od Szpona Śmierci, ciekawe co to takiego.

- Rozumiem. - odpowiedziała elfka. - Ale dobrze wiesz że problem pojawia się kiedy człowiek zaczyna używać tej broni przeciwko innemu człowiekowi.
W tym momencie Mariok wstał od stołu.
- Idę po piwo na górę! Ktoś poza mną i brodaczem coś chce?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif nie była do końca pewna.
- Nie do końca wiem, nie rozumiem po co mnie tu wysłał skoro mógł ją sam zabrać?

Wojna z ciągłą niepewnością wziął klejnot.
- Co to niby takiego?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie pozwolicie mi zabrać księgę? - zapytała Elisif.

- Czyli rozumiem że sam nie wiesz co to? - zdziwił się Wojna.

Avatar
Konto usunięte
- Ja podziękuje mam za słaby łeb, I w tym przypadku przyznaje ci racje,ale póki co w moich stronach nie ma wojny między wielką trójką, tylko naprawdę chłodne relacje

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wielką trójką? To brzmi jak ludzka mitologia. - odparła elfka.
- Wasza strata. - powiedział i ruszył na górę.

Avatar
Konto usunięte
- Nie nie to taka potoczna nazwa na trzy główne siły na moim kontynencie czyli : Federacje środka, Królestwo Redmane'a, i Teokracja Kościoła Świętego Światła

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie chyba nie mam wyboru. - odpowiedziała Elisif.

- Pytanie tylko jak mam tą moc przenieść... - zastanowił się Wojna.

Elfa nic na to odpowiedziała, zamiast tego wstała.
- Na zewnątrz jest just pewnie ciemno, ja muszę iść odpocząć. Do zobaczenia jutro - powiedział i ruszyła w stronę wyjścia.

Avatar
Konto usunięte
- Do zobaczenia i miłej nocy życzę

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dzięki, i wzajemnie. - odparła elfka już w drzwiach po czym ruszyła w stronę wyjścia z podziemi.
Tymczasem Mariok wszedł do Karczmy.
- Dobra barman, potrzebuję tak z osiem kuflów piwa, najlepiej jakąś tacę czy co... Albo w sumie, to nie masz przypadkiem beczki? - wpadł na genialny pomysł goblin.

- W zasadzie i tak chyba nie mamy na co czekać, im szybciej dowiemy się o co chodzi tym lepiej. - odparła Elisif.

- Spodziewałem się tego... - mruknął Wojna. - Czego chcesz?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Domyślam się. - mruknął Mariok i spojrzał na cennik.

Elisif spojrzała na dziewczynkę.
- No... Z tym to już do niej.

- Czyli mam popi***alać po całym świecie w poszukiwaniu jakichś monet żeby dostać od ciebie jakieś "gadżety"? Ciekawe gdzie ja mam je niby znaleźć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wierz mi barman, że zarobiłem w życiu więcej niż ty kiedykolwiek zdążysz zarobić. Ale to nie twoja wina. Nie każdy ma zaszczyt uczestniczyć w rajdach, czy bitwach z Przymierzem. Wykonałem w życiu więcej zleceń niż oswoiłem zwierząt, a to znaczy że naprawdę wiele. - mówiąc to Mariok wziął jedną ze swoich dobrze przymocowanych sakw i postawił na ladzie. Wyglądała na pełną. - Tyle starczy?

Elisif spojrzała na nią zdziwiona.
- Wszystko w porządku?

- Czemu niby dla ciebie jest nie osiągalna? Co? Jest pełna bandytów i ogromnych szczurów? - zadrwił Wojna.

Tymczasem w pokoju Michaela wydarzyło się coś czego nawet on sam się nie spodziewał.
Leżąc tak nagle obudził się pełny przekonania że ktoś leży tuż przy nim, że tą osobę obejmuje. Już miał wstawać, rzucać się, wrzeszczeć, chwytać broń czy cokolwiek to on tam planował, gdyby nie to że poczuł że bardzo dobrze zna figurę tej kobiety. Nie wierzył w to, może i był szaleńcem tak bardzo jak to tylko realne, ale to nie znaczyło że uwierzy że leży obok kobiety która zmarła tak dawno że nigdy w życiu nie spodziewał się że ją jeszcze poczuje, nawet po śmierci. Nie otworzył oczu, wiedział że to pewnie sen, a on nie chciał go przerywać.
- Sam... - szepnął cicho.
- Wiem co sobie myślisz Mil. - tak nazywała go jak jeszcze byli razem, jak jeszcze żyła, poczuł ukłucie w "sercu". - Jakim cudem ty żyjesz? Ale nie zrobisz tego, nie otworzysz oczu. I dobrze, im mniej się starasz tym moja siła pozwoli mi tu zostać na dłużej. Tak za tobą tęskniłam...
- Jak to możliwe. Gdzie ty tyle byłaś? Co się z tobą stało? Szukałem cię wszędzie.
- Dobrze wiesz głuptasie że ja nie mogłam trafić po śmierci tam gdzie wszyscy.
- Wiem, gdybyś tam była już dawno bym cię znalazł. Przemierzyłem cały ten piekielny wymiar.
- Nie cały, każde miejsce skrywa tajemnice o których prawie nikt nie wie. Niedługo zresztą sam to zrozumiesz. Jak tylko tam wrócisz.
- Nie planuję tam wracać, poza tym dostałem dobrze do wiadomości że jeśli umrę tym razem, to to będzie ten ostatni.
- Nie o to mi chodzi Mil. Chodzi o twoją misję, twój cel.
Michael się zdziwił. Nikomu nie mówił o swoim zadaniu. Nawet jej.
- Co ty wiesz o moim zadaniu?
- Ty domyśliłeś się sam, ja domyśliłam się będąc z tobą, przyglądając się twojemu zachowaniu, twojemu życiu. Odkąd tylko się o tym dowiedziałeś ukrywałeś to przed wszystkimi, planując atak. Ale ile lat już minęło? 20? 30? A ty dalej planujesz i planujesz...
- Nie liczę lat, wiesz że mnie nie obchodzą.
- To prawda. Cały czas odkąd tylko zmarłam starasz wmówić wszystkim że nie masz uczuć, że nie zostało już w tobie nic z człowieka. Ale to nie jest najgorsze, najgorsze jest to że starasz się to wszystko ukryć przede wszystkim przed sobą. Odrzucasz siebie.
- Czemu skontaktowałaś się ze mną dopiero teraz? Dlaczego musiałem czekać tak długo żeby wreszcie znowu cię usłyszeć, znowu cię poczuć?
- Widzisz, nawet teraz zmieniasz temat tak szybko jak to tylko możliwe. Ale dobrze, nie pojawiłam się tutaj po to żeby cię dręczyć, to twój wybór, twoje życie. - w ustach kogoś kto nie żył brzmiało to strasznie sucho. - To nie było takie proste Mil, gdyby to zależało ode mnie rozmawiałabym z tobą codziennie. Ale on mi nie pozwalał, błagałam go tyle razy. Odkąd tam trafiłam chodziłam do niego codziennie i prosiłam na kolanach żeby pozwolił mi z tobą porozmawiać, pożegnać się, bo nigdy nie było mi dane tego zrobić. Teraz to już nie ma sensu, zbyt wiele lat minęło na pożegnanie. Ale ja nadal cię kocham.
- Ja ciebie też... - mówiąc to przycisnął się jeszcze mocniej do Sam. Albo czegoś co wydawało mu się że jest jej ciałem. Nie wiedział, nie chciał wiedzieć.
- Nie mam wiele czasu, ale póki jestem... Dobrze jest wreszcie z tobą porozmawiać.
- Kim jest ten, który ci zabraniał? I czemu tak długo musiałaś go prosić? Znam cię, pamiętam twój wygląd jakbym rozmawiał z tobą wczoraj, pamiętam wszystko czego dane mi było się o tobie dowiedzieć. Jakim cudem przez tak długi czas nie dał ci się przekonać?
- Bo on jest twardy Mil, to nie jest ktoś kogo jest się wstanie przekonać. On nie zmienia zdania.
- Więc jakim cudem my rozmawiamy?
- On... Nie wydaje mi się żeby zmienił zdanie, myślę że on planował naszą rozmowę już od bardzo dawna. Tylko czekał na... Sama nie wiem na co.
- Powiedz mi po prostu gdzie się znajdujesz, a opuszczę ten wymiar, pieprzyć to wszystko, udam się do ciebie i...
- To nie jest komedia romantyczna Mil. Tu nie będzie Happy Endu, przynajmniej nie takiego jakiego się spodziewasz.
- A będzie jakiś w ogóle?
- Dla mnie pojęcie życia i tak dawno straciło moc. Jestem tutaj, w miejscu do którego można dostać się już naprawdę tylko i wyłącznie po śmierci, chronione przez strażnika tak potężnego że jego śmierć nie jest realna. Ale ty? Dla ciebie wciąż jest szansa na szczęście.
- Jaka? Sznur i moja szyja? Dobrze wiesz Sam, żyję w tej pie**olonej szarości i brudzie tak dawno, że zapomniałem jak wyglądają kolory.
- Wystarczy że na nowo pokochasz.
- Nie mogę pokochać "na nowo" skoro nigdy nie przestałem.
- Nie o to mi chodzi, ja już nie żyję, i nic tego nie zmieni. Musisz znaleźć kogoś innego.
- Że co? - zdziwił się Mil. - Nie zrobiłbym ci tego...
- Tylko że ja po prostu chcę żebyś był szczęśliwy, nie ze mną, bo to nie możliwe tak długo jak ty żyjesz. Z kimś innym. Z kobietą której mógłbyś zaufać tak samo jak mi. Ja cię do niczego nie zmuszam, to twoje życie, ale jeśli naprawdę chcesz ujrzeć kolory, to twoja ostatnia szansa.
- Nie znam takiej kobiety.
- Oboje wiemy że znasz, po prostu nie chcesz się do tego przyznać. Cały czas traktujesz tą sprawę jakbyś miał mnie zdradzić. Tylko że ja nie żyję, ja się już nie liczę. Żywy świat zawsze toczył się w oku żywych, i nie ważne co ci kto powie, to prawda. Więc proszę cię uśmiechnij się pod tą twoją maską i zacznij żyć...
W tym momencie głoś ucichł. Michael poczuł że wcale teraz nie obejmuje swojej zmarłej ukochanej a wcisnął się mocno w kołdrę. Wiedział że już z nią więcej nie porozmawia... Nie tak długo jak żyje... Miał ochotę płakać, bardziej niż kiedykolwiek. Ale nie mógł, jego ciało już od dawna tego nie potrafiło. Był zrozpaczony, szalony. Wrzasnął potężnym, wściekłym głosem rozpaczy tak głośnym że słychać go było w całej Karczmie, po czym wtulił się w kołdrę jeszcze mocniej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Goblin przypiął z powrotem sakiewkę do pasa patrząc w stronę schodów.
- Kiepskie musicie mieć te pokoje skoro lokatorzy tak wrzeszczą. - mruknął goblin. - Do tej beczki to jakbym mógł jeszcze dwa kufle wziąć.

Elisif bez słowa więcej chwyciła dłoń dziewczynki.

- To prawda. Ostatnie co mógłbym o tobie powiedzieć to to że wyglądasz na wojownika. - uśmiechnął się Wojna. - Dobra, jak dotrzeć do tej jaskini?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Mariok otworzył beczkę i wrzucił tam oba kufle. Następnie zamknął ją z powrotem i udał się tocząc ją do podziemi.

Elisif puściła po chwili rękę dziewczynki.
- Nareszcie z powrotem.

- No dobra. - odparł Wojna. - Postaram się wrócić jak najszybciej.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spojrzała na nią.
- Tylko to że świetnie potrafi bawić się czyimiś uczuciami. - odparła.

Wojna nie mówiąc już nim więcej ruszył w stronę wskazanego miejsca.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie do końca wiem o co ci chodzi. - odparła Elisif próbując sobie coś przypomnieć.

Wojna udał się do przesmyku ciekawy co tam może takiego być że trzeba wysyłać jeźdźca apokalipsy.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Coś mi się kojarzy. Używałaś już kiedyś tego... Wtedy, w jaskini. Kiedy udaliśmy się po Abraxasa?

Wojna rozejrzał się czy nie szło by ich jakoś ominąć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Rozumiem. - odparła Elisif. - A więc? Wiesz czym jest ten cały Krąg Pierścienia?

- Cholera, to wyjaśnia czemu Śmierć dołączył do tego całego Bractwa. - uśmiechnął się Wojna. - To jednak może być przydatne. - następnie podszedł do skałki i chwycił się jej sprawdzając czy półka nie zawali się pod jego ciężarem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie trzeba będzie poczekać na spotkanie z tym gościem. Gdzie ona w ogóle polazła?

W takim razie Wojna ruszył z lekkim problemem wzdłuż półki z nadzieją że nie spadnie.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Myślę że obie wolałybyśmy dowiedzieć się nieco więcej na twój temat. - odparła Elisif nie ruszając się z miejsca.

Wojnie więc udało się dostać za przeciwników.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czemu sam nie zabrałeś księgi skoro tam byłeś? - zapytała.

Wojna udał się więc w zamyśleniu w jaskini.

Mariok tymczasem dotarł z beczką do siedziby Złotej Gildii. Postawił ją przy stole i potrząsnął śpiącym krasnoludem.
- Stary, patrz co nam załatwiłem.
- Cholera! Piwo!
- Gratuluję Panie Oczywisty. - mówiąc to otworzył beczkę i wyciągnął oba pełne i mokre kufle. - Proszę bardzo. - postawił jeden z kufli przed nim. - cała beczka dla nas.
- I to jest to co nazywam dobrze wykonaną robotą! - powiedział i obaj zaczęli się upijać.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- I co on niby miał sprawdzić? Czy potrafię chodzić? Czy jak dobrze widzę w ciemnościach?

Wojna przyjrzał się dziurom żeby zobaczyć czy coś z nich widać oraz czy by się tam zmieścił.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif pomyślała chwilę po czym podała mu księgę.
- No dobra. Co teraz? - zapytała.

Wojna rozejrzał się uważniej czy nie ma jakichś dźwigni, przycisków czy czegoś w tym rodzaju.

Avatar
Konto usunięte
- No to ja może zobaczę co tu takiego ciekawego jest do przeczytania
Zaczyna sprawdzać tytuły książek na półce

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Co? - zdziwiła się Elisif. - Nie do końca wiem o co może ci chodzić.

Wojna nie wiedząc jeszcze skąd wziąć klucz chwycił swój miecz i zamachnął się na kraty próbując je przeciąć.

W podziemiach znajdowały się wszelakie księgi zaczynając od alchemii, idąc przez tematy takie jak kuchnia, walka, bestiariusza, historia a kończąc na opowiadaniach i legendach.

Avatar
Konto usunięte
Wziął książkę od historii, skoro tu utknął, to przynajmniej powinien wiedzieć coś o tutejszej historii, zaczyna ją czytać

Avatar Gniotek7
Właściciel
Książka którą akurat znalazł Albert była jednym z tomów opisującą wojnę z orkami.

- Co tym razem? - zapytała Elisif. - Czemu tu zostałaś?

Wojna więc wykonał drugie cięcie trochę wyżej tak żeby mógł przejść przez dziury.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Gotowa na co? - zapytała.

Wojna przewrócił oczami i teraz zamachnął się mieczem na kolce.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif teraz zaczynała powoli rozumieć.
- Czemu wcześniej nie mogłaś? On cię w jakiś sposób przetrzymywał?

Wojna przeszedł teraz przez resztki krat i przyjrzał się kufrowi spodziewając się więcej zabezpieczeń.

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią