Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To co odwaliliśmy z znajomymi właściwie trudno nazwać badaniami. Naszła nas wena to zbudowaliśmy co nas naszło, potrzeba było kandydata no to się zgłosiłem. Ale skoro już tu jestem to akurat mam okazję poszukać nowych gatunków zwierząt. Wreszcie będzie szansa że znajdę zwierzę którego nikt w Azeroth nie posiada!

Avatar
Konto usunięte
- Przynajmniej coś pozytywnego ty tutaj możesz znaleźć, ja jestem chirurgiem w państwie gdzie większość medycyny odwalają magowie, nie mówiąc już o tym że brakuje mi mojego stroju lekarskiego i ogólnie moich ubrań

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Emm... No w tym problem że nie wiem do końca co tutaj żyje. - odparł zamyślając się goblin. - Widziałem już parę zwierząt ale większość takich jakie występują chyba wszędzie, muszę znaleźć coś wyjątkowego, coś co pojawia się tylko tutaj!

Avatar
Konto usunięte
- Prawdopodobnie będzie się przechwalać swoją zdobyczą i będzie ją używać w jakiś sposób, w jaki to zależy od niego i tego co złapał

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak, chwalenie się i pokazywanie znaleziska w centrum Orgimmaru gdzie łazi pełno ludzi to jeden z również ważnych punktów przy znajdowaniu czegoś nowego. Jednak poza tym będę robił z nim to co z każdym zwierzęciem nie zależnie od tego czy to jakiś prawie wymarły gatunek wielkich żółwi czy może zwykły wilk. Wytresuję go, nauczę walki, znajdę mu miejsce zamieszkania. A kiedy będzie mi potrzebny, przywołam.

Avatar
Konto usunięte
- Ehh karczmarzu mógłbym się zapytać gdzie znajduje się jakaś tablica na ogłoszenia?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Kiedyś w jakiejś książce przeczytałem o psingwinach, ale nic z tego co wymieniłeś, brzmi ciekawie. - Goblin oparł ręce na ladzie i złączył palce.

Avatar
Konto usunięte
- Dzięki za pomoc
Wyją zeszyt z torby zeszyt i otworzył go gdzieś w środku i zaczął w nim coś pisać , kiedy skończył wyrwał kartkę zagiął ją i schował do kieszeni
- Ok teraz , oh ahhh Karczmarzu wiesz gdzie jest jakiś sklep z narzędziami ?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Będę musiał o tym pomyśleć. - zastanowił się goblin.

Avatar
Konto usunięte
- Dobrze więc
Wstał z miejsca i wziął torbę z podłogi po czym ruszył w stronę wyjścia, kiedy wyszedł zaczął się rozglądać po mieście w poszukiwaniu sklepu

Avatar Gniotek7
Właściciel
Na rynku było pełno straganów gdzie przeróżne osoby sprzedawał przeróżny towar. Jednak najbardziej profesjonalny był sklep "Pod Miastem Przyszłości" również znajdujący się przy rynku.

Elisif tymczasem gotowa wyszła ze swojego pokoju. Zabrała ze sobą plecak z paroma rzeczami które mogą się przydać oraz pod rękawem skrywała ukryte ostrze choć miała nadzieje że nie będzie musiała go używać.
- Ax, jakby ktoś pytał powiedz że musiałam coś załatwić, wrócę niedługo. - powiedziała Elisif i wyszła z Karczmy po czym ruszyła do miejsca gdzie czekała na nią dziewczynka.

Avatar
Konto usunięte
Albert zwrócił się w kierunku sklepu i szybko tam udał i wszedł do środka

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak, gotowa. - odparła. - Długo nam zajmie dotarcie tam?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nowy klient! - zawołał Afrid, właściciel sklepu. - Chociaż nie wyglądasz na tutejszego, ale w sumie co raz więcej tu takich! Mniejsza. Czym mogę służyć?

