Karczma pod Historią

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Bez kitu! - zawołał goblin i wziął teraz większy łyk piwa. - Co mi jeszcze powiecie? Może że tutejsze gobliny nie hasają sobie i nie konstruują maszyn tylko służą orkom i czyszczą im buty co?

Avatar
Konto usunięte
- Ahhh szczerze nie wiem czy są jakieś tu gobliny, ale oczywiście jako człowiek mogę się mylić, a przy okazji czy Gobliny są jakoś powiązane z orkami? nie zrozum mnie źle tam skąd ja jestem nie ma elfów,krasnoludów i wielu innych rzeczy, więc nie pytam się o to bo jestem rasistą , tylko dość mniej więcej wyglądacie podobnie i byłem ciekawy czy jest jakiś związek genetyczny............ to chyba zabrzmiało mocno rasistowsko co nie?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Nie wiem czy jesteśmy spokrewnieni czy nie, w sumie to nie wiele mnie to obchodzi, interesuje mnie raczej jak ja do cholery się tutaj znalazłem!

W tym momencie z góry Karczmy zszedł Abraxas i podszedł do lady. Widząc goblina tylko zmrużył oczy wspominając ich pierwsze spotkanie. Mariok natomiast wyszczerzył tylko zęby i znowu napił się piwa.
- Słuchaj Ax. Właściwie to skoro Darcus podział się nie wiadomo gdzie, a San jest na tej całej ekspedycji, to kto teraz dowodzi asasynami? - zapytał cicho opierając się o ladę.

Avatar
Konto usunięte
- No niestety ale raczej ci nikt nie pomoże w tym, przynajmniej tak sądzę bo ja też w sumie nie stąd(to było do goblina)

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A wiesz gdzie go znajdę? - zapytał Karczmarz.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Dzięki. - Karczmarz odsunął się od lady i ruszył w stronę ratusza. Podróżowanie między orkami wydawało mu się nieco dziwne, ale wiedząc że musi się przyzwyczaić starał się ich ignorować. Ratusza póki co nikt nie pilnował więc ten wszedł i udał się od razu do głównego pomieszczenia w poszukiwaniu Demitiusa.

Goblin zastanawiał się chwilę.
- A więc to z tego miasta pochodzi on i ta jego druidka. To wiele tłumaczy... Chociaż nie, nie tłumaczy nic.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Hej, co ty tu robisz?! - zawołał jeden z paladynów na widok Karczmarza.
- Ja do Demitiusa. - odparł po czym spojrzał na niego. - Możemy pogadać?

- Spotkałem go jakiś czas temu. Zamierzałem akurat złapać i oswoić dość dobrze wyglądające zwierze kiedy okazało się że to po prostu jakaś dziewczyna która potrafi się przemieniać. Wtedy zjawił się rycerz na białym koniu... A może po prostu przyszedł na piechotę i wycelował we mnie z łuku. I kazał mi ją wypuścić. Cóż, jako iż okazało się że to i tak człowiek to postanowiłem że wykonam dobry uczynek i nie przybiję ich obu do drzew.

Avatar
Konto usunięte
- Hmm ludzie zmieniający się w zwierzęta , nie wiem czemu ale mnie to nie dziwi, I przybijesz ich do drzew ? twoja broń bardziej wygląda na pistolet skałkowy aniżeli wyrzutnię gwoździ

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ohoh, widzę że mamy tutaj znawcę! - zawołał Mariok. - Powiem ci tyle, wystarczą mi gałęzie, albo któryś z moich niedźwiedzi. Zawsze przy którymś zostawiam włócznię.

- Właśnie to tak. Ale to nie do końca o to chodzi. Słuchaj, Ax powiedział mi że jako tako ty na razie masz największą władzę póki reszta jest poobijana albo zajęta. Dałoby radę załatwić gdzieś w podziemiach jakieś większe wolne pomieszczenie dla mnie? Najlepiej takie gdzie zmieścił by się duży stół, krzesła, i może parę szaf czy skrzyń.

Avatar
Konto usunięte
- Niedźwiedzi? o nawet nie będę pytał o to, ale widocznie nie darzysz ludzi zbytnią sympatią, co jest dosyć zrozumiałe

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Trudno darzyć sympatią kogoś kto ciebie i ludzi których znasz od urodzenia próbuje wybić. Ale tak to już jest w Azeroth. - odparł goblin i dopił wreszcie swój kufel.

- Można powiedzieć że dostałem strzałą w kolano i potrzebuję wydłużyć sobie ręce. A nie chcę cały czas zawracać głowy waszemu bractwu.

Avatar
Konto usunięte
- Człowiek człowiekowi wilkiem, i nie tylko człowiekowi, no ale w końcu złożyłem przysięgę Medyczną, według której nie mam nikomu szkodzić ,

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tak, dobrze by było żeby póki co nikt o tym Elisif nie wspominał. Nie jestem pewien kilku rzeczy.

- Takie przysięgi to bzdura. W końcu co jak będziesz musiał się bronić?

Avatar
Konto usunięte
- Dlatego to nazywają to hipokratyczną przysięgą, ale prawdopodobnie człowiek który ją wymyślił raczej uważał że medyk powinien unikać kłopotów, albo czasy w których żył były spokojniejsze

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Spokojny styl życia to nudny styl życia, jak to mawiają moi ziomkowie. - odparł goblin i zamilkł.

- Najlepiej teraz. Muszę to sobie jakoś zaplanować. - odpowiedział Abraxas.

Avatar
Konto usunięte
- Może, ale ja nie narzekam kiedy jest cicho , poza tym trudno operować kiedy ,no nie wiem kule rozrywają twój namiot, a wybuchy są niezwykle blisko, I nawet nie próbuj zrobić argumentu że bez wojny tracę większość dochodów, jestem Chirurgiem/Medyk/Początkujący Alchemik nie żołnierz

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Jak uważasz. - odpowiedział po czym spojrzał na Axa. - Macie też może coś dobrego do jedzenia tutaj?

- Dość dużego pomieszczenia, duży stół, najlepiej okrągły, taki jak do narad. Poza tym jakieś szafy i skrzynie, mapa kontynentu. Na stół alchemiczny też bym nie ponarzekał. No i oczywiście krzesła, najlepiej z dziesięć. - wymienił po kolei Karczmarz podążając za asasynem.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Cholera, zjadłbym jakieś ptaszysko, ale za cholerę nie wiem co macie w tych stronach. - odparł Mariok.

- Wiem że to wysokie wymagania, ale z tym wszystkim będzie mi się pracowało o wiele lepiej. - odpowiedział Gniotek wciąż podążając za asasynem.

Avatar
Konto usunięte
- Hej , jaki jest stosunek ludów Azeroth do magi ?

Avatar Gniotek7
Właściciel
- A niech będzie ten cały indyk. - odpowiedział goblin po czym spojrzał na Alberta. - Hmm? Chyba nie rozumiem pytania, magia jak magia. Korzysta z niej każdy kto się do tego urodził, to część normalnego życia. Wyobrażasz sobie bitwy między Hordą i Przymierzem bez druidów czy kapłanów którzy mogliby nas leczyć? Bez kogoś takiego walka jest z góry przegrana.

- Na pewno nie będziecie potrzebowali tej sali? Nie chcę żeby potem były problemy.

Avatar
Konto usunięte
- Czyli magia jest rzeczą normalną ,głównie pytam się bo chce sprawdzić jak to wygląda w innych kulturach, póki co każda kultura z którą się spotkałem wydaje się przyjmować magię z "otwartymi ramionami"

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Najwyraźniej nikt niema powodu żeby robić inaczej. - odparł Mariok.

- Dobra, jak coś to chcę się tu trochę rozejrzeć więc możesz już iść. - powiedział Karczmarz i zaczął spacerować bo sali.

Avatar
Konto usunięte
- Najwyraźniej, no ale my tu sobie gadamy ale nie znamy swoich imion , pozwól więc że się przedstawie ,Doktor Albert

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Mariok, najlepszy strzelec w całym Azeroth, podejrzewam też że nie znalazłoby się wielu lepszych w tych okolicach. - odpowiedział goblin uśmiechając się i oparł łokcie o ladę.

Avatar
Konto usunięte
- Jeśli chodzi ci o strzelanie z muszkietu to masz prawdopodobnie rację,głównie dla tego że broń prochowa jest rzadkością w tych stronach ,jednak mimo tego pierwsza osoba którą tutaj operowałem miała ranny po strzałowe

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Tu nawet nie chodzi o broń palną. Daj mi procę a wybije nią smokowi oko. Tu nie chodzi o sprzęt tylko o umiejętności.

Avatar
Konto usunięte
- No wiesz, ja tam jestem tylko Doktorem medycyny moim zadaniem jest poskładać ludzi do kupy, więc strzelanie nie jest moim główny priorytetem , i mogę się przez to mylić w pewnych aspektach

Avatar Gniotek7
Właściciel
- No i to wygląda na dobre jedzenie! - zawołał goblin i zaczął powoli objadać się indykiem.

Elisif otwarła oczy i spojrzała w stronę drzwi.
- Otwarte! - zawołała.

Gniotek tymczasem rozglądał się po pomieszczeniu i rozmyślał jakby rozmieścić wszystko w tym pomieszczeniu, kiedy nagle usłyszał czyjś głos.
- Witaj Karczmarzu. - powiedział Michael przyglądając się Gniotkowi.
Abraxas odwrócił się gwałtownie w jego stronę.
- Kim ty jesteś? Jak tu wlazłeś?
- Kiedy ma się takich znajomych jak ja to dostanie się tutaj nie jest problemem. A nazywam się Michael.
- Czego ode mnie chcesz?
- Słyszałem że planujesz stworzyć coś w rodzaju organizacji? Chociaż raczej bez pomocy wyjdzie ci z tego zbieranina ludzi którzy chcą zarobić i poczuć się jak bohaterowie.
- Właściwie to nigdy nie myślałem o tym jak o organiza... Chwila, skąd ty to wiesz? Przecież nikomu o tym nie mówiłem.
- Ty nie, a przynajmniej nie teraz. Słuchaj no, co jeśli powiedziałbym ci że gdzieś daleko stąd istnieje wymiar w którym już to wszystko się wydarzyło? Wszystko, za wyjątkiem jednego małego szczegółu.
- Niby jakiego?
- Nie zgodziłeś się na obietnicę jakiej zażądała od ciebie Elisif. Wiesz co się dzieje? Ta twoja grupa nie powstaje. A ty za jakiś czas ruszasz na "misję" ratunkową i giniesz rozszarpany przez dzikie zdegenerowane zwierzę. Teraz inna sytuacja, inny wymiar. Zgadzasz się na jej propozycję ale nie przybywam ja i sam tworzysz to swoje zgrupowanie. Nie chcesz co chwilę prosić asasynów o pomoc ale drugiej strony jesteś Karczmarzem, nie wyszkolonym dowódcą i twoja organizacja się rozpada. Kończy się to tak że i tak w końcu tym razem twoja córka ma kłopoty. Ruszasz jej samotnie, i jakże bohatersko na ratunek. Wiesz jak kończysz? Wrzucony do głębokiego dołu pełnego gnijących trupów przez sługusów potężnego nekromanty. Przy każdej wersji jaka do tej pory się wydarzyła giniesz, próbując po raz kolejny być bohaterem. Chcesz pomagać? Dobrze, ale potrzebujesz kogoś kto pomoże ci w tej pomocy. I tym kimś jestem właśnie ja.

Avatar Gniotek7
Właściciel
Elisif zdziwiona wstała, podeszła do drzwi i powoli je otwarła.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Ach świetnie... - westchnęła Elisif. - Jak tym razem zamierzacie manipulować moimi uczuciami?

- Czemu akurat Czarna Rękawica? - zapytał Karczmarz Michaela będąc w głębokim zamyśleniu po wszystkim co opowiedział mu przybysz.
- No cóż... To akurat ma wiele wspólnego z moją przeszłością. - odparł.
- To brzmi jak jakaś organizacja cichych zabójców
- Bo tak właściwie było, przynajmniej na początku. Potem można powiedzieć że się rozwinęliśmy. Organizacja miała tyle wzlotów i upadków że aż ich wszystkich nie pamiętam. Ale teraz właściwie nazywać Czarną Rękawicę jako grupę zabójców to tak jak nazwać Bractwo Asasynów grupą zabójców. Czasy się zmieniły, i to mocno.
- Myślałem że starasz się oddalić od swojej przeszłości.
- Nie do końca. To nie jest tak że się poddałem i odszedłem. Po prostu muszę zrobić sobie przerwę, długą przerwę.
- Czyli zamierzasz wrócić kiedyś tam skąd przybyłeś?
- Możliwe. Ale nie martw się, zanim do tego dojdzie minie tyle czasu że większość twoich wrogów będzie w innym gorszym świecie.
- Właściwie nie do końca wiem co o tym pomyśleć. Nie brzmisz jakbyś kłamał ale z drugiej strony rzeczy które opowiadasz...
- Zróbmy tak, zacznij robić to co planowałeś, pomogę ci jak mogę, jeśli postanowisz że jednak to był zły pomysł, po prostu sobie pójdę. Nic skomplikowanego.
- Pozwolisz że jeszcze to przemyślę. - mruknął Gniotek.
- Jasne. Zjawię się u ciebie za jakiś czas. - powiedział Michael i powolnym krokiem wyszedł z pomieszczenia.

Avatar Gniotek7
Właściciel
- Czego on tym razem ode mnie chce?

Temat zamknięty

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Gniotek7
Właściciel: Gniotek7
Grupa posiada 18854 postów, 10 tematów i 15 członków

Opcje grupy Karczma pod ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Karczma pod Historią