Avatar
Konto usunięte
- Potrzebowałbym jednego gwoździa i młotek, jeśli to nie sprawi problemu

Avatar Gniotek7
Właściciel
- To... Dość nietypowe zlecenie. Ale na pewno coś się znajdzie. - powiedział i poszedł na zaplecze, po chwili wrócił z całkiem dobrze wykonanym młotkiem budowlanym oraz pudełkiem gwoździ. - Na pewno chcesz tylko jednego? Kto wie, może kiedyś przyda ci się więcej!

Elisif złapała dłoń dziewczynki czekając co zrobi dalej.

Avatar
Konto usunięte
- Patrząc na moją sytuacje z gotówką boje się że wystarczy mi tylko na ten jeden gwóźdź i młotek, poza tym chce tylko przybić coś do tablicy przed ratuszem

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A no chyba że tak. To będzie dwadzieścia srebrników.

Avatar
Konto usunięte
- Już już.....
Patrzy do torby i zaczyna wyciągać monety na blat , wyciągną ich około 20, ale były złote

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cholera... - rozejrzała się powoli Elisif. - Tego się nie spodziewałam.

- Hmm - handlarz podniósł jedną monetę i przyjrzał się jej. - To nie wygląda na tutejszą walutę, w zasadzie to nie wiem ile ona jest warta.

Masil tymczasem już dawno zakopał pod ziemią ciało biednego goblina i teraz siedział oparty o drzewo rozmyślając. Po chwili wstał i podszedł do półki ze sporą ilością ksiąg. Wziął jedną i otwarł na zaznaczonej wcześniej stronie.
- Słuchaj goblinie, właściwie to chyba powinienem wreszcie opowiedzieć ci trochę o tym, co próbuję tutaj osiągnąć przez ten cały czas.

Zaraza tymczasem prowadzony przez Slee-thaka - członka gadziej rasy której poszukiwania polecił mu małpi starzec który zawiózł go na wyspę. - dotarł do sporej polany gdzieś w środku gór. Odetchnął głośno i usiadł na głazie wystającym z ziemi.
- Jasna cholera, nie spodziewałem się to będzie aż tyle trwało.
- Ostrzegałem cię, dotarcie w te góry jest naprawdę trudne, ale że byłeś uparty...
- Gdybym robił to co chciałbym robić to leżał bym sobie na jakiejś wysepce na środku morza i popijał koktajl z bananów.
Jaszczuroluda przeszły ciarki jak o tym usłyszał.
- Nie wiem jak oni mogą to pić, zwymiotowałbym od razu.
- Lepsze to niż słona woda. Mniejsza, ile nam jeszcze zostało?
- Sporo, ale jak dobrze pójdzie to do wieczora powinniśmy dać radę.
- W takim razie nie marnujmy czasu. - odparł Zaraza i obaj ruszyli dalej.

Avatar
Konto usunięte
- Mogłem się tego spodziewać , jeśli mógłbym być szczery te pieniądze nie są produkowane w mennicah tam skąd pochodzę , z tego co wiem to znaleziono takie złote monety w pewnych ruinach, normalnie to by oznaczało że nie mają wartości ale badania pokazały że są stworzone z 100% złota , co jest lekko zadziwiające ponieważ według historyków na naszych ziemiach nigdy nie produkowano takich monet

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Wiem że ci smutno, dlatego spróbuję nam znaleźć jakieś wciągające zajęcie żebyś nie musiał tyle o tym myśleć. W każdym razie posłuchaj. Wszystko co znasz i lubisz, żyje w tym naszym świecie, ludzie, gobliny, drzewa, słodycze. Pewni naukowcy w jednej z ksiąg napisali że miejsce na którym się znajdujemy nazywa się planetą, która jest ogrzewana przez słońce. Odkryli oni że poza naszą planetą może istnieć ich w okolicach słońca znacznie więcej, jednak większość raczej bez życia. Wiedziałem o tym od dłuższego czasu i wie to całkiem sporo ludzi. Ale odkryłem w pewnych zapiskach coś, o czym raczej wielu nie wie. W historii pewnego dawnego ludu opisane jest dziwne spotkanie. Według tego co jest tam napisane, pewnego zwykłego dnia z nieba zleciał do ich wielki metalowy statek unoszony przez jakiś nieznany rodzaj magii... Nadążasz? - upewnił się Masil.

- W takim razie powinny być one mniej więcej tyle warte co tutejsze nasze złote monety. Czyli daj mi jedną a ja wydam ci resztę. - odparł handlarz.

Avatar
Konto usunięte
- Oh ok Proszę
Daje mu jedną monetę a resztę zabiera

Avatar Gniotek7
Właściciel
Handlarz wziął monetę i poszedł na zaplecze, po chwili wrócił z małym mieszkiem brzęczących monet.
- Proszę, 80 srebrników. - położył mieszek na ladzie i uśmiechnął się.

- Miałam raczej na myśli tą teleportację. Nie ważne. Dokąd teraz? - zapytała Elisif.

Avatar
Konto usunięte
- Bardzo dziękuje za pańską pomoc
Wziął młotek i gwóźdź i poszedł do wyjścia i kiedy miał już wyjść , odwrócił się na pięcie
- Do widzenia i życzę panu miłego dnia
Wyszedł i poszedł w kierunku ratusza

Avatar Gniotek7
Właściciel
- W takim razie chodźmy. - powiedziała Elisif czekając na ruch dziewczynki.

- Według tej historii-legendy ludzie którzy mieszkali na tym statku ofiarowali ludowi pewną szkatułkę. Przekazali ją przywódcy ludu i powiedzieli mi żeby otwarł ją dopiero kiedy ludzkość będzie gotowa. On wziął to do serca i kiedy inne ludy najechały jego ziemie on ukrył się pod ziemią wraz z szkatułką i tam też zmarł zabierając do grobu jej tajemnice. Co ciekawe to nie wszystko, słyszałem że niektóre ludy w dalekich krainach wierzą w bogów-herosów żyjących właśnie w niebie, latających wielkimi metalowymi twierdzami. Gdy głębiej przyjrzeć się i poczytać i obu historiach okazuje się że mają one ze sobą wiele wspólnego, co daje mi wiedzę do sądzenia, że może być w nich coś prawdziwego. Pomyśl tylko, co mogłaby skrywać taka szkatułka? Jaką mocą i wiedzą muszą dysponować ludzie którzy wzlatują do nieba czymś tak ogromnym?

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif postarała się i przeszła za dziewczynką.

- Dokładnie. - odparł Masil. - Pomyśl tylko, co w takiej szkatułce może się znajdować? Co jeśli to jakiś nowy rodzaj energii? Albo zaklęcia? A może broń? Cokolwiek by to nie było na pewno jest to coś czego do tej pory nie posiadaliśmy! A jeśli to coś na pewno potężnego? Coś takiego mogłoby pomóc nam w walce z tym całym ugrupowaniem magów którzy starają się wszystko zamrozić, czy co oni tam planują.

Tymczasem do Karczmy wszedł paladyn i dosiadł się do stoliku przy którym siedział inny paladyn i popijał piwo.
- Słyszałeś najnowsze wieści z stolicy? - zapytał zanim usadził swój tyłek na stołku.
- Nie, co znowu?
- Słyszałem że król rozkazał wszystkim paladynom i rycerzom z terenów całej Myrtany zebrać swój dobytek i ruszyć do stolicy. Uważa że wszyscy którzy nie wysłuchają jego rozkazu zostaną uznani jako zdrajcy a same wioski i miasteczka za zgrupowania ludzi którzy spiskują razem z orkami żeby zniszczyć nasze królestwo. Wszystkie takie wioski pełne "zdrajców" zostaną pouczone dwoma rzeczami, ogniem i mieczem.
- Co za bzdura, już sama taka decyzja mówi że król do końca oszalał, nie mów mi że ktoś w to wierzy.
- Nie tyle co ludzie w to wierzą co boją się. Wielu rycerzy i paladynów już wyruszyło z wielu miast w obawie że ich rodziny mogłyby zostać zamordowane za zdradę.
- Przecież zostawianie wiosek bez ochrony to samobójstwo!
- Nie tyle bez ochrony co chronione przez straż miejską, ale co ona może zrobić? Większe ugrupowania bandytów które istnieją w Myrtanie od wielu lat nie boją się straży. A kiedy w żadnym mieście nie pozostanie już żaden rycerz? Dojdzie do ataków, najpierw na mniejsze wioski, potem na co raz większe miasta. Z każdą wioseczką bandyci będą co raz trudniejsi do zatrzymania, wiele wsi nie stać na większą straż niż trzech meneli spod płota którym dali wystrugane kije. Wcześniej tereny patrolowali paladyni, przynajmniej co jakiś czas, jak będzie teraz?
- Jeszcze raz, jak król to tłumaczy? - zapytał ten który siedział tu od dłuższego czasu i wziął spory łyk z kufla.
- Mówi że orkowie szykują się do najazdu na nasze ziemie, i stolica jest najbardziej zagrożona.
- To nie ma sensu! Co z wioskami i miastami pełnymi prawie bezbronnych ludzi?
- Król uważa że orkowie na tyle przemyśleli atak że ominą mniejsze miasteczka i rzucą się od razu na stolicę.
- Jasne, już to widzę. Myśli że serio wszyscy paladyni opuszczą miasta?
- Raczej nie, ale z czasem okaże się czy groźby króla okażą się prawdziwe. Póki co można tylko czekać.

Kroth-gar tymczasem właśnie wszedł do ratusza w poszukiwaniu Elisif bądź kogoś kto pomagał jej ogarnąć całe to miasto. Po chwili rozpoznał Demitiusa i podszedł do niego.
- Wiedziałem że kogoś tu znajdę. Słuchaj, muszę wracać na pustynię, zostawiam wam większość moich wojowników, już rozkładają obozy na zewnątrz. Dowodzić póki co będzie nimi mój zastępca, Khor-makh, to dobry ork. Zanim jeszcze wyruszę, Ur-shak, jeden z wyższych orkowych szamanów kazał mi przekazać jedną wiadomość. Powiedział "obserwujcie bramę". Nie wiem o co mu chodziło, więc nie pytaj. Ale tak już jest z szamanami.

Gniotek tymczasem pożyczył się miotły, ścierek i wody od asasynów z posprzątał całą salę. Jako iż Michael nie bardzo miał na to ochotę więc siedział w międzyczasie i rozmyślał.

Obóz ekspedycji zaczął się wreszcie powoli budzić do życia, ludzie zaczęli dyskutować, rozmyślać. Z dyskusji na temat zabójcy generała ludzie doszli do wniosku że to musiał być ktoś spoza obozu, większość z nich znała się od dawna, i nie wielu z nich potrafiło tak po prostu znikać. Paladyni doszli razem do wniosku ze powinni zostać na terenie kraju elfów i starać się pomagać, ale mimo wszystko powinni wysłać kogoś kto poinformuje Anubel o aktualnym stanie rzeczy. Nie decydowali jednak do końca gdyż czekali na zdanie pozostałych.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif bez słowa użyła zaklęcia światła żeby rozświetlić im okolicę.

- Tak, to prawda, ale z drugiej strony może być tam coś co uratuje nasz świat przed jakimś niebezpieczeństwem. Poza tym jeśli już ją zdobędziemy to otworzę ją tutaj, w moim wymiarze, więc jeśli będzie w środku bomba nastawiona na niszczenie wymiarów to zniszczy tylko mój. Nie dowiemy się póki nie sprawdzimy.

Kroth-gar wyszedł więc bez słowa więcej z ratusza następnie udał do bramy miasta. Kiedy dotarł do bramy pogadał chwilę ze swoim zastępcą po czym wsiadł na swojego zwierza, zabrał dziesięciu orków i ruszył w stronę skąd przybyli.

Pokrótce wybrano jednego z ochotników i wraz z napisaną wiadomością, koniem i zapasem jedzenia wysłano go z powrotem do miasta.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tam coś chyba jest. - powiedziała Elisif i sięgnęła do skały.

- To proste, znajdę miejsce o którym mówi legenda, odszukam komnatę, znajdę szkatułkę i przyniosę ją tutaj... Znaczy... Nie koniecznie ja, problem w tym że komnata jest już dawna zawalona, zakopana czy cokolwiek takiego. Będę potrzebował kogoś niskiego, najlepiej chudego... Kogoś kto mógłby wczołgać się przez mały otwór bez proble... - w tym momencie wbił swój wzrok w goblina jakby wpadło mu coś do głowy.

- Lekarze niech zobaczą co jest jeszcze do zrobienia, tylko niech zajmą się tym szybko bo im dłużej tu siedzimy tym większa szansa że się sami zarazimy... - mruknął jeden z paladynów po czym usiadł na kamieniu.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif spróbowała najpierw chwycić znalezioną rzecz, jeśli się nie dało, spróbowała ją przycisnąć.

- Właśnie doszedłem do wniosku że nadawałbyś się idealnie do tego zadania. - odparł po chwili Masil.

Wszystkie lekarstwa jakie do tej pory zrobili i podarowali elfom tylko osłabiały chorobę, ale nigdy jej nie niszczyły, więc choroba po czasie znowu wracała. W międzyczasie lekarze jednak napotkali elfickiego druida który pokazał im książkę.
- Dobrze że jesteście, udało odkryć mi się w tej księdze że nad wieloma bagnami występują pewne błękitne robaki grzebiące w ziemi. - powiedział i pokazał rysunek owada pod którym znajdowała się jakaś notatka po elficku. - Z tego co udało mi się dowiedzieć że jego mięso ma pewne ciekawe właściwości spowodowane spożywaniem podmokłej ziemi z okolic bagien, nie jestem pewien, ale być może pomogłoby one stworzyć lekarstwo które wreszcie zadziałałoby na chorobę która trapi naszą wioskę. Na samym końcu jest też napisane że robaki te są niezwykle wytrzymałe na zmiany klimatu oraz wysoką temperaturę więc jest szansa że przeżyły one wybuch i dalej można gdzieś je znaleźć.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif po raz kolejny przywołała światło tym razem na dłuższy czas. Po czym spojrzała na dziewczynkę.
- Prowadź.

Masil uśmiechnął się.
- Tak, pasujesz idealnie, jesteś mały, zwinny, a na dodatek szybki. - Jeśli w okolicy szkatułki będą jacyś ożywieńce dasz radę im zwiać.

Paladyni wzięli się za sprzątanie obozu. Po poprzednich dyskusjach i bójkach był tutaj nie mały syf. A oni i tak nie mieli nic lepszego do roboty.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif bez słowa szła za dziewczynką przyglądając się wszystkiemu.

- Spokojnie. - odparł Masil. - Jest większe prawdopodobieństwo że przy tej szkatułce nie ma nikogo poza szkieletem tego który się z nim ukrył. A nawet jeśli to załatwię coś dzięki czemu będziesz mógł się obronić.

Tymczasem Karczmarz wyszedł z podziemi i ruszył do swojego pokoju. Przez chwilę było słychać że z kimś rozmawia, następnie zszedł na dół i podszedł do lady.
- Słuchaj Ax, widziałeś gdzieś Elisif? - zapytał.

Avatar
Konto usunięte
// Hej Gniotek Coś źle napisałem ?

Avatar Gniotek7
Właściciel
//Nie ._. . Po prostu nie bardzo mam ci co odpisywać, sam musisz kontynuować to co piszesz :V///

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią